Przyznaję się do…

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Trwa moda na przyznawanie się do niewłaściwych zachowań. Codziennie dowiadujemy się, że ktoś robił źle, ale teraz tego żałuje. Premier nieomal codziennie za coś przeprasza i obiecuje nigdy tego nie robić. Brawo! Ćpał, bił własne dzieci, ale sam wie, że źle robił, dlatego brawo! Po prostu wzór. Tylko naśladować!

Podszedł do mnie któregoś razu zaprzyjaźniony ksiądz i zapytał, kiedy byłem ostatnio u spowiedzi. Odpowiedziałem, że ja nie grzeszę, więc się nie spowiadam. I tu popełniłem straszną gafę. Jakie to niemodne twierdzić, że się jest czystym jak łza. Toż to objaw strasznej pychy. Do niczego w życiu nie dojdę, jak się będę stroił w piórka niewinności. Głupio odpowiedziałem księdzu, a przecież… niech się tylko zastanowię… grzeszyłem, ćpałem, piłem i biłem… strach mnie ogarnia, gdy pomyślę o swojej przeszłości, bo już w kolebce będąc…

Tak mocno niszczyłem swoje ciało, że teraz cierpię na zaniki pamięci. Prawdę mówiąc, trochę w życiu nagrzeszyłem. Tylko do czego by się tu przyznać publicznie, aby spowiedź wzmocniła mój wizerunek, a w żadnym wypadku go nie osłabiła? O spowiadaniu się księdzu na ucho nie może być mowy. Dziś trzeba się spowiadać publicznie. I do czego mógłby się przyznać publicznie nauczyciel i wychowawca młodzieży?

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Z tej ciąży nie ma już co zbierać, mówi lekarz na USG. „I czego pani od nas oczekuje?”

Nie wrócę do ginekologa, który prowadził moją ciążę, bo musiałabym skłamać, że poroniłam, opowiada Wioletta. Przez kilka tygodni żyłam jak tykająca bomba, nie jadłam, nie spałam, wyznaje Karolina. Obie przerwały ciążę w drugim trymestrze.

Agata Szczerbiak

Nie ma sensu ryzykować. W tej sprawie muszę udać się do poważnej firmy doradczej. Niechże zrobi badania marketingowe i ustali, do czego mogliby się przyznawać polscy nauczyciele. Weźmy na przykład bicie swoich uczniów. Dziś ani nie twierdzę, że biłem swoich uczniów, ani też nie twierdzę, że nie biłem. Nie jestem ja taki głupi, aby coś twierdzić albo nie twierdzić bez sprawdzenia, jaki to będzie miało wpływ na mój wizerunek. Czy mógłby premier podać mi namiary na instytucję, w której zasięgał porady w sprawie przyznawania się do winy? Tak bardzo chciałbym się do czegoś przyznać, ale nie wiem, co jest na topie. Narkotyki, alkohol, bicie dzieci czy nieudzielanie pomocy ofiarom wypadków na drodze? A może wykradanie drobnych z portfela rodziców? Czuję, że premier podkradał mamie i tacie…

Więc do czego mógłby się przyznać nauczyciel?

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj