Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

11.05.2016
środa

„Fuck you” na maturze z polskiego

11 maja 2016, środa,

Coraz odważniej poczynają sobie twórcy zestawów maturalnych. Dzisiaj na przykład na egzaminie ustnym z polskiego trzeba było zinterpretować obraz, na którym widnieje „FUCK YOU”.

To znaczy widnieje, ale w oryginale. Natomiast maturzystom dano wersję ocenzurowaną. Obraz jest jednak zbyt znany, aby nie wiedzieć, jak wygląda naprawdę (tutaj wersja prawdziwa). Pochodzi też z miejsca w internecie, gdzie ludzie czytający książki bywają (zobacz źródło). Na co więc liczyła CKE, nie wiem.

Patrzyłem na zestaw i czułem, że coś tu nie gra. Drugi egzaminator też coś wyczuwał, bowiem nawet zadał zdającemu pytanie, jak wygląda mur. Maturzysta spojrzał spode łba i odpowiedział, że jest brzydki. Mrugnął przy tym jakoś tak dziwnie, iż trzeba było uznać to mrugnięcie za znaczące. Ty wiesz, że w oryginale mamy „Fuck you”, my to wiemy, ale ktoś nas robi w balona, dając dzieło okaleczone.

Moim zdaniem, albo obraz nadaje się do interpretacji taki, jaki jest, albo wcale (napis „my zdzies pili” też usunięto). Jakim prawem ocenzurowano dzieło?

Cóż miała zrobić komisja? Aby nie usłyszeć pod swoim adresem tego, co z obrazu wycięto, trzeba było dać 100 procent.

PS Słowackiego przepraszam, że znowu nie było go na maturze z polskiego. Nie te czasy, nie ta epoka, wieszczu, teraz dzieła bierze się z internetu. A jak się nie podoba, to fu… you.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Pogoda była PI…, ale możecie spróbować.
    Ostatni okrzyk to KU… a nie o Jezu.

    No ale wybory wygrali wyznawcy religii smoleńskiej, którzy wymazali tamte słowa z pamięci i zastąpili je CHU… i DU… z restauracji.

    Autorzy maturalnych pytań ośmieszają się cenzurując rzeczywistość osiemnasto czy dziewiętnastolatkom.

  2. Ale to matura z polskiego, uczeń nie mówi wiedzieć, co znaczy „fuck you”.

  3. To był znakomity przyczynek do poruszenia kwestii cenzury w sztuce. A nawet do wariacji na temat języka nienawiści na europejskim obszarze językowym.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W Skandynawii powszechnie cenzuruje się bajki: zmienia treści, język oryginału poddaje się zabiegom „political correct” ,vide tuwimowski „Murzynek Bambo”. Na kogo wskazuje paluszek?

  6. @zza kałuży
    Jak wspominałem jestem agnostykiem, ale ludzi lewicy ogarnia jakiś amok. To lewica powinna postulować te „pińcet”. To ludzie kojarzeni z lewicą upominają się o polityczną poprawność ocierającą się o absurd wspomnianego zadania maturalnego. Za poprzedniczki obecnej lewicy za niepłacenie alimentów trafiało się na kilka lat do więzienia. Na dramatach ludzkich zawsze się zarabiało: lekarze żyją z chorób, dentyści z dziur w zębach, nauczyciele ze złej pracy innych nauczycieli, prawnicy z rozwodów, a kapłani z narodzin, wesela i śmierci. Ale także z nieszczęść, które ludzi dotykają. Ich ogrom wielu z nich doprowadziłby do choroby psychicznej – stąd być może miejsce w mózgu na religię ( tak upierają się ostatnimi czasy ludzie z doktoratami). ktoś te emocje zagospodarowuje, w ich imię uzurpuje sobie to, co sobie uzurpuje i zarabia. C’est la vie. Jako agnostyk dostrzegam, że w krajach o tradycji chrześcijańskiej: kobiety, LGTB i cała sfera światopoglądowa cieszą się największymi swobodami. Proszę porównać z tym co jest na Bliskim Wschodzie, w Izraelu, w Azji. „Zawodowi macherzy od losu” i ich eksperci wieszczą zderzenie bliskowschodniej fali z azjatycką już za kilka lat w Polsce. Za obecność religii w życiu każdego społeczeństwa jest do zapłacenia pewna cena:nie tylko ksiądz się za pieniądze modli. Uprawiam rekreacyjnie kendo, fascynują mnie osiągnięcia kultury orientu (studiowałem arabistykę, uprawiałem judo i karate kyokushinkai), studiowałem mordowanie ludzi na skalę przemysłową (Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Rakietowych I Artylerii) a jednak gdybym miał wybierać między płaceniem za islam, buddyzm, judaizm, chrześcijaństwo, ideowość towarzyszy lub kameraden, to płacenie za chrześcijaństwo wydaje mi się nie aż tak wygórowaną ceną.

