Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

22.04.2015
środa

Egzamin gimnazjalny – prawda czy fałsz?

22 kwietnia 2015, środa,

Jesteśmy w środku egzaminu gimnazjalnego. Wczoraj były przedmioty humanistyczne, dzisiaj przyrodnicze i matematyka, a jutro język obcy. Pierwsza część okazała się przyjazna dla młodych ludzi, ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.

Pochyliłem się nad testem z języka polskiego i aż zagwizdałem z zachwytu (tutaj test). Zaskoczył mnie bardzo dobry dobór literatury. Mamy bowiem i klasykę w najlepszym wydaniu (Adam Mickiewicz), i niezłą poezję amerykańską (Robert Frost) w przekładzie najlepszym z możliwych (Stanisław Barańczak). Już za ten układ twórcom testu należą się brawa. Na maturze jest zwykle literatura dobrana na jedno kopyto, zawsze z naszego podwórka i o patriotyzmie.

Dalej jest równie dobrze. Kolejny przykład wyszedł bowiem spod pióra Leszka Kołakowskiego. Mamy zatem do czynienia z filozofią w lżejszej wersji, ale jednak z filozofią. Ostatnim źródłem jest doborowa publicystyka Mirosława Pęczaka. Nie po raz pierwszy „Polityka” trafia na egzamin zewnętrzny. Cieszę się, że CKE promuje wartościową prasę wśród młodych czytelników.

Materiał źródłowy dobry, gorzej z poleceniami. Zdziwiło mnie, że co drugie zadanie polega na wskazaniu prawdy bądź fałszu. Chociaż może niepotrzebnie się dziwię. W końcu to egzamin z naszej kultury i z naszego języka, a tutaj żyjemy przecież w totalnej nieufności, ciągłych podejrzeniach, strachu przed innym, w kraju, w którym nie sposób odróżnić prawdy od kłamstwa, bohatera od cwaniaka, prawdziwej benzyny od chrzczonej itp. Jeśli szkoła ma przygotowywać do życia, to może wszystkie egzaminy powinny polegać na wskazywaniu, co jest prawdą, a co fałszem. Boję się, co będzie dzisiaj na matematyce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. Propozycja zadania z matematyki (wedle onego przygotowania do życia w społeczeństwie)
    W korporacji Duduś and Co. istnieje wydzielony ośrodek badawczo-rozwojowy, w którym pracuje: 20 specjalistów zarabiających po 5000zł, jeden ochroniarz zarabiający 1770zł i jedna sprzątaczka zatrudniona na 1/2 etatu zarabiająca 1000 zł. Ile wynosi średnia płaca w ośrodku?
    A) 1000 zł
    B) 2590 zł
    C) 1770 zł
    (zadanie – 1pkt; za uzasadnienie: dodatkowo 3 pkt)

  2. Wydaje mi się, że odróżnianie prawdy od fałszu to jedna z podstawowych umiejętności i warunek konieczny logicznego myślenia.
    Warunek konieczny również krytycznego myśkenia.
    Pisze autor, że nie sposób dziś odróżnić, oczywiście, w wielu dziedzinach trzeba się na autorytetach opierać, ale dobór autorytetów od naszej umiejętności rozróżniania prawdy od fałszu zależy.

  3. To prawda, teksty były bardzo dobrze dobrane. Natomiast sposób formułowania zadań podyktowany jest głównie tym, by dały się sprawdzić przez czytnik, a „żywym” egzaminatorom będzie można mniej zapłacić. Niedługo dłuższa praca pisemna będzie polegać na wstawieniu w luki odpowiednie litery i wtedy już w ogóle egzaminatorzy nie będą potrzebni. A jakie dobre będą wyniki! Także dlatego nie było w tym roku rozprawki, tylko opowiadanie, jak w podstawówce. Wszyscy napisali, niepotrzebna była znajomość lektur, innych tekstów kultury… MEN będzie zadowolony z wyników, tym bardziej, że wciąż obowiązuje tzw. sprawdzanie holistyczne.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A co jest złego w opowiadaniu?

