Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

6.06.2017
wtorek

Zwolnienia i redukcje

6 czerwca 2017, wtorek,

Nauczyciele mają o tyle dobrze, że o zwolnieniu z pracy dowiadują się dużo wcześniej. Mogą więc zgrzytać zębami przez kilka miesięcy, a dopiero potem odchodzą. I tak ponad 6 tysięcy już wie, iż od 1 września nie będzie dla nich pracy, a ok. 10 tysięcy nie otrzyma pełnego etatu. To pierwsze ofiary reformy oświaty. Ciąg dalszy cięć w kolejnych latach (szczegółowe dane o liczbie zwolnionych można przeczytać tutaj).

ZNP alarmował pierwszy o zwolnieniach, teraz prowadzi dokładne obliczenia. Wszystko po to, aby udowodnić, iż Anna Zalewska mydliła nauczycielom oczy obietnicami, że nikt z powodu reformy nie straci pracy. Oczywiście, obliczenia to nie wszystko, trzeba by jeszcze po związkowemu zareagować. Ja w garażu trzymam kilka starych opon, więc jakby co, jestem przygotowany.

Nawet Solidarność przeciera oczy ze zdumienia. Koleżanki i koledzy nie spodziewali się, że gangrena zmian obejmie także ich związek. Tymczasem zwalniają nawet swoich, a nie tylko obcych. Widać, że reforma nie została odpowiednio przygotowana. Najpierw należało wymienić dyrektorów na takich, którzy będą wiedzieli, kogo wyrzucić, a kogo nie tykać. To poważny błąd.

Nauczyciele to tylko ludzie, więc są interesowni i dbają o własną koszulę. Jak Solidarność nie uratuje miejsc pracy dla swoich członków, zacznie się rzucanie legitymacjami. W mojej szkole zdarzył się nawet taki przypadek, że legitymację rzucił przewodniczący i przeszedł do ZNP. Ruch służbowy – zwolnienia i redukcje – to także ruch w związkach. Osłabione zostaną obydwa, ale dla Solidarności to może być gwóźdź do trumny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. OPZZ Solidarność niech sobie szlag trafi.

    Natomiast co do zwolnień to trudno udowodnić, że mają one związek z deformą oświaty. Od dawna wiadomo o fali niżu demograficznego wchodzącego do szkół, który z pewnością też musi prowadzić do redukcji zatrudnienia.

    Są badania i dowody pozwalające a przypisanie prawdziwego winowajcy zwolnień?

  2. @Gospodarz
    Ta statystyka jest felerna – nie każdy zwolniony nauczyciel jest zwalniany wbrew własnej woli. Często np. chodzi o 6-miesięczną odprawę i przejście od 1 października (niższy wiek emerytalny) na emeryturę, a potem podjęcie gdzie indziej pracy na część etatu … 😉 ZNP świadomie(!) manipuluje danymi o zwolnieniach. Gdzie indziej nauczyciele tracąc pracę w jednej szkole znajdują ją w innej – ta statystyka przedstawia ich jako zwolnionych … 😉

  3. @Snake
    W moim zespole szkół 50% kadry schodzi na 3/4 właśnie z powodu reformy. Część szuka kompensacyjnego. Gigantyczny problem ma obsługa i administracja. (Konserwator, księgowa, sekretarki, sprzataczki). Dalej zmniejszenie liczby godzin polskiego, matmy i jezyków obcych.
    Za dwa lata odpadnie jeden etat wicedyrektorski (wiadomo mniejsze pensum).
    Co ciekawe OP ratował godzinami CM, swietlicą i biblioteką.
    Gdy połączą biblioteki, do klas czwartych dojedzie półrocznik (odroczone sześciolatki) bedzie stypa.

    Swoją drogą kuratoria nie określiły się co do zasad konkursów pzedmiotowych, CKE milczy na temat egzaminów za dwa lata. I jiech mi ktoś powie, że dzieci nie tracą.

    Uroczo zapowiada się wizja wychowawców, kktorymi bedą ci, ktorym brakuje do pensum. Amen.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No właśnie, przecież problemem są nie tylko zwolnienia, ale i redukcja nadgodzin oraz zasygnalizowana przez ectusa redukcja pensum.
    Niech zgadnę, kto nie traci. WF-iści i katechetki, nieprawdaż?

  6. @Ectuspolonus

    50% schodzi na 3/4 pensum? Czy jak mam te 3/4 rozumieć?

    Ja pytałem raczej o całościowe badania i analizy. Oczywiście od szkoły do szkoły sytuacje indywidualne mogą być różne. Są z pewnością i szkoły, które (kosztem innych) zyskują. Dla mnie jest to nadal pytanie otwarte, co jest „winowajcą” redukcji zatrudnienia.

    Oczywiście, jeśli efektem deformy jest ogólne zmniejszenie liczby godzin nauczania na łebka, to jest to bezpośrednie (częściowo) źródło redukcji zatrudnienia.

    Oczywiście współczuję trochę nauczycielom kłopotów, ale z zewnątrz interesują mnie chłodne liczby i zestawienia. Zwalanie wszystkiego na „deformę” jest może łatwiejsze, ale czy słuszne i sprawiedliwe?

  7. Czyli był przerost zatrudnienia przez tyle lat. Po reformie samorządy będą miały oszczędności.

  8. Proste, zamiast 18 masz 15h. Niby niewiele, a jednak. Popatrz, ze na prowincji nie znajdziesz chetnego na dobrowolne poswiecenie się dla innych. Druga rzecz, polonista ani matematyk na dwie szkoły nie da rady fizycznie pracować, a na pewno nie da sie tego zrobić dobrze.
    Brak naboru spoza rejonu= brak klas, choć liczba dzieci ta sama. Konkurencyjność szkoł mniejsza, mobilizacja też. Efekt łatwy do przewidzenia.
    No i oczywiscie juź widzę wĺadze powiatu zatrudniające nauczycieli gminnych.

    2. Do gimnazjów był oddzielny nabór. Dzieciaki jexdziły autobusami (znam przypadki, że i 30 km). Po reformie to będą promile, a nie procenty. Bez mieszania sie dzieci z roznych szkól efekt socjalizacji bedzie

  9. Ale, za przeproszeniem, &@^$!

    „Zalewska publicznie upierała się, że po reformie nie będzie można otworzyć imitującej gimnazjum podstawówki tylko dla siódmej i ósmej klasy. Dziś okazuje się, że to jednak możliwe. Wyjątek to utworzona w marcu SP nr 6 w Szczecinie – od września będą w niej wyłącznie siódme klasy dla wybitnie zdolnych uczniów. Właśnie trwa nabór. Szkoła powstaje przy XIII LO, jednym z najlepszych w kraju, i po prostu zastąpi działające od lat wspólnie z nim gimnazjum. Jak to możliwe?

    Szczecińska szkoła znalazła sposób na obejście reformy edukacji. Wystąpiła do MEN o zgodę na eksperyment pedagogiczny i utworzenie kadłubkowej podstawówki. Jak dotąd to jedyna szkoła, która ma na to zgodę. Zbiegiem okoliczności wieloletnim wicedyrektorem był tam Maciej Kopeć, od stycznia 2016 r. wiceminister edukacji.

    Ha, ha, ha!!! Polski lotnik nawet na drzwiach do stodoły poleci, a przy każdym nowym osiedlu Polak z niczego wybuduje osiedle domków jednorodzinnych. Z niczego! Jeszcze tylko wprowadźcie talony na małego Fiata dla dorosłych i obowiązkowe szkolenia z cyklu „Jak Lenin kochał dzieci” dla dzieci i świat całkiem wróci w koleiny znane z mojego dzieciństwa! Boże, jakie to były piękne czasy! Winnetou i Gustlik, a co czwartek „Kobra”, nie to co obecna degrengolada.

    http://wyborcza.pl/7,75398,21923425,rzad-uratowal-jedno-gimnazjum-czyli-jak-w-szczecinie-znalezli.html

  10. Wszyscy słyszeli o gdyńskiej Trójce. Ale jak widać, kadra zarządzająca tą szkołą nie nadaje się na nowe czasy. Zupełnie nie rozumie koncepcji statku, który wpływa na gdyńską redę, a w ładowniach same pomarańcze. Dla ludu. Na święta! No więc co mówi ta dyrekcja? „Moglibyśmy otworzyć siódmą klasę, ale przecież musielibyśmy utworzyć również klasy pierwsze. Trzeba byłoby dostosować budynek do małych dzieci, zapewnić odpowiednią kadrę” – prawda, że gościu zupełnie nieprzystosowany? On może by jeszcze dzieci bez paszportów na wycieczkę do krypto-nazistowskich Niemiec ciągał? A co mówi wiceprezydent zdegenerowanego Poznania, w którym Grobelny chdza na parady równości? „Gdy działały gimnazja, rekrutacja dotyczyła wszystkich, szkoły w całym mieście się różnicowały. Teraz powstanie jedna uprzywilejowana szkoła, która będzie się żywiła pracą wielu innych podstawówek. To burzy i tak wątpliwą logikę tej reformy.” – on też nic nie zrozumiał! Najlepsze jest to, co mówi skrajnie niekompetentna niejaka Szumilas: „Szkoła w Szczecinie już na etapie powstawania nagięła prawo, bo stworzono dla niej taki obwód, by nie mieszkało w nim ani jedno dziecko. Kurator się na to zgodził.„.

