Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

6.12.2013
piątek

Piętnowanie dyrektora CKE

6 grudnia 2013, piątek,

Dwa i pół roku Artur Gałęski był dyrektorem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Na stronie MEN można przeczytać, że został odwołany „za brak dostatecznego nadzoru  nad gospodarką finansową i procesem zarządzania kadrami w tej instytucji” oraz za „występowanie licznych nieprawidłowości”. Jest to wpis niczym z PiS. Ta partia bowiem lubowała się w publicznym piętnowaniu ludzi, których zdejmowała ze stanowiska. Ciekawe, czy kamery były i czy dyrektora wyprowadzała policja. (zob. źródło).

W CKE od dawna źle się działo, poprzednicy Gałęskiego zostali odwołani z podobnych przyczyn, tylko nie zawsze ministerstwo podawało to do publicznej wiadomości. Zwykle zwalniani byli po cichu. Podejrzewam, że jest jakiś powód tej decyzji. Albo są poważne skutki bałaganu, z którym nie radził sobie odwołany dyrektor, więc powinniśmy się o nich wiedzieć, albo minister Kluzik-Rostkowska nie wyzbyła się PiS-owskich manier.

Jeśli chodzi o bałagan w CKE, to pisałem niedawno, że zmiany w maturze powinny zostać przełożone co najmniej o rok (zob. tekst). Obecnie po Polsce jeździ „wóz cyrkowy” z pracownikami CKE i podległej OKE. Każda szkoła ma obowiązek wysłać jednego nauczyciela na przedstawienie. Tylko jednego, gdyż np. dla całej Łodzi przewidziano wspólne widowisko. W wielkiej sali kilkuset nauczycieli siedzi i słucha, na czym polegają zmiany w egzaminie maturalnym. Ten, kto wymyślił ten cyrk, musiał upaść na głowę. Choćby z powodu tej głupoty wierzę, że Artur Gałęski nie panował nad swoimi pracownikami, a ci robili, co chcieli. Jednak piętnować dyrektora na stronie MEN to gruba przesada.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Może to ma zadziałać wychowawczo na następcę?

  2. Czyli mamy w Polszcze towarzystwo pisowskie -ciemnych prostaków bez pojęcia o manierach i towarzystwo peo -ludzkość ,ludzkość prawdziwą ,pachnących i schludnych, o manierach wytwornych:)

    A tak zupełnie na marginesie miałam wątpliwą przyjemność po raz kolejny uczestniczyć w takim spotkaniu. Nie mogę pojąć dlaczego prof.Żurek nie przyjmuje do wiadomości żadnej krytyki.Traktował nas protekcjonalnie,nawet stwierdził,że nauczyciele to najsłabsze ogniwo reformy.Jego reformatorski zapał z każdym rokiem jest większy:(

  3. Aż się prosi, żeby pod takim tekstem móc wcisnąć tylko „like” – bo dodatkowego komentarza nie potrzeba.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Najśmieszniejsze, że jak odwoływali skrajnego egocentryka i bufona”prof”Konarzewskiego, który do tego stopnia poniżał pracowników, że ci pisali listy protestacyjne, potrafił (samodzielnie!) zmienić arkusze z przedmiotów, o których nie miał pojęcia oraz zorganizował milionowy przekręt pt. „bank zadań” (co to je miały kucharki układać!) , to ani pary z gęby Hall nie puściła, a „prof’Konarzewski mógł dalej niszczyć polską edukację, za ciężką kasę udając eksperta… 🙁
    Podobnie było z Legutką, który też wg publicznych (GW!) wypowiedzi czasowego następcy Sawickiego też nie panował nad gospodarką finansową CKE, zwłaszcza gospodarką unijnymi funduszami. A teraz taki komunikat … 😉
    Ciekawe kiedy promotorka skazanych prawomocnymi wyrokami kryminalistów-paserów w ORE (polecam wpisać w google „Jarosław Wojdyła” !) … 😉

  6. @Kasia
    Żurek(szczególnie!)i personel CKE/OKE na tym teraz i na swojej „podstawie programowej”robi interes życia (również na tych spotkaniach!) to co się będą opinią jakichś nauczycieli przejmować, skoro ani MEN, ani premier ani media się nimi programowo nie przejmują … 😉

  7. A gdyby nie podano uzasadnienia odwołania, to byłoby „cacy”?
    Osobiście jestem za większą niż mniejszą otwartością.
    Uzasadnienie można zakwestionować. Plotki – nie ma szans.
    Dziennikarze (I nie tylko) domagają się większej jawności.
    Oskarżanie p, Kluzik, uważam za normalną demgogię.
    P.S. Nie ma żadnego zawodowego powiązania z edukacją na szczeblu podstawowym I średnim.

