Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego BelferBlog - Blog Dariusza Chętkowskiego

28.10.2008
wtorek

Przypadłości belferskie

28 października 2008, wtorek,

Uczniowie mogą mieć dysleksję, dysgrafię, dyskalkulię, a nawet ADHD. A na co może cierpieć nauczyciel? Jestem teraz na zwolnieniu lekarskim i zastanawiam się, co mi jest.

Niewątpliwie odczuwam nieprzepartą niechęć do realizowania priorytetów edukacyjnych. Priorytety są ustalane z góry, tzn. bez sprawdzenia, jakie są autentyczne potrzeby uczniów. Zanim poznam klasę, już wiem, że w tym roku muszę uczyć pod kątem np. potrzeb ucznia szczególnie zdolnego (potem okazuje się, że w tym roku szczególnie zdolnych akurat nie ma). A w następnym roku odwrotnie – skupiając się na potrzebach ucznia słabego (pech – słabych nie mam). Gdy słyszę o priorytetach, wszystko się we mnie przewraca. Priorytety ustalane z góry to typowy przykład wykorzystywania dzieci do własnych celów przez dorosłych. Ustalanie priorytetów powinno być poprzedzone krytyczną analizą potrzeb konkretnych uczniów. Chociaż z drugiej strony, może wszystko jest w porządku, a ja po prostu jestem nieprzystosowany, ponieważ cierpię na poważne zaburzenie rozwoju zawodowego, na tak zwaną „inwersję priorytetów”. Pilnie jest mi potrzebne zaświadczenie, które przekonałoby dyrekcję, że odwracam kota ogonem z powodu schorzeń, a nie dlatego, że kogokolwiek lekceważę.

Odwracanie kota ogonem to jedna z najstarszych przypadłości, dużo starsza od dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i ADHD. O chorych na inwersję priorytetów pisał już Homer w „Odysei”: „Jeśli ktoś,  widząc cię, zagadnie, że na barkach łopatę dźwigasz, złóż to brzemię i wygładzone wiosło wbij natychmiast w ziemię”. Odyseusz nawet trafił do specjalnej krainy, gdzie ludzie postępowali absurdalnie, np. wiosłowali łopatami, a ziemię skopywali przy pomocy wioseł. Musiał, biedak, trafić do krainy nauczycieli, czyli do szkoły. I chyba właśnie to mi dolega. Jestem typowym nauczycielem, czyli cierpię na inwersję. Wszystko widzę odwrotnie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Kwestia priorytetów dla mnie również jest drażniąca. Czy władze oświatowe powinny realizować politykę oświatową narzucając nauczycielom kierunki pracy? Mają prawo tę politykę kształtować – moim zdaniem. Kłopot z tym „narzucaniem”. Sposób i czas informowania o wskazanych kierunkach pracy na dany rok szkolny (w końcu sierpnia, odczytanie priorytetów, suchych sformułowań bez żadnego uzasadnienia) zupełnie mi nie odpowiada. Dla mnie oznacza to lekceważenie nauczyciela, brak wiary w to, że potrafię sensownie zaplanować swoją pracę, bez „trzymania za rączkę”.
    Ale jak się już pozłościłam i mogłam do tej sprawy podejść bez emocji to w dialogu międzykulturowym odkryłam ciekawe tematy do dyskusji z uczniami. Poszperałam i mam już interesujące pomysły. Zarzuty nauczycieli, z którymi rozmawiałam, że ten priorytet jest bezsensowny bo jesteśmy społecznością jednolitą kulturowo (to z kim ten dialog?) jest zupełnie chybiony. Aktualni uczniowie będą żyć i pracować w wielokulturowym świecie (może w Londynie?), postawa otwartości i ciekawości „innych” może okazać się bardzo przydatna w układaniu własnego życia i w Polsce i poza granicami.
    Też nie jest prawdą,że jesteśmy monolityczną społecznością. Ziemie Zachodnie (mieszkam w pn Wielkopolsce) były po wojnie niesamowitym tyglem migracyjnym. Korzenie naszych rodziców sięgają w różne rejony świata. To wszystko jest niesamowicie ciekawe. Czy bym się nad tym zastanawiała, gdyby ktoś nie przypomniał mi, że to ważne? Nie wiem.
    Pozdrawiam
    Ps. Wśród Pana uczniów w każdym roczniku są z pewnością i uczniowie utalentowani i uczniowie z trudnościami w uczeniu się. Jestem tego pewna. Czytałam Pana książki.

  2. Droga Pani Szalicjo!
    Każda szkola i każdy nauczyciel ma w danym roku inną sytuację bo ma innych uczniów i to one, a nie pisane „tradycyjnie”od czasów p.Łybackiej(ona to wprowadzila!) urzędnicze pomysly, powinny decydować o ich priorytetach!!!

  3. Czy coś, poza ZNP, przeszkadza w decentralizacji szkolnictwa?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A to nie można robić po swojemu tylko trzymać się jakichś zasad? kazdy nauczyciel chyba wie, co dla jego uczniów najlepsze?

