Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

21.10.2009
środa

Bunt maturzystów

21 października 2009, środa,

Uczniowie XXVI LO w Łodzi napisali petycję do CKE, aby rozbiła egzamin z matematyki na różne dni (zob. info) Urzędnicy zaplanowali dwa poziomy – podstawowy i rozszerzony – w tym samym dniu. Kto podchodzi do obydwu poziomów, ten nieźle się napoci. Pomyśleli o tym uczniowie renomowanego liceum i się zbuntowali.

Dzisiaj także w moim liceum, a pewnie i w całej Łodzi, młodzież zbierała podpisy pod petycją do CKE, aby nie tylko rozbić egzamin z matematyki, ale także z innych przedmiotów. Uczniowie dyskutowali o niesprawiedliwości, jaka ich spotkała, psy wieszali na urzędnikach CKE, a ja pomyślałem: ZACZĘŁO SIĘ! Nauczyciele i wykładowcy nie potrafili się zbuntować, więc sprawy wzięli w swoje ręce ludzie młodzi. Kto wie, co z tego buntu wyniknie. Może już cała Polska zbiera podpisy i zasypuje CKE podobnymi żądaniami. Może runą mury… może zbuntuje się pokolenie all inclusive… wiara, nadzieja, miłość. Nie jest źle z tym pokoleniem.

O maturze i jej organizacji dyskutuje się w wielu ośrodkach naukowych oraz w wielu szkołach. Byłem parę dni temu na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie – przy okazji rozmów o literaturze – psy wieszaliśmy na obecnej formule egzaminu maturalnego. UJ oraz Kraków już dawno temu zasłynęły z wypowiadania negatywnych opinii o nowej maturze, szczególnie źle odnoszono się tu do tzw. klucza rozwiązań. Jednak poza gadaniem, konferowaniem i gardłowaniem nie zrobiono nic. A przecież moralną odpowiedzialność za obecną maturę ponoszą pracownicy uczelni (przyjmują w swoje mury ludzi legitymujących się tą nijaką maturą) oraz nauczyciele (tworzą maturzystów). Mimo dostrzegania zła, jakie wyrządza obecna matura, żadne środowisko się nie zbuntowało. Dopiero zrobili to młodzi – i to jak niespodziewanie. Co za niespodzianka! A myślałem, że to pokolenie nie jest zdolne do żadnej wspólnej batalii.

Na razie bunt jest mały, ale wróżę mu wielką przyszłość. To początek końca panoszenia się urzędników CKE. Bunt się rozprzestrzenia:

„Dziś [petycja] trafi do innych liceów, a w czwartek od godz. 16 będzie można ją podpisywać w pasażu Schillera przy ul. Piotrkowskiej. – O poparcie prosimy również nauczycieli – apelują uczniowie.”

Czy dyrektor tej instytucji już zrozumiał, jaki błąd popełnił? Czy rozbije egzamin z matematyki na dwa różne terminy, czy potrzebuje większej afery?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 47

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo dobrze, że łódzka młodzież wystąpiła z rzeczoną petycją do CKE. Mam nadzieję, że i w innych szkołach młodzież pokaże swoją lepszą – nie tak dupowatą jak starszej części społeczeństwa mającego coś do powiedzenia w tej kwestii ? stronę.
    Prawdopodobnie odpowiedzialni za grafik egzaminów maturalnych mają lekceważący stosunek do tego bardzo ważnego zdarzenia. Być może z ich punktu widzenia jest tak, że czym tu się przejmować przecież nawet gorzej napisana matura w niedogodnych warunkach dokona klasyfikacji na lepszych i gorszych. A przecież nie o to chodzi.
    Wszyscy powinniśmy dać wyraz, że poważnie traktujemy egzamin i ludzi zdających maturę. Dla podchodzących do egzaminu maturzystów jest on ważnym, przełomowym życiowym wydarzeniem. Powinien z tego względu mieć przebieg umożliwiający zdającym uzyskanie jak najlepszych wyników zgodne z faktycznymi umiejętnościami.
    Chyba, że egzamin maturalny ma sprawdzać z wyścigu szczurów. Miłego doświadczania na młodzieży.
    Pozdrawiam serdecznie

  2. Maturzyści mają oczywiście rację. Fakt, że muszą zdawać oba egzaminy też budzi moje wątpliwości. Jeżeli ktoś uważa, że jest na tyle dobry, że zda z zadowalającym wynikiem trudniejszy egzamin powinien mieć wybór. W przeciwnym wypadku jest to należna forma asekuracji.
    Pisanie obu egzaminów w jednym dniu to absurd. Jeżeli weźmiemy pod uwagę zmęczenie i stres związany z samym faktem pisania egzaminu to statystycznie rzecz biorąc drugi egzamin musi wypaść gorzej.

