Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

31.12.2018
poniedziałek

Szkoła się nie bawi

31 grudnia 2018, poniedziałek,

Miałem nadzieję, że odżyje stara tradycja i znowu będzie można organizować sylwestra w szkole. Ceny w lokalach poszły w górę, pensje belferskie stoją, a na prywatkę nie każdy ma wystarczający metraż. Ja kiedyś zaszalałem i zaprosiłem ponad 50 osób, więc kto się nie zmieścił, stał na balkonie.

Najstarsza osoba w mojej rodzinie, emerytowana nauczycielka, przypomniała, że za jej czasów sylwestra organizował dyrektor. Całej szkoły nie zapraszał, ale pracownicy z osobami towarzyszącymi mogli się bawić. Przypomniała też, że podczas jednego z takich balów nauczyciele nieźle sobie popili, a gdy mieli sporo w czubie, wzięli z magazynu transparenty 1-majowe i wyszli na ulicę witać Nowy Rok. Milicja zastosowała tylko pouczenie. Był koniec lat 50.

Sam też pamiętam sylwestra w szkole, nawet kilka, ale jak przez mgłę. Ostatni był dawno temu, jednak nie tak dawno, gdyż dyrektor już się z nami nie bawił. Zresztą nawet nie wiedział, co tu się szykuje. A jak się dowiedział, to spanikował i gadał o jakichś kodeksach, które zabraniają i nie pozwalają.

Czego zabraniają i na co nie pozwalają, już nie pamiętam. Zresztą cóż mogłoby się zdarzyć na szkolnym balu sylwestrowym, że dyrektor tak się wystraszył? Jeśli w latach 50. stróże prawa mieli poczucie humoru, to chyba w wolnej Polsce też zachowaliby się na poziomie i rozrabiających nauczycieli najwyżej by pouczyli. Do siego roku!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 36

Dodaj komentarz »
  1. To nie te czasy, arlekinie, nie te czasy,
    dziś saksofony, arlekinie, kontrabasy
    i nie da rady zdobyć serca przez ballady,
    bo dawno minął minął czas arlekinady.

    Dziś kolombiny chcą beginy albo twista.
    To arlekinie, nim noc minie, wykorzystaj
    i zatańcz twista z kolombiną, która wie,
    że tylko twista, twista, twista tańczy się”.
    Filipinki „Bal Arlekina”
    Autor tekstu: Włodzimierz Patuszyński
    Kompozytor: Jan Janikowski
    Rok powstania: 1964

  2. Przerąbane!

    I tak przez cały 2019: LAMENT.

  3. Oczywista, obiektywnie jest nadzieja:

    WYBORY w 2019, a więc może uda się przywrócić bolszewickie metody (podniesienie wieku emerytalnego i zaiwanienie 150 mld OFE), może biały koń przywiezie Zielona Wyspę, zegarek Nowaka i pot Chlebowskiego…

    Pani minister oświaty z PO Kluzik-Rostkowska śle sfrustrowanemu panu autorowi bloga najtkliwsze pozdrowionka, natomiast wybór przez PO na zapas ze złamaniem Konstytucji sędziów TK jest bardziej wstrzemięźliwy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ontario 1 stycznia o godz. 11:31‎ ‎259586‎
    Przerąbane, ale bez zbędnej paniki, jako iż tylko dla ciebie, gdyż twoja gmina ulega likwidacji: ‎https://pl.wikipedia.org/wiki/Ostrowice_(dawna_gmina)‎

  6. Ontario 1 stycznia o godz. 11:46 259587
    Poza tym, to zgoda co do do tego wpisu…

  7. Alkohol. To stopowało dyrektora Gospodarza. Zawsze może ktoś zakablować. Pamiętam huczne imprezy w szkolnym internacie,gdy młodzieży nie było. Inne czasy. Dzisiaj pozostaje zabawa w belferskim kręgu,lecz poza szkołą. Bywa także ksiądz, bo nie każdy przedstawiciel kleru jest sztywny jak kij.
    Wspólna zabawa integruje,pozwala na swobodne rozmowy,prowokuje nieoczekiwane wyznania,niezwiązane z pracą. Wiem także,że dzisiaj w wielu szkołach trudno byłoby zmontować taką imprezę nawet poza miejscem pracy,chociażby ze względu na różnice w poglądach politycznych. Mogłoby to się skończyć mordobiciem.

