Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

16.02.2020
niedziela

Kryterium autorytetu

16 lutego 2020, niedziela,

Uczniowie, którym zwracamy uwagę na błędy, protestują, mówiąc, iż się mylimy. Poloniści mają anachroniczne wyobrażenie o języku. Nikt tak nie mówi ani nie pisze, jak każe szkoła. Uczymy języka, którego nie ma.

Kontrowersje wzbudza chociażby odmiana daty rocznej. Czy mówi się w roku „dwutysięcznym dwudziestym”, jak chcą niektórzy uczniowie, czy w „dwa tysiące dwudziestym”, jak każe polonista? Kazać jednak sobie może, liczy się, jak mówią „dyrektorzy i prezesi”, czyli osoby na poziomie.

Traktowałem te uwagi jako typową próbę uniknięcia odpowiedzialności za błędy, ale młodzież zaczęła udowadniać, iż nie zmyśla. Naprawdę autorytety mówią inaczej, niż uczy szkoła. Chociażby tutaj (zobacz wystąpienie) pani Ilona Kielan-Glińska, wicedyrektor Departamentu Nauki, Oświaty i Dziedzictwa Narodowego Najwyższej Izby Kontroli, wielokrotnie mówi „w roku dwutysięcznym szesnastym”, „dwutysięcznym czternastym” itd., nigdy zaś tak, jak każe nauczyciel. „Może więc pan się myli, a nie doktor nauk humanistycznych” – mówią uczniowie.

Zapoznałem się z dowodem i zdębiałem. Bezpodstawnie obniżałem uczniom oceny za błąd, który nie był błędem. Przeprosiłem uczniów, poprawiłem oceny na wyższe. I byłoby po sprawie, gdyby nie sumienie. Otóż przypomniało mi, że na egzaminie maturalnym także obniżałem ocenę za mówienie, iż Miłosz umarł w dwutysięcznym czwartym, a Szymborska w dwutysięcznym dwunastym. A przecież tak się właśnie mówi na salonach. I co?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. jcp
    16 lutego o godz. 17:05 270970

    Proszę pana, nie wiem, jaka jest propaganda PiS-u, jak nie wiedziałem, jaka była propaganda PO. Dziękuję więc za informację.

    Czy nauczyciele mają zdechnąć z głodu, pyta pan. Odpowiadam uczciwie, najuczciwiej: nie. Nie mają zdechnąć z głodu. Jako samorządowiec dbam o to, aby nie zdechli: zawsze głosuję za takim budżetem Gminy, aby nauczyciele zarabiali jak najwięcej, oczywiście, obliguje nas tabela płac (rządowa), ale podnosimy % dodatków, nie wywalamy na bruk, kapitalnie wyremontowaliśmy szkołę itd. Miesiąc w miesiąc nasi nauczyciele dostają w terminie pensję i co do grosza. Trzynastą pensję staramy się wypłacić jak najszybciej, zwykle w lutym.

    Co do głodu… W 1989 na szkolnym parkingu tylko dwaj nauczyciele mieli stare auta syrenka i fiat 125 p. Dziś każdy ma dobre auto zagraniczne, część najnowsze modele. I chwała nauczycielom za to! Brawo.

    A mój wpis dotyczył wydajności, Powtórzę więc: w 1989 aż 15 uczniów przypadało na jednego nauczyciela, dziś – 6. W 1989 nauczyciele zarabiali cztery razy mniej, pracując więcej. Dziś pracują mniej, ale zarabiają więcej. Ale poziom nauczania gorszy: co uwidaczniają obiektywne wyniki egzaminu, brak laureatów w konkursach (a tuż po 1989 byli laureaci)…

    Ale jako samorządowiec płacę za mniej roboty, gorszą jakość uczenia… Balcerowicz by mnie wyśmiał i miałby rację.

  2. @Gospodarz
    A kiedyś na straży poprawności językowej w mediach stała …. cenzura! I komu to … wróć! 😉

  3. @ontario
    „Dziś każdy ma dobre auto zagraniczne, część najnowsze modele. I chwała nauczycielom za to! Brawo. ”

    No ta już nic nie rozumiem. W 1989 roku nauczyciele bez auta zagranicznego i to najnowszego modelu uczyli lepiej, a teraz z autem, trzynastą pensją w lutym (nawiasem mówiąc żadna łaska z tym lutym) i z 80 USD pensji nie chcą uczyć dobrze raptem sześciu uczniów. No ale jeśli Pan, samorządowiec, bije im brawo za to że mają auto zagraniczne (nawiasem: jakie inne nowe auto można mieć w postbalcerowiczowskiej
    kolonii), to trudno się dziwić, że wolą zajmować się maniem auta , a nie uczeniem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ” Miłosz umarł w dwutysięcznym czwartym”?

