Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

1.11.2018
czwartek

Znicze od ZHR

1 listopada 2018, czwartek,

Znicze kupuję u harcerzy. Kiedy dzisiaj stanąłem w kolejce, przyuważyli mnie znajomi i zwrócili uwagę, że chyba nie widzę, iż to ZHR. Nasi stoją trochę dalej.

Na cmentarzu były niezłe tłumy, więc musiałem się liczyć z tym, że ktoś mnie przyuważy. Zrobiłem, co zamierzałem, i poszedłem zapalić znicze od ZHR na grobie bliskiej mi osoby. Mam nadzieję, że zmarłej wszystko jedno. Chociaż za życia bywała nieprzejednana.

Nieraz słyszałem od harcerzy, że ktoś jest bardzo miły, chce wesprzeć akcję, ale w ostatniej chwili orientuje się, że nie są tymi właściwymi, i odmawia. Czasem na pożegnanie mówi parę wstrętnych słów albo pyta, na kogo głosują rodzice, czy wierzą w Boga itd. Dzieciom robi się przykro. Niektórzy są tak zaciekli w poglądach, że widzą politycznego wroga w dziesięciolatku.

Nawet na cmentarzu ludzie potrafią bezceremonialnie powiedzieć dzieciom, że powinny przejść do tego właściwego harcerstwa. Niestety, nic by to nie dało, ponieważ takiego harcerstwa, które podobałoby się wszystkim, nie ma.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 165

Dodaj komentarz »
  1. @Gospodarz
    To harcerze z ZHR zachowują się zwykle tak jak dziś PO/KO (zamiast mówić o SOBIE i swoich planach straszą PiS-em) – zamiast mówić o sobie mają do powiedzenia bardzo wiele złego o ZHP. Skutek,ilościowy, każdy widzi – ci z ZHR są na wymarciu. Co prawda ZHR to dziś to harcerstwo „rządowe”, ale rządy się zmieniają, a wtedy … 😉

  2. Aj, przesadza pan, bardzo lubiłem harcerzy (czerwone harcerstwo Kuronia), mieliśmy czerwone chusty, składaliśmy kwiaty pod pomnikiem bohatera Waltera (podczas obozu). Czciliśmy oprawców i zbrodniarzy: Lenina, Stalina, Dzierżyńskiego… Fajowo było.

  3. Treść przeczenia harcerskiego ZHR i ZHP „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym Prawu Harcerskiemu” sugeruje, że obie te organizacje są lub wkrótce będą na wymarciu. Na szczęście nie jest tak źle. Skoro jedna przysięga obsługuje kilka Praw Harcerskich, to i z wielobóstwem zapewne świetnie sobie daje radę. A jak nie, to Ketman od najmłodszych lat.

    Sadząc po treści prawa Harcerskiego, w czwórcy jedynego, gdyby najmniejszą liczbą porządkową była dwójka, w Polsce spokojnie można by połączyć wszystkie organizacje harcerskie w jedną.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Podział harcerstwa jaki dokonał się po upadku komuny był jedną z najgłupszych rzeczy. Religijne wzmożenie tych z ZHRu stawało się dla mnie, w czasach gdy byłem aktywnym harcerzem, coraz bardziej nie do zniesienia. Smutne było to, że jeden z najlepszych harcerzy jakich znałem, super-wartościowy człowiek, poskładany, miły, spokojny z natury, nie żaden oszołom, zrównoważony, zdyscyplinowany, bardzo dobrze wyszkolony instruktor, dzisiaj bardzo zasłużony chirurg dziecięcy, „rozłamał się” od nas i odszedł z drużyny zakładać ZHR.

    A przecież z mojego członkostwa w ZHP nigdy nie zapamiętałem jakichkolwiek religijnych nietolerancyjności wobec pobożnych katolików. Żadnych żartów, docinków, temat wyznania nie istniał w organizacji.

    ZHR – potem – lubował się w mundurowych, galowych asystach i wartach po kościołach i procesjach. Takie narodowo-katolickie demonstracje to nie była moja bajka.

    Z ich strony natomiast słyszeliśmy często docinki na temat „komuszego” ZHP i neofickie wywyższanie się tych, którzy właśnie złapali Pana Boga za nogi. Odkryli jedyną, prawdziwa drogę. Ocięli się od „załganej przeszłości”.

    Nic dziwnego, że w odpowiedzi wielkiej życzliwości nie było.

    Tak rodziły się religijno-polityczne podziały nawet wśród młodzieży.

  6. Jeżeli ruch lewicowy jest w Polsce beznadziejnie podzielony (SLD, Razem czyli Osobno, Zieloni, ‎Nowacka i podobno także Biedroń a dawniej Palikot, o komunistach-leninowcach czy nawet ‎stalinowcach już nie wspominam) to dlaczego harcerstwo nie może byc u nas podzielone na ‎ekstremalnie (ZHR) i bardzo (ZHP) klerykalne? Patrz też wpis Płynnej Rzeczywistości.‎

  7. @Płynna Rzeczywistość 1 listopada o godz. 20:33 257505
    Treść przeczenia harcerskiego ZHR i ZHP „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym Prawu Harcerskiemu” sugeruje

    Dlaczego podajesz półprawdy?
    Przecież w ZHP istnieje wersja świecka przyrzeczenia , bez odwoływania się do Boga.

  8. @ontario
    1.Czerwone harcerstwo Kuronia było po roku 1956, więc tam akurat na pewno Stalina nie czczono – widzę, że skleroza nie boli … 😉 Ale to była wąska grupka późniejszych „komandosów” Michnika.
    2.WIĘKSZOŚĆ była bliższa choćby Aleksandrowi Kamińskiemu, a oni ani czerwonych chust, ani wspomnianych towarzyszy nie czcił. Co do gen. Waltera, to go unieśmiertelnił Hemingway w „Komu bije dzwon”, więc możesz sobie na niego pluć do woli … 😉

  9. @Gospodarz
    W II RP i w czasie okupacji też były 2 harcerstwa – oficjalne(piłsudczykowskie) i endeckie, tak, że to nic nowego … 😉

  10. belferxxx
    2 listopada o godz. 8:56 257522

    No, cóż, cóż powiedzieć, rzeczywiście skleroza, ale czy to cokolwiek zmienia, że o jedno nazwisko (Stalina) za dużo palnąłem? Czy rzeczywiście palnąłem? Przecież czciliśmy twórców komunizmu, więc także Stalina… Na obozie harcerskim byłem bodaj w 1964… Pięknie czciliśmy zbrodniarzy i oprawców. prześlicznie… Fajowo było, że hej!

    Mądry jesteś, bardzo mądry z tym moim pluciem na Waltera… Oj, kongenialnie mądry, mądrzasty, więc po co ci pisać, że np. głosowałem przeciw zmianie ul. Świerczewskiego…, przeciw zdzieraniu z domów tabliczek z jego nazwiskiem…

    Czuj, czuj, czuwaj!!

  11. belferxxx
    2 listopada o godz. 8:56 257522

    Kongeniuszu o nicku belferxxx,

    a co do unieśmiertelniania, to szkoda, że nie przytoczyłeś dzieła pt. „O człowieku, który się kulom nie kłaniał”. Piękne, kuliśmy w szkole niemal na blachę, z czcią czcigodną czcigodniastą, że ho, ho!!

    A co do unieśmiertelniania, przypominam sobie poemat Broniewskiego o Stalinie. Piękne, godne unieśmiertelnienie bandziora…

    I żeby nie było, że pluję na poetę, Broniewskiego bardzo lubię, znam wiele jego wierszy na izust.

    Ale, ale, czy uczycie w szkole o Broniewskim? Czy umiecie zachęcić, jak moja polonistka, do płaczu podczas czytania „Elegii o śmierci Ludwika Waryńskiego”?

    „Już dziąsła przeżarte szkorbutem (…), lecz palą się oczy otwarte”

    Hej, hej, któż inny by tak ślicznie nie pisał…

    Czuj, czuj, czuwaj!

  12. @ontario
    1.Autorka „O człowieku… ” pracowała na chlebek grubo posmarowany masełkiem, a Hemingway Waltera unieśmiertelniać NIE MUSIAŁ, a jednak to zrobił … 😉
    2.Przez skalę i zakres działalności Stalin już jest nieśmiertelny – ŻADEN historyk go nie pominie, co najwyżej jeden oceni lepiej, a drugi gorzej … Podobnie jak Mao w Chinach… Pytanie, jak ich będą oceniać za lat 20 czy więcej, kiedy wymrą emocjonalnie(!) zaangażowani …

  13. belferxxx 2 listopada o godz. 10:31 257527
    Walter sam się unieśmiertelnił.

  14. Belferxxx 2 listopada o godz. 10:31‎ ‎257527‎
    Czy kto chce czy nie, to Hitler, Stalin, Lenin czy Mao albo Napoleon I przeszli do historii jako wybitni, ‎genialni przywódcy, podobnie jak np. FDR czy Churchill, Boliwar albo „nasz” Kościuszko. A geniusz ‎niekoniecznie musi być przecież miłym uczciwym człowiekiem! ;-)‎

  15. Belferxxx 2 listopada o godz. 8:56‎ ‎257522‎
    Gwoli ścisłości – Walterowcy to była potoczna nazwa powstałej w roku 1954 organizacji młodzieżowej, ‎nazwanej od pseudonimu Karola Świerczewskiego (Walter) Kręgiem Walterowskim, a następnie, już w ‎ramach Związku Harcerstwa Polskiego, reaktywowanego w roku 1956 czyli już po okresie stalinizmu, ‎Hufcem Walterowskim. Organizacja ta miała na celu stworzenie w Polsce drużyn młodzieżowych na ‎wzór radzieckiej Organizacji Pionierskiej imienia W. I. Lenina. Podstawa ideologiczna funkcjonowania ‎Walterowców została opracowana z uwzględnieniem wskazań radzieckiego pedagoga Antona ‎Makarenki. Dzieci i młodzież w hufcu walterowskim zostały odcięte od tradycji przedwojennego ‎harcerstwa i skautingu. Organizacja ta została stworzona od zera, ponieważ poprzednie próby ‎reorganizacji Organizacji Harcerskiej Związku Młodzieży Polskiej (OH ZMP) nie dały oczekiwanych ‎rezultatów. Hufiec Walterowski rozwiązano rozkazem Komendanta Warszawskiej Chorągwi ZHP w ‎dniu 15 grudnia 1961.‎
    Z czasem okazało się, że ów Hufiec Walterowski stał się paradoksalnie kuźnią kadr anty-PZPR-‎owskich, a wielu „walterowców” zostało liderami tzw. opozycji demokratycznej w PRL-u, jak właśnie ‎Jacek Kuroń – jeden z założycieli hufca, oraz m.in. Adam Michnik, Seweryn Blumsztajn, Jan Lityński, ‎Józef Chajn czy też Andrzej Seweryn.‎

  16. @JohnKowalsky
    No Józef Chajn był raczej masonem … 😉

  17. @ontario
    W organizacjach typu ZHP (nie należałem, ale moi przyjaciele tak) „czczenie twórców komunizmu” było odwalane jako nic nie znaczący i niegroźny rytuał, byle odfajkować – i nie było tego wiele. Tak jak w dzisiejszym harcerstwie „służenie bogu”. Istotą harcerstwa wtedy a także wcześniej i później było co innego: wspólne działanie młodych dla dobra ogółu (Polski, sąsiadów, potrzebujących pomocy itd.) a także dla zabawy oraz wpajanie humanitarnych zasad działania. Akurat w harcerstwie ideologiczne pranie mózgów było minimalne.

  18. Sceptyczny 2 listopada o godz. 14:02‎ ‎257535‎
    Tak, w PRL-u to w harcerstwie ideologiczne pranie mózgów było minimalne a religijne żadne. Ale dzis ‎jest na odwrót i to zarówno w ZHR jak i w ZHP. :-(‎

  19. Belferxxx 2 listopada o godz. 13:45‎ ‎257533‎
    Masonem pewnie też, ale raczej później. Adaś też nie od początku nosił myckę, a Kuroń też nie zawsze ‎był zwolennikiem masowego bezrobocia. Itp. Itd.‎

  20. @Ontario
    „I żeby nie było, że pluję na poetę, Broniewskiego bardzo lubię, znam wiele jego wierszy na izust.
    Ale, ale, czy uczycie w szkole o Broniewskim?”

    Tak, lubię go, wspominam, co pisał, jaką przeszedł drogę, przywołuję jego wiersze poświęcone zmarłej córce (takie zestawienie z Trenami Kochanowskiego), ale puszczam uczniom zaśpiewany jego znakomity wiersz:
    http://www.youtube.com/watch?v=XPFZ-GPG4Xs

  21. 🙂
    literatura.wywrota.pl/wiersz-klasyka/40755-wladyslaw-broniewski-bar-pod-zdechlym-psem.html

  22. Sceptyczny
    2 listopada o godz. 14:02 257535

    Jasne. Ot, takie sobie sympatyczniuteńkie pogadanki przy ognisku. A na koniec milutka piosenka: „Towarzysz Harnam od kuli padł nam. Od faszystowskiej kuli psa”.

    Czuwaj!

  23. Anna
    2 listopada o godz. 14:24 257539

    Dziękuję.

  24. Anna 2 listopada o godz. 14:24‎ ‎257539‎
    Broniewski (Władysław) – nie tylko że czołowy (obok Tuwima) polski poeta lat międzywojennych, II ‎wojny światowej i czasów PRL-u, ale także komunista, legionista, żołnierz Armii Andersa, więzień ‎KGB i ofiara SB/UB. Arcyciekawy życiorys, ale nikomu nie życzę tego, co on przeszedł. Pamiętam ‎wystawę o nim w Muzeum Literatury na warszawskiej Starówce i bardzo sobie cenię jego poezję, ale to ‎jest oczywiście kwestia indywidualnego gustu.‎

  25. ontario 2 listopada o godz. 18:01 257541
    Kim jest ten Towarzysz Harnam?

  26. @Ontario
    Nie ma za co dziękować. Uwielbiam ten ten wiersz, ale też to, jak Bajor go śpiewa. Dla mnie w sumie ten wiersz oddaje w jakiś sposób ten dziwny i zaplątany życiorys. W sumie wyżej JohnKowalsky to pokazuje- trudno to na trzeźwo tak przejść. I też powtórzę za nim ” nikomu nie życzę tego, co on przeszedł. „.
    W sumie jedna z najciekawszych książek, jakie przeczytałam o środowisku lewicujących znanych poetów , to książka Marci Shore „Kawior i popiół” :
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/52777/kawior-i-popiol

  27. O kurczę, z wrażenia nadużyłam „w sumie” 😀

  28. JohnKowalsky
    2 listopada o godz. 18:13 257544

    Żebym ja wiedział! jakiś żołnierz czerwony, który zginął od faszystowskiej kuli psa i którego walka miała dać mi przykład, mnie, dziecku.

  29. Anna
    2 listopada o godz. 18:19 257545

    Otóż to.

  30. Przykre jest to, że tak się zachowują dorośli wobec nastoletnich dzieci. Dlaczego to jest możliwe ? Dlatego, że tak się zachowują politycy pragnący wygrać wybory. Oni narzucają standard. Najśmieszniejsze jest to, że takie postępowanie działa i w Polsce i w wielu krajach Europy. Bo każdy myśli, że zawsze będzie pokój i dobrobyt. I, że nawet kucharka może rządzić Państwem, a prezydent może być wyluzowanym „długopisem” do podpisywania, co mu podsuną. Otóż nie, jako pierwszy skończy się dobrobyt, a potem władzę przejmie Państwo, które tym wszystkim kieruje wykorzystując internetowych troli. Ale żeby to przewidzieć trzeba mieć trochę szersze myślenie, niż wdawanie się w dyskusje, kto jest z jakiego harcerstwa i czy to dobrze czy źle.

  31. Kwant25 2 listopada o godz. 21:22‎ ‎257551‎
    W prawdziwej, czyli bezpośredniej demokracji prezydentem może być każdy, jako iż mechanizm tej ‎demokracji skutecznie zabezpiecza przed nadużywaniem władzy.‎

  32. Demokracja to pewien rodzaj utopii, podobnie jak np. socjalizm. Ludzie mylą procedury demokratyczne z demokracją. Te zresztą łamane są na całym świecie, a demokracji nie ubywa, ponieważ nie ma czego ubyć. Przedstawiciele państw, pyszniący się, że to właśnie ich państwa najbardziej i najbardziej bronią demokracji, żyją w demokraturach. „Współcześni demokraci mają tyle wspólnego z demokracją, co Immanuel Kant z kanciarzami”. Druh Jacek? Druh Adam? Zuchy na schwał. Demokracji oczywiście 🙂

  33. @belferxxx
    Co do gen. Świerczewskiego. Z tego co pamiętam, był skłonny bardziej, niż przeciętny dowódca „zgodzić się każde poświęcenie żołnierzy”. Ale może tak mówili tylko źli ludzie 🙂

  34. No i zjadło: „zgodzić się na każde poświęcenie żołnierzy”. Przepraszam.

  35. @Krzysztof Cywiński
    W Hiszpanii ataki metodą „ludzkiej fali” raczej nie były realne, a i materiału ludzkiego na falę brakowało. A w II WŚ to on już był po znacznie bardziej od walki stresujących latach czekania na to czy podzieli los kolegów-doradców z Hiszpanii w wielkiej czystce czy nie. Więc już jako dowódca II AWP był wrakiem człowieka. Ale osobista odwaga mu pozostała …

  36. belferxxx 3 listopada o godz. 8:10 257557
    Otóz to.

  37. Krzysztof Cywiński 3 listopada o godz. 7:13‎ ‎257555‎
    Poczytaj Szwejka, to się dowiesz, jakie są układy i stosunki w wojsku i dlaczego szeregowców piechoty ‎nazywa się „mięsem armatnim”. I co z takim np. Żywicielem (Mieczysławem Romanem Niedzielskim), ‎z którego robi się dziś bohatera, a który przecież posłał pierwszego dnia tego nieszczęsnego ‎warszawskiego powstania na pewną śmierć swych żołnierzy, w tym mojego wujka, na gniazdo ‎niemieckich CKM-ów znajdujące się na terenie AWF? Przeciez posłał ich tam na pewną śmierć, ‎praktycznie bezbronnych, bo przecież butelka z benzyną to nie jest prawdziwa broń. Mój wujek to ‎nawet nie miał tego Vis-a na niemieckie Tygrysy, jak to śpiewają w tej idiotycznej wręcz piosence ‎‎„powstańczej”. Erich von dem Bach-Żelewski podczas procesu norymberskiego w styczniu 1946, ‎powiedział o Mieczysławie Niedzielskim: „Chciałbym zwrócić uwagę na dowódcę odcinka z Żoliborza. ‎Z nim w ogóle nie mogłem rozpocząć negocjacji. Każda jego odpowiedź była dla mnie obraźliwa. Ten ‎człowiek był fanatykiem”. Ale sprawiedliwości stało się zadość, jako iż po wojnie Niedzielski pozostał ‎na emigracji i w roku 1947 wyjechał on do Stanów Zjednoczonych Ameryki, gdzie do końca swego ‎nędznego żywota pracował jako robotnik fizyczny. I co z pomnikiem dziecka powstańca na ‎warszawskiej Starówce? Jak można było wykorzystywać dzieci do obrony interesów degeneratów z KG ‎AK i tzw. rządu londyńskiego? Jak w ogóle można pochwalać takie barbarzyńskie zachowania?‎

  38. Krzysztof Cywiński 3 listopada o godz. 7:01‎ ‎257554‎
    Tak, demokracja to pewien rodzaj utopii, podobnie jak np. wolny rynek i jego „niewidzialna ręka”, ‎komunizm czy też raj, nie ważne czy katolicki czy islamski. I zgoda, że ludzie mylą tzw. procedury ‎demokratyczne z demokracją. Zgoda też co do tej „demokratury”, jako że przedstawiciele państw ‎takich jak np. USA, UK, Niemcy czy Francja, pyszniący się, że to właśnie ich państwa najbardziej i ‎najbardziej bronią demokracji, żyją przecież nie w demokracjach, a w demokraturach, a więc ‎współcześni burżuazyjni demokraci mają tyle wspólnego z demokracją, co Immanuel Kant z ‎kanciarzami. Co to bowiem za demokracja, która w rzeczywistości jest tylko najzwyczajniejszą na ‎świecie plutokracją z elementami ochlokracji (np. „demokrata” Trump).‎

  39. Bo potrzeba była ,aby mieć zorganizowana młodzież pobożną ,katolicką.Zapomnieli ,że włączyli młodych, do brudnej walki o wpływy.Mają więc lepszy sort i swoje szeregi wyznawców.Nie szare a usłużne.Bo czyż stadniny koni zniszczenie ,to nie zamysł ,wykreślenia słowa Arab z potocznego języka.Konie mają , być polskie ,a dzieci katolickie.Za komuny harcerze zbiorowo chodzili na msze i nikomu to nie przeszkadzało.No i najważniejsze.Jak się w poi w głowach podział na lepszych i gorszych za młodu ,to potem mamy, to co mamy.

  40. @Ecres
    „Bo potrzeba była ,aby mieć zorganizowana młodzież pobożną ,katolicką.”

    No i jak np. w II RP mogli o takim wychowaniu marzyć, zamiast wychować nowoczesną młodzież. Jest takie zdjęcie (wrzuci Pan w wyszukiwarkę i znajdzie bardzo szybko) z maja 1939 r. Alek. Rudy i Zośka, bohaterowie „Kamieni na szaniec”, na przedmaturalnej pielgrzymce na Jasnej Górze. No i jak np. taki Alek mógł umierać i prosić o Psalm 91 w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego „Kto się w opiekę odda Panu swemu/A całym sercem szczerze ufa Jemu…”. A Rudy chciał słuchać Słowackiego…
    Nawiązywanie do takiej tradycji to przecież takie nienowoczesne wychowanie.

  41. Anna
    I co im ta pielgrzymka do ikony wyobrażającej pewną czarą Żydówkę i jej równie kolorowego ‎nieślubnego syna dała? Nic, jako iż Szechina we wrześniu roku 1939 opuściła Polskę i nigdy już do niej ‎nie wróciła, a przecież dla wierzącego, to wszystko jest w ręku jego boga czy też bogów i władza też od ‎boga czy bogów pochodzi, a więc podniesienie ręki na władzę, to jest jak podniesienie ręki na boga czy ‎bogów. Jeżeli Niemcy mieli aż do mniej więcej Stalingradu Jehowę (Gott) za sobą, to te pielgrzymki nie ‎miały sensu, a później to tych pobożnych Niemców, za którymi murem stał Watykan, zwyciężyli nie ‎pobożni polscy katolicy rzymscy, a tylko bezbożni Bolszewicy, z dużą domieszką Starozakonnych. Nic ‎ci to nie mówi?‎

  42. @Anna
    Oni chodzili do jednej szkoły, a takie pielgrzymki przedmaturalne to był wtedy standard. Zresztą dziś też sporo maturzystów szkołami jeździ – ci co chodzą na religię … ;-)Przy czym politycznie oni się bardzo różnili. Takie zdjęcie nic nie mówi – ot taka pamiątka. Jest takie zdjęcie – razem się kąpią w przedwojennym Wilnie w rzece chyba Miłosz, Putrament i Jędrychowski – jak ktoś zna losy tych osób w wieku dorosłym, to się nieco zdziwi … 😉

  43. JohnKowalsky
    3 listopada o godz. 15:39 257568

    Aaaaaa, to dlatego gdy Hitler stanął pod Moskwą, bezbożnik Stalin zgodził się na przywrócenie patriarchatu, błogosławienie przez popów ikonami żołnierzy Czerwonej Armii, święcenie oddziałów ruszających do walki, okrążanie Moskwy z ikonami…, zwalnianie popów z łagrów…

    Już wreszcie dzięki tobie kapuję, dlaczego Niemcy mniej więcej do Stalingradu mieli Jehowę za sobą. Otóż, nie mieli ani krzyża, ani gwiazdy Dawida, a swastykę.

  44. @kagan
    Ma Pan zabawną manierę pouczania 🙂 Ludzie z mojego pokolenia czytali powieść Haszka kilkukrotnie, do tego niezła ekranizacja, też kilka razy. Tak się składa, że o wojsku wiem sporo więcej niż Pan 🙂 Mój wujek stracił oko w powstaniu: był łącznikiem. W latach 50-ych miał skończone dwa fakultety inżynierskie: PW i AGH. Pracował w FSO i do emerytury musiał pałętać się po zakładach amortyzatorów.

  45. @belferxxx
    I tym także różnił się od wielu generałów. Nawet źli ludzie nie próbowali mu tego odebrać.

  46. @ontario
    Stalin był PRAGMATYKIEM – skoro większość jego żołnierzy była ze wsi, miliony ich ginęły na froncie, ich rodziny cierpiały, to uznał, że mu to pomoże w mobilizacji wysiłku wojennego. Miał jeszcze sojuszników, którym też chciał pokazać „ludzką twarz”. Ta relatywna rehabilitacja miała miejsce w II połowie wojny. 16 października 1941 roku – JEDYNYM dniu, kiedy Niemcy mieli szansę wygrać tę wojnę(już widzieli Moskwę przez lornetki), NKWD tłumiło panikę i nikt z żadnymi ikonami Moskwy nie obchodził. 16 października 1941 zaczął też padać śnieg … 😉 I było po balu … BTW Stalin na tej samej zasadzie do dywizji Berlinga kazał zza frontu księdza dostarczyć, podobnie uratował nasz hymn … 😉 Skądinąd Stalin kształcił się w seminarium duchownym i sporo się tam nauczył -m.in. jak przemawiać do prostego ludu …

  47. Chodzi oczywiście o rehabilitację RELIGII …

  48. belferxxx
    3 listopada o godz. 19:35 257573

    No, tak, Stalin to pragmatyk, a Hitler to fanatyk religijny. Wszystko kapuję.

  49. belferxxx
    3 listopada o godz. 19:35 257573

    No, tak, ten prosty lud, do którego umiał przemawiać Stalin, to Trocki, Bucharin, Dzierżyński, itd., itd.

  50. @ontario
    Stalin pierwszych dwóch zlikwidował, a ostatni sam zmarł 2 lata po Leninie. Z nimi on inaczej rozmawiał. Za to w stylu tego co Stalin pisał i mówił do ludu – pamiętaj o AUTENTYCZNYCH emocjach większości gdy zmarł – widać wyraźnie wielki wpływ stylu katechetycznego. Podobnie w obrządkach jakie wprowadził widać inspirację obrzędowością prawosławną … 😉

  51. @ontario
    Stalin wygrał!!! Hitler stracił swoją szansę w 1941 roku, gdy zamiast pragmatyzmu włączył może nie fanatyzm religijny, ale ideologiczno-rasowy … 😉

  52. Ontario 3 listopada o godz. 18:42‎ ‎257570‎
    Niemcy mieli za sobą nie nieistniejącego realnie Jehowę, a jak najbardziej realnego papieża Hitlera ‎czyli Piusa XII. Swastyka jest zaś symbolem „pogańskim” znacznie starszym od krzyża. O taktycznym ‎użyciu prawosławia przez Stalina już cię poinformowano, a więc chyba już rozumiesz, że Stalin ‎wykorzystał przesądy religijne pragmatycznie, tak samo zresztą jak np. Franco czy Salazar.‎

  53. belferxxx
    3 listopada o godz. 20:11 257577

    Nic z tego nie kapuję, to w końcu co do prostego ludu przemawiało: religijny styl mów Stalina, czy święcenie Czerwonej Armii przez popów?

  54. Krzysztof Cywiński 3 listopada o godz. 19:28‎ ‎257571‎
    Nikogo nie pouczam, a tylko informuję. A można się spytać, gdzie i kiedy służyłeś Waćpan w wojsku? ‎Poza tym, to utrata oka a utrata życia, to jest jednak ogromna różnica jakościowa. I co w tym złego, że ‎ktoś pracował w FSO? Naprawdę tego nie rozumiem. Miałby być on lepiej bezrobotny, jak za Wałęsy, ‎Balcerowicza i Kuronia?‎

  55. JohnKowalsky
    3 listopada o godz. 20:36 257579

    No, tak, oczywiście, ale ty najpierw pisałeś (i do tego się odniosłem), że Hitler miał Jehowę. Zrozumiałem, że do Jehowy pasuje swastyka. A teraz jeszcze dodajesz, że miał papieża.

    To rozumiem, ateista Stalin pragmatycznie wykorzystał przesądy religijne. Natomiast nie kapuję, czy Hitler był pragmatykiem wykorzystującym przesądy religijne, czy też fanatykiem religijnym wspieranym przez papieża i że papież wspierał Hitlera, bo ten miał Jehowę, ale dlaczego papież wspierał Hitlera, skoro ten miał pogańską swastykę?

  56. belferxxx
    3 listopada o godz. 20:14 257578

    No, tak, ale miał przecież Jehowę i swastykę, okazuje się zatem, że nie był fanatykiem religijnym, ale rasistą fanatycznym. Stalin był pragmatykiem niereligijnym wykorzystującym do celów wojennych religię, ale też był fanatykiem klasowym, likwidującym burżujów. Wszystko już jasne.

  57. Belferxxx
    ‎1. Przecież Acan doskonale wiesz, że Stalin ukończył prawosławne seminarium duchowne. Miał on ‎więc pełne kwalifikacje popa.‎
    ‎2. Hitler stracił swoją szansę atakując W. Brytanię a zaraz później Rosje, gdyż wtedy miał on przeciwko ‎sobie trzy największe potęgi ówczesnego świata, czyli USA, UK i ZSRR.‎
    ‎3. Miłosz, Putrament i Jędrychowski byli wszyscy przed wojną na ówczesnej lewicy, przy czym z nich ‎wszystkich tylko Miłosz zdradził nie tylko lewicę, ale także i Polskę, jako że przyjął on najpierw ‎obywatelstwo ówczesnej faszystowskiej Litwy, sojusznika III Rzeszy, a po wojnie uciekł on na ‎kapitalistyczny i wrogi Polsce Zachód, gdyż tam mu obiecano więcej niż mogła mu dać ówczesna, ‎zniszczona wojną Polska. Miłosz to jest więc klasyczny wręcz przypadek człowieka bez sumienia, ‎‎100% bankruta moralnego, użytecznego idyjoty zarówno Moskwy jak i Waszyngtonu.‎

  58. JohnKowalsky
    3 listopada o godz. 20:36 257579

    Znowu nie kapuję, choć już kapowałem. Hitler miał papieża, ale Stalin miał patriarchę. Patriarcha to jednak wyżej niż papież.

    Wychodzi mi na to (po twoich wyjaśnieniach), że pop ateista Stalin mający patriarchę, ale niemający ani Jehowy, ani swastyki, wygrał z Hitlerem mającym papieża oraz Jehowę i swastykę. Być może gdyby Hitler był pastorem jak Stalin popem, to byłby remis.

  59. Ontario 3 listopada o godz. 20:45‎ ‎257583‎
    Fanatykiem był tylko Hitler, wyrzucając najpierw z Niemiec uczonych, którzy mogliby mu ‎wyprodukować broń jądrową, a późnej angażując przemysł III Rzeszy, transport kolejowy i wojsko do ‎eksterminacji Żydów, zamiast użyć je na froncie. Stalin był zaś zawsze pragmatykiem, a burżujów ‎likwidował, gdyż inaczej to oni by go zlikwidowali.‎

  60. @JohnKowalsky
    1.16 pażdziernika 1941 roku USA jeszcze nie przystąpiły do wojny.
    2.Szansa Hitlera leżała w rozpadzie państwa radzieckiego. I wszystko mu sprzyjało – latem 1941 miliony żołnierzy radzieckich szły do niewoli i dezerterowały mimo ogromnej … przewagi w uzbrojeniu. Co w sposób piękny i udokumentowany opisał w swoich książkach Mark Sołonin. Oni się nie chcieli bić za Stalina … No ale Hitler popełnił, z rasowego fanatyzmu głownie 3 podstawowe błędy
    1.Jeńców posłał za druty na śmierć głodową czym wywołał ducha bojowego czerwonoarmistów.
    2.Wydał rozkaz o komisarzach(by ich rozstrzeliwać po wzięciu do niewoli!) czym wzmocnił ducha bojowego komisarzy i politruków.
    3.Nie rozwiązał kołchozów zawodząc nadzieje chłopskiej większości w AC.

  61. Ontario
    Patriarcha moskiewski czy konstantynopolski nie miał wówczas i dalej nie ma takiej władzy i wpływów ‎jak biskup Rzymu. Jak ci to już tłumaczyłem, boga nie ma, ale papieże są i maja oni całkiem realną ‎władze nad ludźmi, jako że ogromna większość ludzi jest zwyczajnie głupia i podatna na przesady, w ‎tym szczególnie religijne. Zobacz co się dziś dzieje w Pakistanie, jak by nie było, mocarstwie ‎nuklearnym.‎

  62. JohnKowalsky
    3 listopada o godz. 21:04 257588

    No, jasne, tyle że patriarcha w Rosji miał większe znaczenie niż papież w Niemczech. Nie ma porównania.

    O ile się nie mylę, to papież zabiegał o audiencję u patriarchy, a nie na odwrót…

    Poza tym nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie (wywołane zresztą twoją wypowiedzią o Jehowie i napisie na pasach), co to za religia, która ma Jehowę i symbol swastyki?

  63. Belferxxx 3 listopada o godz. 21:03‎ ‎257587‎
    ‎1. Dnia 16 października 1941 roku to USA jeszcze nie przystąpiły do wojny, ale się do niej już ‎szykowały, w obronie UK.‎
    ‎2. Szansa Hitlera leżała być może w rozpadzie państwa radzieckiego, ale tylko pozornie, jako iż nie ‎było na to realnej szansy. Nie wierz w antyrosyjską, zachodnią propagandę. Za Hitlerem stali w ZSRR ‎tylko niektórzy Ukraińcy i byli „biali” oraz byli kułacy, czyli góra jakieś 10% ludności ówczesnego ‎ZSRR. Poza tym, to Hitler miał Rosjan (a także i Polaków) za podludzi, a interesy chłopów ukraińskich ‎czy nawet rosyjskich, były mu zupełne obojętne, zaś kołchozy były efektywne w dostawach dla III ‎Rzeszy. Hitler przegrał, gdyż przemysł III Rzeszy przegral z przemysłem ZSRR i to jest główna ‎przyczyna klęski Hitlera i zwycięstwa Stalina.‎

  64. JohnKowalsky
    3 listopada o godz. 20:57 257586

    No, i to, co piszesz o obu: Stalinie i Hitlerze, że pierwszy to pragmatyk, a drugi fanatyk.

    To dlaczego pragmatyk Stalin wybił kadrę oficerską (chyba z 30 000) i naukową, a Hitler nie wybił kadry oficerskiej i naukowej (np. tego od V geniusza)?

  65. Ontario
    Moskiewski patriarcha był wówczas tylko kukiełką w rękach Stalina. Natomiast Pius XII rozdawał ‎wtedy karty w całym świecie katolickim. Nigdzie też nie napisałem, że swastyka jest symbolem ‎Jehowy. „Cuś” ci sie pomyliło i znów masz atak grafomanii. :-(‎

  66. Ontario 3 listopada o godz. 21:22‎ ‎257591‎
    Stalin słusznie uznał, że ci oficerowie knują przeciwko niemu spisek, co było zresztą późnej prawdą ‎także w przypadku Hitlera. Nigdy nikomu nie ufaj i pozbywaj się potencjalnych wrogów i konkurentów ‎‎- zasada numer 1 każdego polityka.‎

  67. Dobranoc!

  68. @kagan
    Bawi mnie czasami zanurzenie się w odmęty absurdu 🙂
    1.Będziemy się licytować co lepsze: stracić oko w powstaniu czy stracić życie?
    2.Czy Pan doktor wolałby swój uniwersytet w Australii czy pracę w szkole, gdzie większość dzieci pisze, że to hoszuf? 🙂

  69. @Kagan
    M.in. trzy lata studiów na dwóch fakultetach w WSOWRiArt w Toruniu.

  70. JohnKowalsky
    3 listopada o godz. 21:23 257592

    Nigdzie a nigdzie, dobranocku, NIE napisałem, że swastyka jest symbolem Jehowy, to tobie się coś pokićkało. Natomiast pytałem cię, jaka to religia, która ma Jehowę i swastykę.

    Nie ma znaczenia, czy patriarcha był kukiełką w ręku Stalina, ale ma znaczenie, że Stalin przywrócił patriarchat (który wcześniej zlikwidował) i że Czerwona Armia była święcona przez popów.

    Wszystko ma związek z twoją wypowiedzią, gdy przeczytałem u ciebie, że Hitler miał Jehowę i przegrał ze Stalinem, który nie miał Jehowy, wówczas zrozumiałem cię dobrze.

    Ale przypomniałem sobie, że Hitler miał Jehowę (jak napisałeś), ale i miał swastykę (stąd moje pytanie, co to za religia). Przypomniałem sobie, że bolszewik ateista Stalin także miał Jehowę, bo przywrócił patriarchat i popów (o czym nie napisałeś), ale nie miał swastyki… I wtedy zgłupiałem, dlatego proszę, abyś ponownie mi poukładał, jak to było z tymi religiami u Hitlera i Stalina…

  71. „…jako że ogromna większość ludzi jest zwyczajnie głupia i podatna na przesady, w ‎tym szczególnie religijne.” JohnKowalsky

    Zestawię to zdanie ze zdaniem ks.prof.W.Sedlaka (1911-1993)
    „Liczba głupców jest niezliczona. Czyli na resztę wypada dar mądrości.”

    Pytanie, ile wynosi/stanowi ta „reszta”?
    Jeśli liczba głupców jest niepoliczalna, to czy można policzyć tych co posiedli „dar mądrości”?, toć ich jest znacznie mniej i powinno być łatwiej. Tylko tutaj można postawić następne pytanie, kogo i na jakiej podstawie można uważać/uznać za mądrego?
    Sedlak miał takie oto zdanie o Kościele, którego notabene był kapłanem – „Kościół to wielki furgon zaprzężony w ludzkie szkapy”.

    A tak poza tym to „historia to zestaw uzgodnionych kłamstw”, jak mawiał klasyk.

  72. @ontario

    Niepotrzebnie gmatwasz sprawę. Czy to ważne w co się wierzy, jeśli tylko dzięki tej wierze jest się głupim? Czy to takie ważne jest jak nazwiemy nieistniejącego boga lub bogów, jeśli to świadczyć może o tym samym?
    Klasyk kiedyś powiedział/napisał ,że „jeśli boga nie ma to wszystko wolno”. A ja się pytam , czy aby w dziejach ludzkości nie było zawsze tak, że było „wszystko wolno”? BYŁO.
    W związku z tym odpowiedź, czy bóg istnieje czy nie, nasuwa się sama. Komu i do czego potrzebny był i nadal jest bóg? Odpowiedź znajduje się w „Rodzie ludzkim” S.Staszica.

  73. @JohnKowalsky
    To skąd się wzięło te 4 mln samych jeńców z AC w 1941 – z zażartej walki do ostatniego tchu? Oni liczyli na „kulturalnego Niemca” jak w czasie I WŚ, a okazało się, że ich zagłodzą za drutami. Mieli też nadzieję na rozwiązanie kołchozów. Tyle, że niektórym z tych 4 milionów udawało się uciec, więc wiedza o sposobie traktowania znakomicie wzmacniała wolę walki żołnierzy AC. Tak Hitler uratował Stalina swoimi osobistymi przesądami w 1941 … 😉

  74. Belferxxx 4 listopada o godz. 1:20‎ ‎257600‎
    Skąd masz te dane? I co w tym złego, że poddawali się, skoro nie mieli czym walczyć? Poza tym, to ‎przeciwko kołchozom była wtedy tylko garstka byłych kułaków. Zgoda, pomylili się Rosjanom ‎niemieccy Naziści z żołnierzami z Austro-Węgier (głównie Czesi, Polacy, Chorwaci i Węgrzy), z ‎którymi Rosjanie mieli do czynienia podczas I wojny światowej, ale to nie była przecież wina Rosjan. ‎Zobacz, też ilu Niemców a szczegolnie Włochów, Rumunów, Bułgarów, Węgrów etc. poddało się ‎Aliantom. Europejczycy to nie Japończycy. I powtarzam, że z zadecydowała w wygraniu tej wojny ‎głównie gospodarka, czego ty jednak jako belfer-humanista nie jesteś w stanie pojąc, Dla ciebie ‎samochód powstaje u dealera, mleko i chleb w sklepie, zaś prąd elektryczny w gniazdku. Ludzie, nie ‎mający pojęcia o gospodarce i wojsku nie powinni wypowiadać się na tematy militarne.‎

  75. Optymatyk 3 listopada o godz. 23:43‎ ‎257599‎
    Pełna racja. Boga nie ma, gdyż a) jest to byt zbędny (stosujemy więc tzw. brzytwę Ockhama), i b) nie ‎ma żadnego naukowego czyli empirycznego dowodu na to, że bóg istnieje – przecież kler i kościoły ‎wszędzie na świecie muszą utrzymywać się z pasożytowania na osobach wierzących w ten nieistniejący ‎byt jakim jest ów bóg, co samo w sobie jest chyba najlepszym dowodem na nieistnienie boga czy też ‎bogów.‎

  76. Ontario 3 listopada o godz. 21:44‎ ‎257597‎
    Stalin umiejętnie wykorzystał głupotę sporej części swoich poddanych, podobnie jak to robili przed nim ‎carowie i co robi dziś w Rosji – Putin, a na Zachodzie robili to samo np. Franco i Salazar, a dziś to samo ‎robi w Polsce – Duda, o Wałęsie już nie wspominając.‎
    Nie napisałem nigdzie, że Hitler miał za sobą Jehowę, tylko że jego żołnierze mieli boga (Gott) na ‎klamrach swoich pasów oraz napisałem ironicznie, że jego przeciwnikom zabrakło Szechiny, a co to ‎jest Szechina, to zapytaj się rabina.‎
    Poza tym to Jehowy nie można mieć, najwyżej on może byc za kimś czy czymś. Powtarzam – zarówno ‎Stalin jak i Hitler byli ateistami, co nie przeszkodziło im w umiejętnym wykorzystywaniu przesądów ‎religijnych ich poddanych.‎

  77. Krzysztof Cywiński
    ‎3 listopada o godz. 21:35‎ ‎257595‎
    ‎1. Powstanie Warszawskie to był absurd, ale jego skutki były i dalej są tragiczne, zaś odpowiedzialni za ‎jego wybuch wciąż nie zostali należycie osądzeni, a wręcz przeciwnie, robi się z nich bohaterów i ‎wzory do naśladowania. To jest dopiero zanurzenie się w odmęty absurdu.‎
    ‎2. Nigdy bym się nie zgodził aby cudze dzieci uczyć. Na uniwersytetach też starałem się o posady ‎research professor, choć podobno byłem bardzo dobrym dydaktykiem, ale to chyba dla tego, że ‎nauczałem tylko tego, na czym się znałem i co mnie interesowało. Poza tym, to ortografia jest sprawą ‎umowną, a prawa, czy to ekonomii czy natury nie są umowne a obiektywne.‎
    ‎3 listopada o godz. 21:37‎ ‎257596‎
    A co dalej? Dlaczego nie zostałeś w wojsku, a uczysz za karę te tępe bachory?‎

  78. Rosjanie obchodzą dziś Rocznicę wygonienia z Kremla w tym dniu roku pańskiego 1612 rzymskich ‎okupantów podających się za Polaków. Słusznie więc, że w Rosji taki dzień obchodzą. A my w Polsce ‎wciąż cierpimy pod obcą okupacją – nie dość, że znów przez Rzym, to dochodzi też Bruksela a Jankesi ‎chcą nam postawić na nasz koszt Fort Trump dla swoich wojsk okupacyjnych.‎

  79. @JohnKowalsky
    1.Powszechny brak woli walki na początku wojny Stalin uznał za tak kompromitujący, że woleli klęski tłumaczyć nieprzygotowaniem do wojny i zaskoczeniem. Stąd opowieści o niemieckiej przewadze w liczbie czołgów i samolotów, ich technicznej przewadze, 1 karabinie na 3 itp. itd. I Ty tę opowieść kupiłeś … ;-)Dziś są znane dane AC i Wehrmachtu w chwili rozpoczęcia wojny co do czołgu i samolotu, również w poszczególnych jednostkach. Niemcy mieli około 4 tysięcy czołgów i to nie żadnych tygrysów i panter, które pojawiły się w większej skali na froncie dopiero w bitwie kurskiej (1943), ale głównie tankietek typu TI i TII, lekkich czołgów TIII, oraz niewielkiej ilości czołgów średnich TIV z krótkolufową armatą. AC miała ponad 20 tys. czołgów głównie T26 i BT5/7, ale miała też około 3 tysięcy średnich T-34 i ciężkich KW, dla których Niemcy po prostu nie mieli odpowiednika. Zdecydowaną przewagę AC miała też w artylerii. W lotnictwie sytuacja była podobna jak w czołgach, tylko poziomem nowoczesności AC nie górowała. Polecam analityczne książki Sołonina o czerwcu 1941 czy Bieszanowa o pogromie pancernym w 1941 roku.
    2.W 1937 roku 30 tys oficerów ZWOLNIONO Z WOJSKA, część aresztowano(np. Rokossowskiego) i pewną część rozstrzelano. Przy czym dotyczy to posiadaczy stopni wojskowych, niekoniecznie pracujących w wojsku. Najwyższa rangą „ofiara” roku 1937 pełniła funkcję 1 zastępcy narkoma(ministra)NKWD w stopniu wojskowym komandarma 1 stopnia. Nazywała się Frinowski i zasłynęła strategiczną metodą tortur zwaną „siodłem Frinowskiego”. Polecam „Oczyszczenie” Suworowa … 😉 „Ofiarą” 1937 był też narkom przemysłu drzewnego Dybieko – również komandarm 1 rangi.

