Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

27.08.2013
wtorek

Wojskowi w szkole

27 sierpnia 2013, wtorek,

Kończy się obecność emerytowanych wojskowych w szkołach. Stara kadra odchodzi z powodu zaawansowanego wieku, a młodsi byli żołnierze nie są zatrudniani przy tablicy, gdyż wolnych etatów nie ma dla nikogo.

W tym roku odszedł z mojej szkoły ostatni wojskowy – człowiek legenda. Zastąpi go cywilny nauczyciel, jeden z tych, któremu zabrakło godzin własnego przedmiotu, więc uzupełni czymś, co dawniej nazywało się przysposobieniem obronnym, a obecnie wychowaniem dla pokoju czy jakoś tak.

Z wojska na emeryturę odchodzi się dość wcześnie, często przed czterdziestką. Tacy młodzi emeryci pasowali jak ulał do szkół. Radzili sobie też świetnie, nie było dla nich trudnej młodzieży. Facet z wojskową przeszłością był na wagę złota w sfeminizowanym środowisku pedagogicznym. Stanowił żywy dowód, że z każdego ucznia można zrobić porządnego człowieka, a z każdej klasy zgrany zespół. Jak wchodziłem do sali po lekcji wojskowego, to ani jeden papierek nie leżał, a po innych nauczycielach to się wchodziło czasem jak do chlewa.

Pracowałem parę lat temu z emerytowanym wojskowym w szkole w centrum Łodzi, obok hotelu, przy którym przechadzały się prostytutki. O miejsce parkingowe było niezwykle trudno. Pamiętam, że owe dziewczyny pilnowały, aby miejsce dla mojego kolegi było zawsze wolne. Byłem świadkiem, jak jedna z nich wydarła się i dosłownie wyrzuciła człowieka, który chciał zostawić tutaj swój samochód. Powód tej troski był prosty. Zimą dziewczyny przychodziły się ogrzać do szkoły. Nauczyciele, mający dyżur na parterze, wypraszali je. Tylko stary żołnierz tego nie robił, pozwalał usiąść, pogadał. Więc panie go szanowały. No i takich ludzi w szkołach już nie ma.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Ten przedmiot dzisiaj nazywa się „Edukacja dla bezpieczeństwa”.

  2. Obawiam sie, ze ucznowie przyjeli te nieobecnosc zawodowych wojskowych w szkolach pozytywnie. Ja mialem nieszczescie miec za wychowawce w technikum emerytowanego oficera, nauczyciela tzw. PW. Nistety, ale reprezentowal on (jak zreszta ogromna wiekszosc zwodowych wojskowych) intelektualny poziom o kilka kategorii nizej niz sprzataczki. ktore zreszta, w odroznieniu od nego, wykonywaly jakas pozyteczna robote. 🙁

  3. Sfeminizowane środowisko się nie podoba? Ubiegły (czy raczej: wciąż trwający) rok szkolny. Nocne zajęcia z młodzieżą. Szkoła obrzucona petardami. Zanim przyjechała policja, wypadało sprawdzić, czy uczniowie są bezpieczni. Teren dookoła szkoły sprawdzają nauczycielki (czyli rodzaj sfeminizowany), a nie nauczyciele. Powód? Żaden z pracujących samców nie wyraził gotowości do prowadzenia zajęć nocnych. To tak w temacie legendy co by to nie było, gdyby było więcej facetów w szkołach. Swoją drogą nikt nie broni mężczyznom szkół oblegać.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ależ Darku, w naszej szkole nadal pracuje jeden oficer WP – uczy fizyki:)

  6. Ja miałem same pozytywne doświadczenia . Moim nauczycielem Przysposobienia Obronnego w Technikum był emerytowany major , pasjonat strzelectwa. To on nauczył mnie strzelać z broni palnej i zaraził swoją pasją. Nauczył tego też dziewczyny które do dziś wspominają to z uznaniem . Zmarł na służbie, wracał po lekcjach do domu , zawał dopadł go tuż za progiem szkoły .Stało się to długo po tym jak ja ukończyłem szkołę, dobrze że jeszcze wielu mogło skorzystać z jego pasji

  7. Na temat pracy „wojskowych” w szkole, to można wiele napisać – dziwne, że się takim tematem szacowny autor zajmuje u progu nowego roku szkolnego. Wolałbym, żeby pomyśleć o idiotyzmach z wyborem podręczników (15 czerwca trzeba było ustalić szkolną listę, natomiast kolejne części podręczników otrzymywały dopuszczenia MEN-u w wakacje, przez co mogą być TYLKO materiałami pomocniczymi na zajęciach, bo aneksu do listy zrobić nie wolno).
    Ciekawi mnie także, co pan Chętkowski myśli o informatorze maturalnym (część dotycząca języka polskiego liczy ZALEDWIE 156 stron – jak nadrobić stracony rok?)?