    Prawda, że to banalnie proste rozwiązanie? I takie niby wielkie mędrki w tej Gdyni, a nie wymyśliły, nie dały rady. Bo im się poprzewracało od tych książek, Niemców i Unii. Tymczasem Ochódzki ze Szczecina, mimo że bez wielkich szkół, krew z krwi polskiej ziemi, własną inteligencją tych jajogłowych zawstydził i w polu zostawił, z gołą d… w krzakach!!!

  11. @snakeinwebb
    ‚ fali niżu demograficznego wchodzącego do szkół, który z pewnością też musi prowadzić do redukcji zatrudnienia.’
    MUSI?A nie wystarczyloby po prostu zmniejszyc liczebnosc klas?Przeciez chyba latwiej sie uczy klase liczaca 15 dzieci niz 30?Prywatne szkoly,do ktorych posylaja dzieci nasi politycy, maja klasy dziesiecioosobowe.

  12. @zly
    Elastyczność wielkości klas to oczywiście jeden ze sposobów regulacji tych spraw, który mi się nawet podoba i w pewnych rozsądnych granicach popieram, ale to jest jednak inny temat.

  13. @ Ectuspolonus

    Z punktu widzenia indywidualnego nauczyciela taka redukcja godzin wygląda rzeczywiście nieciekawie, ale dla ogółu nauczycieli, oświaty i zatrudnienia ma to swoje pozytywy w sensie solidarnościowym. Pozwala to na zachowanie większej ilości etatów i wielu nauczycielom na utrzymanie kontaktu z zawodem. Taka technika jest często stosowana, też na zachodzie, w celu przechodzenia w miarę harmonijnie różnych kryzysów i dołków. Pracownicy zgadzają się na mniejszy wymiar pracy w zamian za rezygnację z masowych zwolnień. Zwykle przychodzą lepsze czasy, w których gorsze czasy można sobie nadrobić.

  14. @ snake
    Tak, w przypadku przejsciowym, nie przy tendencji kilkuletnie zmniejszania pensum. Tu chodzi o brak odpraw. uszczuplanie pensum po dwie,trzy godziny rocznie. Niestety ma pół etatu pracować sie nie da.ani to zarobić, ani dorobić.
    Znam wielu, ktorzy chetnie poszliby na studia czy kursu, zeby zmienić branżę, niestety takie planu nie było „bo MEN nikogo nie zwolni” za trzy lata po tyłku dostaną podstawowki, gimnazja juz dostały. Szkoly srednie swoj bonus od PiSu wezmą za 6 lat. Cala ta reforma to manipulacja.

  15. @Płynna nierzeczywistość
    > 1.Gdyby MEN zastosował IDENTYCZNE rozwiązanie dla klas językowych/matematycznych co dla ARTYSTYCZNYCH i SPORTOWYCH cały problem by nie istniał, a i ilość rodziców AKTYWNIE walczących z reformą zdecydowanie by zmalała … 😉
    2.Handke/Dzierzgowska, i Hall/Szumilas/Kluzik i teraz Zalewska/Kopeć w swoich reformach popełniają TE SAME błędy ( czyli się na nich nie uczą !)- tu akurat jest to błąd całkowitej NIEELASTYCZNOŚCI regulacji i trzymania się ich z maniackim uporem… 🙁 <

  16. @snakeinwebb
    ‚Taka technika jest często stosowana, też na zachodzie, w celu przechodzenia w miarę harmonijnie różnych kryzysów i dołków.’

    Nie jest to zadna technika ani nie ma zadnej analogii do obecnej sytuacji, bo szkola to nie fabryka i nie pracuje na akord, w zaleznosci od ilosci zlecen. Szkola to placowka uslugowa finansowana z budzetu panstwa.Skoro dzieci (klientow) jest mniej,to mozna sie skupic na poprawie jakosci uslugi.

