Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

28.07.2019
niedziela

Ile osób w klasie?

28 lipca 2019, niedziela,

Szkoły zostały zalane podaniami zrozpaczonych rodziców z prośbą o przyjęcie dziecka, któremu do szczęścia niewiele zabrakło. Niektórzy rodzice piszą prośby wyżej, do kuratora, do prezydenta miasta. Do szkół dotarła informacja, że Hanna Zdanowska rozważa powiększenie klas obligatoryjnie o jedną osobę. Za jednym zamachem spełniono by kilkaset próśb.

Prezydent Łodzi rozumuje słusznie, że jedną osobę zawsze jakoś się wciśnie. Klasa od tego nie pęknie. Szkoła też nie trzaśnie w szwach. Jakoś nauczyciele dadzą radę. Mój poprzedni dyrektor poszedł jeszcze bardziej na rękę rodzicom i wcisnął kiedyś do klas po 38 osób. Rodzice byli wniebowzięci, ale tylko do pierwszego dzwonka. Potem zaczęły się problemy wynikające z ciasnoty.

Nauczyciele wolniej realizowali materiał, dłużej sprawdzali klasówki, rzadziej zadawali prace domowe, sprawdzali wyrywkowo, nie marnowali czasu na branie do odpowiedzi, więc uczniowie nie uczyli się na bieżąco – poziom nauczania spadł. Zaczęły się donosy na nauczycieli, którzy najmniej sobie radzili z tłumem na lekcjach. Nic się jednak nie dało zrobić, po prostu uczniów było za dużo.

Już teraz dyrektorzy oglądają sale lekcyjne i sprawdzają, ilu uczniów do nich wejdzie. Gdyby tak wymienić ławki na mniejsze, krzesła na węższe, pozbyć się szafy na książki, wyrzucić biurko i fotel nauczyciela – niech prowadzi lekcje chodząc – zmieściłoby się jeszcze więcej uczniów. Można by też, wzorem szpitali, ustawić ławki na korytarzach po jednej przy każdej sali. Są zatem sposoby na wciśnięcie dodatkowych osób, trzeba tylko myśleć innowacyjnie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Czytając ten wpis przypomniał mi się stary kawał. Otóż gdzieś w okolicach Zakopanego Baca zatrzymał samochód ciężarowy. Zwrócił się do kierowcy z prośbą o przewiezienie stada owiec. Po załadowaniu okazało się,że połowa tego stada się nie mieści. Wtedy mądry Baca wpadł na pomysł aby ostrzyc to całe stado i na nowo załadować. I co?
    Bingo ! Weszło całe stado.
    Metoda prosta jak drut do zastosowania w każdej szkole. Golimy i strzyżemy a zmieszczą się wszyscy. A,że efekt nauczania będzie do d….py? Kogo to w końcu obchodzi? Pytanie tylko, jak długo taki bajzel wytrzymają dzieci i nauczyciele.
    Winni i tak będą samorządy i nauczyciele,bo Prezes Wszystkich Prezesów Jarosław dał tym nierobom,nauczycielom, taką podwyżkę a uczyć się im nie chce!
    Wrzesień blisko,strajk? A w Brukseli pani Zalewska siedzi i liczy to znienawidzone EURO śmiejąc się w kułak z Waszego wyrolowanego środowiska!!!
    Dla pocieszenia przypominam po raz kolejny fragment z „Dnia świra”. Ciagle aktualny! https://youtu.be/lZja6FPZrcU

  2. Autor tego bloga jest ponoć polonistą… i pisze „ile” ucznów? Widać, poziom nauczania w tym liceum jest niezwykle wysoki w literalnym znaczeniu słowa „niezwykle”.

  3. Szszszszszkoda, że za komuny ostro cięto, ostry egzamin, nie patyczkowano się i nikt nie biadolił, nie szlochał, nie klął, nie piszczał, nie syczał, nie warczał…

    Za komuny w moim liceum było 60 miejsc, chętnych ponad sto, przyjęto 60, a reszta z kwitkiem, do zawodówek. No, ale to była komuna. Teraz każdy musi mieć maturę…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czytam i oczom własnym wierzę: poziom nauczania kiedyś spadł z powodu tłoku i teraz też spadnie…

    Więc tyle zachodu, aby się dostać, zaangażowanie mediów, polityków, kosmosu zgoła i po to, aby się nie uczyli????