  8. Ino 1 stycznia o godz. 15:12‎ ‎259590‎
    Zabawa z księdzem? Nie ryzykowałbym… Poza tym, to w realnym kapitalizmie, w miejscu pracy i nie ‎tylko (nawet i w rodzinie), człowiek jest człowiekowi wrogiem – NIE wilkiem, jak to twierdzi mylące ‎przysłowie, gdyż wilki zgodnie polują w stadzie zwanym watahą i sprawiedliwie, zgodnie z interesem ‎watahy, dzielą się lupami. Obserwowane przez badaczy watahy wilków przeprowadzają zorganizowane ‎polowania, złożone z etapów obserwacji ofiary, podziału grupy na naganiających i czatujących w ‎ukryciu, okrążenie ofiary przez naganiających i zapędzanie w kierunku czatujących członków watahy, ‎na której czele stoją wilki przewodzące zwane alfa (samiec i samica lub jedno z nich). Wilk ma ‎absolutną władzę nad członkami watahy, przewodzi większości pościgów oraz najprędzej i najbardziej ‎gwałtownie reaguje na pojawienie się intruzów. Pozostali członkowie stada wyraźnie demonstrują mu ‎swoją podległość. Młode wilki do wejścia w okres dojrzewania mają dość szczególną pozycję w grupie. ‎Wszystkie dojrzałe wilki opiekują się młodymi i je karmią (po okresie karmienia mlekiem matki). ‎Młode wykazują uległość osobnikom dorosłym i są przez nie wychowywane (z zachowaniem hierarchii ‎wilków w grupie). Gdyby ludzie się tak zachowywali tak jak wilki, to nie mielibyśmy ponad 90% ‎problemów, Które mamy w realnym kapitalizmie.‎

  9. Ino 1 stycznia o godz. 15:12‎ ‎259590‎
    Mam na myśli to, że w realnym kapitalizmie szkoła uczy rywalizacji a nie współpracy, a jak wiadomo, ‎współpraca buduje, a konkurencja rujnuje.‎

  10. „To były piękne dni ,po prostu piękne dni
    kalendarz nie pamięta takich dat, kiedy…..”itd.
    Też byłem na paru takich Sylwestrach.
    Jarych Godów i do siego 2019 roku.

  11. Ino 1 stycznia o godz. 15:12‎ ‎259590‎
    Miało być oczywiście: Wilk alfa ma absolutną władzę nad członkami watahy.

  12. Optymatyk 1 stycznia o godz. 16:42 259593
    To musiało być w tym wstrętnym PRL-u. 😉

  13. Optymatyk 1 stycznia o godz. 16:42 259593
    Nawzajem – wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2019.

  14. @JK
    Tak był „wstrętny”,że zwielokrotnioną czkawką się wszystkim odbija. Ale nie poddawajmy się objęciom taniego sentymentalizmu w tym nowym ,pełnym niepewności roku.
    Ale „szanujmy wspomnienia ,smakujmy ich treść…” itd.

  15. Zbuntowany rodzic w szkole, nauczyciele płaczą i się boją (Paweł Piotr Reszka „Gazeta Wyborcza” 31 ‎grudnia 2019)‎
    Powiedziała im wprost: – Żądamy, żebyście wzięli się do pracy, bo bierzecie za to publiczne pieniądze. ‎Nauczycieli sparaliżował lęk. Rozpoczęła się rewolucja
    Polonistka rozpłakała się. Niektórzy nie byli w stanie słuchać dalej. Wuefistka wyszła z sali, nie ‎wytrzymała napięcia. Byli tacy, co ze zdenerwowania tracili orientację. Już po wszystkim do dyrektorki ‎przybiegła nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej. Rzuciła jej się z płaczem w ramiona: – Co my ‎mamy teraz robić?!‎
    Ta odparła krótko, bo czas kryzysu wymaga dyscypliny: – Proszę się ogarnąć! Proszę wziąć dziesięć ‎oddechów! My tu się musimy trzymać! Wkrótce po tym pani dyrektor wynajęła adwokata. Teraz nim ‎spotka się z reporterem, konsultuje to z prawnikiem. – Muszę być ostrożna – wyjaśnia.‎
    Całość tu: http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24311707,zbuntowany-rodzic-w-szkole-‎nauczyciele-placza-i-sie-boja.html#s=BoxWyboImg3‎