  7. Ale – tam, na tym obrazku nic takiego nie ma?
    „Pier#dol się” nie napisał chłopczyk; nic na to nie wskazuje.
    On jest POMIMO wszystko. Także POMIMO KSIĄŻEK?
    Chyba trzeba być „pomimo”, żeby coś zobaczyć?
    Nie?
    To nie.

  8. @kaesjot
    Jak wspominałem jestem agnostykiem, ale ludzi lewicy ogarnia jakiś amok. To lewica powinna postulować te „pińcet”. To ludzie kojarzeni z lewicą upominają się o polityczną poprawność ocierającą się o absurd wspomnianego zadania maturalnego. Za poprzedniczki obecnej lewicy za niepłacenie alimentów trafiało się na kilka lat do więzienia. Na dramatach ludzkich zawsze się zarabiało: lekarze żyją z chorób, dentyści z dziur w zębach, nauczyciele ze złej pracy innych nauczycieli, prawnicy z rozwodów, a kapłani z narodzin, wesela i śmierci. Ale także z nieszczęść, które ludzi dotykają. Ich ogrom wielu z nich doprowadziłby do choroby psychicznej – stąd być może miejsce w mózgu na religię ( tak upierają się ostatnimi czasy ludzie z doktoratami). ktoś te emocje zagospodarowuje, w ich imię uzurpuje sobie to, co sobie uzurpuje i zarabia. C’est la vie. Jako agnostyk dostrzegam, że w krajach o tradycji chrześcijańskiej: kobiety, LGTB i cała sfera światopoglądowa cieszą się największymi swobodami. Proszę porównać z tym co jest na Bliskim Wschodzie, w Izraelu, w Azji. „Zawodowi macherzy od losu” i ich eksperci wieszczą zderzenie bliskowschodniej fali z azjatycką już za kilka lat w Polsce. Za obecność religii w życiu każdego społeczeństwa jest do zapłacenia pewna cena:nie tylko ksiądz się za pieniądze modli. Uprawiam rekreacyjnie kendo, fascynują mnie osiągnięcia kultury orientu (studiowałem arabistykę, uprawiałem judo i karate kyokushinkai), studiowałem mordowanie ludzi na skalę przemysłową (Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Rakietowych I Artylerii) a jednak gdybym miał wybierać między płaceniem za islam, buddyzm, judaizm, chrześcijaństwo, ideowość towarzyszy lub kameraden, to płacenie za chrześcijaństwo wydaje mi się nie aż tak wygórowaną ceną.

  9. Tak, Krzysztofie Cywiński, wszystko to może być.
    Tylko: jakie wnioski co do zadań maturalnych z języka ojczystego w moim kraju?

  10. walkiria57
    Owszem mój wpis ma poniekąd nie tylko drugie dno, ale poniekąd również jeszcze jednego, innego niż wskazany adresat, ponieważ do właściwego nie mogę napisać w czasie rzeczywistym, gdyż trafia do moderacji na kilkadziesiąt godzin. Proszę się wysilić i spróbować dojrzeć związek.

  11. Panie Krzysztofie.
    Jestem absolutnie pewna, że szanuje Pan naszą młodzież i chciałby Pan Ją uwolnić od niebezpieczeństw.

  12. @walkiria 57
    Przede wszystkim staram się (i mam nadzieję, że przynajmniej od czasu do czasu udaje mi się) szanować ludzi – cokolwiek miało by to znaczyć. Nie rozumiem dlaczego akurat miałbym szanować cała wyróżnioną grupę według np. kryterium wieku:)
    W dyskutowanym przypadku doszło przede wszystkim prawdopodobnie do naruszenia praw autorskich – co w sytuacji funkcjonariuszy publicznych na służbie powinno skutkować w państwie prawa wszczęciem odpowiednich procedur. Kiedy w klasie pierwszej Liceum (obecnie klasa trzecia gimnazjum) omawialiśmy fraszki, lekką ekscytację i kilkuminutowe zainteresowanie wzbudziła ta „Na matematyka”:
    Ziemię pomierzył i głębokie morze,
    Wie, jako wstają i zachodzą zorze;
    Wiatrom rozumie, praktykuje komu,
    A sam nie widzi, że ma kurwę w domu.
    Nie była chyba w kanonie z powodu, jak sądzę, pewnej milczącej umowy: nie epatowania wulgaryzmami. Tak postępuje BBC, telewizje szwajcarskie i wiele innych nadawców publicznych, w porach największej oglądalności. W prezentowanych na antenach adaptacjach z życia ludzi nie epatuje się widza wulgaryzmami, seksem czy transmisjami „na żywo” z posiedzeń w toalecie. Chodzi o bardzo nieostre pojęcie „dobrego smaku”. Od tego są inne anteny.
    Podobne oczekiwania intuicyjnie kierujemy w stronę szkoły i egzaminów. Jeżeli zdefiniujemy wzajemnie rozróżnienie słów: szacunek i niebezpieczeństwo w kontekście problemu możemy podyskutować. Z kontekstu Pani wpisu rozumiem je jako insynuację:)