  6. @mpn
    Poloniści nie ćwiczyli z uczniami gimnazjów pisania opowiadań tylko pisanie rozprawek. Pisanie opowiadań ćwiczyli za to z tymi uczniami w podstawówce … 😉

  7. „Który z poniższych rzeczowników nie charakteryzuje postaci mówiącej?”
    Dostaję szału na widok takich pytań.

    „Mógłby kto rzec: niepokonany bokser może być półanalfabetą i sławny jest na cały świat, a wielki uczony, prawdziwy dobroczyńca ludzkości, na przykład w naukach medycznych, znany jest tylko nielicznym. Nie wiadomo jednak, co w tym złego i dlaczego sława miałaby być zasłużoną nagrodą tylko za znakomite osiągnięcia intelektualne, a nie – za wyniki atletyczne albo za sprawne prowadzenie programów telewizyjnych.”
    Bokser Fąfara zwyciężył! Rozbił w pył i puch, znokautował i Polska wygrała! Nasz zwyciężył! Nie słyszeli państwo? Wszystkie polonijne przekaziory o niczym innym nie mówią. Mało tego, już w niektórych słyszałem pogarliwe prychania nad wczorajszym źródłem narodowej dumy czyli Gołotą. Fąfara podobno lepiej pierze po mordzie. Z większym sercem leje po buzi. Aż polskie serce rośnie jak on leje!

    „Nie wiadomo jednak, co w tym złego”

    Otóż wielki filozof się myli. Nie był w Hameryce. Nie widział tysięcy podwórek gdzie graja w kosza. Nie jechał autobusem z młodym Murzynem, który dostał szału na widok jakiegoś koszykarza w limuzynie obok. Młody człowiek skakał, krzyczał, latał od okna do okna, wył, uderzał się rekami po całym ciele, chciał wyjść przez okno i pocałować beton autostrady dotknięty przez opony limuzyny idola.

    Miliony nastolatków spędza setki milionów godzin próbując trafić piłka do kosza. Walnąć ją drewnianą pałką. Gdyby taka ilość dzieciaków zainwestowała taką samą ilość czasu w nauke czytania i pisania mielibyśmy na świecie dziesiątki tysięcy wiecej mądrych lekarzy, nauczycieli i inżynierów. Prawdopodobieństwo dostania się do profesjonalnej druzyny sportowej jest takie jak wygranie na loterii.
    Ale miliony młodych ludzi marzy o sławie sportowca a nie inżyniera.

    To w tym złego, i dobrze o tym wiadomo.

  8. Odróżnianie prawdy od fałszu to podstawowa kompetencja, którą skutecznie wykorzenia z ucznia polska szkoła (ta publiczna, a nie przedpotopowe: matematyki, filmowa czy inne, niezapoznane belfrom); szkoła belferbloga w szczególności.
    No bo przecież: co z tego, że przykłady dobre, kiedy pytania złe?
    Przyzywanie pojęcia fałszu, jako elementu wyniku edukacyjnego, to, po takich szkołach, jak rozliczanie powieszonego z długości sznurka.

    Wszystko płynie, byle na pasek z wypłatą.
    Reszta społeczeństwa, może, za (też świetnym) przykładem ze wpisu, szkole i belfrom nagwizdać, byle zgranej melodii nie fałszować.

  9. Ja bym na egzaminie dał do oceny postulaty związkowe, za zadanie oddzielić obłudę argumentów, fałszywą troskę o edukację i dobro dzieci od szczerych postulatów podwyżki płac. Myślę, że same piątki by były, zadanie proste bo obłuda postulatów aż bije w oczy a praktyka życia szkolnego dodatkowo pokazuje gdzie prawda leży.