  3. Bardzo dobra inicjatywa i myślę, że dobrze się stało, iż wyszła od maturzystów (odpada argument, gdyby protestowali, np. nauczyciele, „maturzystom to nie przeszkadza:).
    Jednak znając arogancję CKE, nie bardzo wierzę, że przekonają CKE. Gospodarz- jako sprawdzający matury- na pewno spotkał się z argumentem, gdy nieszczęsny model budził wątpliwości egzaminatorów (a z reguły budzi co roku):”tak zadecydowali specjaliści z CKE”. No i te terminy zatwierdzili specjaliści z CKE.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Popieram uczniów! Zresztą, po jakie licho pisać dwa egzaminy z tego samego przedmiotu? Poziom podstawowy powinien być tylko z matematyki i języka polskiego i tylko wtedy, gdy te egzaminy nie będą brane pod uwagę w czasie rekrutacji na studia. Wszystkie pozostałe poziom rozszerzony, łącznie z jezykiem obcym.

  6. Tak jakby to było rzeczywiście coś nowego, a nie powrót do stanu sprzed kilku lat. Najpierw jeden minister zrobił w jedną stronę, potem drugi minister w drugą stronę, a malkontenci z obu zmian niezadowoleni. I tylko ciągle media robią wodę z mózgu maturzystom wmawiając im, że są pokrzywdzeni i zbijając na tym własny kapitał.

  7. Autora zachęcam do poczytania komentarzy pod artykułem w Gazecie.

  8. Mnie smuci nazwanie działania uczniów buntem. W cywilizowanym społeczeństwie można dyskutować, zebrać zwolenników, złożyć petycję, przystąpić do negocjacji, złożyć skargę, odwołać się, zaprotestować, wejść na drogę konfliktu. A tak przy okazji, jestem ciekaw czy młodzież w Pana liceum potrafi zaprotestować przeciwko jakimiś niesłusznym działaniom Waszego ciała pedagogicznego.

  9. Przeczytałam komentarze pod artykułem w Gazecie, fakt- wiele chamskich, na zasadzie „drzewiej też tak bywało i było dobrze”, po „poprzewracało się gówniarzom w głowach”. Tak jakby walka o komfort zdawania egzaminu była fanaberią, a nie oczekiwaniem spełnienia warunków dobrego zdawania. Pamiętam, gdy wprowadzano nową maturę, jak po podstawowej, maturzyści szli pisać rozszerzony polski, padali na twarz ze zmęczenia, a chyba nie o to chodzi.

  10. Zdawałam maturę bardzo dawno temu. I wszystkie egzaminy ustne (a tak było – ustne, a nie testowe) w jednym dniu – jeden po drugim – nawet w jednej sali. Przechodziło sie po prostu od stolika z komisją – do do stolika z innego przedmiotu. Ale… niech walczą…

  11. Awa, idziemy do przodu czy nie? Czy miarą postępu ma być dla nas tylko stan konta, czy też mogą to jednak być warunki w jakich pracujemy? Dlaczego wmawiamy uczniom, że jak my sto lat temu mogliśmy, to oni też muszą? Przecież świat się zmienia. My zmieniamy, oni też będą zmieniać. A jeśli nam zależy na wynikach, to powinniśmy zapewnić uczniom komfort zdawania. Przecież każdy z nas wie, że im bardziej jest zmęczony efekty pracy coraz gorsze. Dlaczego my o tym nie pomyśleliśmy? Ja popieram.

  12. kiedyś byłam członkiem komisji na egzaminie na poziomie podstawowym i rozszerzonym jednego dnia, człowiek wychodził po czymś takim jak bezmózgowiec, a co dopiero ci, którzy siedzieli i pisali prace, absolutnie popieram protest………

  13. z mojej szkoły taki protest już poszedł i nawet już przyszła odpowiedź – w kilku gładkich zdaniach, niemerytorycznie i bez sensu.

  14. Także czytałem komentarze pod artykułem w Gazecie. Przeraża mnie demonstracja pogardy i lekceważenia w stosunku do maturzystów oraz w wielu przypadkach brak jakiejkolwiek refleksji nad błędami przeszłości. Przecież warto wspierać Tych, którym zależy na osiągnięciach i którzy walczą o słuszne prawa.

  15. Gorąco popieram działania maturzystów z Pana szkoły. Nasi też piszą petycję.
    Co do komentarzy w „Wyborczej”- czytałam je już wczoraj z przykrością i mam zdanie podobne do Evin.

    Nie zgadzam się tylko z opinią, że n-le nie protestowali przeciw idiotycznym pomysłom tego rodzaju. Przy każdej okazji- ustnie i pisemnie, również w/s czasu na poszczególny egz. (za krótki).

  16. Panie profesorze? To na prawdę tak wygląda?
    http://demotywatory.pl/298275/Moim-zdaniem

  17. Naprawdę, własne zdaniem jest ostanią rzeczą, którą bierze się pod uwagę przy pisaniu wypracowania maturalnego, „rządzi” klucz.

  18. Zastanawia mnie dlaczego nie zwraca się uwagi na następujący problem. Dlaczego, co roku trzeba wydać świadectwa maturalne do końca czerwca. Powoduje to pośpiech w sprawdzaniu prac egzaminacyjnych. W przypadku przedmiotów masowych (j. polski, matematyka, j. ang.) arkusze poziomu rozszerzonego będą sprawdzane równolegle z poziomem podstawowym, przy jednoczesnym zwiększeniu ilości prac poziomu podstawowego. Spowoduje to dramatyczne spiętrzenie oraz oczywiste problemy podczas sprawdzania.
    Fetysz bzdurnego terminu wydania świadectw powoduje, że nie ma gdzie wcisnąć egzaminów na poziomie rozszerzonym (choć oczywiście zostają jeszcze niedziele), a ponadto nie ma kiedy ich sprawdzić. Nikt nie bierze pod uwagę, że pośpiech sprawdzania MUSI się odbić na jakości. Choć jednocześnie powszechne są narzekania na niską jakość sprawdzania. Nikt nie widzi tu sprzeczności logicznej?
    Jest oczywiście wyjście z tego problemu – 1) przesunięcie egzaminów maturalnych na II połowę czerwca; 2) wydłużenie czasu sprawdzanie; 3) przeniesienie terminu wydania świadectw na koniec lipca; 4) przesunięcie terminu rekrutacji na przełom sierpnia i września. No ale to marzenia ściętej głowy.

  19. Prawdopodobny sposób myślenia person z CKE, jest taki, że oleją i milion petycji, bo wiedzą, że jedyna możliwa droga do eskalacji buntu młodzieży to absencja na maturze. Nikt nie porwie się na taki krok, bo nie postawi przyszłości przeciw wątpliwemu rozsądkowi urzędników. Co innego, gdyby prowadzący egzamin nie dotarli do sal egzaminacyjnych, tylko pod siedzibę CKE. Lecz jaka grupa nauczycieli zaryzykuje posady w obronie słusznych interesów wychowanków? Dochodzę do wniosku, że całość polskiej polityki edukacyjnej opiera się na przewidywaniu przez urzędników konformistycznych postaw uczestników tego bałaganu, który tworzy się od wielu lat i zaczyna żyć własnym życiem.
    Panie Gospodarzu, pytanie jak najbardziej poważne: co czuje Pan widząc, podczas matury, jak uczeń lub uczniowie o ogromnym potencjale intelektualnym, są uśredniani do poziomu urzędniczego klucza? Wydawało się mi, że odebranie młodym umysłom możliwości ekspresji – możliwości przedstawienia swoich refleksji, komentarzy, efektów pracy wyobrażni – zabija te umysły. Chyba zaczynam filozofować…
    Pozdrawiam.

  20. >Zastanawia mnie dlaczego nie zwraca się uwagi na następujący problem. Dlaczego, co roku trzeba wydać świadectwa maturalne do końca czerwca. Powoduje to pośpiech w sprawdzaniu prac egzaminacyjnych. W przypadku przedmiotów masowych (j. polski, matematyka, j. ang.) arkusze poziomu rozszerzonego będą sprawdzane równolegle z poziomem podstawowym, przy jednoczesnym zwiększeniu ilości prac poziomu podstawowego. Spowoduje to dramatyczne spiętrzenie oraz oczywiste problemy podczas sprawdzania.<

    Tak jak piszesz jest np. w Anglii.Wyniki egzaminów A-level(matura) są oglaszane 15 sierpnia.I nikomu to nie wadzi;-)Ale to cywilizowany kraj;-)

  21. @ync pisze: „Mnie smuci nazwanie działania uczniów buntem. W cywilizowanym społeczeństwie można dyskutować, zebrać zwolenników, złożyć petycję, przystąpić do negocjacji, złożyć skargę, odwołać się, zaprotestować, wejść na drogę konfliktu”.
    Mnie z kolei napawa smutkiem, że Pan, decydując się na słowa krytyki, nie zadał sobie trudu sprawdzenia znaczenia słowa „bunt” w miarodajnym źródle. Otóż w czterotomowym „Słowniku języka polskiego” pod red. prof. Mieczysława Szymczaka czytamy: „bunt (…):
    1) protestacyjne, często spontaniczne wystąpienie przeciwko władzy;
    2) sprzeciw, protest, opór”.
    Nie sądzi Pan, że pod względem poprawności językowej tytuł „Bunt maturzystów” nie budzi zastrzeżeń?

