Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

29.11.2013
piątek

Wszystkie szkoły do kontroli

29 listopada 2013, piątek,

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział ponowne skontrolowanie szkół, czy są przygotowane do przyjęcia 6-latków. Wracamy więc do punktu wyjścia. Poprzednia minister edukacji zarzekała się, że szkoły są przygotowane. Obecna już tej pewności nie ma. Okazało się, że raport o stanie szkół został przygotowany na podstawie kontroli kilkudziesięciu placówek, teraz sprawdzone mają zostać wszystkie. Czy to w ogóle możliwe?

Wyciągać ogólne wnioski na podstawie kontroli 32 szkół, czyli 2-3 promili, to głupota. Obiecywać, że sprawdzi się kilkanaście tysięcy szkół, to wariactwo. Mam wrażenie, że w sprawie 6-latków rząd zaczyna już świrować, tak bardzo nie ma pomysłu, jak wybrnąć z matni, w którą sam siebie wpędził. Raz więc słyszymy ewidentne kłamstwa, a innym razem obiecywane są gruszki na wierzbie, co w sumie na jedno wychodzi.

Chociaż całym sercem popieram jak najwcześniejszą edukację, w tym także 6-latków w szkole, to budzi się we mnie opór. Rząd tak nieudolnie wprowadza tę reformę, tak kręci i kombinuje, że odruchowo wołam „Ręce precz od 6-latków”. Jeśli tak czuje się zwolennik reformy, to co ma powiedzieć przeciwnik? Platforma Obywatelska nie tylko nie przekonała przeciwników, ale swoją nieudolnością zniechęciła zwolenników. Zapowiedź totalnej kontroli jeszcze pogarsza sprawę. Od razu widać, że rząd nie ma pojęcia, w jakim stanie są szkoły, dlatego planuje zwizytować wszystkie placówki. Zamiast wspierać, straszy. Proponuję od razu poprosić wojsko o pomoc. Bez wsparcia 100-tysięcznej armii nigdy nie poznamy wyników tej kontroli.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Ale co tu sprawdzać? Wiadomo przecież, że w polskiej szkole jest wiele problemów i to niezależnie od tego czy edukacja zaczyna się od szóstego czy siódmego roku życia. Niemniej, dobrze się stało, że dzieciaki w wieku 6 lat pójdą do szkoły. Warto tutaj przywołać słowa Jacka Żakowskiego, który przed głosowaniem w Sejmie tak komentował na antenie TOK FM:

    „Ten, kto odpowie „tak” na pytanie o zniesienie edukacji szkolnej dla sześciolatków, powinien stanąć przed sądem. Za wyszydzanie i lżenie narodu polskiego. Bo wyraziłby przekonanie, że polskie dzieci są głupsze od tych z innych krajów, niedorozwinięte ewolucyjnie”

    I to jest prawda. Polskie dzieciaki nie są głupsze niż np. japońskie (gdzie edukację rozpoczyna się jeszcze wcześniej). Poza tym rodzice przeciwni tej reformie demonizują problem twierdząc, że edukacja w 1-3 to od razu oceny itd. Jest to nieprawda. Wiadomo przecież, że nawet teraz nie stawiam się tam teraz ocen tylko jakieś „słoneczka”, nie ma presji, nie jest to jeszcze taka „prawdziwa nauka”, więc nie ma się czego obawiać.

  2. Świetny komentarz – trafnie pokazuje absurdy rządów.

    Co do dzieci: nowa minister mówi, że 6-latki są gotowe na pójście do szkoły i, choć to frazes, to jednak słuszny. Inna kwestia czy szkoły są gotowe. W moim przekonaniu wiele szkół nie jest dziś gotowych przyjmować sześcio-, siedmio- czy ośmiolatków. Szkoły są gotowe przyjmować adeptów na małych profesorków, którzy zasiądą w ławach i z prędkością transferu wyrażanego w bitach na sekundę będą chłonąć wiedzę teoretyczną.

    Nawet jeśli początkowo wydaje się, że szkoła jest przyjazna dla dziecka, dość szybko to się kończy w 4 klasie podstawówki. Gdy do gimnazjów dotrą dzisiejsze maluchy rok wcześniej posłane do szkoły, trzeba będzie zreformować raz jeszcze dla nich program, bo w wieku, gdy stopniowo kształtuje się umiejętność samodzielnego wyrażania sądów i myślenia abstrakcyjnego, rok różnicy to niemal przepaść.

  3. Próba liczące promile badanej populacji to bardzo dobra próba

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polskie dzieci sześcioletnie był objęte obowiązkiem nauki w tak zwanych zerówkach. Uczyły się tego samego, co w nowych klasach pierwszych. Mówienie o jakimś ?skoku cywilizacyjnym? jest zwykłą propagandą. I wprowadzaniem obywateli w błąd. Cały zabieg polega tylko na tym, aby zdjąć z przedszkoli jeden rocznik i zrobić miejsce dla chętnych. Osiąga się w ten sposób niebywały wzrost „uprzedszkolnienia” . I w statystykach UE skoczymy o kilka pozycji.
    Niestety nikogo nie obchodzą dalsze losy takich ?wcześniaków?. W przedszkolach dzieci uczyły się i bawiły w przyjaznym środowisku. Place zabaw w tych placówkach to z reguły teren zielony gdzie można się wybiegać i pobawić. Przy szkołach powstają ogrodzone szczelnie klatki (jak dla drobiu) z plastikową wykładziną i kilkoma zabawkami, (projekt wesoła szkoła i tp) . Smutny widok i pewnie odbije się na psychice ( agresja).
    Do niedawna wmawiano nam konieczność odizolowania szóstoklasistów od gimnazjalistów. A co się robi? Dzieci o rok młodsze trafią do gimnazjów!?
    A potem będziemy mieli 16 letnich absolwentów zawodówek i siedemnastoletnich maturzystów bez prawa jazdy. Nawet na emigrację zarobkową nie będą mogli wyjechać, jako nieletni 🙂

  6. Z tą kontrolą to gospodarz miszcz.
    Jakby się władza nie obróciła, dupa z tyłu.
    I zawsze kopnąć się da. Hejterski wpis.