  8. @gsj
    1. Odwołano Gałęskiego w 2 tygodnie po objęciu resortu przez Kluzik – absolutną dyletantkę edukacyjną, która sobie na ideologii (matury z religii, wychowanie seksualne – marginalne kwestie wobec ogromu problemów i zaniedbań w oświacie!) usiłuje robić PR i zdobywać punkty! Więc ona akurat o sprawie wiedzieć nie mogła! Wiedziała Szumilas i komunikat tak sformułowano, żeby ją wybielić i odciąć od sprawy, za którą i tak razem z Hall odpowiadają!
    2.W tym samym ministerstwie tego samego rządu za mniej więcej to samo (brak nadzoru nad … ) z tego samego stanowiska różnie i z różnymi komunikatami wyjaśniającymi albo i bez, jak w przypadku Konarzewskiego … Późniejsze losy odwołanych też różne były!!! Nic dziwnego, że się ludzie dziwują i zastanawiają, skąd różnice… 😉
    3.Odwołano bez podania przyczyn dwóch wiceministrów, którzy potem za pół roku trafili w tej samej roli do „poważniejszych” resortów (Stanowski – MSZ i Marciniak – MNiSzW). Odwołano bez podania przyczyn wiceministra Sielatyckiego, który wrócił na dotychczasowe stanowisko w Warszawie.
    4.Nie odwołano, mimo skandali o korupcyjnym tle z podręcznikami i „Cyfrową szkołą” oraz systemem „ewaluacji szkół” (i wieloma innymi z czasów ORE i ministrowania!) promotorki skazanego prawomocnym wyrokiem pasera (wrzuć w google „Jarosław Wojdyła”!) do funkcji dyrektora finansowo- administracyjnego ORE, a następnie p.o.dyrektora ORE Joanny Berdzik!!!

    Nic dziwnego, że się ludzie dziwują i będą!!!

  9. @belferxxx
    Większość podanych przykładów tylko potwierdza moją tezę o większej jawności – informowania o przyczynach odwołania.
    Podane przez Pana przykłady roszad, byłyby conajmniej utrudnione, gdyby znane były przyczyny tych zmian. Tak pozostaje mniemanolgia stosowana.
    Istnieje wiele przykładów dowodzących, iż reformy lepiej prowadzą osoby spoza środowiska, a słuchają dobrych doradców (fachowców).

  10. Trupa „wozu cyrkowego” w najbliższy czwartek w Katowicach da 2 przedstawienia. Zapewne zostaną one potem nazwanie konsultacjami społecznymi.
    Jako „najsłabsze ogniwo reformy” (fenomenalnej zapewne jak wszystkie dotychczasowe, które nigdy się nie sfinalizowały)- nie wybieram się.

  11. @gsj
    A skąd osoba spoza środowiska będzie wiedziała kto jest tym dobrym fachowcem i które z jego rad są dobre!!! Minister musi wiedzieć co i jak chce osiągnąć i w jakim otoczeniu to robi – do tego trzeba to środowisko dobrze znać. Jakoś nikt nie postuluje pedagoga na ministra finansów … 😉 A z pomocy ekspertów minister czy inny decydent powinien umieć korzystać i powinien korzystać. Tylko najpierw powinien wiedzieć, kto tym dobrym ekspertem jest … 😉

  12. Przecież dyrektor CKE to dziś przede wszystkim dysponent gigantycznych środków unijnych, które ma wytransferować do licznych głębokich prywatnych kieszeni żeby:
    1.kupić MEN i swojej instytucji poparcie czy milczenie części tzw.autorytetów, polityków, mediów;
    2.Zadowolić koterię ministra i jej kumpli – po to się kandydata na ministra lansuje żeby coś z tego mieć;
    3.Zadbać, na przyszłość, o swoich kumpli z nadzieją na rewanż!!!
    4.Nie zrobić niczego nadmiernie kontrowersyjnego.
    Reszta, czyli uczniowie i ich potrzeby, nauczyciele, rodzice, rzeczywistość, przyszłość Polski nie ma najmniejszego znaczenia … 😉

  13. Takim postępowaniem sami sobie szkodzą, ale cóż lepiej skrytykować jedną osobę, niż przyjąć z godnością odpowiedzialność za swoje czyny.

  14. U nas cyrk już był. Żurka nie było, bo zapewne przygotowywał się do wystąpienia internetowego, które miało miejsce kilka dni temu (zapewne wystąpił za darmo, gdyż przede wszystkim liczy się Idea). Kilka dni temu jeden z pracowników OKE, poirytowany burdelem maturalny, publicznie wypowiedział się, co o tym sądzi – w chwilę dzwonili do niego z MENu, bo Żurek zdenerwował się, że ktoś może mieć inne zdanie niż on… Bo przecież nie może być tak, że genialne pomysły na maturę są słabe (jakbym wziął tyle kasy, to też bym gadał, że jest super). Pracownik z OKE posadzony został do kąta, a Żurek wojażuje – tym razem w internecie (gada cały czas, że jego podstawa programowa jest dokumentem fenomenalnym – w niej zawarte jest wszystko, nawet zadania maturalne). Co do cyrku. Okazało się, że nowa matura to czas promowania środowiska lubelskiego (Żurek, Bartmiński) – genialni poloniści niemający pojęcia o tym, co się dzieje w szkole. Inny specjalista – prof. Brożek – wyraził zdziwienie, że nauczyciele operują sformułowaniem sprawdzanie holistyczne, choć do dziś na stronie MENu jest o tym informacja (biedak nie sprawdził, to nie wie). Same złote myśli padały z ust Brożka, najważniejsza jest taka: „uczeń nic nie musi na egzaminie maturalnym”… Dowiedzieliśmy się, że zestawy z ustnego będą przez kolejne lata te same (ma się zmienić z 15% zadań). Zdjęcia innych tekstów kultury będą czarno-białe (bo jest kryzys) i pieniędzy nie starczy na gażę Żurka, którego pozdrawiam szczerze z tego miejsca (choć tu pewnie nie zagląda, bo ma problemy – jak wieść niesie – z interenetem/komputerem, a „jego” prezentacje multimedialne przygotowują doktoranci, znaczy: rośnie nam już drugie pokolenie specjalistów).

  15. Bardzo mi się nie podoba tak politycznie nacechowany wpis. Ale pokazuje też poglądy autora, zapewne woli partie, które afery zamiatają pod dywan jak PO lub SLD. PiS byl partia, która przynajmniej próbowała ogarnąć ten burdel, ale to się nie podobało starym aparatczykom z PZPR i byłym agentom SB. Do sypatykow ktorej grupy zaliczasz się autorze. I czy nauczyciel nie powinien byc apolityczny?

  16. Jakoś mnie to nie dziwi -przecież CKE i podległe jej OKE -to było państwo w państwie . „Skopane ” arkusze maturalne , skandaliczne warunki sprawdzania tych matur .Pośpiech ,niechlujstwo , nikt ich nie rozlicza z niczego .Matury ,które są na żenującym poziomie -to efekt pracy CKE i OKE.

  17. I dobrze , że to już koniec. Nareszcie czystki w CKE 🙂

  18. Fakt, środki unijne są ogromne i można nimi nieźle manipulować;-/

  19. Wiele lat w CKE, praca z kolejnymi dyrektorami. Gałęskiego i jego dworu nie da się w żaden sposób porównać z poprzednikami. Oni – Giewont, On – rów Mariański. Kto z nim nie pracował, niech się autorytatywnie nie wypowiada bo nie wie o czym mówi. Uzasadnienie odwołania jest bardzo łagodne. Ciekawe gdzie teraz kombinuje.

