Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

14.03.2007
środa

Kłopoty z maturą

14 marca 2007, środa,

Trybunał Konstytucyjny orzekł, jak dobrze wiemy, że amnestia maturalna jest niezgodna z prawem. Nie można zdać egzaminu dojrzałości, nie zdając jednego przedmiotu. Aby osłodzić abiturientom gorycz likwidacji amnestii, MEN zaproponowało możliwość poprawy jednego oblanego przedmiotu w sierpniu (ma obowiązywać od 2008 roku). Nie ma znaczenia, jaki to przedmiot – po prostu dowolny jeden. Tym samym wracamy do zasady obowiązującej na starej maturze. Jedyną różnicą jest to, że dawniej, aby móc poprawiać, trzeba było mieć z tego przedmiotu co najmniej dobrą ocenę na koniec roku w dwóch ostatnich latach nauki. Teraz można mieć choćby ocenę dopuszczającą, a poprawa przysługuje.

Ministerstwo edukacji, zarówno pod rządami obecnej ekipy, jak i kilku poprzednich, począwszy od Handkego, nie ma pomysłu na formułę egzaminu dojrzałości. Na początku było tak, że uczeń mógł sobie wybrać, czy pisze starą czy nową maturę (jeden rocznik miał ten zaszczyt). Potem sesje odbywały się dwa razy w roku: wiosną i zimą (także tylko jeden rocznik otrzymał taki przywilej). W sesji wiosennej najpierw odbywały się egzaminy ustne (kwiecień), potem pisemne (maj). Znowu tylko jeden rocznik rozpoczynał maturę wbrew zwyczajowi, że powinny wtedy kwitnąć kasztany. Wkrótce zmieniono ten układ, każąc zdawać tylko w maju, na przemian pisemną, ustną, znów pisemną, znów ustną. Obecnie jest jeden wielki chaos. Uczniowie muszą się posiłkować zwolnieniami lekarskimi, aby jakoś ułożyć sobie maturę. Zdarza się bowiem, że jedni kończą cały egzamin w tydzień, zdając dzień po dniu, gdy pozostali zdają cały miesiąc, mając między poszczególnymi egzaminami nieraz spore przerwy.

Słysząc o kolejnych zmianach w formule egzaminu, zastanawiam się, czego jeszcze nie było. Zatem podpowiadam ministrowi, który lubi zaskakujące pomysły. Można maturę przenieść na soboty, dzięki czemu uczniowie klas młodszych nie stracą lekcji. Można też upodobnić egzamin dojrzałości do egzaminu na prawo jazdy: niech sesje maturalne odbywają się przez cały rok, po kilka razy w tygodniu. Aby to było możliwe, należy powołać specjalne ośrodki egzaminowania maturzystów. Niech matury odbywają się poza szkołą, codziennie po lekcjach. Niech w ośrodkach egzaminowania pracują ludzie Giertycha i niech robią z młodzieżą, co im się podoba. Matura w Polsce została już tak ośmieszona, że chyba nic jej nie zaszkodzi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Panie psorze jak nasz ciudowny pozna te pomysły, na pewno bedzie zachwycony!

  2. Jako nauczyciel podpisuję się rękami i nogami. 🙂

css.php