  13. Aaa nie, @Gospodarz był już łaskaw ocenzurować krytyczny wobec swojego PIERDOL SIĘ komentarz.
    Chowanie głowy w piasek i czekanie na bycie uratowanym przez kogoś innego to dosyć powszechna przypadłość.

    A może mamy tu przypadek kryptowyznawcy religii smoleńskiej?
    Może humanista „tak na prawdę to nie wie co ma sądzić” i „to wszystko nie jest takie proste”?

    Ale kino…. 😉

    W rzyciu najwarzniejsza jest wiedza o łącznej lub rozłącznej pisowni „na prawdę”.
    Jak tym morzna zarobić na rzycie, to nie ryzykujmy samodzielnego myślenia. Skoncentrujmy się na znikaniu PIERDOL SIĘ z obrazka,ale piszmy o tym PO ANGIELSKU, bo wtedy mniej boli.

  14. zza kałuży,
    biję się w piersi, rzeczywiście zbyt pochopnie ocenzurowałem, dlatego teraz puszczam, chociaż pewnie narażę się Redakcji. W każdym razie proszę całkowicie nie rozpuszczać języka, odrobina hamulca przyda się nam obydwu.
    Pozdrawiam
    Gospodarz

  15. „Pogoda jest PI…, ale możecie spróbować.”

    Gdybym był działaczem PO to tysiące t-shirtów z tym napisem (oczywiście bez kropek) od 6 lat zwalczałoby pispropagandę.

    Podobnie jak t-shirty z nadrukami „Czy pan wie kto ja jestem?” oraz „Ja się jeszcze z panem policzę” oraz „Ile posłanek PiS wprowadziłby do Sejmu gdyby Gosiewski miał 3 kochanki?”

    Dzisiejsza premier Kopacz ironizująca o nakładach na psychiatrię wreszcie zaczyna zachowywać się normalnie.

    W Chicago jest polonijny program radiowy, którego prowadząca setki razy już puszczała nagranie premier Kopacz (wtedy jeszcze marszałek Sejmu) gdy ta mówiła o przkopywaniu na metr głęboko.
    Setki razy puszcza wszelkie przejęzyczenia, wpadki i głupoty powiedziane przez swoich wrogów politycznych.

    Oczywiście byłby to tylko folklor polonijnego getta gdyby tej kobiecie wywiadów nie udzielali ważni polscy politycy i to odbywając pielgrzymki do jej kuchni na przedmieściach Chicago. Zdjęcia w kuchni tej kobiety mają obecny p.o. prezydenta Du*a, Adam Kwiatkowski, Rydzyk, cała masa posłów PiSu, księży, profesorów, redaktorów pisowskich szczujni, itp. osobników całkiem realnie kształtujących polskie życie.

    Wprawdzie „ta kobieta” (zwrot używany przez nią zawsze gdy chce kogoś poniżyć) ma dość duży wpływ na około 20 tys. polonijnych wyborców to w ostatnich wyborach parlamentarnych głosy te nie miały prawie żadnego znaczenia. Trzeba jednak pamietać, że Adam Kwiatkowski był – m.in. dzięki jej apelom – pierwszym posłem do polskiego Sejmu wybranym w większości głosami zza granicy.

    Złośliwa baba, której w Polsce nie było od wczesnych lat 70-tych, czyli od jej wyjazdu z rodzicami do USA, a która dopiero niedawno wyrobiła sobie polski paszport, (a więc która sama nie mogła głosować w polskich wyborach) kształtowała i kształtuje opinię o wydarzeniach w Polsce wśród 20-30 tys. potencjalnych polonijnych wyborców.

    Ocenzurowanie, przez @Gospodarza zauważone i wytknięte tylko jako element egzaminu maturalnego dla mnie ma konotacje daleko wykraczające poza mury szkoły.

    Co krzykniesz w ostatniej chwili?
    Kur** czy „o Jezu”?

    To byłby mój następny t-shirt.

css.php