Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

27.09.2016
wtorek

Związki debatują, minister się waha

27 września 2016, wtorek,

Nauczycielskie związki – Solidarność i ZNP – organizują debaty na temat zmian w oświacie. Do szkół spływają zaproszenia dla dyrektorów, nauczycieli, pracowników administracji. Każdego w jakimś stopniu dotknie reforma. Może warto podyskutować.

Jedna z debat odbędzie się w najbliższy czwartek w Dużej Sali Obrad Urzędu Miasta Łodzi. Samo miejsce budzi respekt. Wrażenie robią też nazwiska głównych uczestników: Grzegorza Wierzchowskiego – łódzkiego kuratora; Janusza Gęsickiego – prof. Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie i autora książki „Jak nie zwariować w szkole?” (czekamy na wydanie drugie poszerzone – w związku z reformą pilnie potrzebne); Sławomira Broniarza – prezesa ZNP; dr Beaty Matyjas – dyrektora Centrum Rozwoju i Edukacji w Łodzi. Ma być też przedstawiciel MEN, ale w zaproszeniu nie pada żadne nazwisko (program tutaj).

I właśnie ten brak nazwiska przedstawiciela MEN bardzo mnie zaintrygował. Dużo instytucji zwraca się do ministerstwa, zapraszając na większe i mniejsze przedsięwzięcia, także na uroczystości z okazji Dnia Nauczyciela. To już przecież niedługo. Podobno za każdym razem dowiadują się, że ktoś z MEN będzie, ale nie wiadomo kto. Nasuwa to przypuszczenie, że Anna Zalewska i jej ekipa nie czuje się pewnie na swoich stołkach, dlatego ani nie przyjmuje zaproszeń, ani ich nie odrzuca. Widocznie nie chce zawieść gospodarzy, bo może zostanie odwołana.

Moim zdaniem, niepotrzebnie się zabezpiecza. Przecież jak się zaprasza przedstawiciela władzy, to nie konkretnego człowieka, lecz urząd. Czy więc ministrem oświaty będzie Anna Zalewska, czy król Maciuś I, każdy będzie mile widziany na debacie. Poza tym nauczyciele też mogliby wpaść.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. @Gospodarz
    A kurator nie jest aby prawnie przedstawicielem MEN na województwo łódzkie??? 😉

  2. To nie miejsce obrad budzi respekt, lecz problematyka.Czy władza ma respekt przed belframi? A może traktuje ich jak pionki?

  3. belferxxx,
    program sugeruje, że będą dwie osoby:
    „przedstawiciel MEN oraz Grzegorz Wierzchowski”.
    Pozdrawiam
    Gospodarz

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Gospodarz
    Wiadomo, że Łódź jest twierdzą Broniarza, który jest PROGRAMOWO na NIE. No kto normalny na wojnie wybiera na miejsce bitwy legowisko wroga i to na jego zachęty??? Lepiej samemu wybrać SWOJE pole bitwy, bo przecież o bitwę dla mediów, a nie dyskusję na argumenty chodzi 😉

  6. @Dariusz Chętkowski
    27 września o godz. 20:31 249496
    Ale gospodarzem imprezy jest ZNP i to JEGO jej program … 😉

  7. Hi hi hi hi
    Pan Chętkowski jeszcze nie zauważył, że jakakolwiek próba odpowiedzi albo dyskusji z pewnym typem osób prowadzi natychmiast do podwojenia albo popiątnienia pytań, wątpliwości czy po prostu komentarzy aby tylko moje było zawsze na wierzchu. Nazywam to: Mentalność wańka-wstańka ale pewnie ktoś znajdzie lepsze określenie.
    Wielu sukcesów życzę na tym pogrzebie w Łodzi.
    Z wyrazami współczucia

  8. Związki wpisu przyczynowo-skutkowe ze szkołą i MO.

    Nie wiem jak inni, ale ja akurat wiem to ze szkoły (owszem, niepolskiej i niepublicznej):

    a/ jak decyzja nie wiadomo jaka, to strach

    b/ jak już podjęta bez nas, to buzia w ciup, bo gadać nie ma już o czym

    c/ jak strach i ciup, to w grupie co najwyżej sabotaż może być omawiany

    d/ a jak się jest decydentem, co takie taktykie stosuje, to się siedzi z boku i czeka na pierwszego, co zasabotuje – ze skutkiem odcięcia mu dupy od stołka na postrach

    e/ jak sie ma takego decydenta, to strach zapytać, gdzie się tego uczył

    A dla odważnych co się nie boja, można zasięgnoć wiedzy na belferblogu, w kwestii mianowicie: gdzie.

    Dla myślących z otwartymi oczami, to, że sam herszt szajki siedzi głeboko w jamie, jest odpowiedzią, gdzie szukać przedstawiciela MO.
    I dlaczego nie na miejscu zaplanowanej zbrodni wylęgu spisku.

    Lekcja gratis, pro publico bono – można czytać ją na głos, na zebraniach, udzielam praw.
    Podziękowania i zawiści – zbędne. 😉

  9. @Gekko
    Jakby zaprosić @Gekko, @belferxxx, człowieka zza Atlantyku byłaby przynajmniej interesująca dyskusja. Chętnie poczytałbym stenogramy, a tak będzie pewnie: „jakby co, to ja byłem przeciw”, tylko takim szeptem raczej…

  10. @Krzysztof Cywiński 28 września o godz. 20:36 249501
    „Jakby zaprosić”
    @Gekko nie jest do zapraszania ani do gadania bo @Gekko to jest syn swojej mamusi. Charakterologicznie.
    Gadanie byłoby po próżnicy,- on zawsze wszystko wie lepiej, a pracowanie razem to tylko dla masochisty lubiącego podniecenie oczekiwania na pchnięcie nożem w plecy.

    Z @belferxxx w większości przypadków zgadzam się, być może czasami troszeczkę przegina, ale to on ma doświadczenie wieloletniej pracy w szkole i duże osiągnięcia a nie ja. On mieszka w Polsce i to na jego grzbiecie polscy politycy harcują.

    Ja miałem swoje zdanie ale o edukacji dzieci (wyborze szkół na każdym poziomie) decydowały one same z pomocą mojej żony. Ja tylko płaciłem i od czasu do czasu komentowałem. Podczas miesięcznych wizyt w Polsce chodziłem na tyle wywiadówek na ile mogłem, ale to przecież tylko 1/10 roku szkolnego.
    Z pewnością nie byłem żadnym dyktatorem,- czego teraz niektóre z dzieci (raczej byków, najmłodszy ma 22 lata) zbierają efekty. 🙁

  11. Znalezione na forum Wyborczej:
    „Ja chętnie podpowiem takie podstawy programowej, to dziecinnie proste:
    1. Matematyka. Umieć dodawać wielokrotności pińcet.
    2. Fizyka. I prawo pędu: tupolew nie może rozbić się o brzozę.
    3. Historia. Największymi Polakami w historii byli Piłsudski, JPII i Kaczyński. Reszta to zdrajcy.
    4. Chemia. Czy człowieka i kota może łączyć chemia.
    5. Ekonomia. 500+ to nie koszt, to inwestycja.
    6. Język Polski. Najwybitniejsze dzieła literatury polskiej – biografia Kaczyńskiego. Najwybitniejsze dzieła filmowe – Smoleńsk.
    7. Wychowanie fizyczne. Skok przez płot Jarosława.
    8. Przyroda. Budowa kota.
    9. Wychowanie seksualne. Budowa kota.
    10. Muzyka. Jeszcze Wolska nie zginęła.
    11. Przysposobienie obronne. Ćwiczenia obrony terytorialnej wg. Macierewicza.
    12. Nauczanie początkowe. Beata ma kota. Antek ma świra.
    13. Religia. Smoleńsk – pamiętamy.”

  12. Helena
    29 września o godz. 2:33 249503
    Byłby to znakomity tekst dla kabaretu, gdyby to nie była prawda.
    To własnie czeka nasze dzieci / wnuki.
    Dodałbym jeszcze pkt 14.
    Zajęcia praktyczne : badanie modelu tu-154 w skali 1 : 100 przed wentylatorem imitującym tunel aerodynamiczny.

