Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

25.09.2012
wtorek

Bicie śmietany

25 września 2012, wtorek,

Trochę ucichła wrzawa wywołana otrzęsinami w Gimnazjum Salezjańskim w Lubinie, można więc skomentować to wydarzenie bez emocji (zob. materiał). Ot, było, minęło, ale co dalej?

Ubijałem w weekend śmietanę do naleśników i strasznie mi się kojarzyła z kolanami owego duchownego. Trzeba będzie zjeść furę naleśników i zagryźć je beczką soli, aby bita śmietana przestała się kojarzyć. Zadanie trudne i straszne.

Bohater afery, ksiądz z owego gimnazjum, usprawiedliwiał się, że otrzęsiny to stary zwyczaj. To prawda, powszechny i stary, podobnie jak studniówka czy wycieczka integracyjna, a może nawet starszy. Zwyczaj jest zatem uświęcony tradycją, czyli nie podlega typowej ocenie. Trzeba brać pod uwagę kontekst. Zatem księdzu wydaje się, że zlizywanie bitej śmietany z jego kolan znaczy zupełnie coś innego, niż to się ludziom wydaje. Jest w tym trochę racji, ale tylko trochę.

Problem wynika z czegoś innego. Otóż zwyczaje szkolne idą bardzo w dół. Studniówkę mają nie tylko maturzyści, ale także gimnazjaliści i uczniowie kończący szkołę podstawową. Tańczy się wtedy poloneza i trochę wariuje. Jak to przed egzaminem dojrzałości. Także grupa starszaków żegnająca przedszkole ma swoją studniówkę, tańczy poloneza i robi przy tym tak poważne miny, jakby za sto dni czekał wszystkich prawdziwy egzamin dojrzałości, a kurs na prawo jazdy i nauki przedmałżeńske każdy miał już za sobą.

To samo można powiedzieć o otrzęsinach. Brałem udział w tej zabawie jako kandydat na studenta. Zadania były na podobnym poziomie jak w Gimnazjum Salezjańskim. Też coś tam zlizywaliśmy, a jakieś typy sprawujące władzę pokazywały swoje gołe kolana, przed którymi trzeba było paść, ucapić, cmoknąć i oddać hołd. Przednia zabawa. Potem przyjęto nas do braci studenckiej. Afery z tego powodu nie było, gdyż wszyscy byliśmy pełnoletni, a niektórzy nawet bardziej. Kolega z roku miał np. 30 lat i doświadczenie studiowania w Czechach oraz w Rosji. Tam też przeżył otrzęsiny na bardzo prymitywnym poziomie.

Zgadzam się, że tradycja uświęca każde głupstwo. Jednak trzeba ją właściwie stosować. Tak jak nie ma tradycji urządzania studniówek niżej niż koniec nauki w liceum, tak samo nie ma żadnych prymitywnych otrzęsin dla dzieci. To, że rodzice organizują bale maturalne dla gimnazjalistów czy przedszkolaków, nie znaczy, że jest to godne pochwały. Tak samo fakt, iż w jakiejś szkole trzęsie się uczniami niczym studentami, nie znaczy, że jest to jeszcze dobre. Jeśli chcemy dać dzieciom przyjemność, wymyślmy imprezę na ich miarę, a nie przenośmy wojska do przedszkola czy akademika do gimnazjum.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 21

Dodaj komentarz »
  1. Jeśli tego typu zabawy na tym poziomie organizuje grupa uczniów dla innych uczniów, można to jeszcze tłumaczyć głupotą i nieroztropnością właściwą wiekowi, a także typowym dla wielu osobników w tym wieku sadyzmem. Jeżeli podobne „zabawy” na tym poziomie organizuje kadra mieniąca się pedagogiczną, to coś tu jest nie tak. U moich dzieciaków we wszystkich szkołach (gimnazjum i liceum) otrzęsiny są, ale polegają one raczej na turnieju klas (włączając w to wychowawców), jakieś zadania, trzeba się wykazać kreatywnością i pracą zespołową, są przebrania, konkursy, ale wiem, że żadne zlizywanie by po prostu nie przeszło, a kadrze nie przeszłoby to nawet na myśl. Zabrakło u tych „pedagogów” zarówno taktu, jak i wyczucia tego, co wolno nauczycielowi, a czego nie wolno, a to jest w szkole grzech śmiertelny.

  2. @Gospodarz
    Problem w tym, że te zwyczaje schodzą w dół samoistnie! I jest problemem czy będą się odbywały w sposób kontrolowany, nawet jeśli pojawią się tam jakieś elementy „niskiej kultury” czy zejdą do podziemia (a wtedy grożą różne wodniki-szuwarki (spuszczanie wody w sedesie z głową delikwenta wewnątrz), patefony – wylizywanie, pod kocią muzykę, deski klozetowej itp.itd.) Myślę, że lepiej łyknąć nieco pianki do golenia(a nie śmietany,jak media perwersyjnie informują) z kolan księdza niż np.zlizywać spermę z członka starszego kolegi.
    Kiedyś KrK był na tyle sprytny by zakorzenione święta pogańskie uczynić katolickimi. Czy my będziemy równie sprytni by inicjacyjne zwyczaje ucywilizować wyprowadzając je na światło dzienne????

  3. Oficjalna wersja salezjańska:
    „Obrzydliwe oszczerstwa jakoby dzieci miały zlizywać z kolan Dyrektora bitą śmietanę są zwykłymi pomówieniami niemającymi żadnego odniesienia do rzeczywistości.”

    Tak mi się skojarzyło.
    http://www.youtube.com/watch?v=M8rPyTJHB9s

    Zdjęcie słynnej pianki do golenia marki Bakoma. Specjalnie dla S-21.
    http://www.tokfm.pl/blogi/superaptekapl/2012/09/podwojna_patologia_i_upokorzenie_dzieci_salezjanie_klamia_i_kaza_klamac_dzieciom_min_w_sprawie_bitej_smietany/1

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „To, że rodzice organizują bale maturalne dla gimnazjalistów czy przedszkolaków, nie znaczy, że jest to godne pochwały.”

    Świete słowa. Mogę tylko dodać, iż jeżeli już decydujemy się na bal maturalny dla przedszkolaków to przynajmniej zadbajmy o to, aby każdy przedszkolak miał swój strój ceremonialny, czyli biret i togę:

    http://utsa.edu/students/sanews/2009/images/issue16/2009PreschoolGraduation.jpg

    W przeciwnym wypadku, tzn. gdy biret jak i toga jest tylko jedna i ceremonia graduacyjna przedszkolaków bardzo się spowalnia rozbieraniem poprzednika i ubieraniem jego następcy, mogą wystapić drobne trudności.
    Jakaś nadpobudliwa mama może chcieć przyspieszyć przebieg ceremonii, jakaś inna mama może mieć całkiem przeciwna opinię, krótko mówiąc dzieci mogą mieć okazję obejrzenia niezbyt pedagogicznie ubogacającego obrazka:

    http://www.youtube.com/watch?v=RrBNZGVRTOY

    Jak ktoś ma ochotę na politycznie poprawne i bardzo łopatologiczne wyjaśnienie całości to Telewizja Młodych Turków jak zwykle jest do usług:

    http://www.youtube.com/watch?v=kwUwb1vxut4

  6. s- 21
    Ostatni numer „Polityki” wspomina o milionie dzieci wymagających natychmiastowej pomocy psychologiczni-pedagogicznej. Zastanawiam się nad tym, jaki związek ilościowy i przyczynowo skutkowy ma to z „obyczajamy więziennej grypsery” otrzęsin w szkolnych toaletach
    rebel
    Pewnie z tych samych powodów, dla których nie ma komisji śledczej w takiej czy innej aferze, a jak jest, to np. jej przewodniczący, jako jedyny obecny na sali posiedzeń komisji, poddaje swój wniosek pod głosowanie, głosuje „za” i wyobraź sobie głosowanie wygrywa, i to jednogłośnie! Ryba psuje się od głowy. Zapaść państwa i życia społecznego sięgnęła już tak głęboko, że nawet oburzenie jest niemrawe, natomiast co i raz żwawsza emigracja dzieci. Dziecko to w niedalekiej przyszłości będzie rzadki obrazek w naszym pejzażu nadopiekuńczego państwa – ja swoje bałbym się już posłać do publicznej szkoły ( zresztą do tej „spożywczej” również). Syn sąsiadów, od 3-go września w pierwszej klasie szkoły podstawowej, wrócił dwa razy uderzony? pobity? z czego raz lekarz zalecił trzydniową obserwację w domu. Nie sądzę, żebyś był(a) tak naiwny(a) by nie dostrzegać wnikliwości dziennikarskiej (lub jej braku) w kontekście Bakomy i Anny Walentynowicz (pierwszy z brzegu przykład). Kiedy czytam jakiś tekst w polskich mediach, chcąc zachować jakiś dystans, upewniam się skąd pochodzi – przynajmniej wiem z jakiego rodzaju selektywnością uwagi mam do czynienia. Podam ci przykład: spór wydawców podręczników z MEN o e-podręcznik, który jest oczkiem w głowie Gazety Wyborczej. Wszyscy wielcy wydawcy grożą, że pójdą do sądu, ale jeden się wyłamał – Operon. Jest to jedyny wielki wydawca podręczników, który promowany jest przez Gazetę Wyborczą. Muszę przyznać, że doniesienia medialne często przekraczają moją percepcję rozumienia czytanego tekstu, ale jestem, jak to raczyła błyskotliwie zauważyć Pani Ministra MEN z tych gorzej wyedukowanych – nie miałem szczęścia chodzić do gimnazjum.