  22. Jakoś nie widzę, żeby ktoś mówiący „kiedyś matura trwała 5 godzin i było dobrze” zauważył, że dawna matura ma się nijak do tego co jest dzisiaj. Czym innym jest robienie 3-4 zadań – nawet rozbudowanych – w ciągu 5 godzin a czym innym jest egzamin składający się z wielu drobnych pytań z względnie krótkim czasem na rozwiązanie każdego z nich.

    Sam zdawałem starą maturę a potem testowy egzamin z matematyki na studia i mimo faktycznie podobnego zakresu materiału ten drugi wymagał dużo większego wysiłku. Kiedy na jedno pytanie są 3 minuty i zdający musi pamiętać, że jeśli nad którymś zatrzyma się za długo to na kolejne zostaje 2 minuty 50 sekund – to nie da się tego porównać ze starą maturą.

  23. Miałem styczność z CKE i OKE. Dzieciom się nie dziwię, kiedyś dziwiłem się nauczycielom, że pozwalają sobie sprzedawać taki intelektualny ‚badziew”, ale także już się nie dziwię. system nie tylko egzaminów, ale ogólnie edukacji się w Polsce wynaturzył, nie ratujmy go, a raczej popchnijmy na pohybel mu!

  24. grab, pierwszy punkt definicji cytowanej przez Ciebie, dokładnie oddał to, co organizują dzieciaki: spontanicznie protestują przeciw decyzji CKE, która to instytucja jest władna organizować formy egzaminowania.
    marcin, zdawałem egzaminy podobnie do Ciebie. Po starej maturze, zetknąłem się z testami przy rekrutacji, z majmy i z fizyki. Dobrze pamiętam, że większość zadań testowych rozwiązałem „intuicyjnie”, z całą resztą poradziłem sobie na zasadzie pamiętania reguł. Testy nie określą poziomu przygotowania ucznia do zastosowania nauk ścisłych w praktyce, wykluczają w zasadzie ocenę sposobów myślenia. Wskazane przez Ciebie cezury czasowe także świadczą o tym, że o myśleniu nie może być mowy w przypadku testów. Liczy się sprawność odtwarzania teoretycznych informacji.

  25. A zna ktoś argumenty CKE? Jak chcemy być obiektywni to warto było by się z nimi zapoznać. Szkoła to nie tylko matura.

  26. Postawcie się w roli tych pogardzanych przez Was „urzędasów” z CKE.
    Weźmy na przykład same języki obce. Jest ich sześć. Egzaminy pisemne z tych języków to sześć dni. Jeśli rozbijemy to na oddzielne dni dla oddzielnych poziomów, to już dni dwanaście. Czyli już nawet nie dwa, ale trzy tygodnie musi trwać samo zdawanie języków obcych i to samych egzaminów pisemnych. Jak sobie wyobrażacie technicznie spełnienie Waszych żądań?
    Owszem, jest proste rozwiązanie – robić maturę w lipcu. A przynajmniej od ostatniego tygodnia czerwca, kiedy to szkoła i tak już nie prowadzi zajęć dydaktycznych z młodszymi klasami.
    Jakie znacie inne rozwiązanie, które jest do wykonania?
    Poza tym czy naprawdę nie rozumie nikt, że wydłużona przerwa między poziomami to wyjście na przeciw maturzystom i ułatwienie dla nich w porównaniu z maturzystami z 2002 czy 2005 roku? Szczerze mówiąc wydaje mi się, że tamci, którzy mieli przerwę symboliczną, techniczną wręcz, nie narzekali tak bardzo, więc może lepiej zostawić taką krótką przerwę?

  27. @Ptr – „Szkoła to nie tylko matura”.
    No właśnie. A protestującym maturzystom, Panu Darkowi i większości komentatorów marzy się, by w szkole w ogóle nie było przez dwa miesiące lekcji, tylko żeby się odbywały matury. Albo jeśli nawet nie marzy Wam się to wprost, to właśnie do tego prowadziłoby spełnienie żądań maturzystów. No chyba, że tylko z matematyki da się im taką furtkę. Ale czy potrafi ktoś uzasadnić, w czym matura z matematyki się różni od matury z innych przedmiotów, że tylko ona jedna miałaby być rozbita na dwa dni?

  28. Sewerusie,
    pyta mnie Pan, co czuję, patrząc, jak na egzaminie maturalnym marnuje się potencjał intelektualny zdolnych uczniów. Jest taka piosenka Perfektu o Janku, który udawał głupiego, gdyż miał z tego korzyść. Dzisiaj młodzi mądrzy ludzie muszą udawać na egzaminie maturalnym głupich, gdyż tylko taka postawa daje największą szansę na sukces. Podobnie zachowują się poloniści na swoich lekcjach – muszą udawać głupich, aby uczniów przygotowywać do egzaminu. W końcu doszło do tego, że nie sposób odróżnić, kto jest głupi naprawdę, a kto tylko udaje.
    Pozdrawiam
    DCH

  29. „Podobnie zachowują się poloniści na swoich lekcjach – muszą udawać głupich, aby uczniów przygotowywać do egzaminu. „- cóż, wyjątkowo trafna uwaga. Sama czasami swoje przygotowywanie uczniów do matury nazywam „prawem jazdy”- tak samo jak na „prawko” trzeba opanować schemat, wpisać się w niego i wtedy ma się szansę na efekt, z którego nauczyciel jest tak naprawdę rozliczany.
    Przeglądałam ostatnio stare notatki do lekcji z czasów tzw. starej matury, aż zdziwiłam się, ile fajnych rzeczy robiłam, teraz zwyczajnie nie ma na to czasu, jest 2,5 roku, akurat uczniów mam średnich, więc i przygotowanie trwa dłużej. Szkoda.

  30. Jeśli matura jest masówką, bo masowe są szkoły średnie- to przestańcie wreszcie uprawiać tę tanią demagogię i zaproponujcie jakieś sensowne zmiany. Krzywdą obecny egzamin jest dla zdolnych,obdarzonych wyższym niż przeciętny potencjałem uczniów.Ale ilu takich jest? 20%? 40? Co proponujecie reszcie? Szkołę zawodową przemysłu włókienniczego?Czy okrętowego? Z drugiej strony: osobiście staram się,choć to niełatwe w istniejących okolicznościach,nie przejmować się niskim poziomem wymagań maturalnego klucza- robię „swoje”, a moich leniwych,acz bystrych, uczniów, stać na refleksję- sami mówią, że umiejętności można wykształcić i u małpy- człowiek powinien też mieć wiedzę( tak,tak- tę głupią ,osławioną encyklopedyczną wiedzę), która pozwoli rozumieć świat. A może gdybyśmy rzetelnie przykładali się do kształcenia naszych uczniów, zamiast wchodzić w rolę prowadzących kursy przygotowawcze do byle jakiej matury, system by zareagował?
    I jeszcze coś- czy naprawdę,także Pan,Gospodarzu, uważa, że jedyną szansą wykorzystywania „potencjału intelektualnego” jest egzamin maturalny?
    Z jednej strony mitologizujecie MATURĘ (czym to powinna niby być), z drugiej podnosi się larum, bo dwa egzaminy z jednego przedmiotu mają się odbyć w jednym dniu? Napiszą go gorzej,bo będą zmęczeni? Rozumiem, że nie będziecie potem oczekiwać od chirurga zajęcia się dwoma pacjentami w ciągu dnia, od taksówkarza dwóch kursów i wybaczycie urzędniczce w okienku przerwę na kawkę po co drugim petencie a nauczycielowi,że nie pojawi się na wywiadówce po lekcjach- to takie męczące! Pozdrawiam:)

  31. Za moich czasów pisało się oba poziomy jeden po drugim – owszem, było to trochę męczące (bardziej na angielskim, trwało to dłużej), ale spokojnie dało się obie części dobrze napisać, więc proszę nie lamentować. Zresztą niektórym pisanie obu poziomów wyszło na dobre, bez tego pewnie nie odważyliby się pisać rozszerzenia, które ostatecznie napisali przyzwoicie. Plusem był mniejszy stres – poziom podstawowy przecież jest łatwy, a zanim się doszło do rozszerzonego to już nie starczyłoby sił na nerwy 🙂

