Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

18.01.2012
środa

Dialog, czyli monolog

18 stycznia 2012, środa,

Dyrekcje szkół mają obowiązek prowadzić dialog społeczny, tj. konsultować swoje pomysły z radą pedagogiczną, rodzicami i uczniami. Wprawdzie ostateczna decyzja należy do szefa, jednak wcześniej powinien zapytać o zdanie ludzi tworzących szkołę. Powinna odbyć się rzeczowa dyskusja. W praktyce różnie z tym bywa, co każdy nauczyciel, uczeń czy rodzic dobrze wie.

Przykład idzie z góry. Rząd też ma obowiązek prowadzenia dialogu społecznego, ale wymiguje się od tego, jak tylko może. Od czasu do czasu przypominają o tym obowiązku związki zawodowe. Ostatnio na przykład OPZZ, Solidarność i Forum Związków Zawodowych zwróciły uwagę, że rząd uciął dialog ze społeczeństwem w sprawie reformowania oświaty (zob. info). Natomiast ZNP wczoraj przedłożył rządowi Pakt dla edukacji (zobacz tekst). Czy będzie jakaś reakcja ze strony władz, zobaczymy.

Do zadań związków zawodowych należy m. in. dbanie o to, aby dialog społeczny był prowadzony, tak na szczeblu szkół, jak i wyżej. Oczywiście, konieczność konsultowania się ze społeczeństwem czy z pracownikami wadzi niejednej władzy. O wiele lepiej rządzi się bez pytania podwładnych o zdanie. Warto jednak pamiętać, tak na poziomie szkoły, jak i wyżej, że ciągłe narzucanie ludziom swojej woli sprawdza się na krótką metę. Na początku napawa dumą, wręcz nadyma, że moje jest na wierzchu, ale w końcu ludzie nie wytrzymują i marzą tylko o tym, aby władzę zmienić. A marzenia się spełniają, nawet te najbardziej nierealne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Jeśli rząd będzie miał tylko zapisane w Konstytucji, że „ma prowadzić dialog”, bez jakichkolwiek mechanizmów zmuszających go do tego, poza takimi nadzwyczajnymi wydarzeniami jak ogólnokrajowe masowe protesty, to tego typu inicjatywy nie różnią się niczym od naszych utyskiwań na sytuację w kraju, jakie prowadzimy tu w komentarzach. Demokracja powinna być faktem widocznym na co dzień, a nie wyjątkiem zdarzającym się od wielkiego dzwonu.

  2. „O wiele lepiej rządzi się bez pytania podwładnych o zdanie”
    Pytanie: gdzie?
    W instytucji, czy firmie, której celem jest konkretne, sprawne działanie o wiele lepiej i skuteczniej zarządza się, znając opinie podwładnych, co nie oznacza praktyki dostosowywania się do ich oczekiwań. Można wiele z tych opinii skorzystać, ale warunkiem jest następnie możliwość stworzenia jednego spójnego programu zarządzania i posiadania skutecznego aparatu egzekwowania tego programu.
    Na zarządzanie jak w cytacie można sobie pozwolić tam, gdzie głównym produktem zarządzania jest dobre wrażenie.

    Po drugie: „konsultowanie ze społeczeństwem i pracownikami”; no, właśnie. Inny jest zakres konsultowania z pracownikami, inny ze społeczeństwem (odbiorcą usługi, klientem). W zdrowej sytuacji zarządzający poznaje potrzeby (konsultacje) i oczekiwania klienta, aby przy pomocy zorganizawanej i świadomej (konsultacje) współpracy pracowników te potrzeby zaspokoić i w ten sposób utrzymać i pozyskać klientów. Przerost kompetencji i aspiracji do kierowania przez związki zawodowe (nie tylko w szkolnictwie) prowadzi do zaburzenia i odwrócenia tej zasady. Głównym celem instytucji (firmy) przestaje być jakość usługi, czy produkcji dla zaspokojenia potrzeeb klienta, ale zaspokojenie potrzeb pracowników.
    W latach 90 pracowałem w dużej firmie przeżywającej transformację ustrojową. W przebudowie zakładów aktywnie uczestniczyły związki zawodowe (cztery konkurencyjne). Niektóre spostrzeżenia i postulaty były cenne i dobrze, że je wykorzystano, niektóre doprowadziły do konieczności zamknięcia paru zakładów i w rezultacie zwolnienia blisko połowy pracowników, gdyby spełniono wtedy wszystkie – z pewnością firma dawno by już nie istniała.