  17. @ Ectuspolonus
    Ja mówiłem bardzo ogólnikowo wskazując na jeden z aspektów. Oczywiście rozumiem, że nie w każdej sytuacji to działa. Najlepiej gdy „dołki” są przewidywalne i w miarę krótkie, wręcz sezonowe, jak to się zdarza często w gospodarce. Fale demograficzne mają nieco inną specyfikę, ale faktem jest, że zmniejszenie wymiaru zatrudnienia zwiększa powszechność zatrudnienia i ma pewien efekt solidarnościowy. Jednak dla okresów paroletnich czy wręcz sięgających dekad nie ma to większego sensu.

  18. @zly
    Wiem, że szkoła to nie fabryka, ale również szkoła pełni służbę na podstawie społecznych zleceń. Bez dzieci szkoła nie jest nikomu potrzeba.

  19. @ snake
    Gdyby chodziło o sama demografię, nie byloby pretensji.
    PiS zrobił reformy pod przetrwanie małych wiejskich szkołek.
    Ciekawy jestem statystyk, ilu nowych dyrektorów szkól wywodzi sie z Solidarnosci i kiedy sie do niej zapisywali. Przeciez to sa tysiace stołków.

    Ps: Pan 3X zaczyna postrzegać błędy. Jeszcze z rok i oczy sie otworzą.

  20. @Ectuspolonus

    Ja tylko wyraziłem wątpliwość i otwarłem pytanie czy reforma jest jedyną przyczyną redukcji. Oczywiście nie rozstrzygniemy tego bez solidnych danych i ich analiz.

    Co do Pana 3x to wątpię. On ma jakiś nerwowy tik, że mu ciągle oczy się zamykają a otwiera gęba jakby rżał (znaczy się śmiał). Siła wyższa.

  21. Ectuspolonus, Przypadek 3x jest beznadziejny, bo człowiek już jest na emeryturze, a z wiekiem plastyczna glina zamienia się w kamień.

  22. Ectuspolonus,
    Tak, małe wiejskie szkoły wraz z ich cywilizacyjnym otoczeniem to jeden z motywów reformy. Drugim jest „odbudowa liceów”. Ale skoro najlepsza szkoła w Szczecinie do zachowania swojej pozycji potrzebuje gimnazjum, czyli 6-letniego kursu „olimpijskiego”, którego dotąd była 3-letnim ukoronowaniem, to znaczy, że ich zdaniem obecna reforma obniży poziom w najlepszych liceach. Ba! Podobnego zdania jest szczeciński kurator i zapewne czuwający nad tą całą operacją wiceminister. Czy tzw. reforma podwyższy poziom w tych słabych lub przeciętnych? Jakim cudem dodatkowy rok w liceum miałby skompensować 3 lata w gimnazjum, gdzie jednak bardziej motywuje się młódź do pracy niż w podstawówkach? Przecież to w tych ostatnich zawstydzający odsetek nauczycieli matematyki nie widzi niczego zdrożnego w dzieleniu przez zero.

  23. @Płynna Rzeczywistość
    „Dzielenie przez zero” w szkołach podstawowych dotyczy pań z nauczania początkowego, a nie nauczycieli matematyki.
    To nie cud, tylko konsekwencja obecności w elicie intelektualnej: 2+4 to istotnie lepiej niż 3+3.

  24. @Krzysztof Cywiński
    „co czwarty nauczyciel matematyki klas IV-VI uważał, że z tego, że suma liczb jest podzielna przez 3 wynika, że każdy ze składników jest podzielny przez 3.
    Około 16 proc. nauczycieli matematyki klas IV-VI szkół podstawowych miało trudności z obliczeniami procentowymi (podwyżki, obniżki cen), a 4 proc. nie podjęło prób rozwiązania tego zadania.
    W zestawie rozwiązywanych przez nich zadań wystąpiło też zadanie dotyczące treści, które uczone są w gimnazjum. Jego rozwiązanie wymagało od nauczyciela umiejętności z etapu wyższego niż ten, na którym on naucza. W rozwiązaniu należało zbudować wyrażenie algebraiczne dla opisanej sytuacji. Poprawną odpowiedź podało około 34 proc. badanych, 16 proc. opuściło to zadanie, a połowa badanych odpowiedziała błędnie.”

    To ta elita będzie uczyła nasze dzieci w klasach 7-8. Panie Krzysztofie, czas otwierać szampana, zapotrzebowanie na pana usługi może tylko rosnąć!

  25. @Płynna Rzeczywistość
    1.Wielokrotnie już pisałem: to nie nauczyciele, tylko oszuści, którzy dzięki gimnazjom, likwidacji obowiązkowej matury z matematyki, szkołom gotowania na gazie wyłudzili urzędowe poświadczenie nieprawdy dot. uprawnień zawodowych. Pracę mają, ponieważ nie ma kim ich zastąpić. Na Śląsku nawet za 5000 PLN netto za pensum trudno znaleźć dobrego nauczyciela matematyki.
    2.Z racji opinii, tak, jak wielu nauczycieli, nie miałem problemu z pracą już przed ćwierćwieczem, a z racji wieku przechodzę na 3/4 etatu, więc nie ma to żadnego wpływu na moje poczynania zawodowe w zakresie nauczania ułamków. Ponieważ nie mam sympatii politycznych, więc myślenie w kategoriach „im gorzej tym, lepiej” to nie moja emocja.

  26. @Ectuspolonus
    Mylisz się – oni robią nieźle (lepiej niż Handke i Hall/Szumilas/Kluzik!) pożyteczne rzeczy. A że z usterkami to fakt, który był do przewidzenia … 😉

  27. @snakeinwebb
    ‚Bez dzieci szkoła nie jest nikomu potrzeba.’
    Przeciez wciaz rodza sie dzieci, niz demograficzny w niczym nie szkodzi spoleczenstwu. Zmniejszenie liczby ludnosci to zjawisko pozytywne-bedzie nas mniej,bedziemy mieli do dyspozycji wiecej mieszkan i zasobow. Polska Jagiellonow liczyla 10 mln ludzi i byla mocarstwem.

  28. Reforma reformą, ale przecież liczba dzieci rozpoczynających naukę spada z roku na rok. Też w swoim zawodowym życiu przeżyłam likwidację mojego działu w firmie farmaceutycznej (o zgrozo był to dział badawczy, teraz jest tylko fabryka), spędziłam pół roku na bezrobociu zanim znalazłam nowe zatrudnienie. Nauczyciele maja szczęście, ze stopa bezrobocia jest niska i maja dużo większa szansę by znaleźć nową pracę. Osobiście cieszę się z tej reformy, bo po negatywnych doświadczeniach ze swoimi dziećmi w gimnazjach uważałam ten system za zły i szkodliwy dla rozwoju dziecka.

  29. @belferxxx
    Handke był słaby
    Hall, Szumilas i reszta kiepscy
    Na Zalewską brakuje słów.
    Jakość ministrów jedynie pokazuje co o polskiej szkole myślą rządzący.

  30. @Płynna nierzeczywistość
    >Przypadek 3x jest beznadziejny, bo człowiek już jest na emeryturze, a z wiekiem plastyczna glina zamienia się w kamień.<
    Jak już argumencików zabrakło propagandysto [twoje błędy i nieznajomość szkolnych realiów wskazują, że nie jesteś nauczycielem ;-)], to się manipulacyjki imamy??? 😉
    Ja mam owszem emeryturę (niezłą!) ale wcześniejszą. Do tego pracuję w szkole do jakiej ani ty ani twoje potomstwo nigdy się nie dostanie. I będę pracował do roku 2022, o ile dożyję oczywiście. Z różnych względów mam dość unikalną pozycję do obserwowania w szczegółach tego co dzieje się w polskiej oświacie z punktu widzenia Sejmu, samorządów, dyrekcji i nauczycieli najlepszych polskich liceów i gimnazjów oraz ich uczniów … 😉

  31. Ceny mięsa w górę a w dóŁ parowozÓw.-Gomułka.Nauczyciele na bruk ,a bezrobocie spada-Kaczyński.

  32. Co się wyprawia w Łodzi?
    „Pomysłu jej władz na nowe ułożenie szkół nie zaakceptował mianowany przez rząd PiS kurator oświaty, w efekcie czego wszystkie gimnazja zostają (z drugimi i trzecimi klasami). A ich nauczyciele już szukają pracy w innych szkołach. W 2019 r., kiedy z łódzkich gimnazjów wyjdzie ostatni rocznik, nie będzie potrzeba ani nauczycieli, ani dyrektorów, ani pracowników obsługi.”