  80. Optymatyk
    3 listopada o godz. 23:43 257599

    Ale moje pytania dotyczą wpisu @JohnKowalsky, który napisał, że Hitler miał Jehowę, a Stalin nie miał Jehowy.

    @JohnKowalsky NIE napisał prawdy, bo Hitler miał napis „Bóg z nami” i swastykę, ale nie wiadomo, jakiego boga, natomiast Stalin miał popów święcących Czerwoną Armię.

    Nie interesuje mnie wiara/niewiara, ale to, jaką religię wykorzystał Hitler, bo że Stalin wykorzystał prawosławie, to chyba oczywiste.

  81. JohnKowalsky
    4 listopada o godz. 10:50 257603

    To twój wpis (JohnKowalsky
    3 listopada o godz. 15:39 257568):
    „Jeżeli Niemcy mieli aż do mniej więcej Stalingradu Jehowę (Gott) za sobą, to te pielgrzymki nie ‎miały sensu, a później to tych pobożnych Niemców, za którymi murem stał Watykan, zwyciężyli nie ‎pobożni polscy katolicy rzymscy, a tylko bezbożni Bolszewicy, z dużą domieszką Starozakonnych.”

    Ponownie pytam, jaką religię miał za sobą Hitler, skoro jej znaki to Jehowa (o którym piszesz) i swastyka (o której nie piszesz)? Jehowa i swastyka nie pasują do siebie. Jaką więc Hitler miał za sobą religię?

    Dlaczego piszesz, że zwyciężyli bezbożni bolszewicy, skoro Stalin uwolnił z łagrów popów, którzy święcili bolszewików idących na front? Czy Starozakonnych idących do walki popi też święcili?

    Swoje pytania odnoszę tylko do twoich słów, no, chyba że nie wiesz, co napisałeś…

  82. @ontario
    >Czy Starozakonnych idących do walki popi też święcili?<
    W republikach azjatyckich to niekoniecznie byli popi. A Żydów w ZSRR było RELATYWNIE mało i oni żadnej dodatkowej motywacji nie potrzebowali – wiedzieli, że walczą o ŻYCIE swoje i swoich bliskich … 😉

  83. @ontario

    Nieważne jaką religie wykorzystywał Hitler dla swojej sprawy, przecież wiemy jaki „skład” religijny był w ówczesnych Niemczech. Każdą. Nawet mojżeszową, bo nie bez powodu służyło w Wehrmachcie, jak podają różne źródła, ok.150 tys. żołnierzy różnych szarż, wyznawców tej religii. A komu służył osobiście prof. O.Warburg (Żyd)? (dwukrotny noblista, który odkrył m.in. ,że główną przyczyną zapadania na raka (rak to nie choroba, to stan osłabienia immunologicznego organizmu prowadzący do rakowacenia komórek czyli ich degeneracji) jest nadmiar węglowodanów, czyli cukrów w diecie człowieka)-vide dieta optymalna dra J.Kwaśniewskiego
    Każdą, która ulegała, czy to dobrowolnie czy pod przymusem wykorzystaniu w celu podtrzymania tzw. ducha bojowego, czyli jak byśmy dziś to nazwali, morale.

    A co do religii, czym one są, najlepiej napisał S.Staszic w „Rodzie Ludzkim”

    „Ród Ludzki” s.273 ” Wyobrażenie dzierży wydarło rodzajowi ludzkiemu ziemię, wyobrażenie bogów odebrało mu rozum. (…) Natura uczyniła człowieka nieświadomym, wrażenie bogów czyni go głupim.”

    „Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli.” s.343

    „Kto włada przyszłością ,ten włada wolą i mocą ludzi.
    Słuchajcież, sprzymierzeńcy bogów! Odtąd religia ludziom tylko nadzieję, a wam zapewni rzeczywistość.” s.346

  84. Ontario
    Pytasz się, czy Starozakonnych idących do walki popi też święcili? Otóż nie, jako iż tych ‎Starozakonnych święcili rabini. Pamiętaj, że chrześcijaństwo, a więc też i prawosławie to jest uproszony ‎i zwulgaryzowany para-pogański judaizm dla gojów, podobnie jak islam, który jednak z pogaństwem ‎nie ma nic wspólnego, w odróżnieniu od chrześcijaństwa, z jego wielobóstwem oraz kultem tzw. ‎świętych i obrazów. Reszta w odpowiedzi od Belfra, tyle że on zapomniał odróżnić Żydów (osób ‎podających się za przynależnych do narodu żydowskiego) z żydami (wyznawcami judaizmu), przy ‎czym zarówno jedni jak i drudzy są w większości osobami podającymi się za potomków starożytnych ‎Izraelitów, choć w ogromnej większości są oni Chazarami, czyli że należą oni do jednego z licznych ‎plemion tureckich, które dawno temu przyjęło z przyczyn na 100% politycznych ówczesny judaizm, ‎bardzo zresztą różniący się od dzisiejszego, czyli talmudycznego.‎

  85. Belfer
    ‎1. Nie interesuje mnie propaganda polityczna z obu stron tego konfliktu, a tylko fakty. Hitler ‎zaatakował ZSRR znienacka a więc Stalin nie był przygotowany na ten atak i stąd też te początkowe ‎sukcesy Wermachtu, któremu aż do późnej jesieni sprzyjała pogoda. Poza tym, to w wojsku, tak samo ‎jak np. w przemyśle czy usługach liczy się nie tyle przewaga ilościowa, co jakościowa. Pod względem ‎ilości armat, czołgów, czy samolotów bojowych, to II RP niewiele ustępowała III Rzeszy we wrześniu ‎roku pamiętnego, jaki iż Niemcy miały wówczas ok. 10 tys. dział, 2,7 tys. czołgów i 1,3 tys. samolotów ‎bojowych a Polska 4300 dział, 880 czołgów i 400 samolotów, a więc ilościowo to przewaga Niemiec ‎była znaczna, ale nie była ona miażdżąca, a więc sądząc na podstawie tych liczb, to Polska powinna się ‎wówczas bronić miesiącami jak nie latami. Diabeł jak zwykle schował się w szczegółach, jako iż ‎Niemcy mieli wówczas ogromną przewagę jakościową zarówno pod względem jakości sprzętu, jaki i ‎wyszkolenia i zaopatrzenia żołnierzy oraz kwalifikacji ich dowódców. Ale ty wolisz czytać ‎propagandowe agitki zamiast poważnych analiz strategicznych. :-(‎
    ‎2. Zgoda, Stalin przeprowadził w roku 1937 wielka czystkę wśród swoich oficerów, podobnie jak Hitler ‎w roku 1944 i z tych samych powodów, czyli troski o swoje własne życie. Powołując sie na ‎propagandzistę i mitomana Suworowa, dowodzisz tylko tego, że o wojsku i polityce nie masz nawet ‎zielonego pojęcia. To tak, jakby powoływać się na von Däniken’a w sprawach życia na innych ‎planetach. Odróżnij wreszcie fikcję literacką od historii oraz naukę od pseudonauki. Jak tacy ludzie jak ‎ty mogą być nauczycielami? That is the question. ;-)‎

  86. Ontario 4 listopada o godz. 12:30‎ ‎257608‎
    Odróżnij wreszcie Niemców od Hitlera, który był przecież Austriakiem z urodzenia, a nie Niemcem. ‎To, że Stalin pozwolił na działanie cerkwi, nie znaczy też, że bolszewicy stali się nagle prawosławnymi. ‎W Czechach panuje pełna wolność religijna, ale ludność jest tam w ogromnej większości niewierząca. ‎Hitler miał zaś za sobą nie tyle religię, czyli zbiór zabobonów, guseł i przesądów, co Watykan, i to nie ‎tylko za swego życia ale i znaczne dłużej, np. pomoc Watykanu dla nazistowskich zbrodniarzy długo ‎po kapitulacji III Rzeszy.‎
    ‎4 listopada o godz. 12:22‎ ‎257607‎
    Wiadomo którego – tego Jedynego w Trójcy Przenajświętszej, a więc na 100% nie żydowskiego Jehowę ‎czy też islamskiego Allacha, którzy występują tylko w jednej, choć podobno bardzo potężnej osobie. ‎Ciekawe, jak oni podzielili strefy wpływów między sobą?‎

  87. Optymatyk 4 listopada o godz. 13:25‎ ‎257610‎
    OK, ale po co ten dr (nie „mgr”) Kwaśniewski? ;-)‎

  88. @JohnKowalsky
    1.Stalin był przygotowany jak najbardziej, tylko on zakładał, że TAKA miażdżąca przewaga raczej nie zachęca co ataku, a jakby co to status ofiary(!) ataku też jest korzystny. Całe graniczne ugrupowanie AC było ustawione pod kątem ataku nie obrony. Nie przewidział, że AC bez motywacji jest kolosem na glinianych nogach i armia kadrowa się rozleci. No ale pomógł mu Hitler i zmotywował poborowych i aparat polityczny .. 😉 Co do analiz, to warto przeczytać przedstawione książki – one są oparte na twardych DANYCH …
    2.Suworow w Oczyszczeniu przedstawia dane, fakty i dokumenty. Trudno z nimi polemizować. Ty kupiłeś interpretację początkowej klęski podaną przez Stalina(podtrzymaną przez Chruszczowa – ten karabin na 3 to jego!), która miała USPRAWIEDLIWIAĆ klęski nie brakiem ducha bojowego tylko nagłością ataku, przewagą ilościową i jakościową atakujących pokojowe państwo i trzymasz się tego jak pijany płotu. 🙁

  89. Ontario
    Wracając do tematu boga Wermachtu etc. – może to było tak, że na początku była jedna żydowska ‎Jehowa (JHWH), która około 2018 lat temu się rozdwoiła i nawet roztroiła, stając się Ojcem, Synem i ‎Duchem, ale w latach 610–632 n.e. znów się zjednoczyła w Allachu? Czy to znaczy, że powinniśmy ‎przejść na islam? Ale jeśli tak, to na który? Szyicki, sunnicki a może jakiś inny?‎

  90. Belferxxx 4 listopada o godz. 14:28‎ ‎257615‎
    ‎1.Stalin nie był przygotowany w roku 1941 na wojnę z Hitlerem, gdyż uważał on, zresztą słusznie, że ‎skrajną głupotą byłoby prowadzenie przez Niemcy wojny na dwa fronty. Po prostu Stalin nie sądził, że ‎Hitler był szaleńcem i myślał, że Hitler był racjonalnie kalkulującym politykiem, takim jak on sam. ‎Poza tym, to Stalin nie planował wówczas ataku na Niemcy, przynajmniej do czasu, aż zaczną one ‎ponosić klęski na froncie zachodnim. Motywacja nie ma tu wiele do gadania, ale ty się jej uczepiłeś jak ‎pijany płotu czy tonący brzytwy. 😉 Co do danych historycznych, to one są zawsze do ‎zakwestionowania, tyle, że ty nie znasz metody naukowej, a więc dyskusja z tobą na te tematy po ‎prostu nie ma nawet najmniejszego sensu.‎
    ‎2. Suworow nie jest naukowcem. On nie jest nawet historykiem, a tylko prawicowym propagandzistą i ‎mitomanem, takim von Däniken, tyle że pisze on nie o UFO, a o wyimaginowanym przez siebie ZSRR, ‎mającym z tym prawdziwym tylko wspólną nazwę. Ty zaś myślisz życzeniowo i chciałbyś, aby Rosja ‎była taka, jak ty to sobie życzysz, a więc popełniasz ten sam błąd co Polacy w wieku XVII, Francuzi w ‎wieku XIX, Niemcy w wieku XX (dwukrotnie) a dziś ten sam błąd popełniają USA.‎

  91. @kagan
    1.Uwielbiam swoją pracę: tępe dzidy spotykam często pośród dorosłych, nawet wśród ludzi z idioktoratami, ze specjalnością np. wróżenie z fusów, za co niektórzy z nich dostają nagrodę: kreatywnie nazwaną tak, żeby kojarzyła się z naukami uhonorowanymi przez Nobla oraz dodawała dyscyplinie naukowości. Wśród dzieci występuje co najwyżej pewna ospałość intelektualna, determinowana różnymi czynnikami. Stąd w życiu dorosłym, niektóre dzieci jej się wyzbywają, inne z kolei nabywają, tak, że niektóre studiują nawet wróżenie z fusów 🙂
    2.Ma Pan również drugą zabawną manierę: wklejania nie swoich wypowiedzi w swoje wpisy. Możliwe, że nowozelandzcy i australijscy akademicy b. nie lubią takich zabiegów i nie chcą w swoim gronie plagiatorów.
    3.Miałem już powołanie do Marynarki Wojennej i studia w WSOWRiArt były alternatywą, na której skorzystałem bardziej, niż sądziłem. Wojny zwycięża się strategią i przede wszystkim logistyką. Niemcy na obu polach przegrali. O wojskowości ma Pan b. niż blade pojęcie, więc może lepiej o Jahwe 🙂

  92. @kagan
    Był Pan na zachodzie i powinien jako ekonomista doceniać potęgę reklamy. Niemcy we wrześniu 1939 r. na Polskę napadli, a sowieci wkroczyli. Pytanie: Ilu Polaków z sowieckiej strefy okupacyjnej zostało „znikniętych”, a ilu zabili i zamordowali Niemcy w swojej strefie latach 1939-1941?
    Stalin przygotowywał się do wojny z całym światem. W latach 30-ych do podboju Europy wespół z Niemcami, którym nawet udostępniał poligony. Akt I to wojna z II RP.

  93. @JohnKowalsky
    1.W sprawie wojny 1941 roku znane są oryginalne dokumenty obu stron – m.in uzbrojenie prawie co do sztuki i to nie tylko generalnie ale poszczególnych jednostek, ODB, meldunki, raporty i rozkazy, dyslokacja wojsk itp.itd. Znane są też wspomnienia i to te zebrane/napisane przez uczestników już po roku 1991. Więc nie bredź o naukowej metodzie… 😉
    2. I Sołonin i Bieszanow i Suworow posługują się faktami i dokumentami, przy czym Suworow jest zawodowym wojskowym. I to b.dobrym bo trafił do GRU … Na dodatek w wywiadzie też umieją oceniać fakty i dokumenty.Mam też w domu grubą pracę „profesjonalnego polskiego historyka” niejakiego Wieczorkiewicza o czystce w AC („Łańcuch śmierci … „) i inną o Tuchaczewskim- tragedia – żywcem rżnięte z radzieckich dworskich historyków. Więc zamiast „polemizować” przy pomocy etykietek, zechciej te FAKTY, DOKUMENTY etc. podważyć … 😉

  94. Belferxxx 4 listopada o godz. 15:34‎ ‎257620‎
    ‎1. Dokumenty może i są, ale dobrze wiemy, że trudno wśród nich odróżnić prawdziwe od fałszywek, ‎jakże często celowo produkowanych przez wywiady i kontrwywiady obu stron, a co wiem także z ‎wojska podchorążówka w ramach studiów wyższych Dobry przykład to lojalki niejakiego Bolka – dla ‎jednych prawdziwe, dla innych podróbki SB. A po roku 1991, to zdecydowana większość uczestników ‎II wojny światowej to albo już nie żyła, albo miała mniej lub bardziej zaawansowanego Alzheimera.‎
    ‎2. Zawodowy wojskowy może być szarlatanem, tak samo jak szarlatanem był np. Akademik Łysenko – ‎zawodowy biolog. To, że ktoś był w wywiadzie, nawet dobrym, nie znaczy, a nawet tym bardziej nie ‎znaczy, że głosi on prawdę. Ty odwołujesz się tu do tzw. argumentum ad verecundiam (łac. „argument ‎do nieśmiałości”), czyli pozamerytorycznego ‎sposobu argumentowania polegającego na powoływaniu ‎się na kogoś, kto według ciebie jest ‎autorytetem, ale którego druga strona nie uznaje lub z którym nie ‎zgadza się w danej kwestii, ale masz ‎nadzieję, że nie śmie go zakwestionować wskutek skrępowania ‎poczuciem szacunku lub obawą ‎narażenia się na zarzut zarozumiałości. Użycie argumentum ad ‎verecundiam wywołuje tak zwany efekt ‎autorytetu. Najczęściej cały taki proces ma następujący ‎przebieg:‎
    ‎- Osoba A jest (lub też deklaruje się, że jest) autorytetem w kwestii S.‎
    ‎- Osoba A stawia twierdzenie C na temat S.‎
    ‎- Zatem C jest prawdą.‎
    Ale co, jeśli ja nie uznaję twych autorytetów? Na każdy twój autorytet mogę też przytoczyć inne ‎autorytety, które twierdzą coś wręcz przeciwnego, a więc ta nasza dyskusja po prostu nie ma sensu, gdy ‎nikt nikogo w niej nie przekona, jako że ty wierzysz a ja wiem, a miedzy wiarą a nauką nigdy nie może ‎dojść do żadnego porozumienia.‎
    ‎3. Ten twój autorytet, czyli Wiktor Suworow a właściwie Władimir Bogdanowicz Riezun (w zachodnich ‎publikacjach pisownia Rezun), to jest przecież Ukrainiec, osobnik amoralny, jako iż 10 czerwca 1978 ‎zdradził on swoją ojczyznę z garść wirtualnych brytyjskich funtów. Jeśli to jest dla ciebie autorytet, to ‎ja mogę ci tylko szczerze współczuć. Przecież ów Rezun (Rizun, Riezun, w zależnosci od przyjętej ‎transkrypcji z tzw. cyrylicy) vel Suworow nie jest historykiem. Tytułem „historyka” opatrzyło go ‎wydawnictwo Rebis w swoich książkach, by nadać wiarygodności jego pseudonaukowym tezom. ‎Historyk z niego taki, jak z Wołoszańskiego, z tym że ten drugi przeczytał parę bzdurnych książek i ‎przez lata je opowiada, a Rezun wypisuje wyssane z palca teorie marnie je argumentując. Na ‎innojęzycznych stronach Wikipedii (np. na niemieckiej) twierdzi się też, że udowodniono Suworowowi ‎fałszowanie cytatów i faktów. Taki to z niego „historyk” i „autorytet’”. :-(‎

  95. OK, ale po co ten dr (nie „mgr”) Kwaśniewski? ;-)‎ J.Kow.

    No bo, co już nie raz pisałem ,grzecznościowo tak Go tytułujemy.
    A jest tak jak napisałeś.
    Nazywanie lekarzem człowieka, który lekami nie leczył jest obraźliwe.
    Już bardziej pasuje ZNACHOR, chociaz pejoratywnie się kojarzy, no bo ten człowiek zna przyczyny chorób, w odróżnieniu od oficjalnej medycyny.

  96. Belferxxx 4 listopada o godz. 15:34‎ ‎257620‎
    ‎1. Dokumenty może i są, ale dobrze wiemy, że trudno wśród nich odróżnić prawdziwe od fałszywek, ‎jakże często celowo produkowanych przez wywiady i kontrwywiady obu stron, a co wiem także z ‎wojska (podchorążówka w ramach studiów wyższych). Dobry przykład to lojalki niejakiego Bolka – dla ‎jednych prawdziwe, dla innych podróbki SB. A po roku 1991, to zdecydowana większość uczestników ‎II wojny światowej to albo już nie żyła, albo miała mniej lub bardziej zaawansowanego Alzheimera.‎
    ‎2. Zawodowy wojskowy może być szarlatanem, tak samo jak szarlatanem był np. Akademik Łysenko – ‎zawodowy biolog. To, że ktoś był w wywiadzie, nawet dobrym, nie znaczy, a nawet tym bardziej nie ‎znaczy, że głosi on prawdę. Ty odwołujesz się tu do tzw. argumentum ad verecundiam (łac. „argument ‎do nieśmiałości”), czyli pozamerytorycznego ‎sposobu argumentowania polegającego na powoływaniu ‎się na kogoś, kto według ciebie jest ‎autorytetem, ale którego druga strona nie uznaje lub z którym nie ‎zgadza się w danej kwestii, ale masz ‎nadzieję, że nie śmie go zakwestionować wskutek skrępowania ‎poczuciem szacunku lub obawą ‎narażenia się na zarzut zarozumiałości. Użycie argumentum ad ‎verecundiam wywołuje tak zwany efekt ‎autorytetu. Najczęściej cały taki proces ma następujący ‎przebieg:‎
    ‎- Osoba A jest (lub też deklaruje się, że jest) autorytetem w kwestii S.‎
    ‎- Osoba A stawia twierdzenie C na temat S.‎
    ‎- Zatem C jest prawdą.‎
    Ale co, jeśli ja nie uznaję twych autorytetów? Na każdy twój autorytet mogę też przytoczyć inne ‎autorytety, które twierdzą coś wręcz przeciwnego, a więc ta nasza dyskusja po prostu nie ma sensu, gdy ‎nikt nikogo w niej nie przekona, jako że ty wierzysz a ja wiem, a miedzy wiarą a nauką nigdy nie może ‎dojść do żadnego porozumienia.‎
    ‎3. Ten twój autorytet, czyli Wiktor Suworow a właściwie Władimir Bogdanowicz Riezun (w zachodnich ‎publikacjach pisownia Rezun), to jest przecież Ukrainiec, osobnik amoralny, jako iż 10 czerwca 1978 ‎zdradził on swoją ojczyznę za garść wirtualnych brytyjskich funtów. Jeśli to jest dla ciebie autorytet, to ‎ja mogę ci tylko szczerze współczuć. Przecież ów Rezun (Rizun, Riezun, w zależnosci od przyjętej ‎transkrypcji z tzw. cyrylicy) vel Suworow nie jest historykiem. Tytułem „historyka” opatrzyło go ‎wydawnictwo Rebis w swoich książkach, by nadać wiarygodności jego pseudonaukowym tezom. ‎Historyk z niego taki, jak z Wołoszańskiego, z tym że ten drugi przeczytał parę bzdurnych książek i ‎przez lata je opowiada, a Rezun wypisuje wyssane z palca teorie marnie je argumentując. Na ‎innojęzycznych stronach Wikipedii (np. na niemieckiej) twierdzi się też, że udowodniono Suworowowi ‎fałszowanie cytatów i faktów. Taki to z niego „historyk” i „autorytet’”. :-(‎

  97. Optymatyk 4 listopada o godz. 16:11 257622
    Nie chodzilo mi o tytuł, ale o osobę i jej poglądy. To nie ten blog.
    Pozdrawiam,
    LK

  98. „Nie chodzilo mi o tytuł, ale o osobę i jej poglądy. To nie ten blog.”J.Kow.

    Ta osoba nie ma poglądów jedynie WIEDZĘ. A wyszło tak przy okazji.

  99. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 15:10‎ ‎257618‎
    ‎1. To się naukowo nazywa masochizmem, od Leopolda Sachera-Masocha, popularnego XIX-‎wiecznego powieściopisarza pochodzącego ze Lwowa, którego bohaterki lub bohaterowie często byli ‎poniżani seksualnie przez swych partnerów. Termin ten wprowadził do nauki austriacki psychiatra ‎Richard von Krafft-Ebing w roku 1886. W psychiatrii masochizm znany jest jako self-defeating ‎personality disorder (skierowane przeciwko sobie zaburzenie osobowości), a podobno da się to ‎zaleczyć. Odsyłam cię więc na początek do:‎
    ‎- Kass, Frederic (June 1987). “Self-Defeating Personality Disorder: An Empirical Study” w Journal of ‎Personality Disorder, 1 (2): 168–173 I do
    ‎- Reich, J (January 1987). “Prevalence of DSM-III-R self-defeating (masochistic) personality disorder ‎in normal and outpatient populations” w Journal of Nervous and Mental Disorders, 175 (1): 52–4.‎
    ‎2. To nie jest naukowy referat, a więc nie musze podawać tu źródeł. Ale patrz wyżej.‎
    ‎3. Skoro studiów nie ukończyłeś, to znaczy, że żaden z ciebie ekspert od spraw wojennych. A ja ‎miałem na ukończonych przeze mnie studiach wyższych także ekonomikę wojenną i oczywiście także ‎standardowe przedmioty dotyczące sztuki wojennej. Lepiej więc, abyś nie zabierał głosu na temat ‎strategii i historii wojskowości, jako iż masz o nich pojęcie na poziomie carskiego sztabskapitana, czyli ‎np. ostatniego cara. A dokonale przecież wiemy, co złego tacy „eksperci” mogą narobić na froncie.‎
    ‎4. A propos – fakultety są na uczelniach akademickich, czyli takich, które nadają stopnień naukowy ‎doktora, zaś w szkołach oficerskich są najwyżej wydziały.‎

  100. Optymatyk 4 listopada o godz. 16:38 257625
    On mysli, że ma wiedzę. A to spora różnica… 😉
    Pozdr.

  101. JohnKowalsky
    4 listopada o godz. 14:17 257613

    Odróżnię, ale po kiego, skoro ty sam nie odróżniasz, raz piszesz, że Niemcy mieli za sobą religię, to znowu: ” ‎Hitler miał zaś za sobą nie tyle religię, czyli zbiór zabobonów, guseł i przesądów, co Watykan”. To ty się zdecyduj.

    Odpowiesz mi na to pytanie, które powtarzam do znudzenia: Co to za religia – Jehowa i swastyka?

    Nie ma znaczenia, kim się stali czy nie stali czerwonoarmiści, nie ma, nie nie o to pytam, bo ciągle nie opowiedziałeś mi na pytanie związane z TWOIM wpisem, który cytowałem, a w którym jednoznacznie piszesz, że Niemcy przegrali, bo mieli Jehowę i papieża, a bolszewicy wygrali, bo byli bezbożni.

    Pokazałem ci, że Niemcy/Hitler mieli Jehowę i swastykę, papieża, ale bolszewicy mieli patriarchat i popów świecących żołnierzy Czerwonej Armii idących na front.

    Kto wygrał: Jehowa, swastyka, papież czy bezbożnicy, patriarchat, popi? Co to za religia: Jehowa, swastyka?

  102. JohnKowalsky
    4 listopada o godz. 14:34 257616

    Jaki jest związek islamu z moim pytaniem związanym z TWOIM wpisem na temat Niemcy/Hitler (Jehowa, swastyka, papież) – Stalin (bezbożni, patriarchat, popi święcący żołnierzy Stalina)?

  103. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 15:10‎ ‎257618‎
    A zanim zaczniesz się wymądrzać temat nauki, to poczytaj lepiej coś o współczesnej fizyce, np. o ‎bozonie Higgsa czyli o higsonie, „dzięki” któremu cząstki elementarne takie kwarki (składniki ‎protonów i neutronów) oraz leptony (głównie elektrony) nabierają masy, przy czym należy zaznaczyć, ‎że źródłem większości masy nukleonów, takich jak proton czy neutron, nie jest mechanizm Higgsa, ‎gdyż aż 99% ich masy pochodzi od energii pól gluonowych, czyli łączących składające się na nie ‎kwarki. Średni czas życia bozonu Higgsa wynosi zaledwie 1,6 × 10−22 (10 do potęgi minus 22), a więc ‎można wykryć tylko ślady przez niego pozostawione. Bozon ten więc podobno wykryto, w sensie, że ‎podobno wykryto ślady przez niego pozostawione, ale szukano ich tam, gdzie według teorii powinny ‎one być i stwierdzono istnienie tych śladów przy pomocy metod statystycznych czyli arbitralnie ‎przyjmując z góry odpowiedni poziom ufności i rodzaj rozkładu błędów. Wynik pomiaru podaje się ‎więc zwykle dla danego poziomu ufności. Np. jeśli ów poziom ufności wynosi 95% (jak w przypadku ‎poszukiwań bozonu Higgsa), to oznacza to 95% prawdopodobieństwo, że przy spełnieniu założeń ‎modelu, rzeczywista wartość mierzonego parametru znajdzie się w przyjętym przedziale wartości. Nie ‎przekłada się to jednak wprost na pewność, że dowolny konkretny uzyskany przedział zawiera ‎prawdziwą wartość pomiaru, czyli że nawet przy tak wysokim poziome ufności nie oznacza to, że ‎znamy prawdziwą wartość danego parametru, tylko że zakładając że przyjęliśmy poprawny rozkład ‎błędów pomiaru, prawdopodobieństwo popełnienia błędu jest bardzo małe. Fizycy ostatnio twierdzą, że ‎poziom istotności owych sygnałów świadczących o istnieniu bozonu to Higgsa to prawie 6 sigma (6 ‎razy więcej od odchylenia standardowego) co oznacza szansę, że prawdopodobieństwo otrzymania ‎takiego samego wyniku np. na skutek tzw. fluktuacji tła spadł na 2 do miliarda. Oznacza to, że ‎prawdopodobieństwo efektu podobnego do występowania nowej cząstki, lecz spowodowanego innym ‎zjawiskiem, np. fluktuacją tła, jest mniejsze niż 1,7×10−9 (10 do potęgi minus 9). Wynik ten przekracza ‎wyraźnie arbitralnie przyjętą wartość 5 sigma wystarczającą według fizyków do uznania odkrycia ‎nowej cząstki.‎
    Przez poziom istotności rozumie się tu zaś maksymalne dopuszczalne prawdopodobieństwo ‎popełnienia tzw. błędu I rodzaju, czyli określa tym samym maksymalne ryzyko błędu, jakie badacz jest ‎skłonny zaakceptować. Ów błąd I rodzaju jest to zaś błąd polegający na odrzuceniu hipotezy zerowej, ‎która w rzeczywistości nie jest fałszywa (potocznie mówiąc, jest „prawdziwa”). Oszacowanie ‎prawdopodobieństwa popełnienia błędu pierwszego rodzaju oznaczamy zaś symbolem α (mała grecka ‎litera – alfa) i nazywamy poziomem istotności testu. Natomiast owa sigma to jest odchylenie ‎standardowe, czyli klasyczna miara zmienności – obok średniej arytmetycznej najczęściej stosowane ‎pojęcie statystyczne. Intuicyjnie rzecz ujmując, odchylenie standardowe mówi, jak szeroko wartości ‎jakiejś wielkości są rozrzucone wokół jej średniej i im mniejsza wartość odchylenia tym obserwacje są ‎bardziej skupione wokół średniej. Sześć sigma oznacza zaś odległość sześciu odchyleń standardowych ‎od wartości centralnej rozkładu (np. średniej arytmetycznej dla rozkładu normalnego) w lewo i prawo. ‎Analitycznie ujmując, to obszar sześciu sigm w lewo i prawo od średniej arytmetycznej w rozkładzie ‎normalnym wyznacza prawdopodobieństwo wystąpień poza tym przedziałem na poziomie 3,4 (3 i 4 ‎dziesiąte) razy na 1 milion możliwości. Na poziome 3 sigm to 99,7% obserwacji znajduje się w zakresie ‎pomiędzy +/- 3 odchyleniami standardowymi od średniej, a na poziomie 6 sigm, to aż ‎‎99.9999998027% obserwacji znajduje się w zakresie pomiędzy +/- 6 odchyleniami standardowymi od ‎średniej, ale przypominam, że to wszystko przy arbitralnym założeniu, że mamy do czynienia z tzw. ‎rozkładem normalnym. Jeśli zaś rozkład błędów pomiaru w eksperymencie związanym z ‎poszukiwaniem owego bozonu jest inny, to cały ten gmach rozpada się jak domek z kart. ‎Dotychczasowe wyniki eksperymentów nie dają zresztą pewności, czy jest to bozon Higgsa z ‎obowiązującego dziś w fizyce tzw. modelu standardowego, czy też może najlżejsza cząstka Higgsa z ‎kilku możliwie istniejących a opisywanych przez jakichś szerszy model, np. supersymetryczny. Także: ‎www.fuw.edu.pl/informacja-prasowa/CMS-Higgs-2011.html. Zarzut wróżenia z fusów możesz więc ‎postawić całej współczesnej nauce, z fizyką na czele. 😉 I widzisz, jak trudno jest naukę wyjaśnić ‎laikowi…‎

  104. I tak od zniczów doszlimy do bozonów. 😉

  105. @JohnKowalsky
    Ja nie mam AUTORYTETÓW (chyba, że uznam, że się na czymś kompletnie nie znam, a potrzebuję opinii bez wielkiego mozołu analitycznego). Ja oceniam FAKTY i DOKUMENTY. Tych są TYSIĄCE i to po OBU stronach wojny. Nikt nie byłby w stanie wytworzyć takiej masy spójnych fałszywek i jeszcze nadać ich źródłom pozorów wiarygodności. Tymczasem jedne zdobyli i ujawnili Amerykanie, a drugie oficjalnie(!) Rosja za czasów Jelcyna … 😉

  106. ontario 4 listopada o godz. 17:08 257629
    Naprawdę nie wiesz?

  107. Belferxxx 4 listopada o godz. 17:50‎ ‎257632‎
    To dlaczego powołujesz się na propagandową beletrystykę pana Rezuna vel Suworowa? A co do ‎Jelcyna, to ten pijaczyna jest (był) tak mało wiarygodny, że dziwię się, że go wymieniasz.‎

  108. Ontario 4 listopada o godz. 17:06‎ ‎257628‎
    Nie przekręcaj moich słów, Niemcy przegrali, choć mieli za sobą podobno Jehowę i na 100% ‎rzymskiego papieża, a bolszewicy wygrali, bo byli bezbożni, albo mimo tego, że byli bezbożni. Tak ‎samo jak Hitler wykorzystał katolickie i protestanckie przesady Niemców, to Stalin wykorzystał ‎prawosławne przesądy Rosjan. Wygrał zaś ten, za kim stał Pan Zastępów, a on zawsze stoi o stronie ‎silniejszych zastępów. 😉 „Pan Zastępów” to dawne imię żydowskiego boga, który jako „boski ‎wojownik” dowodził wojskami Izraela. Izraelici wierzyli, że zasiadał on na tronie, znajdującym się nad ‎cherubinami umieszczonymi na Arce Przymierza. Dlatego też, gdy przygotowywali się do wojny ‎przeciwko Filistynom, sprowadzili oni Arkę Przymierza. Ich bóg, który podobno zasiadał na tronie ‎spoczywającym na cherubinach miał im towarzyszyć w walce i zapewnić, jak sądzili, zwycięstwo (1 ‎Sm 4,4). W NT słowo „Pan Zastępów” pojawia się w Rz 9,29 i Jk 5,4. W ST 279 razy występuje ‎złożone imię „Jahwe Sabaot” często tłumaczone jako „Jahwe Zastępów”. „Sabaot” pochodzi bowiem ‎od hebrajskiego słowa, które znaczy „tłum” i „mnóstwo” , co może odnosić się też i do ziemskich ‎tłumów, tzn. armii, albo niebieskich tłumów, czyli armii złożonej z gwiazd, aniołów, a nawet bogów ‎pozbawionych władzy. Imię to, rozumiane w sensie zastępów czy armii, mogło nawiązywać do świętej ‎wojny, a więc mogło być wyrazem polemiki z kultami astralnymi: Jahwe rządzi zaś według żydów i ‎chrześcijan zastępami niebieskimi. Imię to ostatecznie przyjęło postać „Pan Wszechmocny” albo ‎‎„Moc”, co zneutralizowało istnienie bogów astralnych. Septuaginta czyli pierwsze tłumaczenie Starego ‎Testamentu z hebrajskiego i aramejskiego na grekę przyjmuje w swoim przekładzie to bardziej ‎abstrakcyjne znaczenie imienia boga chrześcijan, czyli „Pan Wszechmocny”.‎

  109. @JohnKowalsky
    1.Rezun, Bieszanow czy Sołonin przedstawiają DOKUMENTY i FAKTY – bez nich ich twierdzenia byłyby taką sobie bajką w stylu Wołoszańskiego. I to one, a nie nazwiska autorów mnie interesują.
    2.Jelcyn jaki był taki był, ale to nie on osobiście(!)ujawniał. Co więcej – za jego czasów historykom było o to łatwiej, również o odtajnienie gigantycznego zbioru dokumentów dotyczącego II WŚ.
    3.A teraz odbijmy piłeczkę – na jakiej podstawie miałbym wierzyć w twój obraz tej wojny (właściwie obraz podany do wierzenia przez ZSRR i jego przywódców) – rozumiem, że tow.Chruszczow czy tow. Żukow to w pełni wiarygodni dżentelmeni, których słowo jest więcej warte od faktów i dokumentów ??? 😉 Jakieś wiarygodne źródła ???

  110. Ontario 4 listopada o godz. 17:06‎ ‎257628‎
    Nie przekręcaj moich słów, Niemcy przegrali, choć mieli za sobą podobno Jehowę i na 100% ‎rzymskiego papieża, a bolszewicy wygrali, bo byli bezbożni, albo mimo tego, że byli bezbożni. Tak ‎samo jak Hitler wykorzystał katolickie i protestanckie przesądy Niemców, to Stalin wykorzystał ‎prawosławne przesądy Rosjan. Wygrał zaś ten, za kim stał Pan Zastępów, a on zawsze stoi o stronie ‎silniejszych zastępów. 😉 „Pan Zastępów” to zaś jest dawne imię żydowskiego boga, który jako „boski ‎wojownik” dowodził wojskami Izraela. Izraelici wierzyli, że zasiadał on na tronie, znajdującym się nad ‎cherubinami umieszczonymi na Arce Przymierza. Dlatego też, gdy przygotowywali się do wojny ‎przeciwko Filistynom, sprowadzili oni Arkę Przymierza. Ich bóg, który podobno zasiadał na tronie ‎spoczywającym na cherubinach miał im towarzyszyć w walce i zapewnić, jak sądzili, zwycięstwo (1 ‎Sm 4,4). W NT słowo „Pan Zastępów” pojawia się w Rz 9,29 i Jk 5,4. W ST 279 razy występuje ‎złożone imię „Jahwe Sabaot” często tłumaczone jako „Jahwe Zastępów”. „Sabaot” pochodzi bowiem ‎od hebrajskiego słowa, które znaczy „tłum” i „mnóstwo” , co może odnosić się też i do ziemskich ‎tłumów, tzn. armii, albo niebieskich tłumów, czyli armii złożonej z gwiazd, aniołów, a nawet bogów ‎pozbawionych władzy. Imię to, rozumiane w sensie zastępów czy armii, mogło nawiązywać do świętej ‎wojny, a więc mogło być wyrazem polemiki z kultami astralnymi: Jahwe rządzi zaś według żydów i ‎chrześcijan zastępami niebieskimi. Imię to ostatecznie przyjęło postać „Pan Wszechmocny” albo ‎‎„Moc”, co zneutralizowało istnienie bogów astralnych. Septuaginta czyli pierwsze tłumaczenie Starego ‎Testamentu z hebrajskiego i aramejskiego na grekę przyjmuje w swoim przekładzie to bardziej ‎abstrakcyjne znaczenie imienia boga chrześcijan, czyli „Pan Wszechmocny”.‎

  111. Belferxxx 4 listopada o godz. 18:11‎ ‎257636‎
    ‎1. Twoje autorytety nie podają faktów, a tylko pseudo albo para-naukowe hipotezy na pewne tematy.‎
    ‎2. Przeciez wiadomo, że on tylko wydał odpowiednie polecenia. Albo jego urząd, gdyż on na ogół był ‎w stanie delirium tremens. ;-)‎
    ‎3. Ja się historią polityczną i militarną zawodowo nie zajmuję, gdyż wiem, że się w niej prawdy nie ‎znajdzie. O tym, jak naprawdę powstaje historia to najlepiej wiem to na przykładzie najnowszej historii ‎Polski, jako że byłem jako działacz tej pierwszej, pracowniczej Solidarności, naocznym świadkiem jej ‎powstawania i działalności w pierwszym roku jej istnienia, praktycznie aż do momentu ogłoszenia ‎stanu wojennego. Gdy teraz czytam relacje IPN-u z okresu powstawania NSZZ Solidarność to widzę jak ‎historia tego związku jest fałszowana, aby ukryć to, iż była to organizacja założona i kierowana przez ‎Zachód, na początku wysuwająca populistyczne i niemożliwe do spełnienia w ówczesnych warunkach ‎żądania, takie jak podwyżki płac i jednoczesne obniżki cen, skrócenie czasu pracy oraz obniżenie ‎wieku emerytalnego (tzw. postulaty sierpniowe), aby tylko zdobyć powszechne poparcie, ale kiedy to ‎poparcie zostało otrzymane, to NSZZ Solidarność skoncentrowała sie na systematycznym niszczeniu ‎polskiej gospodarki, organizując strajki zamiast organizować pracę w przedsiębiorstwach, które ‎wówczas (początek lat 1980) były praktycznie pod kontrolą tego związku. Dziś, posiadając obecną ‎wiedzę, w tym o źródłach finansowania tego związku, wiem o co chodziło przywódcom tego związku, ‎ale wtedy, czyli w latach 1980-1981 byłem zdezorientowany, jako że bezskutecznie oczekiwałem ‎wówczas od przywódców tego związku pozytywnego programu naprawy Rzeczypospolitej, nie ‎wiedząc wówczas, że ich zadaniem była nie naprawa, a zrujnowanie Polski. Ale tę prawdę poznałem ‎dopiero stosunkowo niedawno, kiedy w USA zaczęły wyciekać z archiwów CIA informacje na temat ‎finansowania przez amerykański wywiad czołowych działaczy NSZZ Solidarność i generalne całej tzw. ‎demokratycznej opozycji w Polsce w latach 1970-tych i 1980-tych.‎

  112. Belferxxx 4 listopada o godz. 18:11‎ ‎257636‎
    ‎1. Twoje autorytety nie podają faktów, a tylko pseudo albo para-naukowe hipotezy na pewne tematy.‎
    ‎2. Przeciez wiadomo, że on tylko wydał odpowiednie polecenia. Albo jego urząd, gdyż on na ogół był ‎w stanie delirium tremens. ;-)‎
    ‎3. Ja się historią polityczną i militarną zawodowo nie zajmuję, gdyż wiem, że się w niej prawdy nie ‎znajdzie. O tym, jak naprawdę powstaje historia to najlepiej wiem to na przykładzie najnowszej historii ‎Polski, jako że byłem jako działacz tej pierwszej, pracowniczej Solidarności, naocznym świadkiem jej ‎powstawania i działalności w pierwszym roku jej istnienia, praktycznie aż do momentu ogłoszenia ‎stanu wojennego. Gdy teraz czytam relacje IPN-u z okresu powstawania NSZZ Solidarność to widzę jak ‎historia tego związku jest fałszowana, aby ukryć to, iż była to organizacja założona i kierowana przez ‎Zachód, na początku wysuwająca populistyczne i niemożliwe do spełnienia w ówczesnych warunkach ‎żądania, takie jak podwyżki płac i jednoczesne obniżki cen, skrócenie czasu pracy oraz obniżenie ‎wieku emerytalnego (tzw. postulaty sierpniowe), aby tylko zdobyć powszechne poparcie, ale kiedy to ‎poparcie zostało otrzymane, to NSZZ Solidarność skoncentrował sie na systematycznym niszczeniu ‎polskiej gospodarki, organizując strajki zamiast organizować pracę w przedsiębiorstwach, które ‎wówczas (początek lat 1980-tych) były praktycznie pod kontrolą tego związku. Dziś, posiadając ‎obecną wiedzę, w tym o źródłach finansowania tego związku, wiem o co chodziło przywódcom tego ‎związku, ale wtedy, czyli w latach 1980-1981 byłem zdezorientowany, jako że bezskutecznie ‎oczekiwałem wówczas od przywódców tego związku pozytywnego programu naprawy ‎Rzeczypospolitej, nie wiedząc wówczas, że ich zadaniem była nie naprawa, a zrujnowanie Polski. Ale ‎tę prawdę poznałem dopiero stosunkowo niedawno, kiedy w USA zaczęły wyciekać z archiwów CIA ‎informacje na temat finansowania przez amerykański wywiad czołowych działaczy NSZZ Solidarność i ‎generalnie całej tzw. demokratycznej opozycji w Polsce w latach 1970-tych i 1980-tych.‎

  113. Belferxxx 4 listopada o godz. 18:11‎ ‎257636‎
    Poza tym, to historię tworzą zwycięzcy, a nie pokonani.‎

  114. @JohnKowalsky
    1.Wspomniani autorzy podają konkretne DOKUMENTY ŹRÓDŁOWE. I to takie, które łatwo zweryfikować.
    2.Nadal czekam na to wiarygodne źródło twojej wersji historii roku 1941 (czyli skamienieliny radzieckiej wersji propagandowej !) … 😉

  115. @JohnKowalsky
    4 czerwca 1989 roku ZSRR, w przeciwieństwie do Chin, też przegrał tę wojnę … 😉
    Więc i ZSRR i III Rzesza są w kategorii pokonanych …

  116. @kagan
    Widocznie mocno Pan przespał te zajęcia:)
    No więc jak z tym uprawianiem plagiatu. Za to wykopali Pana z fakultetów w Australii i Nowej Zelandii?