  3. Byłam na zebraniu w szkole u mojego sześcioletniego wnuka.
    Po spotkaniu z wychowawczynią mamy zostały na chwilę, żeby podyskutować czy i jak zorganizować dzieciom w klasie Wigilię.
    Dyskusja tych młodych kobiet to była żenada. Przekrzykiwanie, harmider, przemądrzałość, brak rzeczowej rozmowy.
    Obawiam się, że tak wyglądałyby inne konsultacje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tam gdzie nie ma dialogu, nie ma szacunku. Tam gdzie nie ma szacunku, ………………………………………… .

  6. Szanowny Gospodarzu.
    Jeśli dobrze pamiętam, prowadzi pan lekcje z etyki. Ja czuję się ignorantem na tym polu, nie pamiętam czy kiedykolwiek przeczytałem jakąś pracę dotyczącą etyki. Stąd moje pytanie: czy dialog i szacunek są zagadnieniami z zakresu etyki ? Czy są autorzy, którzy analizują dialog i szacunek jako problem etyczny ?
    Z wyrazami szacunku – ync

  7. ync,
    na dobry początek polecam pozycję Martina Bubera „Ja i ty”, o relacji dialogu z innym.
    Pozdrawiam
    Gospodarz

  8. „Konsultacje społeczne” – uwielbiam ten termin. W dziedzinie ochrony przyrody też jest zapis o konsultacjach społecznych. Najczęściej wygląda to tak:
    – Chcecie nowe wysypisko za płotem?
    – Nie! Nie chcemy.
    No i po konsultacjach. Wysypisko się buduje, a protesty? No jak to, przecież były konsultacje społeczne.

  9. corleone
    18 stycznia o godz. 16:04
    ?O wiele lepiej rządzi się bez pytania podwładnych o zdanie?
    Pytanie: gdzie? (…) wrażenie.”

    Hi, hi, hi. Proszę tę całą teorie przełożyć na przypadek firmy, która:
    a) ma kontrakty (jako dostawca) podpisane na wiele lat do przodu (okres produkcji danego modelu samochodu wynosi conajmniej kilka lat plus 10 lat części zamiennych)
    b) jakiekolwiek zmiany dostawcy są powiązane z minimalnym okresem 1.5 roku testów – fizycznie jest niemożliwe skrócenie tego okresu,
    c) firma planuje obniżkę kosztów przez przeniesienie produkcji do kraju „niskich kosztów”.

    Podpowiadam – aby przenieść produkcję, firma musi rozpocząć pracę nad tym na 3-5 lat wcześniej. Proszę powinformować załogę o posiadaniu takich planów. I w warunkach gospodarki rynkowej oczekiwać, że najbardziej wartościowa kadra będzie czekać na zamknięcie fabryki. Alternatywą jest? Ależ oczywiście! Przekupienie tych, na którym nam najbardziej zależy ofertą dodatkowego wynagrodzenia. Jak się wyda – kwasy.
    Skutkiem tego jest fakt, że wiekszość firm niczego nie ujawnia i próbuje tak długo jak to się tylko da okłamywać tę „mniej wartościową” część załogi, zapewniając w żywe oczy, że „ależ skąd!, Nic się nie szykuje, skąd w ogóle takie podejrzenia?”

    Bajki o otwartości i „najlepszości” i „skuteczności” dobre są w wyidealizowanej sytuacji. Proszę poczekać do przenosin firmy do taniego kraju. Chyba, że ona już jest w tym najtańszym ;-).

css.php