    PS. Brzydko nie wiedzieć poloniście, jak nazywa się obecnie dawne przysposobienie obronne…

  8. Stary żołnierz w symbiozie z prostytutkami. Markietankami? Żołnierz-nauczyciel. Prawie jak Lucjan Szenwald. Ileż materiału dla polonisty z miasta Łodzi! Brechta muszą tam grywać pasjami.

    Nasz licealny peowiec obecność sprawdzał. Z dziennika sylabizował nazwiska uczniów.

    -Sznurek? Nazywasz się Sznurek? Naprawdę Sznurek? Ha, ha, ha!
    Co to za nazwisko! Żeby dziecko Sznurek nazwać! Że co? Że nazwisko się dziedziczy a rodzice „dają” najwyżej imię? Pierniczysz. Zamknij się. Nie podskakuj.

    -Dwu-Członowy. A to co za dziwoląg? Dlaczego nazwisko jest z dwóch słów? Po co komu takie durne nazwiska? To nie po polsku! Co to twoi rodzice głupi byli czy jak? Nie umieli żeby matka nazywała się jak ojciec? U mnie w rodzinie wszyscy umieli! A u ciebie nie? Czego matka nie wzięła nazwiska po ojcu? Wstydziła się?
    Że co? Że ojciec już miał dwuczłonowe nazwisko? I matka nazywa się tak jak ojciec? Też Dwu-Członowa? Jakieś idiotyzmy!

    Wykłady nam robił. O wyższości pały bojowej nad cepem bojowym. Pała jest bardziej niezawodna, bo składa się tylko sama z siebie. A cep ma dwie części i jeszcze połącznie pomiędzy nimi. I na tym połączeniu może się zepsuć. A w wojsku cenimy niezawodność. Zapisaliście, barany? Wy tylko myślicie, że jak klasa matymatyczna to wy jesteście geniusze. A ja wam pokażę, że barany.

    Trep.

  9. Ferdynand Etyk
    Cyt: „… sluzylem dosc dlugo w wojsku, a nawet skonczylem szkole oficerska, … ”
    Tak, tak to slowa p. Ferdynanda Etyka !
    Nigdy nie mialem odwagi zapytac o ta szkole oficerska; gdzie, kiedy w jakim stopniu. etc. Po szkonczeniu jest sie oficerem, czy nie ?
    Zatem jestesmy „brothers in arms” … Ja mam stopien oficerski w dwoch roznych silach zbrojnych a tow. officer tylko w jednych, czyz nie tak ?
    Liar, liar your pants on fire !

  10. Jedno z wspomnień z liceum – lekcje z przysposobienia obronnego, nauczyciel niby typowy wojskowy – stary jak świat, smoczy oddech, w zielonym dresie chodzi. Na zajęciach zabytkowe maski p.gaz i informacje na temat zachowania w trakcie ataku atomowego. Potem dowiedziałem się, że nigdy w wojsku nie był. Na jego miejsce przyszedł młodszy człowiek a przedmiot zmienił nazwę na obrona cywilna. O dziwo można się było od niego czegoś ciekawego dowiedzieć, tyle że oprócz pracy w szkole pracował w armii.

  11. Podzielam postulat Władka o refleksje(?) a temat nieszczęsnego (dla uczniów klas już II i n-li) informatora. Jednakowoż myślę, że taki tekst powstanie tutaj.
    Nie podzielam natomiast zachwytów Gospodarza nad emerytowanymi wojskowymi w szkołach (choć wierzę, że trafił na samych pozytywnych).
    Pułkownik z naszej szkoły skoczył również prawo (ale pewnie jak ci tramwajarze w czasach stalinizmu). Jednak żywa w nim była i praca w UB (z czym się nie krył, strasząc n-li- nawet w latach 90-tych- znajomością naszych teczek).
    Zacytuję wspomnienie absolwenta:
    „Trzymał żelazną dyscyplinę. Raz zdarzył się jednak harmider w klasie. ‚Co wy sobie myślicie- huknął pułkownik- jak sobie dawałem radę z bandytami, to z wami nie dam rady?’. Kim byli owi nieszczęśni ‚bandyci’ dowiedziałem się nieco później”.