  33. xxx,
    „Gdyby MEN zastosował IDENTYCZNE rozwiązanie dla klas językowych/matematycznych co dla ARTYSTYCZNYCH i SPORTOWYCH” – chodzi o to, by w rankingach szkół osiągnięcia artystyczne i sportowe liczyć tak, jak zwycięstwa w olimpiadach?

  34. @Płynna nierzeczywistość
    Najbardziej prestiżowy ranking robi PRYWATNE wydawnictwo „Perspektywy” dyletancie! Co ma do tego MEN i rozwój uzdolnionych dzieci??? 😉

  35. A po co publiczne szkoły uczestniczą w jakichś prywatnych rankingach?

  36. @Płynna nierzeczywistość
    1.Dane o wynikach olimpiad są ogólnie dostępne w komitetach olimpiad. Dane o wynikach matur w CKE/OKE. Szkoły nie muszą brać udziału te dane są i są publiczne, dyletancie!
    2.Nie ma zakazu brania udziału w różnych konkursach, a ranking jako taki można potraktować … 😉
    3.BTW – nie wiem jak w szkołach artystycznych,ale w sporcie/wf istnieje niesłychanie rozbudowany ranking szkół(w tym sportowych i mistrzostwa sportowego), trenerów, nauczycieli WF i to za publiczne jak najbardziej pieniądze, dyletancie … 😉

  37. Zwolnienia i redukcje będą przeszkodą w zatrudnianiu absolwentów wyższych uczelni. Będą także , a właściwie już są, okazją do pozbywania się przez dyrektorów ludzi im niewygodnych. Są również impulsem do pożegnania z zawodem dla tych, którzy nie czują się dobrze z różnych względów w pracy z dziećmi i młodzieżą. Mogą być dramatem dla wielu nauczycielskich małżeństw w małych miejscowościach. Przysłowiowym gwożdziem do trumny, Panie Dariuszu, była postawa belferskich związków zawodowych. ZNP nie docenił determinacji twórców deformy. Natomiast „Solidarność wykazało się wiernopoddańczą naiwnością. A nauczycielska brać została umoczona w szambie, bo tak określam uzdrowienie polskiej oświaty.

  38. No więc panie xxx, najlepszym rozwiązaniem dla szkół artystycznych jest 6+3+3, bo daje dzieciom naturalną możliwość odejścia z systemu po 6 lub 9 latach, gdy dziecko orientuje się, że nie ma wystarczającego talentu do piłki nożnej czy skrzypiec lub po prostu nie ma chęci do wielogodzinnego ćwiczenia solfeżu przez następne 10 lat życia. Powszechny system 6+3+3 zapewniał ramy społecznej mobilności tym, którzy jej potrzebowali.

    A dlaczego za najbardziej miarodajnego rankingu nie uznać rankingu gimnazjów Dziennika Gazety Prawnej, w którym miara sukcesu szkoły oparta jest na EWD? Bo nie preferuje ośrodków akademickich?

    Ale są też i inne rankingi gimnazjów, np. takie oparte na wynikach egzaminów gimnazjalnych. W moim mieście w pierwszej dziesiątce takiego rankingu od lat znajduje się szkoła muzyczna. Jakim cudem, skoro uczęszczające tam dzieci po 2 godziny dziennie ćwiczą grę na instrumentach i na „poważną naukę” nie mają czasu, w szczególności nie mają wielkich sukcesów w konkursach przedmiotowych? Odpowiedź na to proste pytanie da panu xxx również odpowiedź na pytanie, dlaczego państwo powinno z najwyższą ostrożnością podchodzić do wyników takich inicjatyw jak ranking Perspektyw, którego głównym celem jest przecież zwiększenie sprzedaży gazety. Co naprawdę mierzą takie rankingi?

  39. @Płynna nierzeczywistość
    Bo rodzice i szkoły uznają ten ranking za najbardziej miarodajny, zrozumiały i WIELOCZYNNIKOWY oraz podający MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY – każdy sobie może przeliczyć. Ten ranking sobie po prostu zdobył MARKĘ, a inne jakoś nie – pewnie są marne, a rankingi robi się dla PUBLICZNOŚCI dyletancie !!! 😉
    Państwo(co to jest?) nijak nie podchodzi do wyników tego rankingu – za to rodzice i kandydaci do szkół – owszem … 😉

css.php