Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

1.08.2013
czwartek

Kto pierwszy podniesie butelkę?

1 sierpnia 2013, czwartek,

Wyprowadziłem dziecko na plac zabaw, a tam, zgroza, pełno pustych butelek, puszek i innych śmieci. Zacząłem zbierać i do kosza wyrzucać. Jak tylko wziąłem się do roboty, inni rodzice rzucili się do pomocy, więc w mgnieniu oka oczyściliśmy cały plac. Teraz zabawa będzie bezpieczna.

Ludzie nie są źli, potrzebują tylko dobrego przykładu. Wystarczy, żeby ktoś zaczął. Niestety, bycie pierwszym, który sprząta, stanowi nie lada wyzwanie. Rodzice patrzą jeden na drugiego i udają, że niczego nie widzą. Niektórzy przychodzą na plac zabaw z laptopami, aby widzieć jeszcze mniej. Inni gapią się w telefony, czyli też nie widzą. Dopiero jak zaczynam sprzątać, wszyscy podnoszą głowy i patrzą, co robię. A potem rzucają się do pomocy. Tak zachowują się dobrzy ludzie.

W szkole jest trochę inaczej. Wchodzę do budynku, kłaniam się uczniowi, który na mój widok natychmiast wyciąga telefon i zaczyna w nim gmerać, czyli żeby nie widzieć. Potem pochylam się i zbieram kilka śmieci, które z rana już walają się po korytarzach. Czasem woźna rzuci się i podniesie przede mną, a młodzież nic. Dawniej zatrzymałbym się przy uczniach, pokazał papierki i kazał posprzątać. Teraz tego nie robię. Powiedzieliby mi, że oni chodzą do szkoły nie po to, aby pracować, ale by się uczyć. Więc niech się uczą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Ale skoro śmieci się walają, ktoś oprócz nauki je wyrzuca

  2. Przeciez to ONI maja sprzatac. Nam sie NALEZY!

    „Powiedzieliby mi, że oni chodzą do szkoły nie po to, aby pracować, ale by się uczyć”

    No wlasnie. Rosna na znakomitych czlonkow spoleczenstwa. Ktorym sie NALEZY. A od kogo wiedza ze SIE NALEZY? Na moje oko, od rodziciw

  3. Ten mechanizm CZASAMI działa.
    Oraz, niestety, działa w obie strony. Też czasami, ale gdy zadziała w drugą stronę, jest bardzo niefajnie.

    Za komuny.
    Dwóch lokatorów na 9 mieszkań wkręcało tajemniczo ginące z korytarza żarówki. Reszta – nie mam pojęcia. Ktoś jednak te żarówki musiał znikać. Mechanizmu rzucenia się do wkręcania żarówek nie zauważono.

    Jeden lokator siał, sadził, (trawę, róże) kosił, sprzątał śmieci wokół budynku. Tak, to byłem ja. Kilku wyprowadzając się i wprowadzając swoje dzieci rozjechało ciężarówkami płytki chodnikowe oraz żywopłot przed budynkiem na miazgę.

    Tzw. „administracja” zamieniła piwnice na schrony. Był ukaz komuny to zamienili. Lokatorzy domagali się jakichś składzików w zamian za dawne piwnice tak więc wybudowano im baraczek ze składzikami na podwórku, tuż pod oknami budynku. Po 40 latach ukaz dawno przestał obowiązywać. Baraczek stoi. Mało tego, z obu stron przez te lata obrósł nielegalnie wybudowanymi garażami, dwa razy od niego solidniejszymi i wyższymi. Jeden z wolnostojących garaży na podwórku powstał w kuriozalny sposób, a mianowicie przez nadbudowanie cegieł na istniejącym murku okalającym kubły na śmieci. Dosłownie – ktoś tzw. „śmietnik” rozbudował w garaż dla siebie, pokrył dachem i wstawił drzwi. 30+ lat potem – nadal stoi.
    Kubły zastąpiono kontenerem a ten stoi pośrodku dawnego boiska do nogi, bez żadnego okalającego go murku.

    Piaskownica dla dzieci. Jak na podwórku było zatrzęsienie dzieci – piaskownica była czysta i dostawała wywrotkę świeżego piasku co kilka lat. Sama liczba dzieci powodowała, że emeryci wyprowadzali pieski gdzie indziej gdyż najzwyczajniej w piaskownicy od rana do nocy zawsze było jakieś dziecko.
    Po latach dzieci było już dużo mniej i zaczęła się wojna psiarzy z rodzicami o psie gówna w piaskownicy.
    Psiarze wygrali. Teraz nie ma piaskownicy, jest zasrane klepisko. Piasek częściowo się przydał wszystkim dookoła do remontów.

