Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

11.02.2014
wtorek

Legia Cudzoziemska w liceum

11 lutego 2014, wtorek,

Delegacja mojej szkoły spotkała się wczoraj z Krzysztofem Piątkowskim, wiceprezydentem Łodzi odpowiedzialnym za edukację. Przyszliśmy prosić o przyznanie nam tylu klas pierwszych, ile w tym roku kończy szkołę. Jedną klasę bowiem tracimy – oddajemy sześć, mamy prawo przyjąć pięć.

Po jednej stronie stołu usiedliśmy my, czyli dyrektor XXI LO, dwóch nauczycieli oraz przedstawiciel Rady Rodziców. Po drugiej stronie Krzysztof Piątkowski oraz Dorota Gryta, zastępca dyrektora Wydziału Edukacji. Mieliśmy zatem przewagę liczebną 4 do 2. Niestety, tylko liczebną.

Zaproponowano nam kawę. Miałem ochotę na małą czarną, ale gdy moja szefowa odmówiła, odruchowo też podziękowałem. Potem żałowałem, że nie jestem sobą. Człowiek niepotrzebnie naśladuje przełożonego, ale co poradzić.

Wyjaśniono nam, że klasy nie dostaniemy, gdyż Łodzi od 1 września zabraknie (w stosunku do tego roku szkolnego) 500 uczniów aplikujących do liceów. Dlatego trzeba różnym szkołom odebrać po jednej klasie. Demografii nie przeskoczymy, w Łodzi nie ma dzieci. Skąd wziąć uczniów, z Księżyca?

Z powodu braku kawy cierpiałem na spóźniony refleks myślenia. Wieczorem przyszli do mnie przyjaciele z Aleksandrowa i przy czymś mocniejszym od kawy wpadliśmy na pomysł, żeby dzieci sprowadzić z innych gmin. To się da zrobić. Możemy więc otworzyć pięć klas dla młodzieży z Łodzi i jedną dla przyjezdnych. Tę dodatkową klasę nazwalibyśmy Legią Cudzoziemską.

Przyjaciele zarzekli się, że swoje dzieci chcą właśnie umieścić w tej cudzoziemskiej klasie. Ze skompletowaniem składu nie będzie żadnego problemu. Aleksandrów z tego powodu się nie zawali, a Łódź zyska. Jeśli więc prezydent nie ma nic przeciwko, natychmiast ruszamy z akcją informacyjną w okolicznych gminach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Usuwanie klas w najlepszych szkołach to absurd. Ale podział ze względu na miejsce zamieszkania to zły pomysł. U nas do licum niektóre osoby dojeżdżały ze 40 km. Ewentualnie nie dałoby się wciągnąć w protest chętnych gimnazjalistów? W końcu to ich problem

  2. „Aleksandrów z tego powodu się nie zawali, a Łódź zyska.”

    Trochę samolubne, nie uważa Pan? A może jakaś szkoła w Aleksandrowie własnie wtedy upadnie? A może Łódź też się nie zawali, jak w tym konkretnym liceum będzie 5 klas?

  3. Oczywiście można zaproponować zmniejszenie liczebności klas, co pozwoliłoby na utworzenie jednej więcej. Oczywiście odpowiedź będzie taka, że to zwiększy liczbę godzin, a tym samym wzrosłyby wydatki, a przecież oczywiście nie ma na to pieniędzy. No bo jakby tak w każdej szkole zmniejszać liczebność oddziałów, to koszty wzrosłyby oczywiście horrendalnie, a nas na to oczywiście nie stać.
    To co robić ?
    Moim zdaniem należy bardzo mocno przeanalizować pojęcie „oczywiście”. Trzeba to zrobić po to, żeby Polska pełna autostrad, stadionów i galerii handlowych nie stała się największym grajdołem Europy, z którego będą uciekać ludzie aktywni, myślący, niepokorni.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oczywiście jak zwykle niezawodny Gospodarz, przy mocnym aniele (?) i w przytomności przyjaciół, ratuje godność edukacji i ethosu (nauczyciela, nauczyciela).

    Edukacji zagrażają bowiem uczniowie.
    Nie chcą się rodzić.

    Co naraża szkoły na dotkliwe niesprawiedliwości i szykany (ha, ha, ta kawa urzędnicza, czyli kpina – wiadomo, strach się wśród nieprzyjaciół napić).
    Więc, gdyby Polacy umieli pływać (ta edukacja!) i dopłynęli do Hameryki w odpowiednim czasie, to pewnie, zamiast z Aleksandrowa, uczniów importowano by do renomowanej szkoły z Czarnego Lądu.

