Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

4.03.2013
poniedziałek

ZNP pod prysznicem

4 marca 2013, poniedziałek,

W moim mieszkaniu woda pod prysznicem leci letnia, ale odkąd zamontowałem w kabinie radio, robi się gorąco. Szczególnie gdy uda mi się trafić na wiadomości oświatowe. W weekend miałem szczęście usłyszeć, jak potężny jest związek nauczycieli w Meksyku. Tak potężny, że jego przewodnicząca mogła zdefraudować półtorej setki milionów dolarów i zauważono to dopiero po kilkunastu latach (zob. info). Ta informacja tak na mnie podziałała, że musiałem przykręcić kurek z ciepłą wodą i odkręcić zimną. Co za wiadomość!

Meksyk ma trzy razy tyle ludności co Polska i dziesięć razy więcej nauczycieli należących do związków. Półtora miliona działaczy robi wrażenie. Podejrzewam, że na dziesięciu nauczycieli dziewięciu należy do związku. W Polsce zaledwie co piąty decyduje się przynależeć do jakiejś organizacji związkowej. Chociaż obecnie obserwuje się tendencję wzrostową. Sporo młodych nauczyciele zapisuje się do związków. Nikt już nie powie, że związkowcy to gromada starców, dzisiaj towarzystwo jest bardzo zróżnicowane wiekowo. Niektórzy wchodzą na drogę związkową prosto po studiach, co jeszcze kilka lat temu właściwie się nie zdarzało.

Co może związek nauczycieli? Na pewno nie jest tak bogaty jak w Meksyku, więc jak ktoś myśli o karierze związkowej, to musi zapomnieć o milionach i luksusowym życiu. W ogóle do pewnego etapu pieniędzy nie ma żadnych, ale nawet na najwyższym szczeblu to są nieduże sumy. Największą wartością, jaką można uzyskać, jest ochrona związkowa przed zwolnieniem. Otrzymują ją jednak nieliczni, przeważnie tylko jedna osoba w szkole. Ponieważ jednak wszyscy nauczyciele są w jakiś sposób chronieni przed zwolnieniem (patrz Karta), ochrona związkowa nie jest żadnym przywilejem. Rodzi się więc pytanie, po co nauczyciele zapisują się do związków? Być może w takim kraju jak Meksyk czynią to dla kariery i pieniędzy. Ale w Polsce? 80 proc. nauczycieli uważa, że nie ma po co. Zgadzam się, półtorej setki milionów dolarów z tego nie będzie, najwyżej zawiść, masa oszczerstw i stek bredni pod naszym adresem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. ” Ponieważ jednak wszyscy nauczyciele są w jakiś sposób chronieni przed zwolnieniem (patrz Karta),”

    Proszę nie powielać mitów oświatowych, nie wszyscy nauczyciele, tylko mianowani i dyplomowani.
    Ja np. nie jestem w żaden sposób chroniony (w jednej szkole umowa na zastępstwo, 3 dni wypowiedzenia, w drugiej kolejna na czas określony do końca sierpnia)
    I tak co roku mam, jak i wielu nauczycieli.

  2. Ze związkami nauczycielskimi to jest tak, że ci którzy mają tam dożywotnie posady zapomnieli po co tam są. Ale to jest problem prawie wszystkich osób pełniących funkcje publiczne w naszym kraju. Wystarczyłoby gdyby związkowcy autentycznie pilnowali spraw pracowniczych np gospodarowania funduszem socjalnym, przestrzegania praw człowieka ( czytaj: przeciwdziałania mobbingowi ). Mam wrażenie , że nauczycielskie związki zawodowe od dawna pogodziły się z reorganizacjami w oświacie. Tylko dlaczego nie przygotowały dla tysięcy zwalnianych nauczycieli ” miękkiego lądowania” – czyli wskazania możliwości przekwalifikowania się lub wywalczenia alternatywnych miejsc pracy ?
    A z tym majątkiem ZNP nie jest tak źle : w Łodzi Klub Nauczyciela, sanatoria i domy wczasowe i hotele nauczycielskie w całej Polsce. Nikt z tego nie korzysta?

  3. ? Ponieważ jednak wszyscy nauczyciele są w jakiś sposób chronieni przed zwolnieniem (patrz Karta),?
    Chyba nie żyjemy w tym samym kraju. Mam kilku znajomych, którzy zostali zwolnieni a byli nauczycielami dyplomowanymi (Grześ też się myli).

    Z ZNP wystąpiłem ładnych kilka lat temu. W zeszłym roku próbowałem się zapisać. Tragedia. Rozmawiałem z Panią, która potrafiła mówić wyświechtane hasełka. Jak usłyszałem zdanie „… musicie protestować, wyjść na ulicę, my was poprzemy …”, to odechciało mi się związków. Przydałaby się na szczycie w ZNP osoba czynna zawodowo. Związkowcy dalej myślą, że etat nauczyciela wynosi 18 godzin. Nie wiedzą, że z godzin karcianych jesteśmy rozliczni rygorystycznie. Trzeba to przeżyć aby wiedzieć, że 18 godzin to już przeszłość.
    Mam żal do związków. Dawno im przestało chodzić o nauczycieli. Siebie postawili na pierwszym miejscu i bardzo pilnują aby nie spaść ze stołka.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak w każdej sprawnje organizacji wynagrodzenie kierownictwa powinno zależeć od korzyści dla członków/pracowników. Proszę sobie sprawdzić, jak zmieniały się zarobki meksykańskich nauczycieli za kadencji lulsusowej przewodniczącej. Nie myślę, że jej bardzo żałują tych milionowych zakupów w http://www.neimanmarcus.com/

  6. ZNP się nie sprawdza. Nauczyciele powinni wynająć sobie prawników. Może wtedy nie straciliby praw nabytych (zmiana wieku emerytalnego) i mieliby prawo do pełnej zapłaty za swoją pracę (myślę o tzw. „godzinach karcianych”). O wielu innych sprawach nie wspomnę (m.in. wyposażenie miejsca pracy, ustalenie wymagań i kryteriów pracy itd.)

  7. ZNP się nie sprawdza. Nauczyciele powinni zainwestować w dobrego prawnika. Może wtedy nie straciliby praw nabytych (myślę o zmianie wieku emerytalnego), mieliby zapewnione warunki do pracy w szkole i nie musieliby we własnych domach, na własny koszt organizować warsztatu pracy. Może mieliby też ustalony zakres obowiązków, bo w tej chwili na żądanie dyrekcji muszą być reżyserem, choreografem, plastykiem, konserwatorem wnętrz ( i czym jeszcze zależy od inwencji dyrektora), a dodatkowo np. nauczycielem historii.

  8. Trzeba jednak patrzeć, kogo się do tych związków wybiera. Szefowa związku w mojej pipidówce jest bardzo na miejscu. Chociaż nie jestem w ZNP, wiem, że mogę na nią liczyć. Jest bardzo pomocna i w dodatku zna się na przepisach oświatowych lepiej niż niejeden prawnik.

  9. To Broniarz zafundował nam hallówki, teraz dzienniczki nauczyciela,…;-) Bierze kasę za udział w propagandzie MEN!!!
    To po … mi taki „związkowiec”???;-)

  10. Smutek mnie ogarnął po przeczytaniu tych komentarzy. Poraża ogrom niewiedzy i wyświechtane slogany na temat roli związków zawodowych w oświacie. Gdyby nie działania ZNP na pewno już dawno nie mielibyśmy Karty Nauczyciela i emerytur kompensacyjnych, a większość szkół byłaby prywatna z pensum w wymiarze ok. 30 godz.

    do belferxxx: hallówki weszły zamiast zwiększenia pensum każdego nauczyciela o 4 godz. i zwolnienia ok. 50 tys. nauczycieli. Co lepsze, odpowiedź jest jedna. Jeśli nie masz pełnej wiedzy, to nie krytykuj, bo się ośmieszasz

  11. @janek
    1.Opowiadasz bajki Broniarza…;-)
    2. Nie zawsze brak zwolnień jest wart każdej(!) ceny!!!

  12. Dlaczego nauczyciel z jakiejś prymitywnej szkoły, do której chodza dzieci, z których olimpijczyków nie będzie, oj nie ( wpis 05.03 „Odbieranie klasy) mają się zapisać z Panem do jednego związku? Przecież jasne, że będzie Pan walczył o pracę w SWOJEJ SZKOLE bo myśl, żeby pospolitować się w jakiejś innej nawet Panu do głowy nie przyjdzie. Zwiążki zawodowe zakładają solidarność całej grupy zawodowej a nie np. nauczycieli liceum i to jest problem. Co do mizerii socjalnej związkowców to polemizowałabym. A dowcip , że w związkach zawodowych w Meksyku można więcej ukraść jest nieco ryzykowny…

css.php