  32. Do Marcin
    >Postawcie się w roli tych pogardzanych przez Was ?urzędasów? z CKE.<
    Stawiam się. I dalej nie wiem po co maturzysta ma pisać również egzamin z poziomu podstawowego, skoro zdaje rozszerzony???;-)A to wlaśnie urzędasy CKE wprowadzily i stąd problemy, niejako na wlasne życzenie;-)))
    Przy tym to pomysl dość unikalny w świecie – zwykle zdaje się egzamin z wybranego(!!!) poziomu.
    Jeszcze coś, urzędasie bądź najemniku CKE???Bo rozumiem,że nim jesteś, skoro tak gorliwie bronisz tej instytucji nawet przy najglupszych pomyslach;-)))

  33. @S-21
    Nie, nie jestem urzędasem z CKE, tylko zwykłym szarym nauczycielem w szkole średniej, w której zdarzają się mi klasy bardzo słabe, przeciętne i wybitne. Mam głęboki kontakt z rzeczywistością szkolną.
    Szkoda, że macie taką krótką pamięć i zapominacie, że podstawowym fundamentem nowego systemu maturalnego była porównywalność wyników maturzystów bez względu na to, w jakiej szkole przystąpili do egzaminu, stąd zdawanie egzaminu podstawowego przez wszystkich. Tę porównywalność zlikwidował potem pewien minister edukacji, jednocześnie wprowadzając tak zwaną „amnestię maturalną”, przeciwko czemu wszyscy tutaj – autor i większość komentatorów – także protestowaliście. Teraz, gdy ktoś przywraca tę porównywalność i obiektywizm, też protestujecie.
    Nie wydaje mi się poza tym, by Twój komentarz pod moim adresem w najmniejszym stopniu odpowiadał na moje pytanie, poza bluzgami niczego tu nie widzę.

    @Gospodarz
    Wydaje mi się, że różnica między moim a Gospodarza stosunkiem do egzaminu maturalnego wynika z faktu, że uczymy różnych przedmiotów i mamy różne doświadczenia jako egzaminatorzy. W języku angielskim stara matura przy nowej wypada naprawdę blado – była nieprofesjonalna, nieobiektywna, nieporównywalna. Nowa formuła jest obiektywna i większość zarzutów, jakie stawiacie tu na blogu egzaminowi maturalnemu, w ogóle nie ma sensu. Pozwala wykazać się kreatywnością, nie pozwala na wykazywanie się jedynie przy pomocy powielania szablonów, zadania egzaminacyjne i cały arkusz są przemyślane i dopracowane.
    Wczoraj po fakultecie odbyłem rozmowę z moimi uczniami przygotowującymi się do poziomu rozszerzonego. Mówiliśmy o „buncie”, o którym tu piszecie. Wszyscy moim rozszerzeni jednomyślnie stwierdzili, że wolą te dwa egzaminy napisać jednego dnia, nie mają czasu na rozwalanie sobie całego kalendarza, a w sumie woleliby mieć te egzaminy jeden po drugim, bez przerwy na obiad.

  34. „na egzaminie maturalnym marnuje się potencjał intelektualny zdolnych uczniów” – nie jestem polonistą, więc trudno mi zaprzeczyć, że tak jest na języku polskim. Ale każdy, kto twierdzi, że tak jest na maturze w ogóle, wygaduje bzdury i popisuje się ignorancją.
    Matura z języka angielskiego daje maturzyście olbrzymie pole do popisu, a kryteria oceniania pozwalają docenić wypowiedzi wybitne i nieszablonowe.

  35. Szanowny Panie Gospodarzu,
    dziękuję za dotkliwie szczerą odpowiedż. Brak mi słów żeby to skomentować. Zastanawiam się tylko, skoro rżnie Pan głupa (bez urazy, wie Pan w jakim to kontekście)by przygotować dzieciaki do matury na lekcjach, to czy nie mógłby Pan być dobrym i rzetelnym nauczycielem podczas kółek zainteresowań? A może tak nauczyciele robią? Jakieś tajne komplety, czy coś… bo już tracę głowę o co w tym szkolnictwie biega.
    Dziękuję za uwagę i czas.
    Pozdrawiam.

