Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

30.08.2013
piątek

Podcinanie skrzydeł

30 sierpnia 2013, piątek,

Nauczyciele na skrzydłach wracają do szkół. Mamy pracę, są godziny, przybędą uczniowie – sama radość. Dzisiaj odbędą się posiedzenia rad pedagogicznych. Dowiemy się na nich tylu złych rzeczy, że nawet największym orłom opadną skrzydła.

Nigdy nie mogłem pojąć, dlaczego na zebraniach nauczycieli panuje taki negatywizm. Czy mówi dyrekcja, czy przewodniczący zespołów przedmiotowych, czy szeregowi pracownicy, każdy podkreśla braki i wady, jakie wystąpiły tu i tam.

Dowiadujemy się na przykład, że 50 proc. osób wykonywało jakieś zadania źle, czyli mówi się, że szklanka jest do połowy pusta. Nawet jak 10 proc. robiło coś źle, to nadal podkreśla się, że szklanka jest pusta w tej właśnie ilości. Nawet jak tylko jedna osoba coś spieprzyła, to podkreśla się to spieprzenie, a o wydajnej pracy 99 proc. osób nie mówi się ani słowa. Jednej kropli brakuje w szklance i jest problem.

Zresztą choćby się w szkole przelewało, szklanka nigdy nie będzie pełna. Negatywizm całą gębą, nieustające podkreślanie braków i ciągłe gadanie, że musi być lepiej, bo było źle. Tego właśnie się spodziewam po dzisiejszym zebraniu, czyli bolesnego podcięcia skrzydeł. Jeszcze mam dobry humor, ale za kilka godzin go stracę.

To samo, co zrobi nam dyrekcja i koledzy-liderzy, my potem zrobimy uczniom. W najbliższym czasie przeprowadzimy w klasach sprawdziany kompetencji. Wyniki posłużą nam do uświadomienia uczniom, że są chodzącymi zerami i mają braki jak stąd do Honolulu. Jak już podetniemy jedni drugim skrzydła, weźmiemy się do pracy i zaczniemy uczyć.

Piszę ten tekst przed zebraniem rady pedagogicznej. Jeśli okaże się, że podcinania skrzydeł nie było, wchodzę pod stół i odszczekuję to, co napisałem. A potem lecę do gwiazd. Koleżanki i koledzy, nauczycielki i nauczyciele, szczęśliwego nowego roku szkolnego! Oby szklanka w końcu okazała się pełna!

PS: Dostałem wczoraj SMS-a ze sklepu, gdzie jestem stałym klientem: „Twoje zadowolenie, nasza pasja”. Od czegoś takiego skrzydła rosną.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Ten negatywizm to bolączka ogółu, a nie jedynie nauczycieli.
    Jak Polska długa i szeroka Polak Polakowi najokrutniejszym kontrolerem i krytykantem.

    Mnie się podoba zaś podejście innego rodzaju.
    „Ta szklanka jest w połowie pusta? No to nie jest to moja szklanka!
    Moja szklanka jest zawsze pełna, a do tego jest co najmniej trzy razy większa!”

    Wszystkiego pozytywnego 🙂

  2. „sama radość” była widoczna w poprzednim wpisie. Wprost przepełnionym radością z powrotu uczniów.

    Aha, czy w razie szklanki pełnej możemy liczyć na zdjęcia z odszczekiwania pod stołem?

  3. Radzę czytać innego bloga. Ten Chętkowski już tak ma.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. mpn,
    odszczekam, jak najbardziej odszczekam. W mojej szkole zachowanie uczniów to tegoroczny priorytet wychowawczy, więc na pewno zbliżymy się do ideału. Na razie przygotowuję sobie grunt.
    Serdeczności
    Gospodarz

  6. Przepraszam, że zaśmiecam szanownemu koledze blog ale czy kolega nie mógłby napisać na swoim blogu albo w Polityce czegoś na temat dziwnej polityki oświatowej w Gliwicach. Przykładem tu może być przydział klas poszczególnym gimnazjum. Jak panu wiadomo miasto jest podzielone na rejony, które są przydzielane poszczególnym gimnazjom. I tak jakoś się dziwnie składa, że niektóre gimnazja są faworyzowane przykładem może być gimnazjum nr 5 w ich rejonie jest około 100 uczniów więc jakim cudem otrzymali przydział 5 klas. W końcu chyba pięciu klas ze względu na podziały na grupy ćwiczące na wychowaniu fizycznym i językowe nie da się zrobić z 100. Czy to nie wydaje się panu dziwne? Proponowałbym panu jeżeli chce się pan tym zająć zwrócić się z pytaniem o informacje do urzędu miasta o ilość dzieci w poszczególnych rejonach i ilość klas przydzielonych poszczególnym gimnazjom. Sądze, że to byłaby szansa na nagrodę dla dziennikarza pytanie czy będzie pan miał odwagę, żeby się jej podjąć.

  7. Sauromie,
    powinieneś zapoznać z tym problemem dziennikarzy regionalnej prasy czy innych mediów. Myślę, że jest to przede wszystkim sprawa dla regionu, a dopiero potem dla ogólnopolskich mediów. Takie problemy trafiają się w wielu miejscowościach. Ten blog czytają dziennikarze zajmujący się edukacją, więc może któryś podejmie temat.
    Pozdrawiam
    Gospodarz

  8. @Saurom
    1. Gimnazjum nr 5 jest z klasami integracyjnymi, w których uczy się (według przepisów) do 20 uczniów.
    2. Miasto ma obowiązek zapewnić miejsce w gimnazjum rejonowym każdemu chętnemu z danego rejonu, ale od roku 75 ubiegłego wieku rejonizacja nie obowiązuje ucznia, więc jeśli w poprzednich latach w tym gimnazjum uczyło się dużo uczniów z innych rejonów (EWD tego gimnazjum jest niezłe, a rodzice często się tym kierują) organ prowadzący może zwiększyć ilość klas kosztem szkoły, która nigdy nie miała pełnego naboru.

  9. odpowiedz na pańskie prytanie: wystarczy pójść na msze do ewangelików i porównać z katolicką.
    Widząc ich radość można wtedy zrozumieć dlaczego byliśmy, jesteśmy i będziemy upierdliwi dla wszystkich, w tym dla najbliższych i samych siebie. Czyli, katolik, katolikowi, katolikiem w katolickiej III RP.
    (mea culpa, ale co dobrego to Bóg, moim przeznaczeniem jest śmierć – 6 mln tropów w II WS nie powstrzymało Powstania Warszawskiego i mordowania Polaków przez Polaków już po II WS, śmierdzące umartwianie ciała – czuć do dzisiaj, śpiewanie „miłujmy się” grobowym głosem, pojawianie się szczęścia na twarzach dopiero po „idźcie ofiara spełniona”, itd)

  10. Adam 2222 31 sierpnia o godz. 0:26
    W dużej mierze masz rację, ale – w oparciu o moje doświadczenia sprzed 30 lat – w Polsce zakon zakonowi nie równy. Do tego nawet w ramach jednego zgromadzenia zdażali się bardzo różni księża i siostry. Byli też i tacy roześmiani, z gitarą, dowcipem (czasami bardzo risque), nie-otyli czyli w dobrej formie fizycznej i z ogólnie optymistycznym nastawieniem do życia. No i bywały smutasy, urzędasy, nudziary, grube, wiecznie niezadowolone. Jak wszędzie.

css.php