  20. Piętnowanie? Wyjaśnienie MEN to raczej „laurka” w porównaniu do rzeczywistych „zasług”. Kto nie zaznał dyktatu pana Gałęskiego na własnej skórze, nie wie o czym mowa. Już w szczecińskim kuratorium pokazał na co go stać, a w CKE jedynie konsekwentnie się trzymał swoich starych metod. Gdyby do sądu pracy zamiast niego nie chodził jego nadworny prawnik – pan Gałęski nie miałby czasu „piastować” kolejnych urzędów. Chyba, że wirtualnie – jak przez pierwsze pół roku dyrektorowania w CKE, kiedy to wcale się nie pojawiał w pracy, ale pensję brał, bo czemu nie? Ciekawe, że mieszkańcy jego rodzinnej miejscowości, którzy „pokochali” go za jego „zasługi” w samorządzie terytorialnym zwą go „Asem przestworzy”. Można to interpretować na co najmniej dwa sposoby: 1) niewielu jest bardziej oderwanych od rzeczywistości i „wywalonych w kosmos” działaczy na rzecz edukacji;2) wszyscy wiedzą, że pan Gałęski do pracy w CKE podróżował samolotem albo wcale – oczywiście na koszt podatnika.
    Czemu w tym kraju dwa z najważniejszych resortów, czyli zdrowie i edukacja zawsze zarządzane są przypadkowych, skrajnie nieodpowiedzialnych i niekompetentnych ludzi? A czasami – jak pan Gałęski – po prostu nienawidzącymi innych ludzi i lekką ręką niszczących im zdrowie i życie. Pytanie jest oczywiście retoryczne:)

  21. Zombigedon, czyli za co płaciło MEN
    Artur Grabek 28-11-2013, ostatnia aktualizacja 28-11-2013 08:56
    Komentuj25
    Share on facebookShare on wykopShare on twitterShare on blipShare on naszaklasaShare on googleMore Sharing Services
    68
    A A A

    Krystyna Szumilas
    źródło: Fotorzepa
    autor: Jerzy Dudek
    + Zobacz więcej zdjęć
    Redakcja poleca:
    Tusk o odwołanych ministrach: Dobrze przysłużyli się ojczyźnie
    Superszkoła na skraju katastrofy
    MEN zgubiło zdolnych
    Zmiany w edukacji. Minister odwołała dyrektora CKE
    Rząd wydał miliony na reklamę
    Wydatki resortu edukacji budzą tyle kontrowersji co działalność byłej szefowej tego ministerstwa ? Krystyny Szumilas.

    Działania promocyjne to jedne z bardziej kosztownych usług, które w 2013 r. kupiło Ministerstwo Edukacji. Takie wnioski płyną z wykazu umów, które przekazało nam MEN. Jest on niekompletny, bo urywa się w połowie sierpnia, numeracja wskazuje także, że wiele umów z rejestru zostało usuniętych.

    Ponad 3,2 mln zł podatnicy zapłacili firmie Equinox Polska za zakup czasu antenowego do emisji spotów promujących posyłanie do szkół sześciolatków. Najbardziej zintensyfikowane działania reklamowe zostały przeprowadzone w trakcie wakacji, kosztowały ponad 1,4 mln zł. Wcześniej MEN starało się dotrzeć do rodziców w czasie rekrutacji.

    Najpierw za kwotę 900 tys. zł wykupiło blisko 2,4 tys. spotów reklamowych, które były emitowane od lutego do 10 marca. Potem resort dokupił kolejne 3,7 tys. spotów, które emitowano do końca kwietnia. Na tej akcji zarobili także producenci reklamówek. W sumie zamówiono je co najmniej cztery za ok. 400 tys. zł.

    W trakcie kampanii promocyjnej ministerstwo postanowiło wzmocnić swoje zaplecze propagandowe, choć w strukturach MEN jest nie tylko osobne biuro, ale cały departament informacji i promocji. W przekazanym nam wykazie figuruje kilkanaście umów na usługę wsparcia działań promocyjnych.

    Lidia Jastrzębska, była rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego i redaktor naczelna wydawanego przez ZNP ?Głosu Nauczyciela”, dostała np. zlecenie przygotowania odpowiedzi na pytania i interpelacje poselskie.

