Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

17.06.2019
poniedziałek

Szkoła na Piotrkowskiej

17 czerwca 2019, poniedziałek,

W drodze do szkoły minąłem sporo uczniów. Wielu snuje się po ulicy Piotrkowskiej. Na lekcje nie przychodzą, gdyż podobno nie ma po co. Niektórzy zapytali, czy moje lekcje się odbędą. Czy zamierzam je prowadzić, czy mam coś ważniejszego do roboty?

Nie wiem, co jest w szkole ważniejszego od prowadzenia lekcji. Może drukowanie i podpisywanie świadectw albo uzupełnianie dziennika? Może pisanie sprawozdań z realizacji podstawy programowej albo dokonywanie samooceny? Może wypełnianie akt osobowych uczniów albo spisywanie, ile czasu poświęciło się na pracę ponad etat (konieczne przy ubieganiu się o dodatek motywacyjny).

W szkole jest zawsze coś do zrobienia, więc jak nie ma uczniów, szybciej się to zrobi.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. Sytuacja w Łodzi i wśród polonistów:

    Dla gimnazjów następnego roku szkolnego już nie będzie. Po reformie edukacji uczy się w nich obecnie tylko jeden rocznik. Kiedy w czerwcu uczniowie dostaną świadectwa, gimnazja przestaną istnieć. Dyrektorzy zamiast arkuszy organizacyjnych wypisują więc wypowiedzenia dla nauczycieli.

    W Łodzi – według najnowszych danych Związku Nauczycielstwa Polskiego – od nowego roku szkolnego straci pracę 304 nauczycieli. Ale to nie wszystko: aż 118 ma nieprzedłużoną umowę na czas określony, więc wraz z początkiem września do szkoły też nie wróci. Do tego dochodzą pracownicy niepedagogiczni – w Łodzi83 osoby dostały wypowiedzenia, a 11 ma nieprzedłużone umowy.

    Miasteczko na Podkarpaciu. Iwona od dziewięciu lat pracowała tam jako polonistka w zespole szkół (podstawówka i gimnazjum). W maju dostała wypowiedzenie, po reformie nie będzie już dla niej godzin. Jak to możliwe? W tym roku szkoła wypuszcza aż sześć oddziałów – ostatnich gimnazjalistów i pierwszych ósmoklasistów. Od września w szkole będzie już tylko osiem, a nie dziewięć roczników. A to nie koniec problemów – do IV klasy idzie prawie pusty rocznik, w szkole Iwony tylko jedna klasa. To skutek odkręcenia przez minister Zalewską reformy sześciolatkowej. W całej Polsce poszło wówczas do pierwszych klas tylko ok. 200 tys. dzieci zamiast zwykłych 350 tys. Są takie podstawówki, w których od września nie będzie ani jednej IV klasy.

    http://wyborcza.pl/7,75398,24906219,nauczyciele-masowo-rzucaja-szkole.html

  2. Poranna lektura:

    „Rodzice podwójnego rocznika: zaproponowaliśmy córce powtarzanie klasy, żeby za rok dostała się do dobrego liceum”

    http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24898964,rodzice-podwojnego-rocznika-zaproponowalismy-corce.html

  3. Ino
    17 czerwca o godz. 12:23 268350

    Piszesz: „Obrazuje rozterki dobrych szkół, które nie mogą przyjąć wszystkich zdolnych, pracowity v kandydatów.”

    Ależ mogą, bo to samorządy kierują do szkół i one odpowiadają za rekrutację do szkół średnich. Miały władze lokalne PO z Łodzi trzy lata na przygotowanie elitarnej szkoły p. Chętkowskiego na dodatkowe przyjęcie np. 50 uczniów. Co zrobiły?

    Mogły nie tylko rozbudować szkołę, skoro ma tak wielu chętnych, ale i np. dać każdemu nauczycielowi po 1000 zł miesięcznie, aby do klas pierwszych dodatkowo przyjąć po 5 uczniów, aby w każdej było po 35.

    Wszystko można, jak się chce, ale lenistwo władz lokalnych popłaca, za bałagan zrzucą winę na władze państwowe, będą mieć zatem atut w kolejnych wyborach.

    A prawda jest jedna: to władze lokalne odpowiadają za szkoły (budowa, rozbudowa itp.).

    Ja się więc władzy lokalnej z Łodzi nie dziwię, po co się męczyć, skoro za lenistwo będzie nagroda…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To nic nowego. Zawsze tak było, że jak stopnie są wystawione, to laba dla uczniów. I dla wielu z nas także, co wiąże się z prowadzeniem zajęć dla tylko bardzo nielicznych. Albo ci nieliczni grzecznie nas powitają i powiedzą, że już sobie pójdą. A my do dokumentacji. Żaden z nas nie będzie robił za Rejtana i nie zagrodzi swoim ciałem im. drzwi. Każde większe miasto ma swoją Piotrkowską. I chodzą po niej uczniowie. A W galeriach dużych? Moc atrakcji, podobnie w pabach, ogródkowych piwiarniach na zapleczach śródmiejskich kamienic. Dobrze być młodym,mieć inny PESEL. I matura dzisiaj mniej straszna. A piwo w większym wyborze i lepszej jakości niż kiedyś. Odżyły regionalne browary. W specjalistycznych sklepach piwnych można dostać oczopląsu od różnych etykietek z bursztynowy płynem. W takim czasie chce się powtórzyć za. Bladaczką: dlaczego nikt mnie z lekcji NIE zwolni?

  6. PiS na stół kładzie likwidację karty Nauczyciela. Nauczycielski tzw. must-read:

    https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1417826,dariusz-piontkowski-men-wywiad-karta-nauczyciela.html

    A teraz test na nauczycielską inteligencję: znajdź drugie dno w powyższej wypowiedzi ministra:

    uważam, że można mówić o zwiększeniu pensum za wyższe wynagrodzenie, ale raczej nie o sześć godzin. Według mnie 20 godzinne pensum zostałoby przyjęte bezboleśnie przez nauczycieli. Mówię oczywiście o pensum przy tablicy.

    – Ale takie godziny były za PO w postaci godzin karcianych, które zlikwidowaliście….

    Tylko one nie były płatne. A my zwiększając pensum mówimy o zwiększaniu wynagrodzenia.

  7. Płynna Rzeczywistość
    17 czerwca o godz. 13:34 268356
    „uważam, że można mówić o zwiększeniu pensum za wyższe wynagrodzenie, ale raczej nie o sześć godzin. Według mnie 20 godzinne pensum zostałoby przyjęte bezboleśnie przez nauczycieli. Mówię oczywiście o pensum przy tablicy.

    – Ale takie godziny były za PO w postaci godzin karcianych, które zlikwidowaliście….

    Tylko one nie były płatne. A my zwiększając pensum mówimy o zwiększaniu wynagrodzenia.”

    Świetne ! Też nie byłyby płatne. Rozumowanie godne ministra.
    Gdybym był ministrem rządu PiS też bym myślał, że taki jestem sprytny. To jest ten poziom myślenia. Myślenie pod prezesa zawsze się opłaca.
    A tak poważnie, nie nastawiajmy się na to, że minister jest nauczycielem. Na tej funkcji nie różni się od Kluzik-Rostkowskiej, która nauczycielem nie była. Punkt widzenia zmienia się gdy jest się na stanowisku. Wydaje się komuś takiemu, że zna temat i wszedł na wyższy poziom, ale to tylko złudzenie, bo mnie to nie dotyczy.

  8. @ontario,
    Władze samorządowe nic nie musiały, ta reforma to przecież samograj, wszystko się samo dopina!

    Szkołę @Gospodarza widać na Google Maps. Wy tam w ogóle macie jakąś salę gimnastyczną? Może w tym budyneczku na rogu Kopernika?

    Wypatrzyłem dwa świetne świetne miejsca na rozbudowę szkoły – pierwsze to aneksja salonu fryzjerskiego w kamienicy obok, drugie – ten kawałeczek zieleni za boiskiem. Pierwsze miejsce tylko dla dorosłych 4-klasistów, bo na lekcje trzeba będzie wyjść poza teren szkoły, a drugie to idealne miejsce na jakiś wojskowy namiot. Przecież nic nie jest tak trwałe jak prowizorka.