  13. @andrzej52
    Em! Em!
    Zapomniałeś o em!

  14. Debata bez wahnięć.

    Kiedy Gospodarz uprzejmie donosi o fałszywych dylematach i pozornych debatach związkowych, mających przykryć fakt, że na podjęte decyzje szkoła już się wie, jak ustawić, funkcjonariusze oświaty publicznej pod wodzą nowego MO i organu założycielskiego robią swoje:

    „…‚Zadaniem nauczyciela jest budowanie autorytetu księdza’ – usłyszeli nauczyciele od nowej dyrektorki szkoły w Gietrzwałdzie… Nowa pani dyrektor, mgr inż. Bożena Reszka … przedtem uczyła matematyki w podstawówce w Olsztynie. Wcześniej startowała w czterech konkursach na dyrektorów, ale nigdzie nie wygrała. … nową dyrektorkę PiS przywiozło w teczce.
    … 32-letni wójt Marcin Sieczkowski ma na karku osiem zarzutów prokuratorskich o fałszowanie urzędowych dokumentów, za co grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Mimo zarzutów piastuje jednak posadę wójta i tym samym jest osobą, do której grono pedagogiczne z Gietrzwałdu winno kierować ewentualne skargi i zapytania.
    Matka jednego z uczniów, wyznająca religię protestancką, poszła do nowej pani dyrektor zapytać, czy jej dziecko dalej będzie miało religię ze swoim duchownym w szkole.
    Dyrektorka w odpowiedzi wręczyła jej buteleczkę z wodą święconą. „To pani pomoże” – powiedziała….”


    Całość tekstu w Dużym Formacie, a format wizerunku wyników edukacyjnych i wychowawczych szkoły, w postaci kondycji gumna elektoralnego – na wyciągnięcie ręki, wszędzie.
    To nie jest incydent, a konterfekt standardowy.

    Symulacje pozornych debat i dylematów, rżnięcie głupa po obiedzie z rozlanym mlekiem, gdy gumno wieloletnią „oświatą” pozamiatane, to zaprawdę szukanie twarzy tam, gdzie już tylko nadstawiona na obijanie przez MO, gombrowiczowska gęba.

    Pozostaje belfrom wypić se małpkę wody święconej, wg. recepty oświatowej spod pustej pałki nominantów MO, zamiast polewać wodę na blogach.

  15. Wychowanie obywatelskie bezdebatowe.

    Poza debatami pod auspicjami SLD (o czym elegancko Gospodarz we wpisie o nich nie wspomina) w przerwie na butelkowanie święconej wody, dobrozmienna szkoła beferska przewiduje tez inne zastosowania bytu podmiotu edukacyjnego, czyli uczniów:

    „Ćwiczenia z polowania na ludzi pod Krapkowicami. W roli ściganych cudzoziemców – uczniowie liceum”

    Zapewne nauczyciele liceum byli w tym czasie na debatach.

  16. PS: źródło koła łowieckiego :
    ‚http://www.tvn24.pl/wroclaw,44/opolszczyzna-cwiczenia-obronne-cudzoziemcy-2016,679976.html

  17. Gekko,
    [Pani] Ala wcześniej poparła otwarcie [poprzednią] dyrektor Kochanowską. Jednocześnie była wychowawczynią jednego z dzieci Rogalskiego [=lokalna Dobra Zmiana]. Teraz miała być wychowawczynią jego kolejnego dziecka, a Rogalski jej nie chciał. Doprowadził do tego, że ją odsunięto. Ala zachowała SMS-y od Rogalskiego: „W sprawie sztandaru wyznajesz wartości katolickie czy ateistyczne? Nie można dwóm panom służyć!”.