    W każdym razie, ja po ulicach okołołódzkich dzieci samych bym nie puszczał po ulicy.
    Mogą trafić do legii cudzoziemskiej, przy tych belferskich zabawach w piratów. To już chyba Ruda Śląska bezpieczniejsza.
    Zabawa w Piratów Kidnaperów to nie grzech – chodzi przecież o zło wcielone, jakim jest atak na renomowaną etatami szkołę a tym samym przetrwanie edukacji (na etacie).
    Cóż może być ważniejszego dla edukacji ratowanej i komentowanej pełną mocą renomy Gospodarza (&friends) – niż etat?

    Grzechu przecież filozof nie czyni, gdy np. kościół ogłasza naukę etyki za grzech . Może w ty szkole grzechu nie ma, stąd powinny być etaty.
    A jak grzech jest – to ministerstwo zredukuje go do pojedynczych, przypadkowych piesków, co ich się będzie solo wyłapywać, by na etyce, zamiast skomleć na religii, nie szczekały.
    Bo ustanowione prawem lekcje etyki choćby dla jednego ucznia , to już oświata obwieściła, że etatowo – niewykonalne (sprawozdawczo – zapewne i owszem).

    Ale to już temat dla brukowców, nie filozofów i pedagogów.
    Od wyzucia szkoły z grzechów uczenia etyki i pojedynczych etycznych zgniłków, etatów z pewnością nie zabraknie, a przeciwnie.
    Nie ma o czym pisać na blogu, gdy do polowania na małych, grzesznych i występnych legionistów etat wzywa.

    PS
    „…Legia słynie z twardych metod szkoleniowych i brutalnej dyscypliny. Reżim ten ma na celu stworzyć z rekrutów dobrze zorganizowanych i wyszkolonych żołnierzy…” (wiki)

    Ja bym jednak został w Aleksandrowie i tam szukał schronienia przed tak bezgrzesznie nieetyczną misją edukacyjną, o jakiej nawet metaforycznie akurat fachowym filozofom się nie śniło.

  6. Panie Dariuszu, walczyliście etycznie, przy stole z przedstawicielami miejskiej oświaty. I polegliście. Kiedyś sugerowałem zagranie mniej poprawne, poprzez zabiegi okrężne z udziałem osób bardziej znaczacych w elicie Waszego miasta, potrafiacych poprzez swoje dojscia walczyć o waszą sprawę, która, nawiasem mowiąc, jest dyskusyjna, zwłaszcza w kontekście interesów innych szkół. Nie jest przecież tajemnicą, że np. okrągły stół poprzedzało wiele rozmów, np. badających grunt. Historia kolem sie toczy…
    Odnośnie pomysłu z Legią Cudzoziemską – są plusy dodatnie i plusy ujemne tego pomysłu, lecz i tak decydenci powiedzą Wam: nie!
    Ale można ich rozbroić następującym pomysłem, o którym piszę bardzo poważnie. Otóż zgłoście propozycję utworzenia w waszym liceum klasy gimnazjalnej, przyspasabiajacej do zawodu. Jak to zrobić? Prosto. Skontaktować się z Wojewódzką Komendą Ochotniczych Hufców Pracy, sprawę nagłośnić ( Pan będzie wiedział jak…) Oczywiscie, ta koncepcja ma również plusy dodatnie i ujemne, ale jest realna. Plusy dodatnie to wielka szansa na zachowanie etatów (nie czarujmy się, także o to biega),a
    plusy ujemne są także (wiemy, w czym rzecz – ale można sie sprawdzić w działaniu, pracując z taką młodzieżą). Bo , jak pisała Szymborska: „TYle o sobie wiemy, co nas sprawdzono”.
    Ciekawy pana opin i, pozdrawiam. I

  7. Usuwanie klas to jest takie cięcie kosztów. Nie maja już na czym oszczędzać. Zazwyczaj takie rzeczy widzi się na wsi ale widzę że i w miastach powoli zaczynają do tego dążyć.

  8. Przepraszam bardzo, czy szkoła planuje utworzyć osobną klasę dla dzieci z poza Łodzi? Jeśli tak to jest jawne naznaczanie osób ze względu na to miejsce pochodzenia. Sama uczęszczałam do liceum do innej gminy i nikt tam nie patrzył na miejsce zamieszkania, liczyły się wyniki w nauce.

  9. Eltoro najwyraxniej uważa, że klasy po 35 osób to własnie to, co słuzy dobrej edukacji

  10. @ anglista

    A jaki fragment mojego tekstu posłużył Ci do takiego wniosku? To po prostu czysta insynuacja personalna, nie z kręgu kultury anglosaskiej belferstwa.

    Raczej Gospodarz uważa, że mało klas u Niego, nie służy edukacji w Aleksandrowie 😉
    Oba wnioski równie niemądre, przy czym mój jest uzasadniony, niestety, tekstem Gospodarza.
    Nb. jakość edukacji nie zależy od wielkości klas (co udowodniono) ale od klasy nauczyciela.
    Niestety, tej klasy zaimportować ani wcielić ciupasem się nie da.
    Choć rzeczywiście, moim zdaniem, tu może pomóc tylko import zza granicy, zwłaszcza nauczycieli języka.
    W Polsce nauczania (czegokolwiek) się nie uczy, tylko na etacie uwłaszcza, stąd objawy na blogu.