  9. Płynna Rzeczywistość
    17 czerwca o godz. 12:44 268352

    Piszesz, że w Łodzi straci pracę 304 nauczycieli. Napisz, gdzie stracą pracę: w zlikwidowanych gimnazjach? Ale dzieci Łódź nie straci, a pozyska z ościennych miasteczek, wsi. Będzie mieć nadmiar uczniów jak nigdy, o czym właśnie pisuje tu alarmująco p. Chętkowski. Tych 304 nauczycieli może uczyć w liceach, gdzie nadmiar dzieci pcha się oknami i drzwiami, dniem i nocą.

    Kto zap… sprawę, jak nie samorządowcy, wiedzieli od trzech lat, co się stanie i to oni mają obowiązek zapewniać dzieciom uczenie się, a nauczycielom pracę.

    Cóż, za lenistwo i niedbalstwo dostaną nagrodę, zostaną ponownie wybrani, aby dalej knocić.

    Gdy w 1999 zlikwidowano w miastach jeden rocznik licealny, nauczyciele z miast i liceów ruszyli hurmem na wieś. Wiejskie samorządy pobudowały gimnazja, dobudowały skrzydła do szkół. Teraz te budynki będą puste, wyżyłowaliśmy się, ale na g… Wieś potrafiła, a miasta tak duże jak Łódź już nie…

  10. W Łodzi uczniów trzeba szukać w Manufakturze , tam jest łódzki uniwersytet im. Transformacji Globalnej, gdzie uczą oportunizmu, szpanu i hedonizmu. Czym skorupka za młodu nasiąknie…

  11. Płynna Rzeczywistość
    17 czerwca o godz. 17:03 268358

    Wolne żarty. Gdy chcą samorządowcy, to umieją zrobić. Np. (o ile się nie mylę) wrocławskie renomowane i chyba najlepsze w Polsce liceum (czternastkę) przenieśli w inne miejsce. Podobnie dla LO piątki…

    Liceum mojego kolegi: też brak miejsca, zaproponowali nowy budynek, większy, nowoczesny, ale sprzedali, bo uznali, że lepiej zarobić na szkole, niż do szkoły dołożyć…

    No, ale ty sobie ironizuj…

  12. Płynna Rzeczywistość
    17 czerwca o godz. 17:03 268358

    Nie myliłem się, wrocławską czternastkę przenieśli ze Szczytnickiej na Brucknera.

    Nie budynek stanowi szkołę, a kadra i uczniowie. Skoro łódzkie liceum p. Chętkowskiego jest tak dobre, to władze samorządowe mogłyby stanąć na głowie, aby zbudować pałac dla tej szkoły, ale mają to w …

    Wrocław mógł swoje najlepsze liceum przenieść, powiększyć, mógł, a Łódź nie, bo nie.

  13. @Płynna Rzeczywistość
    Elitarna szkoła przyjmuje najlepszych: najlepsze liceum ekstraklasa, drugie w rankingu to II liga, etc. Czy pan wie jaka jest przepaść intelektualna, umiejętności i chęci do nauki między nastolatkiem mającym ponad 150/200 punktów rekrutacyjnych i tymi poniżej 110? Chciałbym wiedzieć dla ilu z nich zabraknie miejsca w LO? Proszę sobie wyobrazić, że będzie to wartość dodana w ich dalszym życiu, jeżeli trafią do szkół branżowych. Pan chciałby najlepiej cały rocznik upakować w LO, wywiesić na każdej szkole tablicę: wszystkie klasy IB i mieć piękne wskaźniki statystyczne: takie leninowskie przechodzenie ilości w jakość. Jak celnie zauważył Yogi Berra: „Teoria i praktyka to to samo, tylko że w praktyce to nieprawda.” Myślę, że albo jest Pan przypadkiem beznadziejnym albo skończonym cynikiem. Są kompetencje, procedury. Może warto powołać zarządy komisaryczne w miastach, które nie zapewniły liczby miejsc na miarę oczekiwań Pańskich i wybujałych aspiracji rodziców/ 🙂

  14. @Gospodarz
    W polskich szkołach średnich, w okresie matur, czyli cały maj, to była edukacja mocno pozorna, a czerwiec to wyciąganie ocen przez nielicznych, czyli równie fikcyjna edukacja. W tym roku doszedł kwiecień strajków i również wzruszenie ramion. Ponoć największe zlo dzieje się wtedy, gdy zwykli ludzie przestają je dostrzegać
    🙁

  15. ontario,
    Ci miastowi nauczyciele, postawieni przed koniecznością zmiany miejsca pracy, jak już się z tą myślą oswoją, to mogą – i wybierają – pracę gdzie indziej. W zupełnie innym zawodzie. To różni ośrodki duże od małych.

    No i piszesz, że samorządy powinny znaleźć pieniądze na premie motywacyjne dla nauczycieli. A niby dlaczego? Pensje podstawowe powinno gwarantować państwo, wszystkim na danym stopniu awansu zawodowego takie same. Samorządy mogą i powinny dofinansować zajęcia pozalekcyjne, pewnie też wyposażenie szkół. Jeżeli chcesz, by to samorząd opłacał pensje podstawowe, zażądaj też, by to samorząd ustalał programy nauczania.

    Pisuje tu taki xxx, który uważa, że nauczyciele z W-wy powinni dostawać niemalże ustawowy dodatek drożyźniany. A potem dziwi się, że prowincja głosuje na Kukiza, Korwina czy kogokolwiek, kto obieca rozwalenie tego „układu”.

  16. Jeśli zaś chodzi o godziny karciane, to ja to widzę tak, że kiedyś była to praca obowiązkowa „za darmo”, czyli w sumie 20 godz. za kwotę X_2015. 2 godziny „darmowe” budziły słuszne oburzenie.

    To teraz płacić się będzie za 20 godz., czyli super. Tylko że nie ma żadnej gwarancji, że kwota X_2020 będzie w stosunku do średniej krajowej inna niż X_2015. Na stole zostanie więc czysta retoryka: te same pieniądze i ten sam czas pracy kiedyś zwały się 18 godz. pracy i 2 „wolontariatu”, a teraz 20 godzin pracy – i szafa gra.

    Rząd ma narzędzie, z którym nikt w budżetówce nie wygra: zamrożenie wynagrodzeń przy wzroście tychże w sferze pozabudżetowej w tempie 4-7% rdr. A do tego sztab Szafernacherów, którzy wytłumaczą wszystko. Nawet to, że reforma się udała i w gruncie rzeczy już zakończyła.

  17. Przecież nauka do matury nadal trwa 12 lat i obejmuje tą samą ilość uczni!
    Co to jest za problem, że w Łodzi pracę straciło kilkaset (większość z nich praktycznie tylko będzie musiało tylko zmienić miejsce jej świadczenia) ? Jak to się ma do dziesiątek tysięcy włókniarek z likwidować fabryk?
    @ontario – zgadzam się z Tobą , że większy problem mają na prowincji, gdzie z dominujących tam zespołów szkół „ucieka” trwale jeden rocznik.

  18. @ontario
    Wrocławska XIV NIE JEST najlepsza w Polsce, choć jest, owszem, w pierwszej dziesiątce … 😉

  19. @Płynna Rzeczywistość
    Jest Pan wykładowcą w Wyzszej Szkole Dziennikarstwa, więc musi mieć Pan świadomość, że życie w Polsce, to pływanie w kisielu, być może nawet gęstszym, niż w tym za PRL-u. Jako fachowiec może zaproponuje Pan rozwiązanie problemu postów na blogu. To nie taka prosta sprawa? A to przecież tylko blog. Wyjeżdżam za kilka godzin na urlop, z nadzieją, że rozwiąże Pan problem 🙂

  20. kaesjot, (tę samą)
    Oczywiście że większy problem mają na prowincji. Tam liczba etatów w szkolnictwie się kurczy. To jest problem włókniarek, ale i rusycystek po ’89. Problem dorosłych. Suweren na prowincji zgotował jednak dużo większy problem swoim dzieciom: jak bezpośrednio z wiejskiej czy powiatowej szkółki, w której o zatrudnieniu decyduje znajomość pocałujta wójta, ma dostać się do prestiżowego łódzkiego liceum dziecko suwerena?

    Oczywiście winne będą samorządy. Słusznie. Pocałujta wójta.

  21. ontario,
    Proszę jeszcze sprawdzić, kiedy XIV LO, główny regionalny konsument młodocianych „dopalaczy” i korepetycji*, zostało przeniesione na Brucknera i co teraz znajduje się na starej miejscówce.

    * To na pewno tylko miejska legenda. Prawdziwy geniusz nie potrzebuje ani korepetycji, ani dopalaczy.

  22. Czytając Wasze komentarze do wniosku, że w miastach rządzą ideowi politycy a na prowincji gospodarze – pragmatycy

  23. Płynna Rzeczywistość
    17 czerwca o godz. 23:46 268365

    Proszę przeczytać kapkę uważniej: pisałem, że w 1999 z miast walili na wieś.

    Dodatek motywacyjny ustala samorząd… Myśmy z 5 % podnieśli na 10 %. Samorząd ma takie prawo. Po kiego to tego mieszać państwo?

    Wiele razy tu pisałem, że samorząd NIE powinien w ogóle zajmować się oświatą państwową.

  24. Płynna Rzeczywistość
    18 czerwca o godz. 9:11 268371

    Nie zajmuje mnie to, kiedy czternastka została przeniesiona, ale to, że szkołę MOŻNA przenieść. Skoro renomowane liceum p. Chętkowskiego ma nadmiar chętnych i zarazem nie ma możliwości rozbudowy, to samorząd powinien a) dać nowy budynek w innym miejscu, większy, b) zbudować dla tego liceum nową szkołę.

    Łódzki samorząd nie robi tego, ma to w d…, a powinien hołubić tak dobrą szkołę.

  25. kaesjot
    18 czerwca o godz. 9:33 268372

    To fakt, na prowincji – na wsi – rządzą pragmatycy, np. w mojej gminie ani jeden samorządowiec nie należy do żadnej partii, podobnie jest w gminach ościennych (wiejskich), zapewne i podobnie w kraju.

  26. Spróbuję pragmatycznie, choć wykładowcy w Wyższej Szkole Dziennikarstwa i Kultury Medialnej pragmatyzm jest ideowo obcy.

    Co z zajęciami pozalekcyjnymi? Kółka zainteresowań albo zajęcia w świetlicy. Kto za to (za)płaci i z jakich pieniędzy?

  27. @Kto zap… sprawę, jak nie samorządowcy, wiedzieli od trzech lat, co się stanie i to oni mają obowiązek zapewniać dzieciom uczenie się, a nauczycielom pracę.
    Osobiście nie bardzo kumam dlaczego samorządowcy dali się zrobić w przysłowiowego wała. Czy gdziekolwiek w ustawie o systemie oświaty napisane jest, że szkoła ma mieścić się w dokładnie jednym budynku? Jak okręg gimnazjalny obejmował dajmy na to 4 okręgi szkolne trzeba było przenieść do budynku gimnazjum po 4 czy ile tam 7 i 8 klas do budynku dawnego gimnazjum przekazując po 1/6 czy ile tam sal lekcyjnych każdej ze szkół podstawowych. a pozostałą 1/3 sal przekazać najbliższej szkole średniej, zaś nauczycieli łącznie z dyrekcją zatrudnić na 1/3 etatu w szkole średniej i po cirka 1/6 etatu w poszczególnych szkołach podstawowych. Na idiotyczne pomysły trzeba reagować asertywnie i racjonalnie!

  28. @ontario
    >Skoro renomowane liceum p. Chętkowskiego ma nadmiar chętnych i zarazem nie ma możliwości rozbudowy, to samorząd powinien a) dać nowy budynek w innym miejscu, większy, b) zbudować dla tego liceum nową szkołę.<
    Szkoła to nauczyciele, a nie mury. Po co więcej klas, jeśli nie będzie ich miał KTO uczyć ? 😉

  29. Głupi Jaś,
    Mojemu „rejonowemu” liceum zaproponowano przeniesienie do innej części miasta, do budynku większego. Dyrekcja, nauczyciele, rodzice oprotestowali, choćby dlatego, że w nowej lokalizacji nie będzie porządnej sali gimnastycznej, poza tym nowe miejsce byłoby uciążliwe ze względu na wielkomiejski hałas.

    Więc teraz cześć lekcji będzie sie odbywać w podstawówce, praktycznie za płotem.

    Ale rację ma xxx. Dużo poważniejszym problemem są nauczyciele. W końcu zamiast rozbudowywać 4 prestżowe ogólniaki, można stworzyć piąte w innej, istniejącej już lokalizacji. No to sobie twórzcie.

css.php