Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

29.01.2015
czwartek

Nauczyciele próbują przetrwać

29 stycznia 2015, czwartek,

Dyrektorzy kalkulują godziny na przyszły rok szkolny. W wielu placówkach, także w moim liceum, będzie ich mniej niż dotychczas. Rodzi to dla nauczycieli różne niebezpieczeństwa.

W najgorszym wypadku trzeba będzie paru nauczycieli zwolnić, w najlepszym – można się przecież dogadać w zespołach. Wtedy wszyscy zostaną, ale na niepełnych etatach. Dla organu prowadzącego brak zwolnień to idealna sytuacja, zwalnianym trzeba przecież płacić odprawy. Poza tym pewne przywileje przysługują tylko osobom zatrudnionym na pełen etat. Na przykład urlop na poratowanie zdrowia można dostać dopiero po przepracowaniu siedmiu lat na pełnym etacie. Przerwa w takim zatrudnieniu oznacza, że liczenie zaczyna się od nowa.

Nauczyciele zgadzają się na wszelkie ograniczenia, gdy mają nadzieję, że to nie potrwa długo. Jedni mają w swoim gronie kolegę, któremu pozostało niewiele do emerytury. Dwa albo trzy lata i jego godziny przypadną w udziale młodszym. Inni liczą na przyrost naturalny, większą dzietność społeczeństwa, co automatycznie przełoży się na liczniejszy nabór. Gdzieś te narodzone dzieci muszą się przecież uczyć. I właśnie najnowsze dane mówią, że liczba dzieci rośnie (zob. info). Jest więc nadzieja, że godzin będzie więcej – ale nie tak szybko (6-7 lat). Byle przetrwać przejściowe braki i znowu będzie po bożemu – dzieci w nadmiarze dla każdego chcącego zdzierać gardło przy tablicy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 40

Dodaj komentarz »
  1. Artykuł jak zawsze najwyższych lotów. Miło coś w pracy przeczytać na temat i rzeczowo opisane. Z niecierpliwością czekam na nowe artykuły 🙂

  2. No niby liczba dzieci rośnie, ale też moja koleżanka, która ma 30 lat, mówiła, że szokiem jest dla niej, jak uświadomiła sobie, że gdy patrzy ma koleżanki/kolegów ze szkoły/studiów- to w większości już nie mieszkają w Polsce. A to wszystko przekłada się na liczbę dzieci w szkołach.

  3. Czy naprawdę nie można generalnie zmniejszyć liczebności klas?
    Ja akurat jestem z demograficznego wyżu i w szkole bywałem w klasach mających po prawie 40 uczniów. Ale na studiach miewałem ćwiczenia w grupach o różnej liczebności – od 10 do 30 osób. Różnica w jakości pracy była ogromna – im mniejsza grupa tym oczywiście lepsza. Myślę, że w przypadku dzieci w szkole jest to jeszcze bardziej istotne, żeby nauczyciel miał szansę zająć się każdym dzieckiem z nie stadem w całosci.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dołożyli wam pracę do 67: siedzieliście cicho. Dożyli wam karciane (praca za darmo): siedzieliście cicho. Dołożyli wam…, zabrali wam…: siedzieliście cicho. Likwidowali wam szkoły, zwalniali nauczycieli, robili reorganizację, aby zwalniać: siedzieliście cicho… Jeszcze dużo przed nimi możliwości, a wy tylko jedno: siedzimy cicho.

    Najgorsze, co was mogło spotkać, to organ prowadzący, a w istocie na ogół pan wójt analfabeta… Ale cicho, sza.

  6. No niestety nie ma pracy, trzeba ograniczać zatrudnienie.

  7. mpn
    29 stycznia o godz. 17:24 243761

    Aha, nie ma pracy: drogi w ruinie, brak mieszkań, miliony domów potrzebuje remontu itd. a tu niema pracy. Nie, nie ma pieniędzy, bo w Polsce płaci się śmieciowe… Płacą wam chyba ze dwa tysiące średnio. Co za to możecie kupić? A skoro nie kupujecie, to ludzi zwalniają…

    A w Niemczech: minimalnie 8, 5 euro na godzinę, mają więc forsę, stać ich na kupowanie, a zatem brak nie pracy, a RĄK do pracy, chyba już milion Polaków ostatnio pojechało pracować do Niemiec, ale i tak ciągle w Niemczech mają mało rąk do pracy…

  8. Największą krzywdą dla dzieci jest zastępowanie w szkołach przedmiotów o charakterze naukowym i praktycznym, takich jak fizyka, biologia, chemia i historia – religią. Przy okazji nauczyciele w szkołach państwowych zastępowani są przez księży. Minister Kluzik nie przejmuje się tym, bo sama posyła swoje córki do kosztownej szkoły prywatnej. Nauczyciele powinni mówić o tej krzywdzie dzieci równie głośno, jak o swojej.