  16. Komentarze:‎
    syronaj31.12.2018, 11:39‎
    Chyba każdy zna nauczycieli, którzy ewidentnie nie powinni pracować w szkole. System oceniania ‎kompletnie nie działa, karta nauczyciela chroni, więc po co się wysilać. Często jest tak jak tutaj, że ‎poloniści nie zadają wypracowań bo im się nie chce oceniać, stąd ta forma przekazywania myśli ‎pozostaje pietą achillesową kolejnych roczników absolwentów gimnazjów i maturzystów- z reguły ‎wypada najsłabiej. Dobrzy, zaangażowani nauczyciele są postrzegani jako zagrożenie dal bylejakości i ‎sekowani w pokoju nauczycielskim aż się dostosują albo zwolnią. ‎
    Dzieci są też inne niż jeszcze parę lat temu, ale patologią polskiej szkoły jest system korepetycji, z ‎którego nauczyciele czerpią korzyści. Finansowe – bo ich udzielają, a także niematerialne – bo gdy ‎młody człowiek osiąga sukcesy przypisują je sobie. Poza tym nauczyciele przywykli oceniać innych, ‎nieraz w bardzo nieładny sposób komentując uczniowskie wpadki. Kiedy sami poddawani są ocenie ‎podnoszą larum i przerzucają odpowiedzialność na uczniów, rodziców, system itp.‎
    Na Wyspach wyniki egzaminów są jawne i szeroko komentowane w prasie, każdy może poznać ‎najlepsze i najgorsze szkoły w danym mieście czy dzielnicy , dobre się docenia i chwali, a bywa że są ‎to szkoły w biednych, emigranckich dzielnicach Londynu, gdzie trafiają bardzo różne dzieci więc tym ‎większa zasługa kompetentnych i wymagających pedagogów. No, ale jak się ogląda facebooka na lekcji ‎to o sukcesy trudno. Ciekawe czy Pani Dyrektor nie miała wiedzy jak wygląda lekcja u tej pani?‎
    MiekszaniecKamionki31.12.2018, 16:07‎
    Już Panu tłumaczę dlaczego Panie Redaktorze: Pani Dyrektor nie popierała tego Wójta, ona wolała ‎innego. Z dniem wybrania obecnego zaczęła się jej walka polityczna. Walka kosztem dzieci. Pani ‎Dyrektor czuje się bezkarna. Głośno woła w Pana reportażu „jestem uczciwa”!!!, bo wie na ile ‎pozwalają jej przepisy oświatowe i przepisy prawa. Jej mąż to w końcu prawnik. Sędzia. Były ‎Wiceminister sprawiedliwości. Jeszcze o tym zapomniał Pan wspomnieć. Jakie szanse mają rodzice ‎szkoły w starciu z nim? I dalej Pana dziwi, że się boją? Że przyszło tylko 11 do malowania płotu. Boją ‎się Panie Redaktorze o siebie i swoje dzieci. Sprawiedliwości nie ma i nie będzie. Dzieci na wsi miały, ‎mają i będą miały gorszy dostęp do edukacji, często przez to trudniej w życiu. To prawa Panie ‎Redaktorze, że nasze dzieci muszą pomagać w gospodarstwie i mają więcej obowiązków, to prawda, że ‎pochodzą z biedniejszych rodzin, ale czy przez to nie mają prawa mieć dobrych nauczycieli? ‎Autorytetów? Ludzi z pasją? Czy nasze wiejskie dzieci nie mają prawa być lekarzami? Prawnikami? ‎Dziennikarzami? Nauczycielami? Dlaczego to my rodzice mamy płacić za korepetycje, skoro ‎nauczyciele biorą za to nasze pieniądze. Dlaczego? To nie rodzice burzą autorytet nauczycieli. ‎Nauczyciele, burzycie je sobie sami. Walką o każdą złotówkę, godzinę, dupowładztwem.‎
    A Pana Redaktora proszę na przyszłość o wnikliwszą analizę sytuacji. Ale rozumiem. Gazeta musi się ‎sprzedać. A z szafami to prawda. Ale wie Pan. Za niegospodarność też nie można nikogo zwolnić. Na ‎pewno nie Dyrektora w pakiecie z mężem sędzią-wiceministrem sprawiedliwości. Dura lex, sed lex. ‎Kpina.‎
    Cialdini7231.12.2018, 21:01‎
    Sednem tego „sporu” w owej szkole w moim odczuciu jest poziom nauczania a co za tym idzie niskie ‎kompetencje nauczycieli, którzy owszem mają niskie pensje. Ale to nie jest argument… Sama mam ‎syna w 6 klasie podstawówki. Powoli myślimy o jego przyszłości, o jego wyborach, które przygotują go ‎do życia – żeby był szczęśliwym i dobrym człowiekiem. Żeby miał pracę w której się będzie spełniał. A ‎pierwszym etapem jest szkoła średnia. I jestem mocno zaniepokojona, bo w jego szkole rodzic nie ma ‎co liczyć na wsparcie nauczyciela w rozwijaniu jego potencjału, rozbudzaniu ambicji, dawaniu dobrego ‎przykładu. Ręce mi opadły , kiedy syn poinformował mnie ostatnio, że Pani od przyrody postawiła 5 ‎tym osobom, które zgodziły się napisać klasówkę. A na lekcji j .niemieckiego kartkówka z nazw dni ‎tygodnia (po 5 latach nauki języka), historia – kiedy zaczęła i kiedy skończyła się II wojna światowa. I ‎są 5 ? Są! A dzieci się cieszą (mój syn też się cieszy do momentu , kiedy mu tego nie uświadomi) i ‎jeszcze nie rozumieją, że są ofiarami. Średnia nie jest taka zła. Poziom nauczania jest ŻENUJĄCY!!! ‎Zaangażowanie nauczycieli znikome. Walka z wiatrakami. Dlatego rozumiem Panią Prokurator i ‎gratuluję odwagi. Zacznijmy wymagać i rozliczać.‎

  17. @JohnKowalsky
    Ciekawe czy GW TAK by napisała o sprawie, gdyby to dyrektorka była z PiS, a prokuratorka – z PSL, a nie na odwrót … 😉 BTW – z tekstu wynika, że to po prostu starcie dwóch miejscowych układów – „plecy” p. dyrektor też nie są od macochy … 😉

  18. @JohnKowalsky
    Nie ma to jak, nomen omen, wybiórczy zestaw TRZECH głosów spośród 43 pod tekstem … 😉

  19. My tu gadu gadu a:
    „Społeczeństwa zachodnie są głęboko podzielone na kosmopolityczne elity i populistycznie nastawioną większość. Jeśli nie uda się tej przepaści zasypać, liberalna demokracja zostanie zmieciona przez rewolucję.”
    https://wiadomosci.onet.pl/swiat/der-spiegel-kosmopolici-kontra-populisci-czyli-kryzys-zachodu/tkkyngn
    Pytanie, do jakiej klasy zaliczymy dzisiejszych nauczycieli na podstawie tego tekstu?

  20. Belferxxx
    ‎1. Niemniej dyrektorka z PSL-u reprezentuje tu interesy kasty nauczycielskiej a prokuratorka z PiS-u ‎interesy uczniów i ich rodziców. Pytam się więc, czy według Ciebie tabakiera (szkoła i nauczyciele) jest ‎dla nosa (uczniów), czy też nos (uczniowie) dla tabakiery (szkoły i nauczycieli)?‎
    ‎2. Załączyłem najciekawsze według mnie opinie i podałem link do reszty.‎

  21. Optymatyk
    Mamy tu iście Orwellowską nowomowę rodem z „1984”. Zwolenników demokracji zwie się więc ‎‎„populistami” (tak jak byłoby to pejoratywne określenie) a zwolenników plutokracji, czyli konkretnie ‎rządów wielkiego, ponadpaństwowego kapitału, nazywa się ”demokratami”, „republikanami” czy ‎‎„liberałami” oraz „kosmopolitami”, przy czym te ostatnie określenia maja tu wydźwięk wyraźnie ‎pozytywny i postępowy.‎
    Prawda jest zaś taka, że elity władzy we współczesnym, realnym zglobalizowanym kapitalizmie ‎monopolistycznym czyli inaczej w plutokracji (gdyż pierwsze automatycznie powoduje drugie, o czym ‎poniżej) reprezentują wielki, ponadnarodowy kapitał, wiadomego pochodzenia, a więc są one nie tyle ‎kosmopolityczne, co prosyjonistycznie (jako iż są one przez syjonistów kierowane oraz opłacane). ‎Natomiast lud (populus po łacinie) jest z natury nastawiony prodemokratycznie, czyli proludowo (jako ‎iż demos to lud po grecku).‎
    Poza tym, w realnym kapitalizmie, z jego ogromnymi różnicami majątkowymi i de facto plutokracją ‎‎(rządami bogaczy) demokracja nie jest możliwa, jako iż bogacze maja tym z definicji niesprawiedliwym ‎ustroju niewspółmiernie wielki wpływ na władzę polityczną – zarówno legalnie poprzez finansowanie ‎partii politycznych i kandydatów na wysokie urzędy (prezydentów państw i miast, gubernatorów, ‎burmistrzów etc.) oraz przez posiadane przez owych bogaczy mass media (np. prasa, w tym ‎internetowa, radio i telewizja) oraz nielegalnie, gdyż wielkie, ponadpaństwowe korporacje i najbogatsze ‎rody multimiliarderów są w stanie przekupić praktycznie każdego polityka, policjanta‎, prokuratora, adwokata czy sędziego. Liberalna demokracja jest ‎więc oksymoronem, jako iż liberalizm oznacza w praktyce władzę bogaczy czyli plutokrację.‎
    Twoje pierwsze pytanie jest więc źle sformułowane – powinno ono brzmieć: „czy plutokracja zostanie ‎zmieciona przez rewolucję?” Mam nadzieję, że tak.‎
    Natomiast nauczyciele szkół państwowych, jako funkcjonariusze niedemokratycznego z definicji ‎państwa kapitalistycznego, reprezentują rządzące nami elity, czyli inaczej „kosmopolityczną”, a ‎właściwie syjonistyczną plutokrację. Z kolei nauczyciele szkół prywatnych, jako bezpośrednio opłacani ‎przez bogaczy, tak samo, a nawet jeszcze bardziej, reprezentują rządzące nami elity, czyli inaczej ową ‎‎„kosmopolityczną”, a właściwie syjonistyczną plutokrację.‎
    Dodam tylko, że przez syjonizm rozumiem to generalnie ideologię mającą na celu opanowanie władzy ‎nad światem przez syjonistów, czyli osoby uważające się za Żydów ‎, a tak naprawdę mające ‎chazarskie, czyli tureckie korzenie.‎
    Pozdrawiam

  22. @JohnKowalsky
    Prokuratorka z PiS reprezentuje klasyczną totalitarną skazę w myśleniu i ma ewidentne zaburzenia osobowości. Współczuję jej podwładnym z prokuratury. Przy pomocy prokuratora próbowano zarządzać i wymuszać jakość pracy w latach stalinowskich – mimo, że prokurator mógł wtedy nawet posłać na tamten świat, to nie działało. Podobno jesteś taki „ucony” ekonomista, a nie wiesz, że takie metody nie działają , czego dowiodły choćby upadek pańszczyzny i niewolnictwa. Przy pracach choćby odrobinę kwalifikowanych zainteresowani co najwyżej będą się zaopatrywali usilnie w różne „d…chrony”, ale EFEKTYWNIE pracować nie nie będą tym bardziej. Ci nauczyciele też. W ogóle przymus i strach są marnym bodźcem – taki Saddam Husajn sportowców bez sukcesów wrzucał do basenu z kwasem, ale Irak dzięki temu wcale nie był sportową potęgą. Pani prokurator myśli, że zna się na wszystkim, ale o zarządzaniu się ewidentnie nie ma pojęcia i za chwilę jej podwładni w prokuraturze (zapewne tam działa identycznie!) ją w coś wpuszczą, albo …. sama się wpuści … 😉

  23. @JK
    No dobrze ale co potem, bo nie słychać o żadnych planach na sprawiedliwsze urządzenie tego świata po nowemu. Przecież sklasyfikowano tych „populistów „;
    „Populizm jest tym, czym przez dziesięciolecia był proletariat: zagrożeniem dla jednych, nadzieją dla innych. Walka klasowa stała się walką o kulturę”, pisze Leick.
    Czy aby teraz nie mamy do czynienia z lumpenproletariatem czy lumpenpopulizmem?
    „Dziś rewolucyjny potencjał gromadzi się poza metropoliami: „bez świadomości klasowej, bez przywództwa i organizacji” i stanowi największe od końca II wojny światowej zagrożenie dla liberalnej demokracji. ”
    „Naród piętnowany jest przez elitę jako plebs. Niedoinformowany, nieuświadomiony, nieracjonalny i moralnie podejrzany” – pisze Leick.
    Czy to aby nie będzie jakiś niespójny, chaotyczny ale niszczący wszystko po drodze, ruch? To to, co po tym powstanie przyprawić może tylko uzasadnionych obaw o jakakolwiek ustabilizowaną egzystencję. Liczysz na „okrągły stół”z plutokratami, jak w przypadku 1989 roku u nas? Bo ja nie. Rewolucje społeczne z definicji to zawsze gwałtowne połączone z przemocą i krwawe przemiany społeczne .

  24. Optymatyk 2 stycznia o godz. 1:23‎ ‎259606‎
    Nikt nie wie, co będzie po rewolucji, ani nawet kiedy i gdzie ona wybuchnie i jaki będzie jej przebieg. ‎Jedyne co obecnie jest wiadomo, to że będzie ona zarówno podobna jak też i niepodobna do ‎poprzednich rewolucji. Na pewno będzie ona gwałtowna i krwawa, na pewno zacznie ona na pewnym ‎etapie „pożerać” swoje dzieci i na pewno spotka się ona z równie krwawą i pożerająca” swoje dzieci ‎kontrrewolucją. Ale poza tym, to nic na ten temat nie wiemy i nie będziemy wiedzieć, aż do jej ‎wybuchu.‎
    Plany na sprawiedliwsze urządzenie tego świata przedstawił zaś dawno temu pewien brodaty niemiecki ‎Żyd i zaprawdę niewiele można tu na razie zmienić. Można tylko starać się uniknąć błędów ‎popełnionych przez Rosję Radziecką a później ZSRR, szczególnie za Stalina oraz w Chinach za czasów ‎Przewodniczącego Mao (tzw. Rewolucja Kulturalna i tzw. Wielki Skok).‎
    Natomiast lumpenproletariat, jak to pisał dawno temu ów w/w brodaty niemiecki Żyd, jest ‎nieodłącznym produktem kapitalizmu. Z kolei ów rewolucyjny potencjał, który podobno gromadzi się ‎poza metropoliami i pozbawiony jest świadomości klasowej, przywództwa i organizacji, NIE stanowi ‎żadnego zagrożenia dla status quo, gdyż nie ma on ani świadomości klasowej, ani przywództwa ani też ‎organizacji, a jak to już wyjaśniałem, nie ma czegoś takiego jak liberalna demokracja – jest tylko ‎plutokracja, która udaje demokrację liberalną.‎
    Zgoda, że to może być jakiś ruch niespójny, chaotyczny, starający się niszczyć wszystko po drodze, ale ‎z nim, to kapitaliści łatwo sobie przecież poradzą, przy pomocy np. dyktatury militarnej albo ‎nacjonalistycznego dyktatora typu Hitlera. Poza tym, to w realnym kapitalizmie nie ma mowy o ‎jakiejkolwiek ustabilizowanej egzystencji, gdyż gospodarka kapitalistyczna jest z definicji chaotyczna, ‎krocząca od jednego kryzysu do drugiego. W ubiegłym stuleciu doprowadziła ona poprzez te kryzysy ‎do dwóch wojen światowych, a trzecia wojna światowa tylko dlatego jeszcze nie wybuchła , że z ‎definicji nie może ona mieć zwycięzcy, jako że musiałaby ona zakończyć się wymianą ciosów ‎nuklearnych, po których w najlepszym przypadku znikła by ludzka cywilizacja, a najgorszym ‎przypadku znikło by życie na naszej planecie, jak nie cała nasza planeta.‎
    I skąd u Ciebie ten pomysł, że ja liczę na „okrągły stół” z plutokratami, jak to było w przypadku 1989 ‎roku w Polsce? Przecież w Polsce to było tylko oddanie władzy przez elity „PZPR-owskie” elitom ‎‎„solidarnościowym” w zamian za tzw. uwłaszczenie owej PZPR-owskiej nomenklatury, a nie rewolucja ‎w ścisłym znaczeniu tego słowa. Przecież napisałem wyraźnie, że rewolucje społeczne z definicji są ‎gwałtowne i krwawe, że „pożerają” one swoje dzieci i że spotykają się one z równie krwawą i ‎‎„pożerająca” swoje dzieci kontrrewolucją.‎
    Pozdrawiam.‎

  25. Belferxxx 2 stycznia o godz. 1:00‎ ‎259605‎
    Ja nie stoję tu po niczyjej stronie, a tylko przedstawiam ciekawy przypadek z życia pewnej szkoły, ku ‎uwadze i przestrodze belfrów. Poza tym, to w administracji metody „prokuratorskie” działają i często są ‎one wręcz konieczne. Ponadto, to pańszczyzna trwała setki lat a niewolnictwo nawet tysiące lat i ‎przemieniły się one w kapitalizm tylko dlatego, że ekonomiczny przymus pracy okazał się być bardziej ‎efektywny niż przymus fizyczny czy administracyjny. Podobnie więc powinno być w szkolnictwie – ‎zamiast obecnego przymusu administracyjnego („prokuratorskiego”), należy wprowadzić dla ‎nauczycieli ekonomiczny przymus doskonalenia się i lepszej pracy poprzez prywatyzację i ‎komercjalizację szkolnictwa w drodze wprowadzenia w nim systemu bonów oświatowych.‎
    Nie jest też prawdą, że przymus i strach są marnym bodźcem do lepszej i wydajniejszej pracy, jako iż ‎sprawdziły się one np. w wojsku i to na przestrzeni tysięcy lat.‎
    Owe „dupochrony” działają zaś tylko w obecnym, zbiurokratyzowanym systemie edukacji, ale a nie ‎ma ich z definicji w systemie edukacji sprywatyzowanej i skomercjalizowanej, opartej na w/w bonach ‎edukacyjnych (oświatowych). Sam sobie więc przeczysz.‎
    Poza tym, na koniec, to w prokuraturze, tak samo jak w wojsku czy policji, metody tej pani prokurator ‎zawsze działały iż zawsze będą działać. Ale ty pewnie w wojsku nigdy nie służyłeś…‎

