Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

30.05.2016
poniedziałek

Egzaminatorzy sprawdzają i narzekają

30 maja 2016, poniedziałek,

Im więcej nakazów trzymania gęby na kłódkę podczas sprawdzania matur, tym większa skłonność egzaminatorów do rozpuszczania języka. Tak to już w Polsce jest, że oficjalnie wszystko ściśle tajne, a naprawdę jawne każdemu. Tak samo jest z wynikami tegorocznych matur. Kto pyta, ten wie.

Właściwie nawet nikogo nie trzeba o nic pytać. Pytania zadają sami egzaminatorzy. Najpierw każdy znajomy chce wiedzieć, czy sprawdzam w tym roku matury. Mówię – zgodnie z prawdą – że nie. Słyszę, iż mam dobrze. Nie muszę szargać swojego sumienia. Bo to nie jest sprawdzanie, tylko przyznawanie punktów wg z góry ustalonego planu. Ma być tyle i będzie, choćby nie wiem co. Oczywiście, pojedynczy człowiek się nie liczy, tylko średnia krajowa, ale ta przecież składa się z wyników jednostkowych. Trzeba więc podciągać, podciągać i jeszcze raz podciągać, aby tylko wyniki były jak najwyższe.

Nie byłoby problemu, gdyby nie ludzkie sumienie. Egzaminatorzy sprawdzają zgodnie z wytycznymi, ale czują, że to śmierdząca sprawa. Wprawdzie nadzór wbija im do głów, że trzeba oceniać zawsze na korzyść ucznia, jednak bez przesady. I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu. Nasi egzaminatorzy muszą jednak z zera ukręcić tyle punktów, aby delikwent zdał. Taka robota. Potem jednak mają straszne wyrzuty sumienia, więc muszą się wygadać.

Być może brakuje mi empatii, ale mam dość już tego gadania o dokonywaniu cudów nad testami maturalnymi. Normalnie nie da się słuchać tego biadolenia. Dlatego proszę CKE, aby nauczyła swoich ludzi, jak się robi przekręt, aby nie było żadnych wyrzutów sumienia. Chętnie pomógłbym swoim koleżankom i kolegom, ale nie mam w tej materii żadnego doświadczenia. Poza tym uważam, że maturą powinno zajmować się wojsko: organizacją egzaminu zwykłe jednostki, a sprawdzaniem służby specjalne. Do matury w obecnej formie cywile się nie nadają.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Autor napisał Nasi egzaminatorzy muszą jednak z zera ukręcić tyle punktów, aby delikwent zdał, ale nie wytłumaczył, dlaczego muszą. Jest jakaś ustawa, która to nakazuje? Czy nauczyciele należą do jakieś sekty? A to by było interesujące, dlaczego muszą.

    Podobnie tajemniczą tezą, jest ta mówiąca o tym, że wojsko powinno zajmować się maturą, a cywile się do tego nie nadają. Chodzi o to, że łatwiej by im było wykonywać rozkazy przepuszczania kogokolwiek bez powodu?

  2. A potem idzie taki delikwent na studia i jego dalsze losy opisuje prof. Hartman na swoim blogu

  3. Zlikwidować maturę, która dezorganizuje nauczanie w ostatniej klasie szkoły średniej i wprowadzić egzaminy na studia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No to już się nikt w liceum nie będzie uczył

  6. A czy jest ktoś mądry, kto potrafiłby wyjaśnić czym jest ta matura.
    Stary jestem, to albo już nie pamiętam, albo coś z życiorysu przeinaczam.
    Krótko mówiąc, opisywane ostatnimi laty jako maturalne egzaminy mało mają wspólnego z wymaganiami maturalnymi z mej pamięci. Ale to „za komuny” było, więc się pewnie nie liczy.

  7. @Lider4
    Kiedyś było jedno i drugie. Dodatkowo nad zdającymi płci męskiej wisiał miecz w postaci poboru do wojska, na pełne dwa lub trzy lata. Była motywacja i nikt nie musiał wyników podrabiać czy w inny sztuczny sposób śrubować.