    Z kolei inna podpisana z nią umowa zobowiązuje ją do prowadzenia działań marketingowych dotyczących promocji obniżania wieku szkolnego. Jastrzębska podjęła się pisania za pieniądze ministerstwa autorskich tekstów promujących tę reformę.

    Ale osób, które miały wspierać reformy, MEN zatrudniło co najmniej pięć. Na ich uposażenia wydano kolejne 200 tys. zł.

    Inne umowy resortu edukacji dziwią jeszcze bardziej. Aż 7 tys. zł zapłacono za przygotowanie opisu zamówienia na… zakup 7 dywanów.

    Kolejne 30 tys. zł wydano na szkolenie pracowników w firmie, która w swojej ofercie ma warsztaty pt. ?Jak porozumieć się z kosmitą?”, gry ?Zombigedon” czy ?Dzień zagłady”. Podatnicy zapłacili też 7 tys. zł za tygodniowy indywidualny kurs języka francuskiego, a 18 tys. za opracowanie tekstów jednolitych rozporządzeń MEN.

    Resort zainwestował też sporo w renowację mebli w stylu art déco oraz mosiężne okucia drzwi i okien. Ministerstwo zakupiło także spory zapas paliwa. Zakładając, że auta ministerstwa palą średnio 10 litrów paliwa na 100 km, to zapas wystarczy na przejechanie blisko 2 mln km.

    Wiele wskazuje na to, że na Joannę Kluzik-Rostkowską, która wczoraj odebrała nominację na stanowisko ministra edukacji, czeka wiele niespodzianek. Nowa minister po raz kolejny stwierdziła wczoraj, że zamierza się skupić na dokończeniu reformy obniżającej wiek szkolny. Chce spowodować, żeby rodzice nie mieli żadnych obaw, wysyłając 6-letnie dzieci do szkół. Drugim jej priorytetem jest dokończenie projektu e-podręcznika.

  22. Kraj
    AFERA w MEN? Miliony dla KOLEGOW pani MINISTER Joanny BERDZIK

    30 lipiec 2012 17:29
    aktualizacja 25 styczeń 2013 18:25

    Fot. Wojciech Artyniew
    W cieniu afery z taśmami PSL pojawiły się oskarżenia o kolesiostwo w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Okazało się, że warte wiele milionów złotych zlecenia miały trafić do firm i osób powiązanych z wiceminister edukacji Joanną Berdzik (47 l.). Kiedy sprawą zainteresowała się „Rzeczpospolita”, jeden z dyrektorów w MEN naprędce podał się do dymisji i unieważniono konkurs na partnera technologicznego projektu „E-podręcznik”.

    Olbrzymie wątpliwości wzbudziły wynik konkursu na partnera technologicznego wartego aż 45 mln zł programu „E-podręcznik do kształcenia ogólnego”. Wygrała go nieznana w branży e-learningu firma Progress Framework.

    Wcześniej firma ta mogła w zasadzie poszczycić się tylko jednym istotnym sukcesem – realizowała projekty dla Centrum Edukacji Obywatelskiej. Jest to pozarządowa instytucja, w której pracowała… obecna wiceminister Joanna Berdzik. W latach 2007-2010 była tam dyrektorem Studiów Podyplomowych Liderów Oświaty.
    Kiedy sprawa wyszła na jaw, minister edukacji Krystyna Szumilas (56 l.) zleciła kontrolę w realizującym program „E-podręcznik” Ośrodku Rozwoju Edukacji. W efekcie unieważniono wynik konkursu.
    Przy okazji „Rzeczpospolita” wykryła też ciemną przeszłość pełniącego obowiązki szefa ORE Jarosława Wojdyły – był skazany za paserstwo. W zeszłym tygodniu Wojdyła naprędce podał się do dymisji. Czyżby ORE w panice robił czystki? Jak poinformowało nas biuro prasowe resortu edukacji: „MEN nie ma wiedzy na temat motywów złożenia dymisji przez pana Jarosława Wojdyłę”.
    Wygląda więc na to, że firma powiązana z panią wiceminister nie dostanie smakowitego rządowego zlecenia. Tym razem, bo wcześniej Centrum Edukacji Obywatelskiej – to samo, w którym pracowała Berdzik – bez problemu wygrało wart 27 mln zł konkurs na szkolenia dla dyrektorów szkół i nauczycieli w ramach tzw. Cyfrowej szkoły.
    Powiązane artykuły

    Zmiany w KARCIE NAUCZYCIELA

    Warszawa. Minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas (57 l.) przedstawiła propozycje zmian w Karcie nauczyciela i ustawie o systemie oświaty.