  26. Belferxxx 2 stycznia o godz. 1:00‎ ‎259605‎
    Podsumowując – w obecnym, zbiurokratyzowanym systemie edukacji, w praktyce jedynymi bodźcami ‎dla nauczycieli są bodźce administracyjne, które także i twoim zdaniem nie działają, a więc należy je ‎zastąpić bodźcami ekonomicznymi, które także według ciebie są bardziej efektywne niż przymus ‎fizyczny czy administracyjny. A ponieważ bodźce ekonomiczne działają tylko warunkach działania ‎praw obowiązujących na rynku, to należy jak najszybciej wprowadzić dla nauczycieli ekonomiczny ‎przymus doskonalenia się i lepszej pracy poprzez prywatyzację i komercjalizację szkolnictwa w drodze ‎wprowadzenia w nim systemu bonów oświatowych, zamiast obecnego przymusu administracyjnego ‎‎(„prokuratorskiego”).‎

  27. @JohnKowalsky
    Bodźce ekonomiczne stosował nawet Stalin w stosunku np. do swoich naukowców, szczególnie z branży militarnej. A radziecka nauka, jaka była taka była, ale na pewno nie prywatna…. 😉 Tym niemniej parę sukcesów na koncie miała ….

  28. @JohnKowalsky
    A co ty wiesz o wojsku??? 😉

  29. @JK
    Użyłem jedynie analogii słownej celem dowiedzenia się jakby miało wyglądać ewentualne porozumienie się ochlokratów z populistami aby nie dopuścić do zapowiadającej się rewolucji. Nie bierz tego tak dosłownie. Z czego w zamian za demontaż nastrojów rewolucyjnych zrezygnować by mogły elity kapitału tego świata.
    Czy możliwe byłoby to o czym powiedział swego czasu H.Ford ,że „gdyby zamknąć 50 najbogatszych żydów na świecie ustały by wojny.” Może w końcu przychodzi na to pora?

  30. Belferxxx 2 stycznia o godz. 17:18‎ ‎259611‎
    Służyłem w LWP dobre kilka lat. Dosłużyłem się kaprala podchorążego. Studiowałem oprócz taktyki, ‎także ekonomikę wojenną i logistykę. Wystarczy?‎

  31. Optymatyk 2 stycznia o godz. 20:00‎ ‎259612‎
    Nic nie wziąłem tu do siebie. Ochlokraci są zaś de facto populistami, gdyż pochodzą oni przecież z ‎motłochu, a ukrywają się po nazwą liberałów. Rewolucji zaś nie zapobiegną, tak samo jak nie ‎zapobiegli oni wybuchowi rewolucji francuskiej czy rosyjskiej. Kolejna rewolucja zaś musi ‎wybuchnąć, gdyż elity kapitału tego świata z niczego jak na razie zrezygnować nie chcą, a jak zaczną ‎rezygnować, to będzie to za mało i za późno (too little and too late, jak to mówią Anglicy) – przecież ‎zarówno Ludwik XVI jak i Mikołaj II pod sam koniec ich panowania zaczęli rezygnować z części ‎swych przywilejów, ale nic im to przecież nie dało. I nie ma nawet cienia wątpliwości, że 100% rację ‎miał Henry Ford twierdząc, że „gdyby zamknąć 50 najbogatszych Żydów na świecie, to ustałyby ‎wojny” (w oryginale „corral the 50 wealthiest Jews and there will be no wars“). Moim zdaniem ‎nadchodzi na to najwyższa pora, tyle, że dziś to trzeba by zamknąć nie 50, a co najmniej 50 tysięcy ‎najbogatszych i najbardziej wpływowych Żydów na świecie, aby uratować pokój światowy.‎

  32. Belferxxx 2 stycznia o godz. 17:17‎ ‎259610‎
    Bodźce ekonomiczne stosował też Gomułka, tyle, że niekonsekwentnie, jako iż nie pasowały one do ‎jego modelu siermiężnego, ale z drugiej strony sprawiedliwego, uczciwego i bezpiecznego modelu ‎socjalizmu. Natomiast nauka radziecka była w swoim czasie przodująca na świecie, tyle, że z powodu ‎otoczenia ZSRR przez wrogi mu świat żydowskiego kapitału, jej sukcesy nie przekładały się na ‎znaczący wzrost stopy życiowej zwyczajnych mieszkańców ZSRR. Można więc zaryzykować ‎twierdzenie, że gdyby Breżniew użył taktycznej broni jądrowej w Afganistanie, to losy świata ‎potoczyły by się zupełnie inaczej, jako iż nikt w USA nie chciałby przecież ginąć za Kabul czy ‎Kandahar, tak samo jak nieco wcześniej nikt w USA i generalnie na tzw. Zachodzie nie chciał ginąć za ‎Gdańsk czy Warszawę.‎