  6. Drogi Zenku i Violetta pruska,
    Jestescie pewni, ze zaden nauczyciel nie potrzebuje zadnych wytycznych co do priorytetow? 24-letni mlody, nauczyciel (prosto z zabalongowanego akademika) sam wpadnie na to, ze warto poruszyc temat „wielokulturowosci” korzeni mlodego pokolenia na tzw Ziemiach Odzyskanych? Tak jak w jednej klasie mamy uczniow o zroznicowanym poziomie samodzielnosci tak mamy i zroznicowane grono nauczycielskie. Doswiadczony nauczyciel sam poradzi sobie z „nikompatybilnoscia” ministerialnych priorytetow, mniej doswiadczony powinien przynajmniej wiedziec, ze takowe istnieja i miec szanse na zastanowienie sie nad ich stota.
    Szalicjo, taka nasza polska natura. Mamy chorobliwy wstret do wladzy, jakiejkolwiek, pism(szczegolnie urzedniczych). Najpierw sie spienimy a potem dopiero zauwazamy, ze nic tam zlego w tych priorytetach nie ma. Dajemy sie emocjom i dopiero jak opadna , na chlodno rozumiemy co i dlaczego nam przekazuja. Bardzo wstydliwa cecha narodowa, szczegolnie przeszkadzajaca za granica w pracy z innymi narodowosciami. I ciezko ja wyplenic. Warto nad nia popracowac z uczniami.
    Osobna sprawa to czy w ministerstwie mamy profesjonalistow i czy im ufamy. Jesli nie mamy i nie ufamy to zmieniamy albo sami nimi zostajemy.
    Mam nadzieje, ze w ministerstwie pracuja, glownie, czynni lub nie, nauczyciele.

  7. do tsubaki
    Można o priorytetach dyskutować na danej poziomie szkoly.Natomiast centralne ustalanie ich na poziomie ministerstwa czy kuraratorium jest bez sensu i stanowi raczej PR tych instytucji, mający uzasadnić ich niezbędność i uzyteczność.
    >Osobna sprawa to czy w ministerstwie mamy profesjonalistow i czy im ufamy. Jesli nie mamy i nie ufamy to zmieniamy albo sami nimi zostajemy.
    Mam nadzieje, ze w ministerstwie pracuja, glownie, czynni lub nie, nauczyciele.<
    ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    W ministerstwie nie mamy profesjonalistów już od dawna, a z tego i odpowiedni poziom zaufania wynika;-) Urzędasem w ministerstwie nie zostaje się ani z chcenia ani z profesjonalizmu.
    Raczej z ukladów i przydatności rządzącym…
    W ministerstwie i kuratoriach nie pracują glównie nauczyczyciele z powodów, o których wyżej.Szczególnie dobrzy nauczyciele!!!
    Znam paną, polonistkę zresztą z wyksztalcenia, której jednym z glównych corocznych obowiązków jest przekazywanie kilkanaście razy corocznych standardowych gratulacji od ministra pewnej grupie mlodzieży.30 lat temu(ponad) bylem tą mlodzieżą i szlo jej to fatalnie.Dziś też idzie nie lepiej;-))))))

  8. System powolywania urzednikow szwankuje, czyli dla dobra kraju nalezy budowac ludzki kapital, przygotowany do przeprowadzenia zmian. Przy okazji czy w innych ministerstwach tez mamy urzednikow niezwiazanych z dziedzina ministerstwa, w ktorym pracuja?
    Droga mlodziezy! Jesli to czytacie to myslcie co i jak zmieniac w przyszlosci!
    Priorytety mozna ustalac na poziomie szkoly, tak ale z poziomami dyrektorow tez roznie bywa…a jaki dyrektor taka cala szkola. Nie lepsze solidne kryteria powolywania elity wladz oswiatowych? Szacunek srodowiska, profesjonalizm, osigniecia, doswiadczenie w zawodzie, szerokie horyzonty. Dodam jeszcze wysokie ratio „pokrajalnosci” srodowiska za kandydatow”;).

  9. Do tsubaki
    >Priorytety mozna ustalac na poziomie szkoly, tak ale z poziomami dyrektorow tez roznie bywa?a jaki dyrektor taka cala szkola.<
    Tyle,że lekarstwem na to nie są centralnie wyznaczone priorytety(podobnie jak minister zdrowia nie powinien ustalać jednolitej terapii wszystkich chorób razem;-).Kluczem jest doskonalenie procesu doboru dyrektorów oraz mechanizmów oceny ich i ich szkól. Poza tym przy wyborze priorytetów przez szkolę jest jeszcze Rada Pedagogiczna.W przypadku centralnych priorytetów ona przyjmuje te priorytety za pośrednictwem dyrektora do wiadomości – bo wtedy również dobry[obecnie przypadkiem;-)] dyrektor niewiele już może…
    Szczególnie,że sprawdzanie realizacji tych priorytetów ma charakter formalny!!!

  10. Kiedyś były np. do rozpropagowania tezy o przyjaźni z miłującymi pokój narodami Związku Radzieckiego lub o zaletach RWPG (kto to jeszcze pamięta?), teraz priorytety np. pod hasłem wielokulturowość. Jak zwał, tak zwał, władza ma zwykle jakieś tezy i priorytety, szczególnie ludowa, jak im się bliżej przyjrzeć, to nawet bywają podobne. I nawet niektórzy nauczyciele potrafią się ucieszyć, że ich to zainspirowało, bo sami by na to nie wpadli. I oto chodzi, a kto sam wpadłby na to, że rewolucja październikowa była tak przyjazna dla otoczenia albo że wielokulturowość jest taka ważna (gdy ledwo zna się kulturę własną i niekoniecznie ją szanuje). Może być głupio, ale „po linii i na bazie” lub poprawnie politycznie.

css.php