    Dobrze, że pani prezydent Zdanowska (PO) trzy lata temu nie pomyślała, dobrze, bo teraz może zabłysnąć innowacyjnością.

    Oczywiście, samorządowcy z Łodzi-PO dołożą 20 % do pensji zasadniczej nauczycielskiej, skoro dołożyli ok. 26 % pracy!!!!

  6. O jedną osobę? No pewnie! Przecież jedno miejsce marnuje się bezproduktywnie przy stoliku nauczycielskim!

  7. Byłem przez 30 lat nauczycielem w dużym zespole szkół zawodowych w powiatowym mieście pod Opolem , ponad trzydziestu uczniów w klasie to codzienność w mojej pracy, przed i po reformie. Czysta oszczędność dla samorządu , poziom naucznia w 35 osobowej grupie? Kogo to obchodzi poza nielicznymi?

  8. Pan Dariusz wymienił wady przeładowanych klas. Można podkreślić, że one sprzyjają anonimowości uczniów, rozproszeniu uwagi, rozluźnienia dyscypliny. Jednakże o wiele ciekawsze są kryteria gwarantujące odwołanym sukces. Czy preferencje ma dziecko partyjnego notabla, pociotek burmistrza, prezydenta miasta? Może pociecha nauczyciela, wziętego lekarza. Albo kryterium dochodu na członka rodziny? Może dziecko znajomego dyrektora lub szkolnego rzemieślnika? Albo kogoś z kręgu rady rodziców? A jakie względy powinny decydować? Oto jest pytanie.

  9. @Ryszard Kubaszko
    Pisanie uczy pokory. Dziękuję za zwrócenie uwagi. Poziom komentarzy wciąż wysoki. To cieszy.
    Pozdrawiam
    Gospodarz

  10. @Gospodarz
    W bogatej Warszawie jeszcze przed ogłoszeniem wyników rekrutacji powiększono klasy do 36-38 uczniów z dotychczasowych max 32 (przypominam, że przyjęci po klasie 8 uczyliby się w gimnazjach komforcie klas max 25 -28 -osobowych!). Co oznacza o kilkanaście procent więcej pracy dla nauczyciela (więcej klasówek do sprawdzania, ocen do wystawiania i innych papierów, nie mówiąc o większej trudności prowadzenia lekcji dla tłumu w dziwnych godzinach !). Ale też znaczna oszczędność dla samorządu – mniej więcej 1 klasy na 7-8,czyli dwóch, co najmniej, etatów. Ani „kochający nauczycieli” samorząd nie wpadł na pomysł by to nauczycielom zrekompensować, ani „walczące o prawa nauczycieli” ZNP nie wpadło na pomysł by się tego domagać … 🙁 No i spora kasa (w skali stolicy to jakieś CZTERYSTA ETATÓW!) pójdzie na fanaberie (bynajmniej nie oświatowe!) pana Trzaskowskiego!!!
    BTW. 1. – jest precedens – pierwsza wersja KN (uchwalona w styczniu 1982 r. bez zmiany przecinka!) wynegocjowana przez „S” w roku 1981 zawierała zapis (przestrzegany przez 2 czy 3 lata), że za każdego ucznia ponad 25(!) w klasie należy się bodaj 2 zł (nauczyciel po mgr zarabiał coś koło 4 tys. miesięcznie, podatków nie było) za godzinę lekcyjną.
    2.Jak ktoś mówi, że kiedyś były klasy 40-osobowe i nic – w Afryce/Azji bywają nawet 60- osobowe. Tyle, że jak ktoś tam przeszkadza, to won albo kijem. Koledzy/rodzice dołożą, bo chcą się uczyć, a wykształcenie jest tam w cenie!!! W PRL też tak było, szczególnie przez pierwszych 30 lat …

  11. @Gospodarz
    Ciekawe, czy w Łodzi ktoś wpadł na pomysł rekompensowania/domagania się tego liczniejszych klas i związanych z tym większych obowiązków od Zdanowskiej&Co??? Np.ZNP??? 😉

  12. Panie Dariuszu, pisanie uczy nie tylko pokory. Jest również sposobem na okazanie złych emocji, rozładowanie kompleksów. Przykładem tego jest wypowiedź Ryszarda Kubaszki. Gdybym był upierdliwy, znalazłbym w niej uchybienia różnego typu. Z brakiem taktu włącznie.

  13. @Gospodarz
    Nobody`s perfect – uczyMY się wszyscy. A ta drobna złośliwość? Cóż, taka moja „uroda”…

css.php