  33. @JohnKowalsky
    >Służyłem w LWP dobre kilka lat. Dosłużyłem się kaprala podchorążego<
    Nawet podporuczniczyną nie byłeś. Twój stopień przyznawano wszystkim facetom z kategorią powyżej D za odsiedzenie swojego na uczelnianym studium wojskowym z odpadkami kadry oficerskiej LWP … 😉 Produkcja ( w której byłeś i tak odpadem!) podporuczników rezerwy czyli mięsa armatniego żyjącego w warunkach frontu średnio 2 tygodnie, raczej daje niewielką wiedzę o wojsku i jego funkcjonowaniu … 😉

  34. Belferxxx 3 stycznia o godz. 0:41‎ ‎259618‎
    Potwierdzasz tylko tym wpisem swą całkowitą nieznajomość wojska i spraw z nim związanych, jako iż ‎kategoria D nie służy w wojsku i zwolniona była w PRL-u ze Studium Wojskowego – osobnicy z ‎kategorią D czyli tzw. dupy odbywali tylko coś w rodzaju przysposobienia obronnego razem z ‎dziewczynami. Natomiast mięsem armatnim są szeregowcy rezerwy. Zostały ci więc już tylko chamskie ‎ataki ad personam, ale cóż – jak na belfra przystało, jesteś przecież chamem z chamów. 🙁
    Na poczatek: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria_zdrowia

  35. @JohnKowalsky
    No właśnie – każdy student z kategorią powyżej D chodził na zajęcia studium wojskowego (1 dzień w tygodniu na 3 roku) – ci z D i studentki – na osobne zajęcia.
    Na froncie ppor. dostaje standardowo pluton, ponieważ zwykle strzela się do dowódcy w pierwszej kolejności, rzadko przeżywa pierwszy atak. Średni czas życia na froncie – 2 tygodnie … 😉

  36. Belferxxx 3 stycznia o godz. 17:46‎ ‎259635‎
    Nie, tylko ci z kategorią A chodzili na zajęcia studium wojskowego. Kategoria B daje bowiem czasowe ‎zwolnienie ze służby wojskowej. Poza tym, to od dawna nie atakuje się w takim szyku, jak to pokazują ‎w kinie czy telewizji. Natarcie piechoty wygląda dziś więc bardzo niewidowiskowo, jako iż żołnierze ‎podjeżdżają pod linię frontu transporterami opancerzonymi, a po wyjściu z nich okopują się i poruszają ‎tzw. krótkimi skokami, w osłonie roślinności, skał czy budynków. Piechota od dawna więc nie atakuje ‎tak, jak to pokazują na filmach, a każde natarcie piechoty zaczyna się od długotrwałego przygotowania ‎artyleryjskiego, które eliminuje większość stanowisk ogniowych nieprzyjaciela. Piechota zajmuje więc ‎dziś tylko teren, na którym nie ma już żywych żołnierzy wroga. Za dużo filmów wojennych się ‎naoglądałeś. 😉
    Natomiast co do średniej – ja mam 2 nogi, zaś mój kot 4, a więc razem mamy średnio po 3 nogi. ‎Podanie średniej, bez informacji o rozkładzie badanej zmiennej, nie ma więc sensu, ale tego ciebie ‎przecież w szkole ani na studiach nie nauczyli. No cóż, jesteś przecież belfrem… 😉
    Poza tym, to proszę o podanie źródła – o jakim froncie tu mowa, w jakiej wojnie, dla której armii etc. ‎Poza tym, to są zapewne uśrednione dane z poprzednich wojen czy bitw, a dziś przecież nie odróżnisz ‎z daleka dowódcy od podległych mu żołnierzy, jako iż wszyscy oni noszą te same mundury polowe, ‎bez wyraźnych oznak stopni wojskowych. To nie te czasy, kiedy to brytyjscy oficerowie byli dumni ze ‎swych jaskrawoczerwonych mundurów, belferku przemundry. 🙂

  37. Belferxxx 3 stycznia o godz. 0:41‎ ‎259618‎
    Miałem to wielkie szczęście, że zaczęto już za moich czasów ciąć budżet wojskowy, choć oczywiście ‎nie aż tak, jak powinno się go ciąć, a więc nie starczyło dla mnie miejsca na ostatnim obozie, na którym ‎wręczano oficerskie gwiazdki, a czego bynajmniej nie żałuję. 🙂

css.php