Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

10.10.2019
czwartek

Zmowa?

10 października 2019, czwartek,

W trudnej sytuacji znaleźli się nauczyciele szkół podstawowych, którzy zamierzają w ramach strajku włoskiego skrupulatnie wykonywać tylko swoje obowiązki. Otóż już teraz zgłaszają się do nich dzieci, nieraz całe klasy, chcące wziąć udział w konkursach i olimpiadach przedmiotowych. Oznacza to tyle dodatkowej pracy, że głowa mała.

Obecne klasy ósme i siódme obserwowały, co się działo podczas podwójnego naboru do szkół średnich. Gwarancję dostatnia się do wymarzonego liceum nie dawały ani szóstki na świadectwie, ani wysokie wyniki z egzaminu, a jedynie tytuł finalisty lub laureata olimpiady czy konkursu wojewódzkiego o randze olimpiady. Dlatego teraz mnóstwo uczniów chce spróbować swoich sił. Cóż to szkodzi?

Ten pęd uczniów do wiedzy powinien wszystkich cieszyć. Niestety, przeraża. Organizatorzy olimpiad nie mają środków na sprawdzanie prac tylu chętnych. Będę więc korzystać z pomocy urzędników kuratorium, którzy zadzwonią do dyrektorów szkół z prośbą, aby przymusili swoich nauczycieli do sprawdzania tych prac. Tak już było w zeszłym roku, ale teraz skala może być znacznie większa.

No i zostają jeszcze nauczyciele w szkołach, od których te tłumy oczekują pomocy. Najgorzej mają poloniści, angliści, nieco lepiej matematycy, ale kiepsko też czują się biolodzy, chemicy, geografowie. Dzieci chcą chodzić na koła zainteresowań, aby lepiej przygotować się do konkursów. Tymczasem nauczyciele zniechęcają. Mówią otwarcie, że nadają się tylko pojedyncze osoby, a reszta nie ma szans. Wszystko przez to, że w szkołach nie ma żadnych środków na wsparcie tego boomu.

Znajoma chemiczka z podstawówki powiedziała szczerze, że poświęci się dla 1-2 osób, ale z tłumem nie będzie za darmo pracować. Zresztą dyrekcja nawet nie zmusza. To prywatna sprawa każdego nauczyciela, czy traktuje swoją obecność w szkole jak służbę i misję, czy realizuje tylko zadania wyznaczone w umowie o pracę. Proście – mówi pani dyrektor – może się zgodzi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Jest tak, jak pisze @belferxxx: stale, od tych samych nauczycieli, uczniowie z tych samych szkół odnoszą sukcesy. Chętnie zobaczyłbym listę szkół, w których jest włoski strajk i nagle ich uczniowie przestali odnosić sukcesy. Ten włoski strajk trwa od czasów, gdy sam chodziłem do szkoły. Nauczyciele powinni zawalczyć o b. wysokie premie od samorządów, rad rodziców o MEN za sukcesy, np. za laureata w kuratoryjnym: 10 000, 2500 szkoła, 2500 samorząd, 5000 MEN. Za olimpiady potrójnie. Proporcje do dyskusji, kierunek bezdyskusyjny: 3 laureatów i jeden olimpijczyk to 60 000 rocznie, po opodatkowaniu wyjdzie z 50 000. W skali państwa i budżetu oświaty wydatek „pikuś” w stosunku do przyrostu jakości nauczania dla tych, którzy chcą się uczyć. Popieram oczywiście każdą akcję, która ma rozsądne i realne cele: promowanie i nagradzanie najlepszych, gospodarz proponuje komunizm: każdemu tak samo.

  2. @KC
    Kiedyś prezydent nieolimpijskiej zwykle Ostrołęki zrobił eksperyment – dawał za laureata licealnej olimpiady 10 tys., za finalistę chyba 5 etc.. Już po paru latach Ostrołęka miała kilku laureatów, w tym zwycięzcę OF, kilka osób z Ostrołęki trafiło na Oxbridge. Po prostu nauczyciele zaczęli myśleć i się starać, jak pomóc uczniom. Wyszukiwali różne możliwości, obozy,szkolenia i kontakty w nieodległej Warszawie itp. itd. No ale prezydent się zmienił i wszystko wróciło do „normy” … 🙁

  3. Tak, strajk sugerowanym kształcie to zmowa naiwnych. Wielokrotnie to pisałem.
    Rezultaty będą mizerne, ba, żadne poprawiające oblicze szkoły i finanse belfrów.
    Tylko dyrektor będzie wkurzony, spadajającym poziomem atrakcyjności szkoły, zmniejszającą się liczbą uczniów. Belfer może być zagrożony spadkiem godzin, widmem likwidacji miejsca pracy. A konkurencja nie śpi, bo jest wiele placówek gotowych do walki o ucznia. Klasy podwójnego rocznika kiedyś wyjdą ze szkoły
    I co wówczas? Dupa blada, jak mówił sławny wódz Indian, bynajmniej nie myśląc Izabeli Łęckiej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zastanawia mnie naiwność szefów ZNP. Czy oni nie potrafią myśleć. A Pani chemiczka opisana przez Gospodarza? Taka bezmyślność powoduje trwogę. I jakie mają być te Rzeczypospolite. O buncie potrafimy pytać, sprawdzać wypracowania. My, kieszonkowe Agamemnony.

  6. W niezwykle trudnej sytuacji znaleźli się poloniści oraz ich kuratorzy. Jak bowiem na lekcji polskiego z atencją i admiracją dyskutować o kimś, kto powinien się kojarzyć z agresją i abominacją?

    „Podaż zdrady jest jak najbardziej funkcją popytu, a ta ma od lat dobrą pogodę i nieograniczone poparcie piekła. Oprócz tych sformatowanych celebrycko każdy region ma swoich lokalnych ‘folksdojczów’. I kiedy tak na to patrzymy, to faktycznie, są podobieństwa do okupacyjnych czasów i tych artystów, którzy się Polski wtedy wyparli, stając się obywatelami sowieckimi czy niemieckimi. Podobna jest również skala nienawiści do własnej Ojczyzny i – co charakterystyczne – niemal na tym samym oddechu kpią oni z wiary katolickiej i z Kościoła. Tak jak przed laty deklarują to, co dzisiaj zwie się ‘neutralnością światopoglądową’ oraz wybierają inne obywatelstwo, przyznajmy – inne dzisiaj niż ich poprzednicy, bo ‘europejskie’”.

    „Pan Kutz chce oddawać Śląsk, panie Holland i Tokarczuk szabrują nasze ziemie zachodnie, a inni wynaradawiają Warmię i Mazury. Takie to „elity” i taki przekaz III RP zostawia nam w spadku. Szykują jakiś rozbiór? Tak czy inaczej, słuchajmy uważnie i czytajmy co mają nam do powiedzenia”.

    „Uwierają ją Marsze Niepodległości, zdecydowanie woli parady równości. Jak widać, zawsze znajdą się tacy, którzy woleliby maszerować z różowymi balonikami i czekoladowym orłem, a innym przykleić łatkę nacjonalistów i faszystów. Taka europejska tolerancja!”.
    Kim dla poczytnej Olgi Tokarczuk są Polacy? To m.in. „kolonizatorzy”, „większość narodowa, która tłumiła mniejszość”, „właściciele niewolników” czy „mordercy Żydów”. Choć podobnych wypowiedzi jest multum, pisarka została wyróżniona tytułem honorowego obywatela Wrocławia, a Rada Powiatu Kłodzkiego postanowiła nadać jej odznakę „Zasłużony dla Powiatu Kłodzkiego”. Temu ostatniemu zdecydowane „nie” mówi radna PiS Krystyna Śliwińska. – W kwestii projektu uchwały nadającej Oldze Tokarczuk odznakę „Zasłużony dla Powiatu Kłodzkiego” zdecydowanie zaprotestowałam, uzasadniając swój sprzeciw dotychczasowymi antypolskimi wypowiedziami Olgi Tokarczuk – mówi Śliwińska.