    Rozporządzenie MEN w sprawie nauczania religii jest NIEKONSTYTUCYJNE
    Kraj
    Nauczyciele stawiają Tuskowi ULTIMATUM. Nie chcą zmian w KARCIE NAUCZYCIELA
    Nauczyciele nie chcą zmian w Karcie Nauczyciela. Portal NIEZALEŻNA.PL pisze, że przedstawiciele oświatowej ?Solidarności? z Dolnego Śląska rozpoczęli akcję zbierania podpisów pod listem do Donalda Tuska ws. planowanych zmian.
    Rząd zagoni nauczycieli do pracy?
    Ministerstwo Edukacji przygotowuje nowy projekt dotyczący tzw Karty Nauczyciela. Jeśli wejdzie on w życie wszyscy pedagodzy uczący w szkołach podstawowych będą musieli pracować także w lipcu i sierpniu.

  23. Część z 7 tys. komputerów – trafiły do szkół w 2003 r. kosztem niemal 20 mln zł – wymaga wymiany – poinformował nas urzędnik Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu. Twierdzi, że firmy Comarch i Aram dostarczyły do kilkuset szkół sprzęt skonfigurowany niezgodnie z zamówieniem, a dostawcy i MENiS trzymają sprawę w tajemnicy.

    – Od tygodnia próbuje się zatuszować sprawę, oferując dla szkół dodatkowe atrakcje – typu aparaty cyfrowe. Prawda jest jednak taka, że szkoły dostały komputery z kiepskimi podzespołami, które trzeba podmienić. To skandal, że MENiS milczy, gdy chce się oszukać szkoły! A może być to wierzchołek góry lodowej… – mówi Henryk Daniszewski, radca ministra (w MENiS przygotowywał specyfikację istotnych warunków zamówienia).

    Lepiej po cichu

    Afera wybuchła, gdy okazało się, że kontrolerzy, odbierający pracownie komputerowe, natrafili w zestawach na tańsze i gorsze twarde dyski. O niespodziance poinformowali ministerstwo.

    – Firma instalująca sama przyznała, że serwer, który otrzymaliśmy, nie ma w środku tego, co powinien. Usłyszeliśmy, że będzie wymieniane, ale nie poinformowano nas, jak i kiedy – mówi Marek Skoraczewski, dyrektor Zespołu Szkół nr 16 w Warszawie, gdzie sprzęt dostarczył Aram.

    – Powołaliśmy komisję do zbadania dostarczonego sprzętu i wysłaliśmy do działu informatyki MENiS ekspertyzę. Ale już widać, że w komputerach parametry twardych dysków nie zgadzały się z tymi z zamówienia – mówi Ryszard Perkowski, koordynator ds. informatyki w lubelskim kuratorium.

    Resort jednak, zamiast zażądać wymiany sprzętu i nałożyć na dostawców kary umowne, próbuje się z nimi porozumieć i udaje, że o niczym nie wie. Dlaczego chroni dostawców?

    Przez tydzień Małgorzata Szelewicka, rzecznik MENiS, nie znalazła czasu, by odpowiedzieć na pytania PB, wysłane do niej drogą elektroniczną. A Bogdan Bazan, pełniący obowiązki dyrektora w dziale administracyjnym resortu, twierdzi wręcz, że nic nie wie o problemach z komputerami.

    – Sprawdzimy ten sygnał – powiedział PB w czwartek rano. Widać sprawdził, bo po kilku godzinach odesłał nas już do rzecznika.