  117. @kagan
    Ma Pan mnóstwo czasu, aby przepisywać wikipedię. Naprawdę sądzi Pan, że robi to na kimkolwiek wrażenie? Tak, czy owak wygląda to na zmianę warty:zamiast dwójki gekko-parker, kolejna parka. 🙂

  118. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 18:44‎ ‎257644‎
    Proszę bez chamskich ataków ad personam gdyż zapytam się wtedy ciebie, za co zostałeś wywalony na ‎zbity pysk z wojska, w tym ze szkoły oficerskiej i karnie zesłany na wieś, abyś tam głąby kapuściane ‎uczył.‎
    I zrozum „krykiecie” czym jest plagiat. Gdyby plagiat był tym, co ty myślisz, to praktycznie wszyscy ‎dziennikarze i felietoniści siedzieliby z kratkami, a żadne pismo, poza ściśle naukowymi, nie mogło by ‎się ukazać.‎
    I czekam na dowody, że mnie wykopali za plagiaty czy też za cokolwiek innego z fakultetów w ‎Australii i Nowej Zelandii. Inaczej, to spotkamy się w sądzie.‎

  119. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 18:56‎ ‎257645‎
    Pewien jesteś, że przepisuję Wikipedię? Czy raczej nie rozumiesz tego, co ja piszę?‎

  120. Belferxxx 4 listopada o godz. 18:37‎ ‎257643‎
    O wiele więcej wojen przegrały ostatnio, czyli po roku 1945, USA.‎

  121. Belferxxx 4 listopada o godz. 18:35‎ ‎257642‎
    Zostały ci już tylko wyzwiska, panie belfer. Poza tym, to do wielu dokumentów źródłowych po prostu ‎wciąż nie ma dostępu, nawet do tych z czasów II wojny światowej, np. dotyczących zamachu ‎brytyjskich specsłużb na gen. Sikorskiego.‎

  122. @JohnKowalsky
    1.Gdzie i kiedy cię wyzywałem konkretnie???
    2.Ciągle czekam na te wiarygodne(!) źródła podawanej przez ciebie radzieckiej wersji propagandowej klęski z roku 1941 … 😉

  123. @kagan
    1.Odszedłem na własną prośbę ze „względu na stan zdrowia”: stwierdzona badaniem EKG tachycardia poroxysmalis. Obniżono mi kategorię zdrowia. Mogłem pozostać w armii i z racji stanu zdrowia mieć ciepłą posadkę albo odejść na własną prośbę.
    2.Jeżeli wkleja Pan permanentnie czyjeś wpisy we własne, nie opatrując ich chociaż cudzysłowiem jest to nie tylko niegrzeczne. Dlatego powszechną praktyką akademicką stały się programy antyplagiatowe, ale skąd miałby to taki jenerał, jak Pan, wiedzieć?
    3.Na innych blogach skarżył się Pan, że nie chcieli przedłużyć kontraktu 🙂
    4.Każdy sądzi według siebie. A cóż tam jest do zrozumienia: wielkość błędu pomiaru i niepewność pomiaru? Raczej odnoszę wrażenie, że Pan nie rozumie tego, co Pan przepisał.
    5.”Nie strasz, nie strasz…” 🙂

  124. Belfer i Cywiński,‎
    Chyba zdajecie sobie sprawę z tego, że naruszając niemalże be przerwy nie tylko netykietę, ale także ‎regulamin serwisu Polityka.pl oraz nawet prawo, w tym prawo karne, doprowadzicie do tego, że ten ‎blog zostanie poddany tzw. moderacji, czyli że skończy on tak inne „moderowane” blogi, czyli po ‎prostu „umrze” on śmiercią naturalną. Chyba, że wam o to właśnie chodzi, to wtedy co innego. ‎Niemniej przypominam wam ważniejsze zasady publikacji komentarzy na blogach „Polityki”:‎
    ‎2. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci. Ponosisz odpowiedzialność prawną za swoje wypowiedzi, ‎które naruszają dobra osobiste innych osób. Twoje wpisy naruszające zasady komentowania i ‎Regulaminu będą usuwane. A w szczególności te, które:‎
    a. Zawierają groźby, treści wulgarne, obsceniczne, nienawistne, agresywne, dyskryminujące i inne tego ‎rodzaju,‎
    b. Obrażają i deprecjonują inne osoby ze względu na ich pochodzenie, wykonywany zawód, ‎przekonania, wyznanie, światopogląd, wiek, płeć czy orientację seksualną;‎
    c. Dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne ‎dobra prawem chronione;‎
    d. Zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków ‎sądów;‎
    e. Są niezgodne z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami.‎
    f. Zawierają wiadomości z prywatnymi adresami poczty elektronicznej, danymi osobowymi i ‎teleadresowymi innych osób.‎
    g. W odniesieniu do innych uczestników dyskusji posługują się nazwiskiem, zamiast nickiem lub ‎imieniem.‎

  125. „Poza tym, to historię tworzą zwycięzcy, a nie pokonani.‎” J.Kow.

    Czytałem gdzieś ,że historię piszą zwycięzcy ale prawdy dowiesz się od pokonanych.
    A poza tym „historia to zestaw uzgodnionych kłamstw” Napoleon B.

  126. JohnKowalsky
    4 listopada o godz. 18:17 257638

    To są twoje słowa. TWOJE, nie moje. Powiedz zatem, co przekręcam.

    „JohnKowalsky
    3 listopada o godz. 15:39 257568 : „Jeżeli Niemcy mieli aż do mniej więcej Stalingradu Jehowę (Gott) za sobą, to te pielgrzymki nie ‎miały sensu, a później to tych pobożnych Niemców, za którymi murem stał Watykan, zwyciężyli nie ‎pobożni polscy katolicy rzymscy, a tylko bezbożni Bolszewicy, z dużą domieszką Starozakonnych. Nic ‎ci to nie mówi?‎”

  127. @JohnKowalsky
    A tak konkretnie to o co ci chodzi??? 😉

  128. @kagan
    Rozumiem, że starość to nie tylko zgorzknienie, ale również dokuczliwy brak kontaktu z ludźmi. Naruszył Pan wszystkie podpunkty – nie tylko na tym blogu. Najłatwiej bić się w cudze piersi 🙂

  129. @kagan
    „krykiecie” – o mnie, „tępe bachory” o ogóle uczniów, „to sadomasochizm” – o nauczycielach lubiących swoją pracę. A to tylko z trzech wpisów 🙂

  130. Belferxxx 4 listopada o godz. 18:37‎ ‎257643‎
    Dnia 4 czerwca 1989 roku to zaczęło sie w Polsce na dobre i już na 100% oficjalnie tzw. uwłaszczenie ‎tzw. komuny (nomenklatury PZPR-owskiej), a ZSRR miał z tym tyle wspólnego, że na to pozwolił. ;-)‎

  131. Belferxxx 4 listopada o godz. 19:27‎ ‎257650‎
    Np. to:‎
    ‎4 listopada o godz. 15:34‎ ‎257620 „nie bredź o naukowej metodzie”‎
    ‎4 listopada o godz. 18:35‎ ‎257642 „skamienieliny radzieckiej wersji propagandowej”‎
    ‎;-)‎

  132. Dla mnie teza Suworowa, że w 1941 Hitler o 2 tygodnie wyprzedził uderzenie Stalina jest wysoce prawdopodobna.
    Rosjanie mieli kilkakrotną przewagę nad Niemcami jeśli chodzi o sprzęt pancerny – ilościową i jakościową. Podobnie w artylerii. Rozmieszczenie wojsk radzieckich, zapasów amunicji i paliw w czerwcu 1941 było charakterystyczne dla armi szykującej się do ataku a nie obrony.
    Nam wmawiano, że były one na poligonach i w trakcie ćwiczeń Niemcy ich zaskoczyli.
    Nie zauważyli koncentracji wojsk niemieckich przed atakiem ?
    Czołgi BT5/7 – kołowo – gąsienicowe przygotowane były właśnie tak, by po przejściu na gąsienicach polskich bezdroży i dotarciu do niemieckich autostrad zwalały gąsienice i na kołach mogły zasuwać z prędkością do 70 km/godz,
    Rosjanie mieli także mocno rozbudowane siły powietrzno – desantowe.
    Takie siły zbrojne to sposobią się do ataku a nie obrony.
    Szykujący się do obrony siły główne rozmieszcza w II-giej linii a w I-szej – oddziały osłonowe, które mają opóźniać postęp sił nieprzyjaciela, umożliwiając odpowiednie przemieszczenie i rozwinięcie sił głównych.
    Rosjanie w tym czasie siły główne i niezbędne zapasy mieli zgromadzone na I-szej linii czyli szykowali się do ataku a nie obrony.

  133. Belferxxx 4 listopada o godz. 18:37‎ ‎257643‎
    Dnia 4 czerwca 1989 roku to zaczęło się w Polsce na dobre i już na 100% oficjalnie tzw. uwłaszczenie ‎tzw. komuny (nomenklatury PZPR-owskiej), a ZSRR miał z tym tyle wspólnego, że na to pozwolił. ;-)‎

  134. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 19:49‎ ‎257651‎
    ‎1. Zaprawdę, mówię to wam, cud to był prawdziwy, że najpierw to cię przyjęto do szkoły oficerskiej, a ‎kilka lat później z niej zwolniono bez obowiązku odbycia służby zawodowej, choćby w jakiejś ‎kancelarii wojskowej. Wdać, że nie było tam doktora Grünsteina z CK Armii. Przyznaj się proszę – czy ‎byleś dobrym symulantem czy też dałeś komu co trzeba, a może miałeś odpowiednie plecy?‎
    ‎2. Programy anty-plagiatowe dotyczą tylko prac naukowych, głównie dyplomowych, magisterskich i ‎doktorskich, a nie niekomercyjnej beletrystyki czy felietonistyki, w tym wpisów na forach ‎internetowych. Ale skąd ty mógłbyś o tym wiedzieć?‎
    ‎3. Nieprzedłużenie kontraktu to jest zdecydowanie co innego niż dyscyplinarne wyrzucenie z pracy, ‎np. za plagiat. Gdybym miał odpowiednie plecy, to by mnie na pewno ten kontrakt przedłużyli, ale że ‎ich nie miałem na antypodach…‎
    ‎4. Tam jest wiele do zrozumienia, szczególnie zaś arbitralność przyjęcia pewno poziomu tolerowania ‎błędów pomiaru, rodzaj ich rozkładu etc. Tak naprawdę, to ponieważ wydano na ten LHC miliardy ‎euro i ciągle się on psuł, to konieczny był jakiś spektakularny sukces, a więc ten sukces ‎‎„zorganizowano”, choć teraz się z niego chyłkiem wycofują. A ta plaga „organizowania” czy też ‎‎„fabrykowania” wyników badań naukowych rozciąga się dziś na praktycznie wszystkie dziedziny ‎nauki i bazuje ona na tym, że mało kto z laików orientuje się w zawiłościach statystyki matematycznej, ‎na której opiera się dziś praktycznie cała nauka – od fizyki po ekonomię.‎
    ‎5. Nie straszę, a prokuratora mokotowska prowadzi w tej sprawie dochodzenie i sprawa ta zostanie ‎niebawem skierowana do sądu. „Polityka” już otrzymała nakaz podania władzom danych osób, które ‎mnie na jej blogach i forach pomawiają.‎

  135. Belfer i Cywiński
    Chyba zdajecie sobie sprawę z tego, że naruszając niemalże bez przerwy nie tylko netykietę, ale także ‎regulamin serwisu Polityka.pl oraz nawet prawo, w tym prawo karne, doprowadzicie do tego, że ten ‎blog zostanie poddany tzw. moderacji, czyli że skończy tak inne „moderowane” blogi, czyli po prostu ‎‎„umrze” on śmiercią naturalną. Chyba, że wam o to właśnie chodzi, to wtedy co innego. Niemniej ‎przypominam wam wyjątki z zasad publikacji komentarzy na blogach i forach „Polityki”:‎
    ‎2. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci. Ponosisz odpowiedzialność prawną za swoje wypowiedzi, ‎które naruszają dobra osobiste innych osób. Twoje wpisy naruszające zasady komentowania i ‎Regulaminu będą usuwane. A w szczególności te, które:‎
    a. Zawierają groźby, treści wulgarne, obsceniczne, nienawistne, agresywne, dyskryminujące i inne tego ‎rodzaju
    b. Obrażają i deprecjonują inne osoby ze względu na ich pochodzenie, wykonywany zawód, ‎przekonania, wyznanie, światopogląd, wiek, płeć czy orientację seksualną
    c. Dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne ‎dobra prawem chronione
    d. Zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków ‎sądów
    e. Są niezgodne z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami
    f. Zawierają wiadomości z prywatnymi adresami poczty elektronicznej, danymi osobowymi i ‎teleadresowymi innych osób
    g. W odniesieniu do innych uczestników dyskusji posługują się nazwiskiem, zamiast nickiem lub ‎imieniem.‎

  136. Kaesjot 4 listopada o godz. 20:35‎ ‎257660‎
    Zrozum proszę, że jeśli ZSRR przygotowywałby się do ataku na III Rzeszę i miał w tym czasie swoje ‎siły główne i niezbędne zapasy zgromadzone na I-szej linii, to czerwonoarmiści nie zostali by ‎zaskoczeni jako nieprzygotowani do wojny na tym froncie. Jak widać, antyrosyjskość też cię dotknęła, ‎a za nią, to Polacy nie raz i nie dwa drogo zapłacili. :-(‎

  137. JohnKowalsky
    Z pewną nieśmiałością chciałbym zauważyć, że „umierają śmiercią naturalną” często te właśnie blogi, w których Ty stajesz się nadmiernie aktywny.
    Ostatnio blog Leszka Jażdżewskiego – cisza od 1,5 m-ca.
    A pamiętasz, jak na blogu dra Kasprowicza apelowałem, byśmy „różnili się ładnie” ?

  138. Optymatyk ‎4 listopada o godz. 20:07‎ ‎257653‎
    🙂

  139. Krzysztof Cywiński
    ‎4 listopada o godz. 20:15‎ ‎257657‎
    A co obraźliwego jest w wyrazie „krykiet”? ‎
    ‎4 listopada o godz. 20:11‎ ‎257656‎
    Teraz czepiasz się do mojego wieku, a co będzie następne? Kolor oczu?‎

  140. Ontario 4 listopada o godz. 20:09‎ ‎257654‎
    Naprawdę nie wyczułeś w moich słowach ironii i aluzji do żydowskiego pochodzenia Hitlera, ‎Himmlera, Goebbelsa, Franka, etc., czyli praktycznie całej „wierchuszki” NSDAP poza Goeringiem?‎

  141. Kaesjot 4 listopada o godz. 21:03‎ ‎257665‎
    Pan Jażdżewski sam zrezygnował z prowadzenia swojego blogu, tak samo jako dr Kasprowicz. ‎Dlaczego widzisz w tym moją winę? Dlaczego miałbym się komuś na tych blogach podlizywać zamiast ‎pisać na nich niewygodną prawdę? Podobno prawdziwa cnota krytyk się nie boi…‎
    Pozdrawiam

  142. Dobranoc.

  143. @JohnKowalsky
    Co do bredzenia to nie wyzwisko tylko określenie wartości merytorycznej niektórych twoich wypowiedzi. Skamienielina to nie o tobie(czyli nie wyzwisko), tylko o radzieckiej INTERPRETACJI zdarzeń z 1941 roku. A teraz obejrzyj sobie SWOJE posty i pomyśl na SWOIMI manierami … 😉

  144. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 15:18‎ ‎257619‎
    W roku 1939 ZSRR zabrał II RP tylko to, co owa II RP siłą zabrała ZSRR w roku 1920. Polaków w ‎ZSRR prześladowano nie za to, że byli Polakami (jak to się działo w III Rzeszy), ale za ich negatywny ‎stosunek do władz ZSRR i za ich antypaństwowe wystąpienia. I zgoda, Stalin przygotowywał się do ‎wojny z całym ówczesnym światem, jako iż ten świat przygotowywał się do napaści na ZSRR. ‎Słyszałeś może o Operacji Pika i Operacji Unthinkable? Uczyli cię o zachodniej interwencji po stronie ‎kontrrewolucji?‎

  145. belferxxx 4 listopada o godz. 21:25 257671
    Nie przede mną będziesz się tłumaczyć. 😉
    DOBRANOC!

  146. @kagan
    1.Trzeba było zdać egzamin: 2 kandydatów na miejsce.
    2.Jeżeli ktoś w konwersacji nie tylko na tym blogu postępuje w taki sposób, to uprawnioną staje się opinia, że na innych polach dzieje się tak również. Co b. zabawne: łatwo zauważyć, że wklejone tutaj we wpisy argumenty, są zarzutami innych blogowiczów w stosunku do @kagan 🙂
    3.W mojej opinii to na dobrych uczelniach decydują opinie studentów o pracy wykładowcy i jego dorobek naukowy. Jeśli ktoś twierdzi, że tylko na podstawie pleców można cokolwiek osiągnąć w nauce, to jego sprawa 🙂
    4.Jaki Egipt takie plagi. Arbitralność kryteriów to niekoniecznie największy grzech w nauce.
    5. Nigdy niczego nie napisałem o @John Kowalski. Natomiast jego wpisy robią na mnie wrażenie osobnika @kagan. Prognozuję odmowę wszczęcia postępowania z uwagi na stwierdzenie braku szkodliwości oraz prowokowanie do nieprzychylnych wypowiedzi innych blogowiczów. No chyba, że inni blogowicze wystąpią o eutanazję dla antagonistów za nudzenie 🙂

  147. @JohnKowalsky
    Nic nie zrozumiałeś – 4 czerwca 1989 to nie tylko wybory w PRL, ale też Tienanmen. Czyli WYBÓR drogi, … 😉

  148. JohnKowalsky
    4 listopada o godz. 21:13 257668

    Aaaaaaa, oooooooo, eeeeeeeeeee…

  149. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 21:28‎ ‎257674‎
    ‎1. Egzaminy też były i są do załatwienia.‎
    ‎2. Nigdy pierwszy nie używam argumentów mało kulturalnych, a tylko w niezbędnej samoobronie. Nie ‎jestem wszak aniołem.‎
    ‎3. Tak było dawniej – dziś liczą sie głównie plecy i pieniądze. W Polsce mamy rodzinne katedry, a na ‎zachodzie handel dyplomami, nawet w Oxbridge.‎
    ‎4. Zgoda.‎
    ‎5. Kagan i Kowalski łączą sie wiadomo z kim. Tu nie chodzi tylko o szkodliwość. I nikt nie musi dawać ‎się sprowokować. ;-)‎
    DOBRANOC!‎

  150. Belferxxx 4 listopada o godz. 21:30‎ ‎257675‎
    Podobno wtedy Chińczycy przegrali demokraturę.‎

  151. @kaesjot
    Miałem przyjemność spotkać się z Wiktorem Suworowem i porozmawiać kilka minut. Zapłacił bardzo wysoką cenę za zdradę KPZR i GRU. Po ucieczce ze Szwajcarii, Brytyjczycy wydalili cały personel ambasady ZSRR za szpiegostwo. Więc chyba coś wiedział. Kara śmierci też przemawia za wartością tego co napisał. Nasuwają się analogie do płk Kuklińskiego. Kilka dni temu chciałem kupić „Akwarium” po angielsku (mam wydanie polskie i rosyjskie). Cena: 800 zł. Rynek tak wycenia jego pisarstwo. Ponieważ krąg jego odbiorców, to przede wszystkim ludzie spoza branży zawodowych historyków, więc język jego książek odbiega nieco od bezpłciowych dysertacji tych ostatnich. W końcu wielu z nich te publikacje usunęły grunt spod nóg 🙂

  152. @kagan
    Opinia 🙂

  153. @kagan
    aha, lepiej nie wspominać prokuratorowi, że na prawo dostał się po znajomości, naprawdę może poczuć się dotknięty 🙂

  154. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 21:55 257681
    On to doskonale wie, a więc nie muszę mu tego przypominać. 😉

  155. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 21:55 257681
    On to doskonale wie, a więc nie muszę mu tego przypominać. 😉

  156. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 21:45‎ ‎257680‎
    Oczywiście. Wszystkie komentarze na tym blogu zawierają opinie ich autorów. To sie nazywa wolność ‎słowa.;-)‎

  157. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 21:43‎ ‎257679‎
    Oczywiście, że Rezun vel Suworow zapłacił był bardzo wysoką cenę za zdradę KPZR i GRU bo taka ‎kara należy się każdemu zdrajcy. Ja owszem, wyjechałem z Polski w roku 1981, po czym byłem na ‎tzw. Zachodzie przesłuchiwany po polsku, angielsku i niemiecku, zarówno w Zirndorfie pod ‎Norymbergą jak i we Frankfurcie nad Menem, przez CIA i Bundesnachrichtendienst, a być może także ‎i przez Mossad, aby otrzymać prawo legalnego pobytu na owym Zachodzie (takie były wówczas ‎przepisy), ale nic im nie powiedziałem, co mogłoby naruszyć tajemnicę państwową czy służbową i ‎pewnie dlatego nie zdążyłem przez wiele miesięcy otrzymać azylu politycznego w RFN, gdyż Niemcy ‎tak się chcieli mnie szybko pozbyć, że korzystając z mojej dobrej znajomości angielskiego, załatwili mi ‎w tempie ekspresowym emigrację do Nowej Zelandii, kusząc mnie kolorowymi folderami ‎przedstawiającymi te najbardziej antypodziańskie z antypodów jako istny raj. Później się okazało, że ‎Nowa Zelandia jest rzeczywiście piękna, ale tak samo piękny jak nie piękniejszy jest Cejlon czyli Sri ‎Lanka i tak samo ludzie uciekają z Cejlonu jak i z Nowej Zelandii (w samej tylko Australii mieszka ‎obecnie ponad 650 tys. Nowozelandczyków czyli ponad 15% ludności tego państwa). Ale to tylko taka ‎dygresja. Aby nie być posądzonym o stronniczość, cytuję z uchodzcywniemczech.pl/zirndorf: „Już na ‎terenie obozu kandydat na azylanta poddawany był wstępnemu przesłuchaniu. Każdy musiał ‎odpowiedzieć na pytania, w jakim charakterze przybył do RFN, skąd pochodził, gdzie pracował, jakie ‎miał poglądy polityczne i do jakich partii oraz ugrupowań politycznych należał. Tematyka dalszych ‎przesłuchań, którymi była poddawana każda osoba koncentrowała się wokół trzech grup. W grupie ‎pierwszej przesłuchujący dążyli do zweryfikowania dokładnych danych o uchodźcy, jego rodzinie, ‎przebiegu kariery zawodowej, ze szczególnym uwzględnieniem służby w wojsku, organach ‎bezpieczeństwa, a także wyjazdach za granicę. W drugiej grupie przesłuchujący skupiali się na ‎przebiegu służby wojskowej, dyslokacji obiektów wojskowych na terenie PRL, poligonów, ‎wyposażenia wojskowego, nazwiskach dowódców i oficerów. Ostatnią grupę stanowiły pytania ‎dotyczące życia społeczno-politycznego i gospodarczego w PRL. Według danych z 1975 r. ‎przesłuchania prowadzone były w pokojach 117 i 118 w których urzędowali funkcjonariusze służby ‎wywiadowczej RFN, w pokoju 204 urzędowali funkcjonariusze służb informacyjnych USA, w pokoju ‎‎102 urzędnik fotografował uchodźcę i pobierał odciski palców a w pokoju 127 urzędowała ‎funkcjonariuszka, która sporządza protokół z przesłuchań i wypełnia w języku polskim wniosek o azyl. ‎Właściwie rzecz ujmując w omawianym okresie była to klasyczna metoda przesłuchań w wielu ‎obozach. Po przesłuchaniu każdy otrzymywał kartę obiegową, z numerami budynków i pokoi, do ‎których powinien się udać w celu przeprowadzenia dalszych przesłuchań przez personel obozu (wśród ‎tych urzędników wielu było funkcjonariuszami służb informacyjnych USA, Anglii, Francji i RFN). ‎Wypełnienie i zakończenie powyższych powinności przez starającego się o azyl skutkowało ‎możliwością zameldowania na terenie obozu a także zebraniem danych metrycznych i dokumentacji ‎fotograficznej przez Policję Krajową. Na końcu tych procedur władze obozowe składały wniosek o ‎azyl w Urzędzie Związkowym ds. Uznania Uchodźców Zagranicznych. W tym miejscu warto ‎przywołać historię Heinza Arnolda, którą zekranizowała Rozalia Romaniec. To co w niej ‎charakterystyczne to historia Heinza Arnolda/kpt. Jerzego Kaczmarka, „nielegała” wywiadu PRL, który ‎rozpoczął po wielu staraniach pracę w urzędzie rejestrującym uchodźców zza „żelaznej kurtyny” ‎przybywających do RFN. Taki urząd dysponował w swoich archiwach pełną dokumentacją osobową ‎uchodźców jak również tych starających się o azyl polityczny. Dla wywiadu, jakiegokolwiek kraju, ‎była to skarbnica ogromnej wiedzy z której być może korzysta się po dziś dzień. Z historii ‎przedstawionej przez Rozalię Romaniec wynika, że wywiad PRL chciał i korzystał z materiałów oraz ‎informacji zebranych w obozach. Mimo, że cała historia jest elementem klasyki szpiegowskiej obrazuje ‎nam fakt zainteresowania informacjami jakie wywiady państw zachodnich zebrały od potencjalnych ‎azylantach. Należy zdać sobie sprawę z tego, że wielu przesłuchiwanych w obozach uchodźców było ‎potencjalnymi źródłami informacji dla zachodnich wywiadów. Zachodnie wywiady wykorzystywały ‎jedynie procedury administracyjne w obozach i nie zawsze oznaczało to werbunek. (…) Stosunek ‎okolicznych mieszkańców do azylantów był zaś niechętny a to ze względu na umieszczenie obozu na ‎terenach wiejskich, gdzie tamtejsza społeczność nastawiona była wręcz wrogo.” (C.D.N.)‎

  158. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 21:43‎ ‎257679 – c.d.‎
    Rezun vel Suworow nie musiał zaś zdradzić swej ojczyzny. Oczywiście, że nasuwają się analogie do ‎szer. Kuklińskiego – obaj byli (są) zdrajcami i to za nędzne, wirtualne funty czy dolary. Nawet biblijny ‎Judasz zdradził swego szefa i przyjaciela za jak najbardziej realne srebrniki, a ci nędznicy zdradzili za ‎wirtualny pieniądz.‎
    I nie wiem dlaczego uważasz, z rynek wycenił „Akwarium” Rezuna po angielsku na 800 zł? Szybko i ‎łatwo znalazłem w Sieci ceny za jego ksiazke „Inside the Aquarium: The Making of a Top Soviet Spy” – ‎oto one: Hardcover $37.50(34 used & new offers), Mass Market Paperback $29.99(19 used & new ‎offers) – wszystko w Amazonie. Przypominam, że 1$ (USD) to jest dziś ok. 3,79 PLN, a więc to ‎‎„Akwarium” po angielsku możesz mieć już za 113,62 zł. Jak widzisz, twoje kłamstwa mają krótkie ‎nogi. Swoją droga, to ten sam rynek chce podobno za moją ksiazke o Lemie aż 474,99 zł (np. w ‎Empiku), ale tak naprawdę, to jest tylko cena wywoławcza, żądana przez wydawcę, który w ten sposób ‎testuje rynek, jako de facto monopolista na ten konkretny towar. A grunt spod nóg to się usuwa ‎zdrajcom Rosji/ZSRR w UK i nie tylko w UK. Szer. Kukliński też sporo zapłacił za swoją zdradę – ‎chyba wiesz jaką.‎

  159. Krzysztof Cywiński 4 listopada o godz. 21:43‎ ‎257679 – c.d.‎
    Rezun vel Suworow nie musiał zaś zdradzić swej ojczyzny. Oczywiście, że nasuwają się analogie do ‎szer. Kuklińskiego – obaj byli (są) zdrajcami i to za nędzne, wirtualne funty czy dolary. Nawet biblijny ‎Judasz zdradził swego szefa i przyjaciela za jak najbardziej realne srebrniki, a ci nędznicy zdradzili za ‎wirtualny pieniądz.‎
    I nie wiem dlaczego uważasz, że rynek wycenił „Akwarium” Rezuna po angielsku na 800 zł? Szybko i ‎łatwo znalazłem w Sieci ceny za jego książkę „Inside the Aquarium: The Making of a Top Soviet Spy” – ‎oto one: Hardcover $37.50(34 used & new offers), Mass Market Paperback $29.99(19 used & new ‎offers) – wszystko w Amazonie. Przypominam, że 1$ (USD) to jest dziś ok. 3,79 PLN, a więc to ‎‎„Akwarium” po angielsku możesz mieć już za 113,62 zł. Jak widzisz, twoje kłamstwa mają krótkie ‎nogi. Swoją drogą, to ten sam rynek chce podobno za moją ksiazke o Lemie aż 474,99 zł (np. w ‎Empiku), ale tak naprawdę, to jest tylko cena wywoławcza, żądana przez wydawcę, który w ten sposób ‎testuje rynek, jako de facto monopolista na ten konkretny towar. A grunt spod nóg to się usuwa ‎zdrajcom Rosji/ZSRR w UK i nie tylko w UK. Szer. Kukliński też sporo zapłacił za swoją zdradę – ‎chyba wiesz jaką.‎

  160. @kagan
    O książkę pytałem w specjalistycznej księgarni językowej. Po kilku dniach taką otrzymałem ofertę. Jakie kłamstwo? Potem Pan się dziwi, że poirytowani ludzie oddają Panu z nawiązką? Mi to nie przeszkadza – pracuję z dziećmi 🙂
    W Amazonie nie robię zakupów.

  161. @kagan
    Dyskutujemy o tym co Suworow napisał w swoich książkach, a Pan chce bawić się w sąd państwa, które ma na koncie największe ludobójstwo w historii.

  162. @kagan
    113,62 to i tak sporo 🙂

  163. Krzysztof Cywiński 5 listopada o godz. 10:52‎ ‎257700‎
    Mowa o USA (Korea, Wietnam, Irak, Afganistan etc.), UK (Bengal), Japonię (Chiny) czy może o Belgii ‎‎(Kongo)? Niemiec już nie wspominam, jako że to jest wręcz oczywiste.‎

  164. Krzysztof Cywiński 5 listopada o godz. 10:50‎ ‎257698‎
    Nawet jeśli otrzymałeś taka cenę, to dlaczego nie poszukałeś u innych dostawców? Nie musi być to ‎przecież zaraz Amazon. A ludzie się tym od zwierząt, szczególnie zaś tych niższych, różnią tym, że ‎mają oni rozum i że potrafią tym samym powstrzymać swe prymitywne „zwierzęce” emocje.‎

  165. Kaesjot
    Czasami to sobie tak myślę, że Polsce i Polakom brakuje teraz nowej porządnej okupacji, a więc nowej ‎marnej konspiracji i jeszcze bardziej nieudanego nowego powstania niż np. to Warszawskie. ‎Mielibyśmy wtedy nowych bohaterów, nowe muzea i nowe święta do obchodzenia.‎

css.php