    „Tokarczuk za antypolonizm: na pal! „Skoro osoba dojrzała, która była świadoma w latach PRL (w 1989 roku miała 27 lat) dzisiaj ma poglądy Krytyki Politycznej i wygaduje takie rzeczy to znaczy, że albo jest po prostu słaba na umyśle lub (co może iść w parze ale nie musi) – że jest to wybór koniunkturalny , mający zapewnić dostęp do pieniędzy, grantów, nagród (co działa – bo właśnie kolejną nagrodę dostała, co było powodem wywiadu w TVP Info)”.

    „Szumowska, Pawlikowski i Tokarczuk to beneficjenci ‘dobrej zmiany’. Z całym szacunkiem, ale zawdzięczają nagrody temu, że zachodnie lewicowe salony chcą wesprzeć polskie ekspozytury w walce z ‘nacjonalistycznym reżimem’. I super, bierzcie, tylko nie kwitujcie pluciem na Polskę”.

    Wszytko powyższe to cytaty z mejnstrimowych mediów definujących polskość i polską rację stanu. W większości podpisane imieniem i nazwiskiem jakiegoś salonowca nowej generacji.

    I jak w Tym (Stanisław) wszystkim teraz się znaleźć, Gospodarzu? Czyż szlachetniejszym jest truć młodzieży NowoSalonowym, czy zejść do podziemia i tajnych kompletów, oto jest pytanie. Ale jakie podziemie, jakie komplety, gdy strajk wolski za oknem w blaszany bębenek bum, bum!

  7. @belferxxx
    Zdaję sobie sprawę, że napisałem o rzeczy oczywistej. To najlepsza rada dla samorządowców stających w szranki wyborcze: jak pozyskać elektorat? Nie dość, że można wydać publiczne, na dodatek co najmniej częściowo unijne pieniądze i osiągnąć osobiste korzyści polityczne, to jeszcze zapracować sobie na ulicę swojego imienia, a może nawet pomnik. „Przed wojną stały beczki pełne kawioru: czarny, czerwony, biały… I komu to przeszkadzało?” 🙂

  8. Polonisto, trzeci literacki Noblem za twojego życia (!!!) to jedno, a drugie, czy na języku polskim razem z licealistami podejmiesz się trudu interpretacji Noblistki: „Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”?

    Ew. to licentia poetica…

    Słowacki Nobla by nie dostał, choć jego poezja przetrwa, dopóki choć jeden Polak. Co innego Noblistka, nikt o niej nie będzie pamiętać…

    „Anioły stoją na rodzinnych polach
    I chcąc powitać lecą w nasze strony,
    Ludzie schyleni w nędzy i w niedolach
    Cierniowemi się kłaniają korony,
    Idą i szyki witają podróżne,
    I o miecz proszą tak jak o jałmużnę.”

  9. @Płynna nerzeczywistość
    99,9% ludności Polski nie zna , nie czyta i ma w … nosie przesłania Noblistki… 😉 Zresztą równie politycznej jak Miłosz czy Wałęsa … A Komitet nagród literackich tak się ostatnio skompromitował (stąd DWIE nagrody za DWA lata w jednym roku!), że tak jakby miał średnią wiarygodność- to już nie to co lata temu …