  7. @konie kaliguli

    Chyba przeceniasz moją wnikliwość, bo mimo szczerych starań nie wiem do czego się odnosisz. „Pewnie z tych samych powodów, …”, ale co z tych samych powodów?

  8. Gdyby mOje dziecko poddano podobnemu „procesowi wycowawczemu”, w ciagu 15 minut byloby doniesienie do prokuratury. Dziwie si liberalizmowi pedagogow prezentowanemu tutaj. „Pedagogow”?….

  9. A.L., za księdza (i innych uprawiających ten proceder) należy się wziąć. Dla mnie jednak kontekst seksualny jest mocno wątpliwy. Nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka. Z karą również bym nie przesadzał.

  10. Jak dla mnie, cała sprawa się rozdmuchała przez to, że ów dyrektor to ksiądz. Gdyby nie ksiądz, wszystko byłoby jasne – człowiek przesadził i nie rozumie, co to szacunek dla ucznia. I należy wyciągnąć wszelkie związane z tym konsekwencje.
    Jednak, jako że zamieszany w sprawę jest duchowny, dla jednych straszne molestowanie seksualne, a dla innych nie ma sprawy.

  11. Pan Redaktor pisze:
    „Afery z tego powodu nie było, gdyż wszyscy byliśmy pełnoletni, ”
    Szanowny panie Redaktorze,
    przypuszczam, ze afery nie bylo takze z tego powodu, ze w czasach, gdy Pan studiowal
    nie kojarzono wszystkiego od razu z d……..
    Osobiscie uwazam obyczaje zwiazane z wszelkiego rodzaju otrzesinami polegajacymi
    w gruncie rzeczy na ponizaniu nowicjuszy (obojetnie, czy sa to uczniowie, harcerze,
    zeglarze, zolnierze czy ktokolwiek inny) za prymitywne i niesmaczne, z tego tez powodu
    zawsze unikalem udzialu w tego typu imprezach.
    Problem w omawianym przypadku polega, moim zdaniem,na tym, ze z (przyznajmy)
    dosc glupkowatych i prymitywnych zachowan probuje sie wykreowac afere pedofilska
    i stworzyc atmosfere polowania na czarownice.
    Swoja droga, gdyby wspmniane gimnazjum prowadzone bylo np. przez stowarzyszenie
    wyznawcow Harego Kriszna, to o sprawie nawet pies z kulawa noga by nie zaszczekal.

  12. Nie zapominajmy,że całe to wydarzenie miało miejsce w szkole (katolickiej) a nie w średniowiecznej budzie jarmarcznej, do której by pasowało.

  13. rebel
    Z tych samych powodów co bohaterowie innych afer, mataczą, usiłując zmienić kontekst zdarzeń. W tym wypadku ze spożywczo-poniżającego na drogeryjno-harcerski (wypicie szklanki mydlin było dosyć popularne na obozach harcerskich czy żeglarskich). Selektywnie dociekliwe dziennikarstwo na co dzień propagujące raczej swobodę seksualną,ocierającą się o libertynizm, uznające, że sponsoring studentów nie zawsze jest prostytucją, usiłuje narzucić narrację erotyczną wokół incydentu. Obawiam się, że te poniżone dzieciaki, które zresztą wcale nie musiały czuć się poniżone, najbardziej skrzywdzi szum medialny.

  14. Oj,Lewar ty to jesteś dopiero ale, Hari Kryszna to drugie imię Harry’ego Pottera i wszystko pasuje nawet pies z piąta nogą.
    A afera jest, jaki cymbał urządza takie zabawy, bo trzeba być, zaprawdę powiadam wam; CYMBAŁEM GRZMIĄCYM.
    Rodzaj szkoły nie ma tu nic do rzeczy.

