Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

4.07.2018
środa

Nauczyciele na wakacjach, a dyrektorzy?

4 lipca 2018, środa,

Nauczyciele już na wakacjach, przynajmniej większość, natomiast dyrektorzy nie. Wszystko przez różnice w przywilejach.

Dyrektorzy mają bowiem urlop, wprawdzie aż 35 dni w roku, ale to tylko połowa tego, czym dysponują nauczyciele. Niektórzy szefowie ciężko to znoszą. Muszą bowiem oszczędnie gospodarować wolnymi dniami, aby wystarczyło na cały rok.

Żaden szef nie lubi, gdy pracownik ma lepiej od niego. Więcej zarabia, lepiej mieszka, jeździ lepszym samochodem, a w przypadku nauczycieli – ma większe przywileje.

Można by to znieść z godnością, gdyby pensja dyrektorska była dwa razy większa. Niestety, często jest to różnica zaledwie 300-500 zł. A gdy nauczyciel dyplomowany ma nadgodziny, to nieraz zarabia więcej niż jego szef.

Dlaczego tak mało płaci się dyrektorom szkół? Dlaczego w ogóle nie są traktowani jak dyrektorzy? Dostają władzę, ograniczoną dość mocno przez Kartę Nauczyciela, i niewiele więcej. A, zapomniałem, dostają przecież kupę roboty, a najwięcej na wakacje.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Czas zadumy, czas rekreacji…

    Cóż dodać…?
    Chyba wypada tyle, że kuratorzy mają jeszcze mniej urlopu a o ile więcej zgryzot z niesforną młodzieżą i zawadiackimi nauczycielami.
    A ministrowie, ech, szkoda mówić – ich los urlopowy to istna gonitwa za dobrostanem nauczycielskim, bo przecież reformy i plany dalszego rozwoju i poprawy oświaty nie czekają na pierwszy dzwonek.
    Gdyby nie szlachetna postawa prostych nauczycieli, dziękujących swej władzy za służbę w imię nauczycielskich przywilejów, parapety załamałyby się pod nieuwdzięcznioną niczym martyrologią herosów edukacji polskiej.
    A tak, wypada przyzwoicie: i parapet dyrektorski syty i szafa z nagraniem „to mówiłem ja…” śpiewa ulubione melodie.
    Cześć pracy, dobrej robocie i zasługom wypoczynkowym, lekcja wychownia obywatelskiego, dzieci, odrobiona. 😉

  2. @Gospodarz
    To może w Łodzi tak jest, że dyrektorzy zarabiają tyle co nauczyciele. W stolicy sam dodatek funkcyjny dyrektora często przekracza 2 tys. miesięcznie, a jest jeszcze motywacyjny i „boki” przy wynajmowaniu szkolnego budynku etc. 😉 35 dni ROBOCZYCH to jest ponad (zawsze się jakieś święto trafi!) 7 tygodni do wzięcia w DOWOLNYM momencie roku szkolnego ….

  3. @belferxxx w Łodzi to jest tragedia jeśli chodzi o dodatki, nie wiem jak z dodatkiem dyrektorskim ale jak się ma 100zł brutto motywacyjnego w Łodzi do dodatków motywacyjnych w niedalekiej Warszawie?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wszystko zależy od zasobności samorządu. Są gminy – Warszawa, Kleszczów czy nawet Zdzieszowice w opolskim, gdzie płaci się dyrektorom szkół bardzo wysoki dodatek. Natomiast w większości gmin dopłaca się do subwencji oświatowej, bo pieniądze idące za uczniem są ustalane administracyjnie i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Dla Warszawy, Kleszczewa, … itp. to żaden problem. Dla innych olbrzymi. Konsekwencją są niskie dodatki dla dyrektorów, bo nauczycieli nie można tak potraktować wobec Karty Nauczyciela. Gdyby nie było Karty Nauczyciela, to nauczyciele zostaliby przez samorząd jeszcze gorzej potraktowani niż dyrektorzy. I to nie ma nic wspólnego z tamtym ustrojem, ale z niewydolnością Państwa Polskiego.
    Niby dziwne, że są chętni na stanowisko dyrektora szkoły. Przecież to się w ogóle nie opłaca. Jednak będąc nauczycielem przedmiotu o niewielkiej ilości godzin w tygodniu już się można zastanawiać. A będąc osobowością narcystyczną , uwielbiającą rządzić innymi i mało kompetentną – stanowisko wymarzone.

  6. Odnośnie wakacji i dyrektorów. A konkretniej, szefa Zespołu Szkół Elektrycznych nr 2 w Poznaniu. Wakacje spędzi w areszcie śledczym. Jak podała poznańska prasa, Internet, panu dyrektorowi zebrało się na ostre zaloty w zaciszu swego gabinetu. Z uczennicą.
    Dziewczyna poskarżyła się rodzicom, a oni prokuratorowi. I panowie policjanci zwinęli amatora dziewczęcych wdzięków.
    Okazało się, że nie był to pierwszy pokaz dyrektorskich możliwości. Sprawą zajmie się sąd, pan dyrektor zaprzecza zeznaniom swoich uczennic. Oby on miał rację. Jeżeli jednak panienki jego zaszczuły, to podlożyły jemu, pisząc kolokwialnie, potężną świnię.
    Jaki z tej sytuacji płynie wniosek dla belfrów? Panować nad swoimi emocjami i zdawać sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów. To szczególnie muszą wziąć do serca uczący w szkołach dla dorosłych. I nie tylko. Każdy z nas. Nie warto być, parafrazując Mrożka, kieszonkowym Don Kichotem.

  7. @Ino
    Bez przesady – oskarżony (2 dochodzenia prokuratorskie)o podobne rzeczy wieloletni dyrektor warszawskiego liceum i stołek ocalił i został później wiceburmistrzem, burmistrzem a wreszcie i wicekuratorem 😉

css.php