  10. Ontario, Słowacki Nobla by nie dostał… Masz rację. Żył w niełaskawych dla siebie czasach. Dla Polaków także. Musiał emigrować. Niepopularna była jego krytyka papieża, który miał na ramieniu papugę, nie miał szczęścia do kobiet, złośliwi twierdzą, że nazbyt gustował w towarzystwie męskim. Był obiektem drwiny Mickiewicza,który przyrównał jego poezję do pustego kościoła. Ale ten poeta, prawnik dobrze znał matematykę, był wytrawnym giełdowym graczem, płodnym autorem pięknych listów do matki i myślał, iż Polaków, tych zjadaczy… chleba w aniołów. swoją poezją przerobi. I nie przerobił ani on, ani nikt do tej pory.,, Kordian,, nie zdobył sympatii maturzystów, którzy olewają anioły razem z lekcjami religii. Może bardziej ta piękna Włoska, bo jak powiedział mi jeden z licealistów, Laura była taka mdła. Ale bohater tego dramatu zszedł z chmury i zaczął się buntować. Car jemu się nie podobał i sytuacja papugi narodów.
    A nam belfrom nie podoba się oblicze oświaty. I naiwnie myślimy, że strajk włoski je zmieni. Tym, tak myślącym dedykuję wiersz Ernesta Brylla,, Słowacki – lekcja polskiego. Oni, pisząc Słowackim, pójdą pod wodę. Chyba pisowską, bo biernością nie podskoczą sternikom oświaty z. PIS
    Ontario, dziękuję za przytoczenie wiersza Słowackiego. Omijają ten utwór, podobnie jak wiersz Brylla, szkolne podręczniki. A szkoda.

  11. A tu kreatywność dzieci z kl.7 , przypadkowo spotkałam taki wpis nauczycielki 🙂 Dla takich dzieci/młodzieży chce się pracować , niezależnie, co p.Broniarz zaleci:
    https://twitter.com/magda47586808/status/1182738123350007809?s=20

  12. Ontario, to zdanie

    Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów

    jest tak prosto sformułowane, że nie jest żadnym haiku potrzebującym interpretacji. Czego tu nie rozumiesz, z czym się nie zgadzasz? Jeśli z Zawiszą Czarnym identyfikujesz swoją polskość („my”) w chwilach (jego) chwały, to dlaczego odżegnujesz się od przedwojennych podpaleń białoruskich cerkwi, gett ławkowych czy donosów granatowej policji? Zawisza jak Małysz – to zawsze „my” i tylko „my”, nawet jeśli pułkownik Wołodyjowski był Rusinem, a Kmicic żadnym Andrzejem tylko Samuelem, natomiast w Jedwabnym ogień podłożyli jacyś „oni”, zapewne poprzebrani Niemcy?

  13. Brak gratisowych zajęć to oszczędność na czasie. I nerwach, jeśli mowa o szkole w kiepskiej dzielnicy, w której nauczyciele prosili uczniów o przychodzenie na zajęcia wyrównawcze. Znoszenie kaprysów i fochów, bo oto zamiast na placu przyszlo się na zajęcia. Nie każda szkoła jest w okolicy, która żąda olimpijczyków. Dla wielu rodziców szkoła to przechowalnia, od ktorej wyników oczekuje jednak wydzial edukacji. Trudne do pogodzenia. Strajk włoski to ulga dla nauczycieli, którzy nauczają dzieci ludzi, których nigdy by nie chcieli mieć w swoim kręgu towarzyskim. Mniej nerwówki i napięcia. Więcej czasu i wyobraźni na zarabianie po szkole. Ci z dobrych ośrodków też niech się ucieszą- ceny ich lekcji pojdą w górę, a jak rodzic chce mieć olimpijczyka, który ma mieć w głowie więcej niż zaplanowało men, to niech za tę fantazję zapłaci. Szkoła państwowa to podstawowa wersja. Chcesz mieć dodatki? Zapłać. W salonie samochodowym nikogo ten zwyczaj nie dziwi. I im szybciej nauczyciele to pojmą, tym bardziej skorzystają finansowo, psychicznie. Nie goniąc za uczniem staną się towarem deficytowym, a ten zawsze jest bardziej ceniony, niż ten wpychany gratis, co do tej pory miało regularnie miejsce.

css.php