  7. Krystianie, w szkole mojego dziecka nie było żadnych słoneczek w klasach 1-3, nauczycielki stawiały oceny.

  8. „Wyciągać ogólne wnioski na podstawie kontroli 32 szkół, czyli 2-3 promili, to głupota.”

    ******************************************

    Mamy już ocenione 32 szkoły. Wyobrażam sobie, że szkoły dostawały oceny. Jedna 100 a inna 116. A jeszcze inna 83. Mamy 32 oceny końcowe. Z tychże ocen obliczamy sigmę czyli odchylenie standardowe a także wartość średnią. Ustalamy poziom ufności alfa. Zwykle alfa = 0.05 (poziom ufności 95%) ale oczywiście można sobie wybrać co się komu podoba. Ustalamy sobie błąd oszacowania, czyli wielkość odchylenia od wartości średniej w jakim chcielibyśmy aby zmieściły się otrzymane wyniki.

    Liczność próbki n to (z_alfa/2 x sigma / błąd)^2.

    Pytanie do Gospodarza: gdzie w tym wzorze jest liczność populacji?
    Mam nadzieję, że ten polonista nigdy nie zastępuje na lekcji matematyki w elitarnym liceum. Wypowiadać się na temat rachunków nie umiejąc w tak oczywisty sposób tabliczki mnożenia to żenada.

  9. @w czym problem
    „Humaniści” tak mają – „Nie znam się,ale się wypowiem, bo mi się widzi,że … „;-) To nie tylko Gospodarz, ale te wszystkie parkery, Gekka/eltoro/ignoranty, ync-ce przede wszystkim … 😉

  10. belferxxx 30 listopada o godz. 15:44
    Humaniści? tak mają ? ?Nie znam się,”
    No właśnie. Ja nie wymagam od każdego znajomości statystyki. Ale trzeba mieć wbudowany mechanizm bezpieczeństwa, który zadaje nam pytanie: „czy ja się znam na tym temacie?” Jak nie – to mechanizm taki powinien skłonić nas do sprawdzenia przed otwarciem buzi. W Polsce z okazji każdych wyborów, a już szczególnie do Sejmu przerabiane jest zadanie „czy progrozy wyborcze się sprawdzą i dlaczego się nie sprawdziły”. Wydawać by się mogło, że normalni, inteligentni ludzie zdążyli już zapoznać się z odpowiedzią na to pytanie. A nie jak co roku mleć w kółko macieju ten sam temat o błędnych prognozach i manipulacjach różnych biur badania opinii. Tych wzorków nie ma aż tak dużo, nie są one trudne, ja też nie jestem jakimś guru (np. w poprzednim wpisie mogłem być dokładniejszy i użyć wzoru dla populacji skończonej o licznosci równej liczności szkół w Polsce zamiast nieskończonej, co ktoś mógłby mi wytknąć) ale w sumie chodzi o to, aby gryźć się w jezyk i sprawdzać.
    Gospodarzowi czepiałem się już kilka razy ale jest On odporny na wiedzę. Obiecał zweryfikować swoje twierdzenia co do wyników matur nieskorelowanych ze stopniami i dalej liczy.
    Myślałem, że skoro nie umie policzyć to chociaż nauczy Go to konieczności gryzienia się w język przed wypowiadaniem takich jak te o 32 szkołach twierdzeń.

    Dlaczego polska szkoła nie nauczyła Go jeszcze jako ucznia, że dla ustalenia liczności próbki ważniejszy jest typ rozkładu i stopień zróżnicowania danej cechy w populacji oraz margines błędu co do wyniku badania z jakim godzimy się żyć od liczności badanej populacji nie mam pojęcia.

    W ten sposób polskie elity urzyźniają glebę, na której możliwe jest „dyskutowanie” o Rosjanach rozpylających sztuczną mgłę. Gdyby wiekszość Polaków miała podstawowe wiadomości z fizyki to każdy mógłby sobie wyliczyć w 5 minut ile wody było by wymagane i jaka ilość energii aby zamienić te wodę w mgłę pokrywającą obszar nad lotniskiem i natychmiast wyśmiać spiskową teorię numer jeden czy numer pięć.
    Upadek kształcenia w przedmiotach przyrodniczych odbija się na być może najważniejszych sprawach dla Polski. PiS być może przejmie władzę w państwie skoro jest taki sprawny we „wzbudzaniu wątpliwości”.
    Tutaj Gospodarz atakuje rząd za zbyt małą próbkę – w czym może mieć ale może też nie mieć racji – ale z całkowicie złego powodu. Powinien argumentować opisując wielkie zróżnicowanie polskich szkół pod względem przygotowania na przyjęcie sześciolatków (o ile jest to prawda) i podawać jakieś tego przykłady – zamiast potępiać w czambuł pomysł sprawdzenia „tylko” trzydziestu szkół „bo to głupota”.

  11. Tak dla lekkiego zbalansowania dyskusji w której tezę o gotowości dzieci przyjmuje się właściwie bezkrytycznie a rozważa tylko szkoły:
    http://www.cam.ac.uk/research/discussion/school-starting-age-the-evidence

css.php