  8. Sprawdzałem w tym roku po raz kolejny maturę z jednego z przedmiotów ścisłych.
    Tak beznadziejnie zrobionego klucza jeszcze nie było. Wyglądał jakby go ktoś napisał „na kolanie”.
    W poprzednich latach bywało, że można się było nie zgadzać ze sposobami punktowania, że chętnie za ewidentne braki punktów przyznać by się nie chciało, ale… Ale zasady przyznawania punktów były jasne. Przewidziane sporo sposobów rozwiązań. Nie chodzi, że egzaminator nie rozumie, co tam uczeń sobie wymyślił, ale aby w całym kraju tak samo oceniano prace. W tym roku jest pod tym względem bardzo źle.
    A już skandalem jest uznawanie w jednym z zadań błędnych wyników, bo, podobno, w jednym z wydawnictw był zły wzór, więc uznajemy również te źle wyliczone wyniki.

  9. @b0r0 30 maja o godz. 22:37 248107
    „bo, podobno, w jednym z wydawnictw był zły wzór, więc uznajemy również te źle wyliczone wyniki.”
    „Uznajemy” do czasu, aż jakiś zdrajca nie doniesie na te praktyki do Unii Europejskiej… no ale któremu nauczycielowi to przeszkadza?

    Identyczny mechanizm działa wszędzie tam, gdzie sposób oceniania nauczycieli i szkół w zbyt dużym stopniu zależy od wyników testów czy egzaminów ich uczniów. To nie tylko problem Polski.

  10. zza kałuży – wyniki testów końcowych czy egzaminów maturalnych nie są właściwym i obiektywnym kryterium oceny jakości pracy nauczycieli. Ta sama szkoła, ci sami nauczyciele a wyniki w poszczególnych rocznikach rożne.
    Zdarza się , że wyniki testów są lepsze niż oceny wystawiane przez nauczycieli bo akurat w tej klasie to były „zdolne lenie” ale bywa i niepowrotnie , bo w klasie dominowały „tępe kujony”.
    Tegoroczne test końcowe 6-klasistów pokazały, ze ci, którzy rozpoczynali naukę w SP jako 6-latki wypadli wyraźnie gorzej od swych o rok starszych kolegów. Nie widać było tego w jeżyku obcym natomiast różnica była wyraźna w matematyce i języku polskim, gdzie zadanie wymagały już pewnych umiejętności abstrakcyjnego myślenia a ci młodsi jeszcze do tego nie dorośli..
    Już wcześniej pisałem o tym, ze gdy 6-latki dotarły do IV-tej klasy zaczęły się u nich problemy z matematyka. Kierując 6-latków do SP zmodyfikowano nieco program klas 1-3 ale o następnych zapomniano. Do pewnych umiejętności dorasta sie w odpowiednim wieku – wie to każdy doświadczony nauczyciel -praktyk ale nie ministrowie i chyba ich akademiccy doradcy i eksperci.

  11. Szanowni !
    Matura, maturą ale potem studia i praca. Jako emeryt, z doświadczeniem
    zarówno w Polsce jak i zagranicą, doradzam /na szczeblu zarządu/ w jednej z czołowych firm. Jako, że w młodości zaznałem życzliwości starszego pokolenia i mogłem korzystać z jego doświadczeń, usiłuję na
    co dzień przenieść te wzorce. Jak dotychczas z sukcesem. Dopiero ostatnio
    z przerażeniem zauważam przerażający spadek jakości absolwentów /w tym i czołowych uczelni polskich !/ wynikający przede wszystkim z rażących luk w wiedzy ogólnej. A oczekiwania co do dalszej kariery
    coraz większe …..