  12. wygląda, ze wyjątki są wszędzie, nawet wśród wojskowych, w co ciężko uwierzyć. Ale w to, ze „a z każdej klasy zgrany zespół” to już za duże przegięcie.
    Obecni Władcy Móch starają ze wszystkich sił by rozbić i skłócić społeczeństwo i szkoły razem z mediami i księżmi, są do tego celu używane. Solidarnym społeczeństwem trudno poniewierać

    ?Edukacja dla bezpieczeństwa?, czy może ktoś wyjaśnić sens tego przedmiotu ?

  13. @w czym problem?
    No, takim aż durniem to mój „wychowawca” nie był, ale niewiele był od niego lepszy… A swoją drogą, to co tam robiła policja/milicja pod tym hotelem? Przecież każdy ma prawo parkować na ogólnie dostępnym miejscu, należącym do przecież do miasta Łodzi (nawiasem mego rodzinnego), a nie do pracujacych tam pań czy też emerytowanych wojskowych. Jesli więc korzystał ów nauczyciel PW z takiego miejsca, to znaczy, ze ciągnął on był materialne korzyści z naruszania prawa. A taka osoba nie powinna byc nauczycielem! Gdzie jak gdzie, ale w szkole nie ma miejsca dla kryminalistów!
    Pozdr.

  14. Edukacja dla bezpieczeństwa to przedmiot zbliżony treściami do przysposobienia obronnego z tą różnicą, że nie realizuje się go w szkole ponadgimnazjalnej w wymiarze dwóch godzin tygodniowo (lub jedna godzina w klasie pierwszej i jedna godzina w klasie drugiej), tylko że jedną godzinę realizuje się w trzeciej klasie gimnazjum, zaś drugą w pierwszej klasie ponadgimnazjalnej

  15. Ten przedmiot przekształcono z PO(zamiast zlikwidować) właśnie dla wszesnoemerytowanych trepów … 😉 Inaczej trzeba by zwalniać tych co już pracowali, a i dla nowych by miejsca nie było!

  16. Była taka rzecz jak „zeszyt przedmiotowy”. Poliniowany, z pytaniami i miejscem na odpowiedzi. Znaczy fragmenty podręcznika trzeba było przepisać w te linijki.
    Nie robiłem tego przez cały rok, a wypełniony zeszyt oddać trzeba było pod rygorem nie dostania promocji. Wieczorem w przeddzień zebrania zeszytów do oceny siadłem więc i wypełniłem go alfabetem. Wpisałem w puste linijki jako odpowiedzi na pytania ciąg literek:

    Abcedef ghijklł mnoprstu, wxy. Z abc, defghij klmnop. ?.itd. Od czasu do czasu, zupełnie losowo, wpisywałem słowa: „NATO”, „ONZ”, „NRF”, „Układ Warszwski”, „ZSRR”.

    Starałem się o miłą dla oka interpunkcję oraz ilość przerw między „wyrazami”. Dostałem z zeszytu 3+, czyli dokładnie średnią klasową.

    Trep nie tylko był głupi jako człowiek ale do tego oszukiwał jako pracownik. Zapewne odchylił tylko okładkę zeszytu, na pierwszej stronie postawił losowo ocenę i niczego nie czytał.

    I pomyśleć, że takim trepom jak on PRL zafundował setki tysięcy ton stali w zabawkach do zabijania. Z taką dumą pokazywanych na defiladach. Kosztem poziomu życia w Kraju.

  17. @M. Legionnaire
    Tak, skończyłem podczas studiów edukację w szkole oficerów rezerwy w ramach tzw. Studium Wojskowego. Tyle, że na szczęście zabrakło dla mnie miejsca na ostatnim obozie, kiedy to rozdawano nominacje na podporucznika, a więc szczęśliwie zakończyłem mą karierę wojskową jako kapral podchorąży rezerwy. Tyle, że w armii powinno być najwięcej szeregowców, a wiadomo, że szeregowiec najbardziej ma się bać właśnie kaprala! 😉
    Pozdr. 🙂

  18. Niestety dalej pracuja.
    W technikum zwalnia sie młodych nauczycieli , ale emeryta wojskowego nie- bo żona w urzedzie pracuje !

    wojskowy niestety kompletnie nie panuje nad młodzieżą -np. wychodzą z lekcji przez okno. Wpisuje mnustwo uwag , z których reszta nauczycieli sie tylko smieje !
    Ale jest to bardzo spokojny człowiek, musi przecież do emeryturki dorobić.

css.php