    To wg p. Kielan-Glińskiej i uczniów, bitwa pod Grunwaldem
    miała miejsce w roku tysięcznym czterysetnym dziesiątym?
    Szkoda, że Pan ich o to nie spytał.

  6. Proszę zapytać uczniów, czy bitwa pod Grunwaldem miała miejsce w roku tysięcznym czterechsetnym dziesiątym. Co za słowo, czterechsetnym, setniem się ubawił.

  7. @ontario
    Nauczyciele mają te super nowe modele samochodów, czy nauczycielki mające też mężów z zarobkami na normalnym poziomie?

  8. >„Może więc pan się myli, a nie doktor nauk humanistycznych” – mówią uczniowie.<

    Uczniowie są za młodzi, by rozumieć, że nikt się nie myli. język nie jest zesłanym z nieba, wypisanym na kamiennych tablicach dekalogiem do rygorystycznego przestrzegania – zawsze takim samym, niereformowalnym. Oczywiście, wytworzyły się w przeszłości pewne wzorce artykulacji, pisowni, odmian wyrazów, konstruowania zdań, które umożliwiają komunikację wewnątrz jakiejś społeczności. Bez stabilności tych wzorców komunikacja nie byłaby możliwa. Tyle że jest to stabilność względna, bo to język służy człowiekowi, a nie odwrotnie. Więc ulega zmianom zależnie od zmieniających się potrzeb, ale i mód. Te zmiany w dobie internetu bywają błyskawiczne – np. niemal z dnia na dzień zadomowiony w mediach i kompletnie niepotrzebny, w dodatku używany niepoprawnie, wyraz "dopytywać", zamiast zwykłego "pytać". To spowodowała moda, nie – potrzeba. Epidemicznie używany jest wyraz "skuteczny" ("skutecznie") tworzący w ogromnej liczbie użyć masło maślane – np. "zabił skutecznie" – i nie ma na to rady. Czy ten, kto protestuje przeciw takim powszechnym użyciom, "myli się", jak mówią uczniowie? Nie – mówi tylko, jak było i jak logicznie być powinno, a uczniowie – jak jest. Jeśli forma, postrzegana dotąd jako błędna, przyjmie się powszechnie, może przestanie być błędna. Tak było na przykład z "miejscem siedzącym" (nie miejsce przecież siedzi), "stojącym", "leżącym" lub sobotą "pracującą". Inne zawsze będą przez jednych używane, a przez innych – zawsze postrzegane jako niepoprawne i nielogiczne, np. wspomniany wyraz "skutecznie" jako pleonazm w konstrukcjach w rodzaju "zabić skutecznie". Po prostu zawsze będą istnieć wyrazy i konstrukcje spełniające jakąś znaczącą rolę komunikacyjną oraz wyrazy i konstrukcje śmieciowe, niekonieczne lub niepotrzebne, używane bezrefleksyjnie przez papugi – na przykład: "To jest jakieś takie, nie wiem, głupie".

  9. ontario
    16 lutego o godz. 18:11 270972
    Ale głupoty.

  10. @Gospodarz
    Proponuję godzinę z TVP/TVN/Polsatem – uczniowie uczą się od „dziennikarzy”, a ci nie takie błędy jak zła odmiana liczebników popełniają… 🙁 Na dodatek wprowadzają do polszczyzny różne zbędne(!) anglicyzmy typu „dedykowany” (w sensie wyznaczony, przeznaczony) czy „event” … 🙁

  11. jcp
    16 lutego o godz. 21:07 270974

    Nie dziwię się, że pan niczego nie rozumie, bo miesza pan różne wątki i czyni z nich jeden. Cóż, tą metodą można „zabić” każdego adwersarza.

    Ale wyjaśniam:
    wątek 1) Płacimy coraz więcej, ale pracują coraz mniej i osiągają coraz gorsze wyniki. Zgadzam się na to, bo nie mam wyjścia. System nie pozwala zatrudnić w szkole najlepszych nauczycieli, wszyscy muszą pensję dostać jednakowo bez względu na to, jak pracują; to jest diaboliczny system niszczący edukację;

    wątek 2) na początku lat 90-tych nauczyciele gorzej zarabiali, więcej pracowali (uczyli średnio dwa razy więcej uczniów), mieli większą wydajność i lepsze wyniki;

    wątek 3) nauczyciele nie głodują, jako odpowiedzialny za ich pensje dbam o to, aby już pod koniec danego roku mieli zagwarantowane pensje na cały przyszły rok.

    wątek 4) Balcerowicz by mnie wyśmiał i miałby rację, bo za mniejszą, mniej wydajną, gorszą pracę płacę coraz więcej.