  15. Poprawność polityczna jest sama w sobie ciężkostrawna. Kiedy do niej dołączają utyskiwania na „prymitywizm”, „niską kulturę” …. zaczyna to wszystko brzmieć strasznie patetycznie i pretensjonalnie. Moja rada dla wszystkich, spuśćmy nieco powietrza, nieco mniej zadęcia a więcej dystansu do siebie i otoczenia w to miejsce. A może – choć wiem że dużo wymagam – uśmiechajmy się do siebie nie tylko od wielkiego święta. Jeśli dalej będziemy tacy nabzdyczeni i zasadniczy to pewnego dnia świat na nasze pretensje odpowie nam „A dajcie wy mi wszyscy święty spokój” i będzie to jedyny komentarz na jaki jako naród będziemy mogli liczyć

  16. ciekawe czy te dzieci byly usmiechniete czy dobrze sie bawily, ksiadz zapewne tak bo mial jakis wesoly grymas, ale dzieci jak zwykle zapomniane

  17. ch
    Tego nie wiemy – zdjęcia tego nie pokażą. Na pewno świetną zabawę mają podstarzali i śliniący się do własnych fantazji autorzy, kryjący się za pełnymi oburzenia enuncjacjami medialnymi. W takich sytuacjach istotny jest kontekst . Nagi książę w zbiorowej orgietce pewnie się dobrze bawił. Mniej do śmiechu było mu po upublicznieniu zdjęć. Te dzieciaki mogły się czuć poniżone, ale również mogły się świetnie bawić. Po enuncjacjach medialnych zanurzą się raczej w dosyć niezdrową aurę ekscytacji, a jak będą miały pecha, to zamiast wyparcia będą przeżywały syndrom ofiary do końca życia.

  18. zet
    25 września o godz. 22:12
    Ja nie neguje cymbalstwa.
    Pragne jedynie zwrocic uwage, ze cymbalstwo jednych jest tolerowane bez
    zadnych ograniczen, podczas gdy cymbalstwo innych, juz nie koniecznie.

  19. „…Zatem księdzu wydaje się, że zlizywanie bitej śmietany z jego kolan znaczy zupełnie coś innego, niż to się ludziom wydaje….”

    Nikt nie ma wplywu na to co „sie ludziom wydaje”.
    Niektorzy odwracaja sie zgorszeni na widok publicznego jedzenia lodow.

    Glupie i niestosowne lizanie kolan przeszloby bez najmniejszej uwagi gdyby to nie byl ksiadz.
    U nas wielkie zapotrzebowanie na ukierunkowanie spolecznej agresji i frustracji wynikajacej z mitu „zielonej wyspy”.
    Cyklistow malo wiec padlo na kler…”ktory terroryzuje polskie spoleczenstwo” – o czym informuje codziennie specjalizujaca sie w tej tematyce Gazeta.

  20. Antypoedy, nie opowiadaj glupstw. Incydent wywolal takie zgorszenie dlatego, ze byl to wychowawca mlodziezy, a w dodatku ksiadz.
    Dla mnie nie jest to nawet kwestia autentycznych czy domniemanych podtekstow seksualnych, ale jest to przede wszystkim rytual ponizajacy, degradujacy godnosc malego czliwieka. Rownie dobrze moglby kazac dziecim calowac sie w przykryty sutanna tylek.
    Jesli wychowawca mlodziezy tego nie rozumie, jest ostatnim becwalem i nie nalezy go dopuszczac do kontaktow z dziecmi.

  21. Wniosek z całej historii:

    Należy do szkół zaprosić jak najwięcej rabinów, pastorów i imamów i zatrudnić to towarzystwo do nauczania religii. Prędzej czy później któryś rabin zaprosi do lizania pianki czy śmietanki. Z kolana albo z łokcia.
    Nic tak nie wpływa na poglądy młodzieży jak bliziutki kontakt osobisty z przedstawicielami religii chcącymi pełnić role profesjonalnych przewodników duchowych. Za miesięczną pensję, ma się rozumieć.
    I wetdy znikną przymiotniki „katolicki” czy „salezjański”, równie ważne jak litera „M” religijnie i z nabożeństwem a bez zrozumienia wymawiana w nazwie typu pewnego nieszczęśliwego samolotu.

    Z drugiej strony, jeżeli zgodzimy się, że wprowadzenie nauczania religii do szkół wyrządziło większe szkody religijności Polaków niż komunizm i „Gazeta Marcowa” razem wzięci, to jakie z tego płyną wnioski dla nauczania reszty przedmiotów?

    Może chemię, matmę, bilogię i polaka także należałoby wyprowadzić ze szkoły? Jakie miejsca są „chemicznymi czy matematycznymi parafiami”, w których to parafiach, jak wszyscy normalni się zgadzają, nauka religii – zamiast w szkole – powinna się odbywać?

  22. Takie ekscesy byłyby strawne ewentualnie w wykonaniu, powiedzmy, uczniów starszego rocznika. Ale dyrektor, nauczyciel i ksiądz w jednej osobie nie może się zachowywać jak 14-letni szczeniak. Już nie mówiąc o tym że mowa o lizaniu jakiejkolwiek części ciała księdza powoduje zapalenie się czerwonej lampki 90 procentom ludzi. Facet powinien to wiedzieć.

css.php