    Nauczycielka X: – To tym większy paradoks, że Ala jest osobą głęboko wierzącą i od lat związaną z parafią. Przez lata prowadziła w kościele chór dla dzieci! Widocznie jej wiara nie była jednak wystarczająco patriotyczna. Ta sytuacja jest bardzo trudna dla nas, nauczycieli. Przechodzimy ciężką próbę. Z jednej strony widzimy krzywdę koleżanki, byłej dyrektorki, uczniów. Z drugiej: mamy kredyty, mamy rodziny. Obecna dyrektor niby mimochodem na radach podkreśla: „O, widzę, że macie dużo nadgodzin”. Boimy się, że nieposłusznym obetnie się godziny. Boimy się utraty pracy. Niedaleko podstawówki stoi gimnazjum. Będzie przecież likwidowane. Ktoś pracę straci. Kto? W pokoju nauczycielskim już krążą plotki, nazwiska, kto kogo może zastąpić. Koleżanka, której zaproponowano objęcie klasy po Ali, odmówiła. Ale jak długo wytrzyma? Jak długo my wszyscy wytrzymamy? Atmosfera, która narosła, jest dalece niesprzyjająca pracy z dziećmi. I niestety to one na tym najwięcej stracą.

  18. 32-letni wójt Marcin Sieczkowski ma na karku osiem zarzutów prokuratorskich o fałszowanie urzędowych dokumentów, za co grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Mimo zarzutów piastuje jednak posadę wójta i tym samym jest osobą, do której grono pedagogiczne z Gietrzwałdu winno kierować ewentualne skargi i zapytania. Nauczyciele skierowali więc 19 września do wójta pismo, w którym wyrażają głębokie zaniepokojenie sytuacją w szkole i proszą o pomoc. Cytują wypowiedzi dyrektor Reszki, których „nie mogą tolerować”:

    „Tylko katolik może być prawdziwym Polakiem”.
    „To jest polska szkoła, flaga Unii Europejskiej nie jest tu potrzebna”.
    „My, katolicy, nie będziemy ulegać mniejszości”.
    „Zadaniem nauczyciela jest budowanie autorytetu księdza”.
    „Gdzie mamy dowiedzieć się prawdy, jak nie w kościele?”.

    […] podczas uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego wyprowadzona została flaga Unii Europejskiej, na szkolnym maszcie pojawiła się natomiast flaga maryjna
    […] publiczne wywoływanie przez dyrekcję i spisywanie dzieci, które nie miały stroju galowego podczas obchodów 17 września, doprowadziło wielu uczniów do płaczu i poniżenia. W efekcie pierwsi rodzice zabrali już swoje dzieci ze szkoły. […] jedyną rzeczą, jaką dyrektorka załatwiła w wakacje, był klucz do gabloty ze sztandarem szkoły. Sztandar szkoły był już 1 września o ósmej rano na mszy!

    Ale dlaczego tak dobra zmiana? Wyjaśnienie jest tu:

    Jako chyba jedyna szkoła w okolicy mieliśmy lekcje etyki. Dzięki zaangażowaniu dyrektor Kochanowskiej uczestniczyło w nich ponad 70 ze 100 uczniów. Były świetnie prowadzone. Duchowny ewangelicki przyjeżdżał prowadzić religię dla dzieci protestanckich.

    I tu:
    Dzwonię do księdza Marcina Chodorowskiego, proboszcza parafii w Gietrzwałdzie. – Ja nic nie wiem o tym, co się dzieje w szkole. Nie słyszałem o żadnym konflikcie. Trwa od dwóch lat? Nie słyszałem. Moim zdaniem ktoś próbuje sztucznie to rozdmuchać.

    Ksiądz jakby żywcem (!?) wyjęty z Jedwabnego ’41.