    Pański wniosek: jak mają uczyć, skoro chodzi im o dobre auta.

    Mój wniosek: to dobrze, że chodzi im o dobre auta, powinienem im tak płacić, żeby mieli najnowsze model, ale coś za coś: za dobrą pracę, za wydajną pracę, za zwiększoną pracę…

    Kuriozum: źle, że staram się, aby trzynastkę mieli już w lutym, źle, bo przecież gdzie indziej na ogół dostają pod koniec marca, w kwietniu… Oszalałem, bo dbam, aby dostali jak najpilniej, a mógłbym zwlekać i pieniądze nauczycieli na koncie Gminy służyłyby Gminie… Oszalałem!!!

  12. nauczyciel_pl
    17 lutego o godz. 0:36 270977

    Odpowiadam zgodnie z faktami:
    – małżeństwa nauczycielskie mają po dwa, trzy auta – godne podziwu;
    – młodzi nauczyciele (nieżonaci) na stażu mają nowe bmw – podziwiam;
    – niezamężne nauczycielki mają niezłe bryki – podziwiam;
    – nauczyciele (faceci) mający także prywatny biznes mają po kilka aut – podziwiam;
    – mężowie nauczycielek są na bezrobotnym, jeden nawet w więzieniu, nauczycielki maja dobre auta – podziwiam;
    – nauczycielki mające dobrze sytuowanych mężów, świetne auta – podziwiam.

    Człowieku, mój wpis NIE dotyczył aut, był odpowiedzią na pytanie: czy nauczyciele mają głodować. Odpowiedziałem, że nie mają głodować i nie głodują, co widać na parkingu przy szkole…

  13. jcp
    16 lutego o godz. 21:07 270974

    Pisze pan o „postbalcerowiczowskiej kolonii”…

    Alternatywą Korea Północna… Podziwiam pana za podejście do Polski, do polskiej gospodarki, a jeśli jest pan nauczycielem, to czczę pana na kolanach!!!

  14. Uzmysłowiłem nauczycielom problem, jaki mamy: żądają coraz więcej forsy za coraz gorszą, mniej wydajną pracę… Bulimy, zaciskając zęby, liczymy, że i do polskiej oświaty przyjdzie Balcerowicz, bo ten system edukacyjny niszczy szkołę, jest demoralizujący, nieefektywny, nieopłacalny…

  15. Częstotliwość użycia, niestety, sankcjonuje błędne językowo zwroty.Zwłaszcza”elit”. Sławne premierowe „półtorej” roku, mimo korekty p.AZ, znalazło wielu naśladowców.Smutne, że przedstawiciele sfer rządzących oświatą przodują w tej dziedzinie (min.Piontek nomen omen)

  16. W języku nie ma logiki — a brak logiczności to naczelny argument tych, co chcą innych poprawiać.
    cztery tysiące — pięć tysięcy… czemu przypadek nie jest logicznie taki sam?

    Związek między znaczeniem a formą wyrazu jest konwencjonalny, tak po prostu mówiący umówili się, że będą mówić. Jeżeli wszyscy mówią „miejsce siedzące” na ‚miejsce, na którym się siedzi’, to takie jest znaczenie tej frazy. Bo taka jest konwencja społeczna, a przeszkadzanie użytkownikom języka w stosowaniu przyjętych konwencji jest tylko wprowadzaniem chaosu.

  17. A dla mnie jest miejsce?

  18. Brak

  19. @jcp

    „Nie dziwię się, że pan niczego nie rozumie, bo miesza pan różne wątki i czyni z nich jeden. Cóż, tą metodą można „zabić” każdego adwersarza. ”

    Pana, jak widać, nie zabiłem. Nad czym wszak nie ubolewam. Dopiero uczę się mieszania wątków, więc potrzebuje dobrego materiału do ćwiczeń. A Pan się tak wdzięcznie podkłada. Jak nabiorę już wprawy, to kto wie…

  20. jcp
    17 lutego o godz. 15:00 270991

    Kaput, ja kaput, doskonała riposta, leżę i kw… czę. Oczywiście, riposta merytoryczna, że hejjjjjjjjjjjjjjj!

  21. Mam problem: rodzice mówią, jak to jest, płacimy im (nauczycielom) coraz więcej, a coraz gorzej pracują, coraz mniej uczniów, coraz gorsze wyniki… Odpowiadam: tak to jest, musimy płacić coraz więcej, ale nie mamy prawa oceniać, mają idealny system: żadnego powiązania pracy, efektów, jakości z wydajnością, jedni harują i biorą taką samą pensję, jak i ci, co sobie bimbają… Proszę niczego nie mówić, nie oceniać żadnego nauczyciela –
    dla dobra dzieci: milczeć.

