Stado bez pasterza

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Kiedy skończy się inercja, w jaką popadli nauczyciele? Co musi się stać? W PRL ludzie aktywizowali się na wieść, że kogoś niewinnie aresztowano. Czy teraz też doszłoby do radykalniejszych wystąpień nauczycieli przeciwko władzy, gdyby ktoś z naszego grona został niesłusznie oskarżony, a następnie aresztowany?

Zapewne trzeba ofiary, aby nauczyciele przestali czekać na mannę z nieba. Tylko kto byłby dobry? Czyja krzywda pobudziłaby nauczycieli do wielkiego, spontanicznego, masowego wystąpienia? Przydałby się ktoś szlachetny jak Korczak i skuteczny jak Owsiak. Niestety, nie ma takiej osoby, której krzywda wywołałaby oburzenie wszystkich nauczycieli.

Nie chodzi mi o szukanie ofiary na siłę. Zastanawiam się tylko nad tym, dlaczego w naszym środowisku nie ma nauczycieli-autorytetów. Gdybyśmy mieli ludzi, za którymi nauczyciele idą w ciemno choćby i na koniec świata, rząd by się z nami liczył. Bez przywódców, bez ludzi, których cenimy, szanujemy i podziwiamy, nauczyciele nic nie znaczą jako grupa. Potrzebujemy takich nauczycieli na miarę regionalną oraz ogólnokrajową.

Owsiak nie nasz, Korczak nie żyje. Jednak nie wszystko stracone. Przecież w Polsce jest sporo nauczycieli, którzy wiele dla swojego środowiska by zrobili, gdyby tylko otrzymali potężne wsparcie od nauczycieli. Niestety, znaczących ludzi z naszego środowiska nauczyciele tak wymieszali z błotem, że ci ludzie powoli przestali odczuwać więź z nauczycielami. Zastanawiam się chociażby nad Włodzimierzem Paszyńskim, nauczycielem z krwi i kości, obecnie wiceprezydentem Warszawy, czy już wybył z naszego środowiska, czy jeszcze go do nauczycieli ciągnie. Ale aby Paszyńskiego do nas ciągnęło, musimy go do nas wciągać.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Z tej ciąży nie ma już co zbierać, mówi lekarz na USG. „I czego pani od nas oczekuje?”

Nie wrócę do ginekologa, który prowadził moją ciążę, bo musiałabym skłamać, że poroniłam, opowiada Wioletta. Przez kilka tygodni żyłam jak tykająca bomba, nie jadłam, nie spałam, wyznaje Karolina. Obie przerwały ciążę w drugim trymestrze.

Agata Szczerbiak

Jeśli nie Włodzimierz Paszyński, to kto? Czy jest jakiś nauczyciel w Krakowie, za którym poszliby wszyscy nauczyciele z Krakowa? A może w Szczecinie? W Lublinie? W Białymstoku? W Płocku? W Poznaniu? Potrzebujemy jak nigdy przywódcy, potrzebujemy nauczyciela, którego poprzemy całą swoją mocą.

Zresztą nie chodzi mi zaraz o przywódcę, bo taki człowiek nie spada z nieba. Musi być odpowiedni klimat w środowisku. Najpierw nauczyciele musieliby wypowiadać się z podziwem o różnych nauczycielach, a potem już byłoby z górki. Potrzebujemy wielu nauczycieli, którzy cieszyliby się autorytetem wśród nauczycieli i za którymi stanęlibyśmy murem. Dopóki się ich nie dopracujemy, będziemy guzik warci. Każda grupa jest tyle warta, ile są warte jej autorytety i przywódcy, których popiera i wspiera. Kogo wspierają ze wszystkich sił, całym sercem i całą duszą nauczyciele? Obawiam się, że nikogo.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj