Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

19.12.2006
wtorek

Cierpienie i płeć

19 grudnia 2006, wtorek,

Dogadywałem się z koleżanką, ile każdy z nas ma wziąć odpowiedzialności na siebie, aby nikomu nie spadł włos z głowy. Wiadomo, że szefowi łatwiej ukarać jedną osobę niż wie, a dwie łatwiej niż trzy itd. Na razie było nas dwoje, ale winnych mogło niedługo znaleźć się czterdzieścioro. Poszukiwanie współwinnych dobrze nam szło, ale nagle koleżanka stwierdziła: „Tobie i tak dyrektor nic nie zrobi, ponieważ jesteś mężczyzną. A mnie przeczołga, bo jestem kobietą”. A zatem mogę śmiało brać całą winę na siebie, bo jako facet wymigam się od kary. Żyć, nie umierać.

Do tej pory żyłem w błogiej nieświadomości, a nawet wydawało mi się, że jest odwrotnie. To mężczyźni mają w naszej szkole gorzej. Jeśli chodzi o przydział obowiązków i narażanie się na gniew szefa, to zdecydowanie lepiej być kobietą. Oto fakty: Każdy nauczyciel ma przydzielone dwa dyżury w tygodniu, a nauczycielka – jeden. Znaczy się, faceci mają więcej roboty. Gdy jakaś klasa sprawia wyjątkowe problemy wychowawcze, to na ratunek spieszy siła męska. I w ogóle trudniejsze klasy dostają się w ręce mężczyzn, a tzw. lepsze przypadają kobietom. Zresztą mogę w nieskończoność udowadniać, że mężczyzna w szkole ma gorzej. Prawdopodobnie każda kobieta może udowadniać równie długo, że mężczyźni mają o wiele lepiej.

Nie o to jednak chodzi, kto przywoła więcej faktów. Fakty niewiele mówią o atmosferze w miejscu pracy. Liczy się poczucie bycia gorszym, poniżanym, wykorzystywanym, napiętnowanym, lekceważonym. Szkoła stała się miejscem, gdzie każdego dnia trwa wyścig w udowadnianiu sobie i wszystkim wokół, że mnie jest gorzej od ciebie i od ciebie, i jeszcze od ciebie, i w ogóle gorzej od wszystkich wokół, zdecydowanie najgorzej na świecie. Każdy argument jest dobry, a już argument różnicy płci jest idealny. Można w ten sposób udowodnić wszystko.

Kilka lat temu rada pedagogiczna mojego liceum opiniowała pracę dyrektora. Mnie (wiadomo, facetowi dano najgorszą robotę) przypadła rola liczenia głosów i spisywania uwag, jakimi anonimowo obdarzono dyrektora. Wśród zarzutów na pierwszym planie były dwa: 1) Traktuje kobiety gorzej niż mężczyzn; 2) Traktuje mężczyzn gorzej niż kobiety. Wyniki odczytałem grobowym głosem, aby nie wywoływać niepotrzebnych emocji. Ludzie zdębieli.

Dyrektor obiecał wziąć sobie wszystkie uwagi do serca i życzenia w miarę możliwości spełnić. Ponieważ jedna uwaga przeczyła drugiej, szef nie musiał robić nic. A zatem jest, jak było, ale ludzie wiedzą swoje. Tak to w jednym miejscu pracy ta sama osoba jednocześnie traktuje gorzej i mężczyzn, i kobiety. Jeśli więc ktoś nie chce być gorzej traktowany, musi poszukać dla siebie trzeciej płci. Nie słyszałem ani jednej skargi, aby dyrektor gorzej traktował trzecią płeć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Może to właśnie o to chodzi aby mieć trzecią płeć. (nawet się rymuje) Poruszony problem odnosi się chyba nie tylko do pracy w szkole.
    Tam gdzie jest przewaga kobiet mężczyźni czują się zaledwie tolerowani (albo i nie) i odwrotnie.
    W ubiegłym roku , tuż przed Świetami Bożego Narodzenia, kobiety wyszły z pracy wcześniej o 2-3 godziny. Powodem było to, że maja wiecej pracy przed świętami. Toż to czysty seksizm!
    Tylko , że dla „dziewczyną” to odpowiadało. Kiedy jednak im (lub mężczyzną) to nieodpowiada to dopiero dostrzegane są nierówności.
    Osobiście zgadzam sie na różne traktowanie ze względu na płeć. Każda z płci ma swoje zalety ale i trudności.

    Chyba ,że ktoś chce być bezpłciowy.

  2. Pracuję w dwóch wiejskich szkołach: LO – grono liczy 11 osób, w tym 4 facetów i gimnazjum – grono 18 osób, w tym 3 facetów. W obydwu władzę sprawują kobiety. W żadnej z tych szkół nie występuje dyskryminacja ze względu na płeć. Nie ma też przywilejów dla jednej płci. Od znajomych pracujących w innych szkołach słyszę o zjawisku uprzywilejowania facetów. Powód: w naszym sfeminizowanym zawodzie jest ich niewielu, więc trzeba dmuchać i chuchać, żeby nie odeszli. Bardzo często panowie-belfrzy oprócz etatu nauczycielskiego mają inne zajęcia, więc trzeba pod nich układać plan, zwalnia ich się z pewnych obowiązków, krótko mówiąc mają przywileje. Ale na szczęście nie u nas. Okazuje się, że może być normalnie.
    pozdrawiam

  3. aMatylda,
    gratuluję dobrych relacji w pracy. Dla pewności zapytam jednak. Czy koledzy z obu szkół, mężczyźni, potwierdzają Twoją opinię? Może czują się gorzej?
    Pozdrawiam
    Dociekliwy DCH

  4. zapytałam. potwierdzają. aMatylda

css.php