    No, hej, za dwa miesiące przyjdę powiedzieć wam o waszym systemie: idealnym systemie socjalistycznym.

  22. @Płynna Rzeczywistość 17 lutego o godz. 11:43.

    I co w tym dziwnego? Szkoła wyznaniowa ma prawo określać wyznaniowe kryteria przyjęcia uczniów, ale „przynależność” do parafii zależy wyłącznie od miejsca zamieszkania. Sąd wykazał się znajomością prawa kanonicznego (Kan. 100-107) i podjął jedyną logiczną decyzję.

    To był zresztą prosty przypadek. Gdzie indziej mają trudniej. 😉

  23. @ontario
    Już pisałem niedawno o idiocie(Boże broń nie o Tobie!) – przeczytaj i przemyśl … 😉

  24. Tony Soprano,

    Czy szkoła publiczna może być wyznaniowa?

  25. Z autorytetem ministra polemizować nie zamierzam

    Chyba nie ma w tym nic złego, jeśli młodzi, którzy chcą występować na estradzie, byli do tego także profesjonalnie przygotowywani – mówi minister edukacji o pomyśle utworzenia w michałowskim liceum klasy o profilu discopolowym. Pierwszej takiej w Polsce.

    Trzeba tylko do przedmiotów z maturą rozszerzoną dodać discopolo.

  26. Moim konikiem jest ostatnio wymawianie dat w polskojęzycznych mediach polonijnego Chicago. Dwudziesty luty. Czwarty maj. Dziesiąty kwiecień.

  27. @zza kaluży
    Emigracja ma swoje prawa. Dobrze, że nie mówią dwudziesty februar na przykład … 😉

  28. @Płynna Rzeczywistość 17 lutego o godz. 23:12.

    Jeśli słowo „publiczna” wziąć w rozumieniu prawa oświatowego, to czemu nie? Taki system istnieje w wielu krajach, np. charter schools w USA. Państwo zresztą nie do końca oddaje kontrolę nad taką szkołą, wymagając np. realizacji określonego programu nauczania czy zatrudniania nauczycieli spełniających określone kryteria. Wiele zależy od rozumienia pewnych słów. Na przykład: czy państwowa szkoła powinna być świecka i kształtować młodzież w duchu humanizmu i poszanowania wartości etycznych? Pozornie odpowiedź jest oczywista, ale jeśli rozumieć słowo „świecki” tak jak w nazwie Towarzystwo Kultury Świeckiej (dawniej TKKŚ) a „humanizm” i „etyka” jak w nazwie Międzynarodowa Unia Humanistyczna i Etyczna, to można by było mieć wątpliwości co do neutralności światopoglądowej takiej szkoły. Gdyby jakaś organizacja chciała poprowadzić szkołę publiczną o takim charakterze, odpowiadającą areligijnym czy wręcz antyreligijnym sentymentom jakiejś społeczności, to też powiem: czemu nie? De facto takie szkoły już istnieją i – chciałoby się powiedzieć – chwała Bogu.

  29. Wprawdzie wątek wygasł kilka dni temu, ale może ktoś (np. Płynna Rzeczywistość) będzie zainteresowany/a.

    W dzisiejszym Guardianie jest artykuł o takiej właśnie brytyjskiej publiczno-wyznaniowej (żydowskiej) szkole. Publicznej, bo jest utrzymywana z publicznych pieniędzy z prawem do zbierania dobrowolnych darowizn (voluntary-aided school), które w tym przypadku stanowią niecałe 25% budżetu. Szkoła jest otwarta dla innych wyznań (ponad połowa uczniów to nie-Żydzi), pod warunkiem, że rodzice zaakceptują parę reguł. Chłopcy mają nosić jarmułki, a dziewczynki skromnie się ubierać, obchodzi się żydowskie święta i szabat, a stołówka serwuje wyłącznie koszerne dania. Program przewiduje 2 godziny „Jewish studies” tygodniowo, a o innych religiach naucza się z żydowskiej perspektywy („through the Jewish lens”). Kształtowane jest też pozytywny stosunek do Izraela. Nieżydowskich uczniów i personel wspiera zaangażowany na stałe rabin. Co pewnie w tym wszystkim najważniejsze, od inspektorów Ofsted szkoła uzyskała ocenę dobrą. Czy ten model życzliwej neutralności państwa wobec różnych światopoglądów jest właściwy, niech sobie każdy sam rozstrzygnie. Jest w każdym razie możliwy.

css.php