  11. Ino,
    dziękuję za propozycję. Uważam, że jest dobra. Powinniśmy szukać takich rozwiązań. Niestety, jest duży opór rady przed przyjmowaniem innych uczniów, niż takich, jakich przyjmujemy od lat. Dyskutowaliśmy na ten temat, ale zgody nie ma. Tendencje są odwrotne. Większość koleżanek i kolegów chce podnosić poprzeczkę i to mocno.
    Pozdrawiam
    Gospodarz

  12. Panie Dariuszu, proszę w takim razie zrobić zestawienie etatów w nadchodzącym roku szkolnym. Czy okaże się, iz wraz ze spadkiem godzin, zleci liczba etatów? Chyba tak. I co wówczas powie opozycyjna większość? Kompresja etetów może sięgnąć tych, którym to się nawet nie śniło. Pora więc tendencję dostosować do rzeczywistości. Kto Wam zagwarantuje, iż w przyszłym roku liczba absolwentów gimnazjum w Lodzi się nie zmniejszy ? Już raz się zawiedliście na zapewnieniach władz. I taka męska refleksja: niejedna flaszka została obalona podczas męskich rozmów w belferskim gronie, dyskutujacym o perspektywaćh swojej budy. I bynajmniej nie w pijanym widzie, ale w poczuciu realnej rzeczywistości cytowano przyslowie:” Tonacy brzytwy się chwyta”. Bo musi.

  13. @Eltoro
    >Nb. jakość edukacji nie zależy od wielkości klas (co udowodniono) ale od klasy nauczyciela.<
    Niczego takiego nie udowodniono – tak głosi tylko propaganda OECD nastawiona na to by w republikach bananoych(tam zmierza i Polska!) edukacja była przede wszystkim tania… 😉
    Jeśli jest inaczej – poproszę link do odpowiedniej pracy z metodyką, wielkością próby etc. … 😉 Ale takiego wiarygodnego i poprawnego metodycznie badania nie ma!!! Co nie dziwi – wynik podany zasługuje na Ignobla … 😉

  14. @ belferxxx

    Ach, to ja poproszę o link do badań na grupie reprezentatywnej i podwójnie ślepej, radnomizowanej, że propagandą jest jakoby o jakości edukacji decydowała wielkość klas a nie jakość klasy nauczyciela.
    Tego wymagają zasady poznawcze.
    Następnie proszę się na tym zhabilitować, byle tym razem dyskretnie, nie na salonach ale pod Pałacem. W piwnicy.
    🙂 🙂 🙂

  15. Gekko i Eltoro,
    proszę o posługiwanie się jednym nickiem. Jedna osoba = jeden nick.
    Pozdrawiam
    Gospodarz

  16. @ Dariusz Chętkowski
    13 lutego o godz. 18:16
    „Gekko i Eltoro,
    proszę o posługiwanie się jednym nickiem. Jedna osoba = jeden nick.
    Pozdrawiam
    Gospodarz”

    Przepraszamy za pomyłkę, panie psorze (chociaż chyba nie budzi ona wątpliwości?)
    Chciałem poprawić Gekko, ale tyle co napisałem – a Pan już umieścił Eltoro.
    Proszę nam tego do dzienniczka nie wpisywać…
    Jak to dobrze, że Gospodarz niestrudzenie czuwa nad regulaminem i etyką/etykietką nawet najmarniejszych gości, jak my.
    Klasa.
    Pozdrawiamy obaj (a na belferblogu ja – Eltoro).

  17. @Eltoro
    Oczywiście – podobne idee i pomysły: czy w szpitalu jest 1 lekarz na 20 chorych czy na 100 nie ma wpływu na jakość opieki (lubi 1 pielęgniarka na 5 i na 25 chorych), 1 trener na 5 i 50 zawodników nie ma wpływu na …, 1 instruktor tańca na 10 i 100 tańczących nie ma wpływu na …, Wszystko zależy od klasy lekarza (pielęgniarki), trenera, instruktora … 😉

  18. @ belferxxx
    13 lutego o godz. 21:30

    Oczywiście.
    Tak jak pisałem, wielkość zadania nie zmienia wyniku fatalnego wykonania.
    Tak jak stu dobrych lekarzy nie nauczy tańca jedną dżdżownicę.
    Ciesze się, że pomimo usiłowań pseudonaukowej retoryki, dysponuje pani też resztką zdrowego rozsądku, by się nim posłużyć.
    Oby także zawodowo.
    😉

  19. Panie Dariuszu, przephodzącym roku szkolnymraszam, Anonim to ja. Po prostu połączenie internetowe zgubiło mój nick. Ale zachowało jego treść, a zwłaszcza sugestię dotyczącą symulacji etatów w nadchodzącym roku szkolnym.

css.php