Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

27.04.2007
piątek

Ostrzegać, czyli zachęcać

27 kwietnia 2007, piątek,

Przed wakacjami oraz feriami nauczyciele mają obowiązek prowadzić lekcje na temat bezpieczeństwa i właściwych zachowań poza szkołą. Teraz tak powinno się właśnie zrobić, ponieważ wielu uczniów czeka wyjątkowo długa przerwa od zajęć szkolnych. Swego rodzaju małe ferie. Prawdziwe lekcje zaczną się dopiero we wtorek ósmego maja. Wcześniej oczywiście odbędą się matury pisemne, ale dla uczniów klas młodszych to są dni wolne od nauki. A zatem wychowawcy powinni przypomnieć o niebezpieczeństwach, jakie mogą czyhać na dzieci i młodzież poza szkołą.

Niestety, ostrzeganie młodych ludzi przed czymś ma tę samą moc co dobra reklama jakiejś tandety. Człowiek od razu odczuwa przemożne pragnienie, aby zrobić właśnie to, czego nie powinien w żadnym wypadku robić. I gotów jest wydać ciężko zarobione pieniądze, aby zaspokoić swe sztucznie wykreowane żądze. Gdyby więc wychowawca był na tyle nierozsądny, że powiedziałby swoim uczniom, iż w Parku 3 Maja grasuje gwałciciel, można się spodziewać jednego. Oto prawie cała klasa pójdzie tam właśnie na wycieczkę. Jeśli jakiś wychowawca ostrzegłby przed seryjnym mordercą, który grasuje w Wólce Brzozowej, już planowano by wycieczkę do tej właśnie miejscowości. A po powrocie do szkoły wszyscy opowiadaliby sobie z wypiekami na twarzach, jak to widzieli na własne oczy tego strasznego gwałciciela albo okrutnego mordercę. Podobnie rzecz się ma z narkotykami, alkoholem czy tytoniem. Wystarczy wspomnieć, że te używki szkodzą, a już sporo osób planuje najbliższą rozrywkę właśnie z udziałem tychże używek. Wcześniej mogli nawet nie myśleć o ćpaniu czy zalewaniu się w trupa, ale skoro nauczyciel ostrzega, to widocznie musi to być coś ekstra. Słowa nauczyciela, aby czegoś nie robić, mają jakąś magiczną moc. Dziki tłum już biegnie, aby to właśnie zrobić.

Dlatego doświadczeni wychowawcy mówią uczniom, żeby robili, co chcą, ale niech starają się wrócić w komplecie na lekcje po feriach czy wakacjach. Tylko w dzienniku trzeba na czerwono wpisać temat lekcji: BHP poza szkołą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Prawda, święta prawda. Przed wakacjami mówiłam swoim uczniom, żeby pamiętali
    1. dyrekcja nie ma funduszu alimentacyjnego,
    2. ja osobiście nie znam dobrego wenerologa, a o ile wiem, leczenie wakacyjnych głupot jest niemiłe i długotrwałe
    3. pamiętać, żeby nie pić byle czego, z byle kim i byle jak. Jedno małe piwo albo lampka wina jeszcze z nikogo świni nie zrobiła,
    4.ludzie tak was będą szanowali, jak sami siebie uszanujecie
    5. nie będźcie polskimi myszami – nie chciejcie kotu mordę obić.
    6. nie musicie służyć za żywy przyrząd do szukania przeszkód podwodnych, ani do testowania wytrzymałości kości w wywrotce motocykla.
    7. Życzę udanych wakacji. Dajcie odpocząc opiece od troski o Was i obyście dobrze odpoczęli sami od nadmiaru tej opieki.
    Nie miałam złych doświadczeń. Staż 37 lat belferki

  2. Tym razem komentarz do komentarza Jaruty: punkt 5 jest cudny 🙂 Lekcje „BHP poza szkołą” są nieskuteczne z jeszcze jednego powodu – uczniowie doskonale wiedzą przed czym będzie się ich przestrzegać i wiedzą, że pomimo to planów swoich nie zmienią 🙂 mówię to ze swojego doświadczenia bycia uczennicą 🙂

  3. Ponieważ mimo dawno skończonej szkoły moi rodzice nie przystopowali wcale z „zamykaj drzwi, nie pij za dużo, uważaj na siebie” mogę tylko poradzić pedagogom, żeby nie przesadzali z litanią przestróg, od których młodzieży flaki się przewracają. Za to doskonale działa przykład z życia. Nic mnie lepiej nie przekonało do unikania narkotyków jak wizyta na rozprawie sądowej, na której sądzono dilera, a zeznawali jego klienci. Nic też tak nie odsuwa kieliszka od ust kierowcy jak obejrzenie w sieci zdjęć ofiar wypadków.
    Że drastyczne? Ależ do młodzieży najlepiej przemawia to, co drastyczne. Wiem, najłatwiej gadać przez 45 minut. A gdyby się tak postarać, na przykład zaprosić lekarza, niech opowie o chorobach wenerycznych, złamanych kręgosłupach, urazach głowy i innych skutkach wakacyjnych imprez. Goga traktuje się jak rodzica: truj stary, my i tak wiemy lepiej, co z ciebie za specjalista.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zupełnie się nie zgadzam! Uważam że ostrzeżenia zniechęcały mnie zawsze do różnych czynów, ponieważ dochodził element zastanowienia nad poznanym za wczasu ryzykiem.

  6. Wycieczka do toalety w towarzystwie pana profesora? Juhuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  7. Co ty Franka z ta toaletą ? Profesora chcesz utopić?

css.php