    – Dla mnie nieuczciwość dostawców jest ewidentna! Sprawa nie powinna być załatwiana po cichu… 300 szkół dostało sprzęt gorszy niż spodziewany i nie widzę innej możliwości rozwiązania problemu niż na drodze prawnej. Tamte przetargi trzeba unieważnić – twierdzi Henryk Daniszewski.

    ComArch nie zgadza się z zarzutami, choć przyznaje do błędu.

    – Sprawa jest kuriozalna i wynika z czeskiego błędu osoby przygotowującej ofertę, która wpisała do niej inne parametry niż powinna. Dyski są zgodne z zamówieniami, niemniej jednak wymienimy je na podane w ofercie. Popełniliśmy błąd i poniesiemy tego koszty. Niczego nie ukrywamy – mówi Paweł Prokop, wiceprezes ComArchu.

    Aram i NTT nie odpowiedziały na zarzuty.

    Kosztem jakości

    Nie wiadomo, czy wina w złej konfiguracji komputerów leży po stronie NTT czy integratorów – dostarczycieli sprzętu. Zdaniem przedstawiciela jednego z zagranicznych producentów komputerów, problem tkwi w walce cenowej.

    – Kontrakty w MENiS należą do wyjątkowo mało opłacalnych, a marże dostawców są niewielkie. W konkurencyjnej walce może się zdarzyć, że firma złoży ofertę poniżej kosztów i albo zrealizuje kontrakt świadomie tylko dla obrotu i prestiżu – bez zysku. Albo poszuka oszczędności później… I tu prawdopodobnie mamy do czynienia z takim przypadkiem – mówi.

    – To może okazać się zwykłym oszustwem. To przecież jasne: nie można pisać w ofercie o jednych częściach, a potem w zestawach umieszczać zupełnie inne – mówi Henryk Daniszewski.

    Czytaj więcej na http://biznes.interia.pl/news/menis-tuszuje-afere-komputerowa,392426?from=mobile#ipad&utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other

  24. NIK o realizacji projektów edukacyjnych ze środków UE
    Bardzo duży rozmiar czcionkiDuży rozmiar czcionkiStandardowy rozmiar czcionkiMore Sharing Services
    22 października 2013 06:55

    Do połowy bieżącego roku większość projektów mających usprawnić polski system oświaty nie była w pełni zrealizowana. Zbyt wolno przebiega proces wykorzystania środków UE przeznaczonych na ten cel. W ocenie NIK Ministerstwo Edukacji Narodowej nie ma jasno określonej strategii spożytkowania tych pieniędzy.

    Najwyższa Izba Kontroli objęła audytem 21 projektów edukacyjnych, realizowanych w ramach priorytetu Wysoka jakość systemu oświaty. Priorytet ten jest częścią Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL)[1], będącego elementem polityki polskiego rządu na rzecz zwiększenia zatrudnienia i szansą na wykorzystanie środków Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS).

    W ocenie Izby zaawansowanie prac nad wdrożeniem priorytetu Wysoka jakość systemu oświaty jest niskie, co stwarza zagrożenie, że przyznane środki unijne nie zostaną w pełni wykorzystane. Według danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego na dzień 30 czerwca 2013 r. z kwoty prawie 3,4 mld zł zakontraktowano ok. 80 proc. środków.

    Izba negatywnie oceniła kolejne zmiany wprowadzane przez MEN, zwłaszcza dotyczące lokowania środków. Środki publiczne na finansowanie projektów w ramach priorytetu III w wysokości ok. 1 mld euro zredukowano łącznie o 26,1 proc. (do kwoty prawie 744 mln euro). Dokonywane przez MEN korekty dotyczyły nie tylko przyznawanych środków. Od początku wdrażania priorytetu do 30 września 2012 r. modyfikacje wprowadzono do 30 spośród 40 projektów systemowych. W 14 przypadkach zmieniano beneficjentów, w 17 terminy realizacji, a w 21 wysokość lokowanych środków. Zdaniem NIK takie działania Ministerstwa wskazują na brak jasno określonej koncepcji wykorzystania środków unijnych, a także nieumiejętne rozpoznanie potrzeb beneficjentów.