    Huśtawki, karuzela, trzepak, ogródki działkowe i większość drzew i krzewów zniknęły pod fundamentami wciśniętego w szczelinę między poniemieckimi budynkami nowoczesnego (i szczelnie ogrodzonego) „apartamentowca” i drogi dojazdowej do niego.

    Mam do sprzedania mieszkanie „w świetnej lokalizacji” bo blisko od centrum „miasta spotkań”. Bardzo dobra komunikacja publiczna i blisko miejskiej, brand nowej obwodnicy. Ktoś reflektuje?

    ***********************************************

    Co doprowadza mnie do diagnozy. Brak podziału na dzielnice dobre i złe skutkuje w takich obrazkach jak we wpisie Gospodarza.
    W złej dzielnicy nie mieszkają tacy z odruchami sprzątania. Dawno wyprowadzili się do dobrej.

    W złej dzielnicy po przyjechaniu, otwieramy drzwi autka i sprzątamy zebrane w nim śmieci na pobliski chodnik i trawnik. To samo robimy na parkingu pod miejscowym sklepem. Myjemy autko pod blokiem.
    Naprawiamy autko pod blokiem. Regulujemy autko pod blokiem. Parkujemy blokując przejście chodnikiem. Obchodzimy urodziny czy imieniny w otwartym garażu, głośniki na cały regulator.
    Nasze dzieci psikają farbami w aerozolu po ścianach. Nasze pieski zasrywają trawniki i chodniki a my tego nie widzimy. Itd., itp.

    W dobrej dzielnicy każdy nasz oddech i każdy nasz wydech ma jeden temat; w jaki sposób to co robimy zwiększa lub zmiejsza cenę naszego domu/mieszkania. I ten mechanizm odpowiada za piękny wygląd dobrej dzielnicy.

    Takie to proste.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Genialnie proste ! zróbmy sobie wszystko sami – nie czekając aż zrobi to Państwo lub samorząd. Wystarczy sie dobrze zorganizowac aby stworzyc równoległe szkolnictwo,słuzbe zdrowia ,policje ,sady,prokuratury i.t.d. znajdujące sie w stanie uwiadu organy państwowe pozostawiając dalszej degrengoladzie .Dal Pan przykład prawdziwie obywatelskiej i nowatorskiej postawy!

  6. A właściwie po co komu zwiększać cenę i atrakcyjność działki, skoro nie ma zamiaru jej sprzedać?

  7. belferka 2 sierpnia o godz. 23:16
    „A właściwie po co komu zwiększać cenę i atrakcyjność działki, skoro nie ma zamiaru jej sprzedać?”
    Przynajmniej dwa powody. Zewnętrzny, czyli ciśnienie otoczenia. W dobrej dzielnicy takie jak @belferka wątpliwości wyraża mniejszość mieszkańców, w związku z czym to większość uchwala lokalne przepisy. I potem sąsiad doniesie „do miasteczka” na @belferkę, że jej trawa jest o za wysoka, że na jej podjeździe regularnie parkuje 6 samochodów, a przecież przepisy jasno mówią, że mają być garażu a nie straszyć na ulicy, a np. w bloku jak @belferka pomaluje sobie balkon na inny kolor niż było to ustalone to nakażą jej przemalować.
    Bloki wyglądają estetycznie a nie pstrokato jak w slumsach.
    Oraz przyczyny wewnętrzne.
    Otóż twój dom czy twoje mieszkanie to twój najlepszy bank.
    Pożyczka pod zastaw nieruchomości ma najniższe oprocentowanie plus prawie nikt jej udzielenia nie odmówi.
    @Belferka nie ma potrzeb finansowych większych niż te, które może zapłacić z miesięcznej pensji?

  8. Myślę, że mało jest ludzi z tak dużą inicjatywą, jaką się wykazuje Pan. Ludzie nie mają w sobie odwagi, ba, mają jedynie głęboko zakorzeniony instynkt stadny. Jeśli ktoś coś zrobi,o ni za nim podążą. Jeśli nikt się nie poruszy, wszyscy pozostaną w bezruchu:)

css.php