  9. Gdzie się podział wszystko wiedzący troll 🙂 Z gotową receptą na wszelkie bolączki oświatowe?
    A na poważnie, to muszę zgodzić się z opinią @takei-butei. Związki oddały prawa nabyte przez Nauczycieli za „miskę ryżu” (czytaj intratne stanowiska i kasę z UE) przykre. A na dole „współpraca” z samorządowcami i ich wybrańcami „dyrektorami z Bożej łaski” ( czytaj Bóg = prezydent, burmistrz, wójt).

  10. @Stok, jak już piszesz, to pisz prawdę: nie zastępują fizyki/chemii/historii religią, bo to wyglądałoby, jakby tej religii było 5 godzin w tygodniu; cały czas od początku – są to 2 godziny; za to wprowadzana reforma w nienormalny moim zdaniem sposób zmniejsza liczę godzin: i fizyki, i chemii, i historii czy biologii.

  11. @Anna
    Te liczby godzin to zmniejszyła przede wszystkim „reforma” gimnazjalna wprowadzając zamiast 2 trzy cykle nauczania 🙁

  12. Anno, masz rację. Nie uzasadniano przecież zmniejszenia wymiaru godzin przedmiotów, które wymieniłaś, oszczędnościami. Tłumaczono je jakimiś mętnymi założeniami refoooormy. Historia ograniczona w praktyce do wiedzy na poziomie dawnego bryku z bryku, poza uczniami klas humanistycznych w liceach, reszta opuszcza szkołę średnią z wiedzą na poziomie gimnazjalnym. Czyli żadnym.
    takei – tym razem zgadzam się z tobą. Dostajemy po łapkach, po kieszeni, wreszcie po buzi, a siedzimy w kątku i myślimy : „ludzki pan, mógł przecież zabić” Albo sarkamy ciszej/głośniej, ale bezskutecznie. ZNP z Broniarzem w ogóle się nie sprawdza.

  13. Może i tak, belferxxx, nie zapomnij jednak, że to nauczanie „kadłubowe” to efekt zmain sprzed lat kilku. Teraz zbierać będziemy efekty- w tym roku pierwsza matura zwierzaczków doświadczalnych.

  14. @takei-butei
    29 stycznia o godz. 18:04 243762

    Zazwyczaj piszesz bardzo madrze, a tu taki bubel ci sie zdarzyl! Chyba zdajesz sobie sprawe, ze najpierw praca potem placa. Czy moze odwrotnie?? jesli masz mozliwosc to otworz firme i daj zatrudnienie kilkudzisieciu osobom i plac im tyle ile dostaliby w Niemczech zanim sprzedasz swoje wyroby. Zobaczymy jak dlugo firma pociagnie. I to jest bledne kolo. Jak sie nie ma pieniedzy to nie mozna wiele zrobic itd

    Z tym jest zwiazane to co napisales w pierwszym zdaniu … wszystko jest roz …e. A skad maja byc pieniadze na reperowanie jak ciagle gdzies trzeba gasic pozar. Ostatnio na Slasku a nastepni juz czekaja w kolejce. Gdybys tego nie zauwazyl to pieniadze na drogi, szkoly, i wiele innych pochodza z podatkow. Z tym, ze najpierw trzeba je sciagnac a potem dzielic. A kto placi podatki??

    Najlepszego.

  15. @belfrzyca
    29 stycznia o godz. 20:54 243767

    ZNP z Broniarzem w ogóle się nie sprawdza. Jest tyen facet ktorego wybraliscie i jesli sie nie sprawdza to nalezy go przy pierwszej okazji zmienic. Jesli nie, to proponuje utworzyc piec nastepnych zwiazkow i wtedy bedzie latwiej sie „sprawdzac”. Tak dlugo jak w Polsce nie bedzie jednolitego prawa o organizacji i zasadach dzialania zwiazkow zawodowych (z warunkami do straku wlacznie) ktore beda reprezentatami calej grupy zawodowej tak dlugo pracownicy beda organizowali rewolucje zamiast negocjacji swoich warunkow pracy z pracodawca.