  36. Do Marcin
    1.>Matura z języka angielskiego daje maturzyście olbrzymie pole do popisu, a kryteria oceniania pozwalają docenić wypowiedzi wybitne i nieszablonowe.<
    Kluczowe jest tu slowo „pozwalają”.Pewnie tak, ale pod warunkiem,że
    a)egzaminator jest bardzo kompetentny merytorycznie, co u CKE nie jest regulą;-)
    b) egzaminator nie sprawdza prac na akord w warunkach dużego dyskomfortu (np.wspólna halaśliwa sala dla grupy) po kilkanascie godzin na dobę (np.8.30-22.30).
    2.Egzamin zewnętrzny sam w sobie może być dobry, nawet bardzo dobry. Są na to liczne dowody (zagraniczne niestety!). Trzeba go jednak dobrze przygotować i merytorycznie i organizacyjnie. Tego akurat biurokratyczna instytucja pelna samowuielbienia i zajęta „przerabianiem” EFS jaką jest system CKE/OKE nie jest w stanie zrobić.

  37. Marcinie! Obrażasz się niepotrzebnie. Pytanie moje i S – 21 było proste. Po co dwa egzaminy z jednego przedmiotu? Uczeń zdaje poziom podstawowy z j. polskiego i matematyki, lub rozszerzony jeśli są to przedmioty kierunkowe na wybranych studiach. Język obcy tylko poziom rozszerzony. Dodatkowe przedmioty wybiera zgodnie z kierunkiem studiów i zdaje poziom rozszerzony. Można zrezygnowac z ustnej matury, tych prezentacji. Cały egzamin maturalny potrwa zatem tydzień. Będzie szybciej i taniej.
    Sewerusie!. Spokojnie, rozwijamy zainteresowania uczniów. Po wprowadzeniu dodatkowej godziny kół przedmiotowych i innych zajęć jest więcej niż chętnych.

  38. @S-21
    Na szczęście warunki a) i b) są zawsze spełnione, istnieje też sprawny mechanizm dbający o to, by tak było.
    @Z.O. – na pytanie dotyczące zdawania dwóch poziomów odpowiedziałem. Na moje pytanie o sposób rozwiązania problemu nikt nie zechciał odpowiedzieć. Bo chyba po prostu nie ma rozwiązania. A inna sprawa, że problem jest wydumany i trzeba by pogonić z kijem każdego, kto tu problem widzi.
    Albo, jeśli przyznać rację „buntownikom”, to od poniedziałku strajkuję, bo jak tu pracować tyle godzin z różnymi klasami, nad różnymi problemami, prowadzić zajęcia pozalekcyjne itd? Jednego dnia powinno się robić jedną rzecz!

  39. Do Marcin
    >Na szczęście warunki a) i b) są zawsze spełnione, istnieje też sprawny mechanizm dbający o to, by tak było.<
    Nie rozśmieszaj mnie.Jaki mechanizm [sprawny na dodatek;-)] rzekomo sprawia,że wszyscy egzaminatorzy są kompetentni merytorycznie(nie,ze mają świstek z napisem magister) i na dodatek sprawdzają w komfortowych warunkach ograniczoną liczbę prac??? Szczególnie jeśli matury sprawdzają często nauczyciele gimnazjalni;-))))

  40. Jak to jaki mechanizm?
    U nas jest tak, że egzaminator nie ma szans brać udziału w ocenianiu, jeśli nie jest kompetentny, nie uczestniczy w szkoleniach i doszkalaniach, w tym online, nie wykazuje się w ciągu roku aktywnością w kursie Moodle dla egzaminatorów. Praca egzaminatorów jest monitorowana w trakcie oceniania, opiniowana i ma to wpływ na powołanie ich do zespołu w przyszłości lub nie. Nierzetelny egzaminator może także być odsunięty od oceniania podczas sesji. Świstek magister nie jest jedynym wymogiem, a co więcej – bywa, że nauczyciel z pełnymi kwalifikacjami z dobrej szkoły średniej okazuje się kiepskim egzaminatorem i niekoniecznie jest zapraszany do pracy w kolejnych sesjach.
    @ S-21 i Gospodarz – powinniście czasem się zainteresować, jak wygląda ocenianie zewnętrzne, zanim zaczniecie wypisywać bzdury na ten temat i dezinformować osoby postronne.

  41. Jeśli chodzi o warunki i ilość prac, w ogóle nie rozumiem zarzutów. Te o kompetencje i rzetelność oceny są dla mnie bezzasadne, natomiast warunki i ilość – w ogóle nie rozumiem, co macie na myśli.

