Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

18.05.2018
piątek

Półwakacje za półpensję

18 maja 2018, piątek,

Kiedy naukę kończą klasy maturalne, nauczyciele mają mniej godzin. Z planu lekcji wynika, że to prawie wakacje.

Od początku maja mam 8 lekcji w tygodniu mniej. Pozornie nie straciłem na tym finansowo, gdyż pensja się nie zmieniła. Jednak na początku roku została ona uśredniona. Od września do kwietnia otrzymywałem mniej, niż faktycznie wypracowywałem, teraz otrzymuję więcej, ale kwotowo wychodzi zawsze tak samo. Nazywa się to uśrednieniem etatu.

Dyrekcje zdają się zapominać o tym fakcie. Wymyślają więc po odejściu klas maturalnych dodatkowe zadania, abyśmy się nie nudzili. Skoro mamy mniej lekcji, to możemy dać z siebie więcej. W mojej szkole szefowa wprawdzie jeszcze nie przegina, ale ma na to ochotę.

Najpierw są, jak we wszystkich liceach, matury, kiedy to trzeba być dyspozycyjnym albo w swojej szkole, albo w drugiej jako tzw. zewnętrzny członek zespołu nadzorującego, a zaraz potem matury próbne dla młodszych klas. Zaczęły się wczoraj i potrwają do Bożego Ciała.

Cały maj jesteśmy więc obciążeni bardziej, mimo że pracodawca uznał, iż pracujemy mniej, więc odliczył nam to z pensji. Im więcej miało się godzin w klasach maturalnych, tym większa strata. Dlatego nauczyciele szkół maturalnych opowiadali się za wydłużeniem nauki o rok. W nowym systemie – po likwidacji gimnazjów – dopiero czwarty rok licealisty będzie maturalny, a nie trzeci – oznacza to mniejszą stratę w zarobkach.

Oczywiście, nikt by w ten sposób nie myślał, gdyby pracodawca tak skrupulatnie nie rozliczał nas z godzin, gdy odejdą klasy maturalne. Skoro jednak drze z nas skórę, zaczynamy zgrzytać zębami na każde dodatkowe zadanie i domagamy się takich obowiązków, jaka płaca.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. I to się nazywa „specyfika zawodu”. Należy jeszcze pamiętać, że oprócz bycia nauczycielem mamy jeszcze zastępować firmę, która powinna przygotowywać wycieczki, zastępować instytucję, która zajmuje się trapią dzieci z dysfunkcjami, zastępować choreografa oraz reżysera przygotowujących przedstawienia na różne uroczystości szkolne, zastępować informatyków mających zajmować się utrzymaniem i konserwacją komputerów szkolnych, zastępować pedagogów i psychologów mających za zadanie nieść pomoc psychologiczną dzieciom i ich rodzicom, itp, itd. W takich warunkach my jesteśmy od wszystkiego – tylko nie od nauki przedmiotu, a państwo może za niewielką dotacją oświatową utrzymywać szkoły.

  2. Czy coś strasznego by się stało, gdyby matury przesunąć na drugą połowę czerwca?

  3. Nie wyribili się z przyjęciami na studia?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Płynna nierzeczywistość
    >Czy coś strasznego by się stało, gdyby matury przesunąć na drugą połowę czerwca?<
    Maturzyści by dostali zawału czekając na wyniki 😉 Co prawda w UK one są 15 sierpnia, ale tam są twardsi maturzyści … 😉

  6. W 4-letnim liceum matury pisać na koniec 3-ciej klasy?

  7. @zza kałuży
    W czteroletnim liceum czwarta klasa, ostatnia, jest maturalna. Ostatnia klasa kończy się w kwietniu, czyli jest o dwa miesiące krótsza niż wcześniejsze. Potem w maju są matury. Za maj i czerwiec nauczyciele nie otrzymują wynagrodzenia za pracę z klasami maturalnymi, mimo że pracę tę wykonują, np. biorąc udział w maturach. Nadzorowanie matur należy do obowiązków i nie jest dodatkowo płatne. Jeśli opieka nad maturzystami należy do obowiązków nauczyciela, to dlaczego odbiera mu się wynagrodzenie za tę pracę?
    Przepraszam, jeśli za długo odpowiadam.
    Pozdrawiam
    Gospodarz

  8. Dziękuję, nie ma sprawy.

  9. Półprawdziki za półdarmo, albo szkoła polska blogerstwa?

    Ciężko czyta się wywody Gospodarza, a jeszcze ciężej wyjaśnienia do wywodów.
    Wszystko z powodu znanego zjawiska socjopatologii ekonomii socjalizmu, że gdy ochotniczo zatrudniający się w pegeerze za swój etat dostaje za mało, to znaczy że za pobyt na etacie nie jest mu płacone.
    Tymczasem, jak wynika z opisu, obowiązek opieki nad maturami i ich maturzystami jest objęty umoą etatową a wynagrodzenie za to świadczenie mieści się w wynagrodzeniu uśrednionym.
    Wystarczy nawet poloniście przeczytać, co się podpisywało, po polsku zresztą, a dyplomowanemu być może przyjdzie i nawet zrozumieć.
    Nie o rozum przecież i jednak tu chodzi, ale o emocje i rolę pokrywdzonych losem, uzasadniającą leserstwo.
    Jaka szkoda, że w przypadku Gospodarza, choć o zawodowym leserstwie nie ma mowy, para się nim bezwstydnie w czasie wolnym od pracy, jako bloger, o czym świadczy ten wpis i argumentacja.
    To źle świadczy o tym, jak nisko postrzega intelekt czytelników bloga czyli kolegów – nauczycieli.
    I może w tym jedynie ma rację.