  10. parker;
    Pomysł ciekawy; zwłaszcza, że można by zagadnieniem obdzielić i język polski, i wiedzę o społeczeństwie, i matematykę a i historia by się złapała.
    A temat z życia i praktyczny, i na czasie.
    Ale o oceny nie byłbym taki spokojny.
    Parafrazując klasyka można by powiedzieć: „Nieważne, jak logicznie ktoś pisze, ważne, kto do klucza przykłada”
    (co potwierdza najnowsza historia… NIK-u)

  11. Oddzielenie prawdy czasu od prawdy ekranu mogą zafałszować niesłuszne klasowo, po prostu gupie pytania, ewaluujące godność zawodu poprzez zawód godności.
    W nauczycielsko poprawnej (co do przecinka) ocenie słusznych edukacyjnie pytań, a stąd treści, ważne jest jedynie kryterium domyślne, z klucza:
    „komu to służy, kto za tym stoi, towarzysze”.
    Bo to są, zaiste, oceny towarzyskie, prosto z zarośniętego, wybujałego chwastem sitwowia.
    Co potwierdzają, eksponowane w niniejszej szkolnej izbie pamięci, najstarsze złogi mentalnego peerelu.

  12. Gekko, co do chwastów i złogów, to myślę, ze powinieneś poważnie przebadać własną jaźn, może gdzieś głęboko tkwi przyczyna zachwaszczenia nienawiscią i złogów jadu w twoim umyśle. Przechodząc zaś do meritum- rozmuiem z twojej wypowiedzi, że to nauczyciele są twórcami pytań egzaminacyjnych, a ich konstukcja jest ich zbiorowym dziełem? Ok, myśl dalej.

  13. @belferxxx
    Nie ma nic złego w wymaganiu po gimnazjum materiału z liceum. Gimnazjalista powinien umieć napisać opowiadanie.

  14. @mpn
    Czy ja piszę, że jest coś złego? To egzaminowani tak uważają wraz z rodzicami i mediami … 😉

  15. REFORMA EDUKACJI W POLSCE na przykladzie zadania z matematyki:

    1950 r.
    Drwal sprzedal drewno za 100 zl. Wyciecie drzewa na to drewno kosztowalo go 4/5 tej kwoty. Ile zarobil drwal?

    1980 r.
    Drwal sprzedal drewno za 100 zl. Wyciecie drzewa na to drewno kosztowalo go 4/5 tej kwoty – czyli 80 zl. Ile zarobil drwal?

    2000 r.
    Drwal sprzedal drewno za 100 zl. Wyciecie drzewa na to drewno kosztowalo go 4/5 tej kwoty, czyli 80 zl. Drwal zarobil 20 zl. Zakresl liczbe 20.

    2010 r. (tylko dla zainteresowanych)
    Drwal sprzedal drewno za 100 zl. W tym celu musial wyciac kilka starych drzew. Podzielcie sie na grupy i odegrajcie krótkie przedstawienie, w którym postarajcie sie przedstawic, jak w tej sytuacji czuly sie biedne zwierzatka lesne i rosliny. Przekonajcie widza, jak bardzo niekorzystne dla srodowiska jest wycinanie starych drzew.

    2013 r.
    Drwal sprzedal drewno za 100 zl. Pokoloruj drwala.

  16. Według mnie egzamin gimnazjalny jest redundantny… Wybór dalszej szkoły zależy właśnie od tego egzaminu, w sumie to połowa sukcesu dostania się do swojej wymarzonej szkoły. Każde gimnazjum pisze go w innych warunkach, jaki jest sens przeprowadzania egzaminu dajmy na to z biologi, czy mamy rozumieć że 8 pytań sprawdzi naszą wiedzę z 3 lat? Do tego jeszcze dochodzi stres i inne zupełnie niepotrzebne rzeczy 🙂 Mimo wielu osiągnięć straciłam szansę na dostanie się do dobrej szkoły, bo można powiedzieć „egzamin zawaliłam”…

css.php