    Przeciągający się proces zawierania przez MEN i ORE umów z beneficjentami prowadził do opóźnień w realizacji poszczególnych projektów. W niektórych przypadkach umowy podpisywano z 16-, a nawet 20-miesięcznym opóźnieniem. Poza tym Instytucje Pośredniczące nieterminowo weryfikowały składane przez beneficjentów wnioski o płatność, co negatywnie odbijało się na wysokości wydatków przekazywanych do certyfikacji – do końca I półrocza 2013 r. było to zaledwie 46 procent.

    Ocena efektów realizacji projektów w ramach priorytetu Wysoka jakość systemu oświaty była utrudniona, ponieważ ani Instytucje Pośredniczące, ani beneficjenci nie sprawdzali, w jaki sposób uczestnicy projektów wykorzystywali nabytą wiedzę i umiejętności. Ponadto przyjęte wskaźniki rezultatu nie pozwalały na stwierdzenie, czy projekty te przyczynią się do poprawy sytuacji w polskim systemie oświaty. Do czasu zakończenia kontroli brakowało też bazy danych ostatecznych beneficjentów, w tym szkół. Taka baza pozwalałaby na ocenę wpływu projektów na poziom systemu oświaty, głównie pod kątem efektywności wydanych środków.

    Inspektorzy NIK zwrócili uwagę, że wskaźniki dla wielu celów szczegółowych nie zostały zrealizowane. Jednym z przykładów jest liczba szkół, w których upowszechniono narzędzie EWD (Edukacyjna Wartość Dodana)[2]. Planowano zastosowanie tego narzędzia w przypadku 30 499 szkół, natomiast plan zrealizowano tylko w jednej trzeciej z nich (10 154 szkół ). Niepokoi też fakt, że w ani jednej instytucji nie wprowadzono pilotażu w zakresie unowocześnionego systemu doskonalenia nauczycieli (zgodnie z założeniami miało to być 5840 szkół i przedszkoli). Powodem było przystąpienie do realizacji zadania dopiero pod koniec 2012 roku.

    [1] Program Operacyjny Kapitał Ludzki (PO KL) jest częścią Narodowych Strategicznych Ram Odniesienia 2007-2013 – strategicznego dokumentu opracowanego przez Polskę na podstawie wytycznych Wspólnoty Europejskiej. Dokument ten określa priorytety, obszary wykorzystania i system wdrażania funduszy unijnych, w tym Europejskiego Funduszu Społecznego.

    [2] Edukacyjna Wartość Dodana (EWD) – narzędzie pozwalające na ocenę przyrostu zdolności i umiejętności w wyniku procesu dydaktycznego.

    Materiały audiowizualne dla radia, TV i portali internetowych >>

  25. Forum Aktualności i Media Kraj Afera w MEN ?

    Kraj
    Afera w MEN ?
    Autor: qwakacz_zabanowany 03.08.12, 22:57
    Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz
    http://www.istotne.pl/a6796.php
    „Pochodząca z Bolesławca Joanna Berdzik 17 stycznia br. została podsekretarzem stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Na tę funkcję powołał ją premier Donald Tusk.”

    politykier.pl/kat,1025795,wid,14803770,wiadomosc.html?ticaid=6eec6
    „Na skutek konkursu na partnera technologicznego ,,E-podręcznik”, wartego niebagatelną sumę 45 mln zł, zwycięzcą została, dopiero raczkująca na rynku, firma Progress Framework. Jedynym sukcesem, jakim może się ona dotychczas pochwalić, to projekt dla Centrum Edukacji Obywatelskiej, pozarządowej instytucji, w której ,,dziwnym” zbiegiem okoliczności pracował nie kto inny jak właśnie Joanna Berdzik.
    Gdy wokół sprawy zaczęła węszyć ,,Rzeczpospolita”, MEN czym prędzej unieważniła wynik konkursu, dusząc tym samym aferę w zarodku. Jednak wcześniej była firma pani wiceminister miała więcej szczęścia ? zarobiła tłuste 27 mln za szkolenia dla tzw. cyfrowej szkoły.”

    60 mln na szkolenie stoczniowców , 70 mln na szkolenie nauczycieli – czy ten rząd nie za bardzo dba o nasze wyszkolenie ?

css.php