  10. Gekko
    19 maja o godz. 18:39 255341
    W umowie o pracę jest tylko informacja o rodzaju umówionej pracy, np. „nauczyciel języka polskiego”, miejscu wykonywanej pracy i wymiarze zatrudnienia np. 15/18 etatu. Nic więcej istotnego. Teraz – co się kryje za informacją „nauczyciel języka polskiego”. I to jest właśnie „clou”, bo jest regulowane odrębnymi przepisami, o których może nie wiedzieć zatrudniający się. I teraz wszystko zależy od interpretacji Karty Nauczyciela przez dyrektora, który i tak jest „marionetką”, a więc od organu prowadzącego szkołę. Może to znaczyć, że ten ktoś będzie uczył języka polskiego. Ale równie dobrze, że nie tylko – i tak najczęściej jest. I „nie tylko” ma tutaj tak wiele znaczeń, że panuje tu całkowita dowolność. A każda dowolność jest związana z wyzyskiem człowieka przez człowieka.
    Podsumowując. To miał na myśli pan Chętkowski pisząc ten post. Nie ma to nic wspólnego z lenistwem czy pracowitością, ale z bałaganem będącym usprawiedliwieniem dla oszczędności.

  11. @kwant25
    Nie wdawaj się w dyskusję z idiotą/trolemGekko bo sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem… 😉

  12. @Dariusz Chętkowski 19 maja o godz. 17:25
    Przepraszam za swoją naiwność, ale w „moim” rozwiazaniu to wszystko, co opisał @Gospodarz szło by sie bujać na drzewo. 😉
    Czwarta klasa trwałaby tyle samo co pierwsza i druga. I byłaby tak samo płacona. Trzecia klasa też miałaby tyle samo miesięcy/tygodni/dni/godzin zajęć co klasy 1,2 i 4 tyle tylko, że maturzyści pisaliby swój egzamin PO ZAKOŃCZENIU ZAJĘĆ, czyli na początku dotychczasowych wakacji.

    Maturzyści traciliby tydzień czy dwa wakacji między 3-cią a 4-tą klasą. Zyskiwaliby normalną naukę w ciągu końcowego miesiąca czy dwóch, dzisiaj traconych na maturalny cyrk.

    Uczelnie wyższe miałyby masę czasu na organizowanie procesu rekrutacji, bo prawie cały rok. Byłby czas nie tylko na uwzglądnienie wyników matur ale (być może) także na egzaminy wstępne, na ocenę esejów kandydatów, listów rekomendacyjnych, uczniowskich aplikacji…

  13. Generalnie, ważność matur w „moim” (zaraz @belferxxx skomentuje 😉 ) rozwiązaniu spada a ważność egzaminów/procesu rekrutacji na studia rośnie.

    Co byłoby odbiciem rzeczywistości. Kiedyś ogromna większość polskich maturzystów zadawalała się maturą a tylko jakieś 10% szło na studia. Matura była zatem zwieńczeniem edukacji większości Polaków. Nie dziwiło podporządkowanie zakończenie nauki w szkole średniej Takiemu Ważnemu Życiowemu Wydarzeniu jak Egzamin Maturalny.

    Współcześnie większość Polaków kontynuuje swoja edukację i matura bardzo straciła na znaczeniu. Nie rozumiem zatem dlaczego ma ten test dezorganizować naukę w szkole średniej.

  14. kwant25
    19 maja o godz. 20:23 255343

    Bardzo pięknie, ale niezupełnie.
    Umowa o pracę jest oczywiście dokumentem prawnie powiązanym z innymi regulacjami, ustawowymi czy wewnętrznymi, np. regulaminem pracy, kartą n., regulaminem wynagradzania itd itp.
    Wszystko to (w jednym) podpisując, człowiek o dorosłości, wykształceniu i inteligencji wystarczającej do nauczania, może zakwestionować, widzieć osobno, „nie wiedzieć” tego itd, jedynie, jeśli tym samym dyskwalifikuje się w w/w kategoriach przydatności zawodowej.
    Osobną sprawą jest, czy jeśli majster każe etatowemu skręcaczowi śrubek okraść supermarket budowlany, to tenże wie, że zajmie się nim policja, jeśli sam nie zadzwoni w sprawie majstra, oraz, czy powinien wiedzieć to tym bardziej …belfer w szkole publicznej, zamiast publicznie użalać się nad swym losem ofiary z mocy umowy o pracę.
    Innymi słowy, rzekoma nieświadomość niekompetencji jako narzędzie manipulacji współczuciem społecznym, to są sprawy o których dyplomowanym filozofom śnić się nie powinno, a czynić jest haniebnym.
    Cóż jednak hańba, gdy świadomy brak godności skrywa listek figowy pokrzywdzenia, bo to w plemionach pierwotnych działa.
    Ignominia magistra vitae.
    Szkoda i wstyd.

  15. @zza kałuży
    Twoje rozwiązanie funkcjonowało zdaje się jakiś czas w technikach – oni maturę zdawali po 3 klasie, a technikum było i jeszcze jest 4-letnie … 😉

  16. Gekko
    20 maja o godz. 21:02 255348
    Szkoda i wstyd to dyskutować z tobą. Ale człowiek się uczy na błędach. Jak to mówią, „szacun” dla belferxxx, że cię wyczuł.

  17. kwant25
    20 maja o godz. 22:24

    Ależ nie ma dyskusji z wypierającymi się swoich podpisów.
    Pozostaje wstyd, że śmią uczyć innych.
    Nie ma znaczenia czego, bo jedynie bezwstydu, jak widać.
    Dla dorosłych smieszno, dla dzieciaków straszno.
    😀

css.php