  19. @ Płynna Rzeczywistość

    Oczywiście i ja mogłem zacytować tekst z DF in extenso.
    Warto go przeczytać w całości, na co liczyłem zapodając fragment.
    Generalnie, w kontekście wpisu Gospodarza, chodzi mi o to, że w tym tekście widać (komu się chce widzieć i kto ma oczy) jak na dłoni, dlaczego fałszywe debaty ‚związkowców’ pospołu z upadłymi partyjniakami, post factum, są co najwyżej brudnym fałszem i obłudą.
    Ta właśnie odwieczna, pośrednio (o czym poniżej) opisana w tekście PRAKTYKA środowiska(!) nauczycielskiego i jego beneficjentów doprowadziła do zepsucia i tolerowania toksycznych układów i systemu, który jak szambo, po prostu wybił.
    Także im, prosto w nos i stołek.
    Opisane w tekście (a wyróżnione boldem przez Ciebie) „nienormatywne” na tle systemowego oportunizmu „edukacji publicznej” postawy i działania („…jako jedyna szkoła…” sic!) stały się przedmiotem zemsty ‚uczniów czarnoksiężnika’.
    No więc, o szkole praworządnej, tolerancyjnej, kompetentnej, to trzeba było dawno, drodzy nauczyciele, nie debatować, ale realizować, walczyć i krzewić systemowo.
    Choćby, organizując sobie samorząd zawodowy, a nie jakże samorządni protestować ogniście przeciw …inicjatywom kodyfikacji etyki nauczyciela.
    Tak działać i tym być trzeba BYŁO, aby patologia i degeneracja jawiły się wstydliwym, tratowanym ostracyzmem branżowym ekscesem (por. pani derektor, wieloletnia kandydatka i nauczycielka!), a nie jak wynikowo obecnie, wyskokowa norma stawała się obiektem mściwej prostackiej zemsty zdegenerowanego, klientelistycznego systemu.
    Teraz pozostało co najwyżej daremne kręcenie małego kleju na swój stołek, przy pomocy „debat”, de facto będących promocyjną nagonką do bramki upadłej i podłej partyjki.
    Po co mieszać w to, jak w tym linku, oświatę, zamiast ze wstydem zejść ze sceny?

  20. Gekko,
    Nie każdy ma prenumeratę GW, więc ja tak dla zachęty…

    Problem nie jest też w samym nauczycielstwie. To rodzice powinni chcieć szkoły otwartej, samorządnej, w której oni mają głos np. w sprawie wyboru dyrektr(k)a, jeśli jest to szkoła gminna. Tyle że oni – mają ten głos, ale jak go używają? Kto im wybrał wójta? I to w wyborach powszechnych? Plebana wybrał im może i ktoś z archidiecezji, ale kto im każe wrzucać mu brzęczące do koszyczka szeleszczące papierki? No, chyba że są z niego zadowoleni, i z oddawania ambony jakimkolwiek politykom. To mają, co chcieli. Polskę samorządną. I oczywiście suwerenną, a nawet Suweren-ną.

  21. Płynna Rzeczywistość
    29 września o godz. 20:49

    Rozumiem, czemu wklejanie…
    Problem natomiast jest w samym nauczycielstwie, co sobie taki system i społeczeństwo wyedukowało…
    Rodzice …powinni … guzik prawda!
    W relacjach ze szkołą publiczną, rodzice i dzieci są do niej przymuszani ustawowo, przymusowo ją z podatków opłacają. Nie można w takich warunkach, dodając postawy nauczycieli, traktujących szkołę i edukację tylko jako okazję nieuprawnionego kompetencjami awansu społecznego na biurowy stołek, oczekiwać spontanicznych partnerskich relacji.
    W tym układzie to szkoła jest odpowiedzialna za model tych relacji, ustawowo i kompetencyjnie. Wtedy można rozliczać rodziców. Tu nie ma żadnej symetrii!
    Głupio powtarzane złote myśli, nic na myśl nie przywodzą w takich warunkach, a mnie chodzi o „takie Rzeczypospolite, jakie chowanie”.
    To jest tymczasem zupełnie współczesna mądrość antropologiczna, socjologiczna, polityczna wreszcie – i od niej nie ma ucieczki, bez utraty człowieczeństwa.
    Inaczej przypełźnie pod wygrzane belferskie stołki niewychowany suweren i… wybije. 😉
    No i wybiło, bo musiało …i teraz już mogło.