  16. @Rodz
    Ja do tego związku nie należę, zbyt mi z czasami słusznie minionymi się kojarzą (i nie mówię o czasach IIRP). Co do negocjacji masz rację. Problem z nami jest, że wciąż w nas kołaczą siłaczkowe skrupuły- a, bo uczniowie, a, bo społeczenstwo, a bo… Wystarczy nam powołaniem przed oczyma pomajtać, a kładziemy uszy po sobie i nerwowo przez ramię się oglądamy, czy aby ktoś nie usłyszał, że czegoś tam chcemy. Gdy zaś przeczytamy/usłyszymy, jaką bandą niedouczonych nierobów za podatników pieniądze jesteśmy, aż przebieramy nogami, żeby udowodnić, że to nieprawda nieprawdziwa i my tu przecież kaganek, oświecenie, wiedzę, kompetencje… I oczekiwania finansowe wstydliwie chowamy do kieszonek. Zaczynamy mówić głośno i dobitnie o dobru uczniów, naszych szczytnych celach itp. Może to, co piszę zbulwersuje wielu, ale ja po proostu chcę spokojnie pracować za godziwe pieniądze. I w warunkach choć zbliżonych do zachodnich. I wiem, jak działają zwiazki nauczycielski w USA, rozmawiałam ze związkowcami z AFT.

  17. * oczywiście skrupuły dotyczą zorganizowania strajku

  18. Rodz
    29 stycznia o godz. 21:22 243769

    Usiłuję sobie przypomnieć, czy to ja wprowadziłem ten system (płacić jak najmniej), czy też ktoś inny. Wygląda mi na to, że to nie ja… Na pewno jednak protestowałem przeciwko podporządkowywaniu szkół samorządowym organom prowadzącym. Dziś staram się (nie będąc nauczycielem), aby pan wójt nie oskubywał nauczycieli. Nie za bardzo mi się to udaje, bo nauczyciele się boją pana wójta i mają rację. Lepiej drżeć przed panem wójtem, bo zawsze lepszy byle kąsek w garści, niż mieć status bezrobotnego. A pan wójt ma możliwości przeogromne: wystarczy przeprowadzić reorganizację w szkole (np. połączyć dwie klasy w jedną), aby niepokorny wyleciał. „Racyja silniejszego zawżdy lepsza bywa” – to norma.

    A, brak kadencyjności (góra dwie kadencje i kwita!) sprawia, że panowie wójtowie mają wystarczająco dużo czasu, aby zyskać sobie masę popleczników i w ten sposób być nietykalnym i przyklejonym do stołka na lata.

  19. @belferzyca: „I wiem, jak działają zwiazki nauczycielski w USA, rozmawiałam ze związkowcami z AFT.”

    No, jak dzialaja? Tylko 6,7% wszystkich pracujacych to czlonkowie Zwiazkow.

    Sad w Kaliforni uznal ze amerykanski odpowiednik Karty Nauczuciela jest neizgodny z Konstytucja:

    „Judge Rolf M. Treu reasoned that the challenged teacher rules—regarding permanent employment status, dismissal procedures, and a „last in first out” rule for layoffs—do indeed damage California children’s constitutional right (on the state level) to an education”

    http://reason.com/blog/2014/06/10/california-court-slams-teacher-privilege

    Inne stany szparko ida w te slady. Moze Polska tez powinna?…

  20. Uczniów mniej, ale klasy dalej po 35 osób…….

  21. Rozumowania sędziego Treu rozwinięcie:
    Zniesienie pańszczyzny zmniejszyło produktywność dużych gospodarstw (obszarniczych), czego skutkiem było zwiększenie cen żywnosci. Tym samym biedniejsza część społeczeństwa ma do niej ograniczony dostęp (jakość, ilość). Nalezy zatem przywrócić pańszczyznę.

  22. anglista
    30 stycznia o godz. 9:06 243776

    To i tak sukces, bo można by żądać przywrócenia niewolnictwa.

  23. @anglista: Cos kiepsko z Panska logika. Noze niech Pan przeczyta ten artykul jeszcze raz. Czyzby angielski byl za trudny? No twk, to smeryksnski…

  24. Neuczyciele jak gornicy?…”Co prawda wegiel sie skonczyl i fedrujemy kamien, ale czternastka i olowkowe nam sie naleza!”

  25. Czy szanowne nauczycielstwo orientuje się czy to prawda, że przez kilka lat podstawa programowa z matematyki na poziomie rozszerzonym nie obejmowała nawet podstawowych elementów RRC, czyli granic ciągów, pochodnych, badania funkcji? Czy może ktoś mnie pod włos bierze – nie chce mi się wierzyć, by aż taki upadek był możliwy!