  42. Do Marcin
    >S-21 i Gospodarz – powinniście czasem się zainteresować, jak wygląda ocenianie zewnętrzne, zanim zaczniecie wypisywać bzdury na ten temat i dezinformować osoby postronne.<
    Może mamy z tym(ja na pewno) doświadczenia dużo większe niż Twoje, urzędasie CKE/OKE(tak bronisz dogmatów urzędniczych tej instytucji,że raczej nikim innym nie jesteś) … 😉

  43. Do Marcin
    >e o kompetencje i rzetelność oceny są dla mnie bezzasadne, natomiast warunki i ilość – w ogóle nie rozumiem, co macie na myśli.<
    To się w języku mlodzieży nazywa „rżnąć glupa”;-)
    1.Jak się prace sprawdza na akord w zbiorowych salach po kilkanaście godzin na dobę, to „forma intelektualna” egzaminatorów uniemożliwia rzetelne sprawdzanie.
    2.Matury sprawdzają ludzie, którzy mają co prawda mgr przed nazwiskiem, ale z tego w Polsce niewiele wynika dla ich kompetencji. Często matury sprawdzają nauczyciele gimnazjalni, którzy z zagadnieniami maturalnymi i programem licealnym mieli do czynienia na maturze … wlasnej;-) Czy oni mogą en masse być kompetentni?
    Dotarlo,urzędasie, czy nie umiemy czytać ze zrozumieniem?;-)

  44. No najwyraźniej nie macie. Nie macie pojęcia o tym, a szkoda.
    A o szkoleniu przed ocenianiem i o teście diagnostycznym przed przystąpieniem do oceniania wiecie?
    Że nie jestem urzędasem z CKE/OKE, Gospodarz doskonale wie.
    Życzę Wam z całego serca, żeby maturę z polskiego poprawiono (daj Boże z Waszym udziałem) tak, by była równie dobra, jak z języków obcych.

  45. @ S-21
    > 1.Jak się prace sprawdza na akord w zbiorowych salach po kilkanaście godzin na dobę, to ?forma intelektualna? egzaminatorów uniemożliwia rzetelne sprawdzanie.

    To się dopiero nazywa rżnąć głupa.
    Weź może jednak porozmawiaj z kimś, kto od lat ocenia matury, a nie z kimś, kto jest sfrustrowany, bo go nie przyjęto do zespoły, albo go z niego wyproszono.

  46. Do Marcin
    Drogi urzędasie z CKE!Dalej rżniesz głupa???
    1.Znam wielu egzaminatorów!
    2.Credo tej instytucji[CKE] wyraził w swoim czasie w jej biuletynie starszy ekspert Dylakiewicz. Jego sens jest taki,że jeśli jakiś błąd jest powszechny to przestaje być błędem bo wynika z masowości błędnego nauczania, a co temu maturzyści winni…;-)
    3.Rok temu autorzy arkusza z matematyki popełnili dowodzący skrajnej niekompetencji szkolny błąd w sformułowaniu zadania z matematyki. Świadczy to o jakości całej procedury przygotowania i dopuszczenia.
    Poniósł kto ś konsekwencje???W życiu;-)
    Trzech teoretycznie fachowców od matematyki( min. mgr Hall(UG),
    szef CKE dr Legutko(UJ) i wiceminister dr hab. Marciniak(UW) ) dowodziło na wyprzódki w mediach,że to żaden błąd, że tak się w szkole robi, że są dwie matematyki – szkolna i akademicka, etc.
    Tak funkcjonująca instytucja nie może choćby jako tako funkcjonować.
    I nie funkcjonuje…;-)

    Pociągnięto kogoś do odpowiedzialności?

  47. S-21. Weź w końcu zajrzyj na moją stronę i sprawdź sobie moje dane osobowe udostępnione tamże. Jestem zwykłym wiejskim nauczycielem, moi ubiegłoroczni maturzyści w jednej z klas są „czwartostaninowi”, a mimo to jestem z nich dumny.
    Przy odrobinie chęci – klikając w link pod moim imieniem – da się z łatwością mnie zidentyfikować. Jeśli wykażesz się tą odrobiną chęci, może przestaniesz mnie uważać za urzędasa z CKE, chociaż wątpię, byś w końcu przejrzał na oczy w kwestii zalet i celowości zewnętrznego systemu oceniania. Odwiedzasz blog Pana Darka, żeby sobie ponarzekać, jak on, a Janina chyba ma rację, że to jest blog wypalonego zawodowo frustrata i że nie powinienem tu w ogóle zaglądać.

  48. No dobrze!Nie jesteś urzędasem CKE tylko „pożytecznym idiotą” (to znane określenie)tej instytucji.Zadowolony???;-) Co do reszty, o której jakoś nie piszesz, pozostaję przy swoim zdaniu.
    I jeszcze jedno.Jestem entuzjastą zewnętrznego oceniania. Za tragiczną natomiast uważam jego polską realizację.A tak sie sklada,że mam porównanie;-)

css.php