  22. Nie wiem skąd to podniecenie relacjami w małej(!) mazurskiej gminie rządzonej przez PiS i w takimże województwie. Pół roku temu nowa dyrektorka płockiej Małachowianki (najstarsza szkoła w Polsce!) – i nie byle kto, bo aż do rozpoczęcia roku szkolnego 2015/16 wicekuratorka mazowiecka z PSL(!) – zaprosiła na spotkanie z uczniami do szkoły działaczy ONR. Przy czym w Płocku rządzi PO i jest to matecznik najważniejszych w PSL ludzi – nieusuwalnego od 15 lat marszałka województwa Adama Struzika i Waldemara Pawlaka, którego przedstawiać raczej nie trzeba …

  23. Jak wiadomo wczoraj około 17 zakończyło się posiedzenie rządu i wyrzucili Szałamachę, a w Gdańsku był, znacznie ważniejszy niż ta debata zjazd OSKKO. Pewnie jeszcze parę rzeczy było do „obsłużenia” przez MEN … 😉

  24. Gekko,
    Ale tę nową dyrektorkę, starego wójta i posła wiadomej partii wykształciła i wychowała dawna szkoła, ta bez gimnazjum, bez religii i z masowym, radosnym udziałem w pochodach 1-majowych. Więc może i w tym przypadku przeceniamy długofalowy wpływ Dobrej Zmiany na młode umysły? Mnie w harcerstwie kuszono darmowymi rajdami, ale też darmową lekturą jakiejś partyjnej gazetki i po 2 miesiącach już mnie w harcerstwie nie było. A na pochodzie byłem raz w życiu, w 7. klasie, ze strachu że nie dostanę świadectwa z paskiem. Czyli nacisk był, a ludzie wiedzieli swoje. Choć – prawda – o wielu sprawach dowiadywaliśmy się w wieku dojrzałym. Ale dziś jest internet i rola wychowawcza szkoły chyba uległa zmianie (co nie oznacza, że osłabła, chyba jest po prostu nieco inna).

    Jeśli chcemy nauczycielstwa świadomego, zaangażowanego i w ogóle klasy ekstra, to stwórzmy odpowiednie warunki selekcji do zawodu. I poczekajmy z 20 lat. W społeczeństwach równie patriarchalnych jak nasze najprostszym, uniwersalnym miernikiem rangi, jaką władze przypisują oświacie, jest stopień sfeminizowania zawodu nauczyciela. W coraz większym stopniu także akademickiego.

  25. @Płynna nierzeczywistość
    >Jeśli chcemy nauczycielstwa świadomego, zaangażowanego i w ogóle klasy ekstra, to stwórzmy odpowiednie warunki selekcji do zawodu. I poczekajmy z 20 lat.<
    No to własnie sformułowałeś program PiS w tej dziedzinie. Tylko kryteria selekcji będą inne …. 😉 Choć jak się dobrze zastanowić to nawet aż takich wielkich różnic nie będzie …
    BTW -Twierdzisz, że pracujesz w szkole, a nie wiesz ile głosów w komisji konkursowej na dyrektora mają nauczyciele+rodzice, że zawsze przedstawiciele kuratorium+OP są w stanie ich przegłosować ..

  26. Płynna Rzeczywistość
    30 września o godz. 8:34 249516

    Nie.
    Szkoła, jako instytucja społeczności lokalnej (czasem w małych miejscowościach jedyna), kształtuje percepcje i postawy społeczne nie tylko i nie przede wszystkim samych uczniów.
    Podobnie postawa nauczycieli w takiej szkole, na przykład latami tolerujących negatywną selekcję do zawodu i funkcji zarządczych… co opisuje też tekst DF postacią” derektorki”.

    Temat na esej, nie mówiąc o modelu kształcenia kadr i budowy systemu.
    Tyle, że byłoby to dzisiaj już tylko powtórka z wynajdywania koła na gumnie wyłupanym z gnejsów paleolitycznych.
    Inaczej mówiąc, głupszy Polak po szkole (wolności i demokracji) , niż przed szkołą. 😉

  27. PS
    Czekanie, jako metoda oświatowo-wychowawcza realizacji nadziei na mannę z nieba, to oczywiście najlepsza recepta wychowania sobie aktualnego „suwerena”.
    Nic innego szkoła nie robi właśnie, tylko czeka …na przeczekanie do raju i mannę z nieba.
    No i została …przeczekana, przez mrok niemytych dusz ciemnoty.

css.php