  26. Skoro w tym kraju nauczyciel jest dla społeczeństwa kulą u nogi, to proponuję zlikwidować ten zawód. W szkołach wystarczy dyrekcja, sekretariat, personel sprzątający i niezmiennie czuwający nad poziomem polskiej oświaty MEN z armią urzędników ORE i IBE. Uczniom można puszczać lekcje z Youtube a kiedy im się znudzi to sami sobie znajdą w Internecie to, co ich naprawdę interesuje i rozwinie ich kreatywność w kierunku rzeczywistych indywidualnych możliwości. Bezpieczeństwo zapewnią monitoring i firmy ochroniarskie. Bezstresowo, tanio, bez przebrzydłego drogiego nauczyciela. Koniec narzekań na szkołę, programy nauczania i reformy – tak, jakby nauczyciele mieli z tym cokolwiek wspólnego … Wreszcie, koniec nagonki na nauczyciela. Voila! 🙂

  27. @Płynna rzeczywistość
    Owszem, nawet o tym pisałem. Autorem usunięcia był „intelektualista” z UJ niejaki Leguto jak, po Giertychu, był kwartał ministrem edukacji u Kaczyńskiego … 😉

  28. @filologini

    Te filmy na youtube to będą przemówienia ministry na zmianę z wypowiedziami p. WielowYejskiej i innych speców od oświaty. Będą opowiadać, jak to dawniej było strasznie, kiedy to się leniwe belferskie darmozjady w szkołach panoszyły, ale taniej nie będzie, bo mówcybędą finansowani z funduszy państwowych. W ramach prac pisemnych uczniowie będą pisać streszczenia owych przemówień. Na uczelniach zaś szczególnym powodzeniem, w ramach kierunków zamawianych, cieszyć się będzie specjalizacja „dziennikarz, krytyk oświaty, ze szczególnym uwzględnieniem zawodu nauczyciela”

  29. belfrzyca – Wiadomo, ze taniej to nie będzie ale nie o to naszym elytom politycznym w tej zabawie w podchody chodzi. Obywatel wykształcony na literaturze Wielowieyskiej ma zyskać podświadomość taniości i jakości edukacji made by nie znające polskiej ortografii dziennikarki z przeszłością zawodową kształtowana w upadłych kolorowych pismach kobiecych. Ot, taki tam polski survival edukacyjny.

  30. Uczniów mniej, ale klasy dalej po 35 osób…….

    Tak, to skandal, powinno się uczniów podzielić na liczbę nauczycieli pracujących w zawodzie. Mała klasa, mało roboty, mało prac do sprawdzania itd, tak powinno być.
    Przepraszam nauczycieli, obiecywałem się nie odzywać ale z nudów coś mnie podkusiło żeby wpaść tu na chwilkę i nie mogłem się powstrzymać.

  31. Czy mógłby jakiś matematyk podzielić liczbę nauczycieli w Polsce przez liczbę uczących się dzieci? Podpowiedziałby ile powinny liczyć klasy średnio statystycznie.

  32. Podpowiem tylko, że wcześniej musi policzyć średnią liczbę godzin lekcyjnych które uczeń spędza w szkole i pensum uwzględnić. Absencję uczniów i nauczycieli proponuję w modelu pominąć. Choć nie wiem czy nie powinno się uwzględnić, bo to bardzo chorowita grupa zawodowa, po zmniejszeniu do 80% pensji na chorobie w mundurówkach z całą pewnością ma palmę pierwszeństwa w zwolnieniach lekarskich.

  33. @parker
    1.Ja i mój pies mamy statystycznie średnio po 3 nogi. I co z tego? Małe klasy są na wsi, wielkie w mieście po prostu. Tak czy inaczej dzieci z miasta nie trafią do małych wiejskich klas … 😉
    2. W Polsce jest cała masa „tytularnych” nauczycieli – mają w szkole parę godzin albo wcale, ale liczeni są jako nauczyciele. To dyrektorzy i vice, działacze związkowi, dorabiające w szkole panie z kuratorium i OP – to nasza, polska statystyczna specyfika … 😉

  34. belferxxx
    zalicz do tej grupy nauczycieli, którzy nigdy nie mają nigdzie pełnego etatu i pracują na przykłd w 3 szkołach- wszędzie są liczeni jako kadra

    parker

    skąd twoje przekonanie o chorowitości nauczycieli i ich gremialnym chodzeniu na zwolnienia? Może jakieś źródła tej wiedzy? Mówimy o zwolnieniach, nie urlopach. Przekażę twoją opinię mojej koleżance, która przyszła wczoraj do pracy z gorączką 38,5, ponieważ była odpowiedzialna za jakiś durnowaty apel. Dzień wcześniej też zresztą przyszła, bo była wywiadówka. I dwa dni wcześniej też, bo było coś innego, równie zresztą nieważnego w świetle jej zapalenia oskrzeli. Tak robi większość nauczycieli- bo: matury, testy gimnazjalne, testy szóstoklasisty, trzeba wyracowac konkretną liczb ę godzin z przedmiotu, bo zwyczajnie żal tracić te 20 %, zwłaszcza przy naszych „kolosalnych” zarobkach.

  35. @parker
    Z tą chorowitością jest mały problem. Jak przyjdziesz zagrypiony/przeziębiony do biura(w trosce o te tracone 20%!), to zarazisz co najwyżej panią z sąsiedniego biurka, mówić za dużo nie musisz, odsiedzisz swoje d…godzinki, coś tam w papierach poprzekładasz 2-3 razy wolniej i fru. A nauczyciel w szkole jednego dnia może zarazić jakieś 200 dzieciaków, bo ma z nimi kontakt. Na dodatek dziecko to nie segregator – nie da się z nim 2-3 razy wolniej pracować. Szczególnie, co typowe przy grypach i przeziębieniach z infekcją układu oddechowego!Więc przemyśl sobie zyski i straty z przychodzenia do szkoły chorych (najczęściej przeziębionych i zagrypionych!) nauczycieli.

  36. @belferxxx
    Ty to rozumiesz, ja to rozumiem a parker…. a parker nie rozumie. Co więcej nie rozumie, że nauczyciel na co dzień przebywa w ogromnym skupisku ludzkim, część dzieci przysyłana jest do szkoły zagrypiona (pewnie nauczyciele powinni organizować izolatki, a w nich opiekę paramedyczną i darmowe zajęcia rozrywkowe) i zaraża zarówno kolegów, jaki i nauczycieli. Tyle, ze dyrekcja patrzy i nosem kręci, stąd wielu nauczycieli, dopóki jeszcze się potrafią zwlec z łóżek, do szkoły przychodzi. Tak jak wspomniana koleżanka, która wychodząc wczoraj ze szkoły, westchnęła : „ferie, idę wreszcie chorować”.

  37. A, i jeszcze- wynika z wypowiedzi parkera, że powinien istnieć 9 i być standardem) jakowyś nauczyciel- omnibus, uczący wszystkich wszystkiego i to jednocześnie w kilku klasach. Wtedy rzeczywiście, proste zadanie matematyczne; podzielenie liczby uczniów przez liczbę nauczycieli, miałoby sens.

  38. Co rozumiem to ja wiem, akurat obiektywne przyczyny chorowitości grona rozumiem, większą dbałość o niezarażanie też, ale zwolnień zdrowych nie rozumiem, przewlekłości zwolnień też, a to są moje obserwacje.
    Co do prostych zadań matematycznych, to zadane zadanie powinno być do rozwiązania przez każdego absolwenta gimnazjum. Myślę, że i w podstawówce wielu uczniów by się znalazło którzy nie mieliby z nim problemu. Wystarczy myśleć i umieć rachować.

  39. @parker
    Kiedyś w Chinach dokonano prostego rachunku – obliczono ziarno zjadane przez wróble. Wynik tego prostego(!) obliczenia skłonił władze Chin do totalnego wybicia wróbli. I wtedy się okazało, że prosty rachunek był za prosty … 😉

  40. @parker
    A skąd ty wiesz, że zwolnienia biorą zdrowi – badasz ich czy jak? Jak oceniasz, że zwolnienie jest nadmiernie przewlekłe – na czuja ??? 😉

  41. @Anna @anglista
    Trafne konstatacje.

    Ja dodam, że nawet gdyby ktoś chciał odejść na tzw. świadczenie kompensacyjne (minimum 55 r.ż. i 30 lat pracy, dla roczników do ’68), to nie odejdzie.
    Byłam niedawno na szkoleniu org. przez zw.zaw. Pani z ZUS-u załamała nas wiad., iż wysokość owego świadczenia będzie wynosić ok. 900 zł (brutto!). Nie liczone są już bowiem ani ostatnie lata, ani tzw. najlepsze. Ustawodawcy zależy bowiem, aby nikt na tę wcześniejszą emeryturę nie odchodził.
    Przy obecnych już niskich pensjach nikt nie będzie godził się na niepełny etat.
    Dyrektorzy na swoich konf. mówią, że najgorsi są w szk. n-le 40+, ale to my zostaniemy jeszcze 20 lat. Niestety.

    Przypomina mi się tu rysunek H.Sawki właśnie z „Polityki” z dymkiem:
    „A najwyższe emerytury dostaną ci, którzy będą pracować do śmierci”.

css.php