  12. Arco
    31 maja o godz. 8:39 248110
    Dziwisz się ?
    W czasach PRL-u 50% pracowników miało min. średnie wykształcenie w tym 15% wyzsze.
    Obecnie 70% rocznika idzie na studia .
    Oznacza to, iż wśród obecnie studiujących 80% stanowią tacy, co się dawniej kwalifikowało do szkoły średniej lub tylko do zawodówki.
    Jakiego zatem poziomu nauczania należy oczekiwać, gdy budżet uczelni zależy od ilości studiujących a nie od jakości absolwentów.

  13. @kaesjot
    PRL to spore różnice statystyczne. Za ” wczesnego Gierka” ludzie z tytułem mgr to było bodajże 4%:)

  14. Krzysztof Cywiński
    Porównywałem ilość studentów w 1990 oraz 2012 z liczebnością roczników we wieku „akademickim”. Nawet jeśli moje obliczenia nie sa zbyt dokładne to różnicą jest bardzo duza.
    Politechnika, która kończyłem w czasach „późnego Gierka ” ma dzisiaj 3 razy więcej studentów niż wówczas a przecież doszły jeszcze uczelnie prywatne. Nie mówimy o kilkunastu, kilkudziesięciu procentach różnicy ale o wielokrotności ( 4-5 razy ).
    A niedługo nie będzie komu chleba upeic czy śmieci wywieźć – chyba, że wezmą się za to „magistry”.

  15. @Gospodarz
    A może by tak jasno napisać, że w ten sposób rządząca CKE/OKE od wielu lat koteria mało kompetentnych i leniwych ale za to pazernych dyletantów z niejakim Smolikiem na czele (ale też takimi „fachowcami” egzaminacyjnymi jak Marciniak i Konarzewski!) usiłuje obronić swoją pozycję (i dobrze zastawiony żłób!) w nowym już politycznym rozdaniu. I o to chodzi w tym całym cyrku … 😉

  16. @belferxxx
    Kalibracja egzaminów tak, aby „wyszło, jak ma wyjść” to już robota polityczna, a przyzwoity człowiek nie aspiruje do ” świata, w którym jak plują,to trzeba mówić: deszcz pada”. Ot tak mokra robota 🙂

  17. Mam wrażenie, że sprawdzanie matur to czynność dobrowolna i dodatkowo wynagradzana. Jeśli ktoś czuje się pogwałcony w swym sumieniu, to … można tego nie robić. I tyle.

  18. @Endo
    Jesli PANSTWOWA instytucja za peiniadze podatnikow WYMUSZA falszowanie rzeczywistosci, to nie jest ani nomalne ani bezkarne – na przestepstawa urzednicze sa paragrafy… 😉

  19. @belferxxx
    „na przestepstawa urzednicze sa paragrafy… ”
    Na urzędnicze tak, na polityczne – nie słyszałem o realizacjach.:)

  20. @Krzysztof Cywinski
    Dyrektor CKE i jego pdwladni to urzednicy panstwowi. To co robia akurat w TYM ROKU SZKOLNYM nie lezy w interesie rzadzacych obecnie tylko wrecz przeciwnie … 😉 Nie dzieje sie tez na ich polecenie! Wiec …

  21. @belferxxx
    Więc… ja bym powiedział macierewizująco: agentura wpływu ma się dobrze 🙂 Czyje te wpływy to nie wiem, ale uderzają w strategiczny interes państwa. Czy ZNP naprawdę nie ma nikogo, kto napisałby np. do Pana Prezesa Kaczyńskiego jakiś adres o zgodę na prawdziwe wyniki egzaminów? A tak to tylko sztuczna mgła i mgła…

  22. A tu inne skutki pracy „uczciwych fachowców”(i świetnie opłacanych!) z CKE – to są b.grube miliony … 🙂
    http://wyborcza.pl/1,75398,20156105,po-bledzie-w-zadaniu-prawie-2-tys-osob-podejdzie-do-matury.html

  23. Zastanawia mnie, jaki cel mają działania CKE, polegające – jak Państwo piszą – na fałszowaniu wyników egzaminacyjnych. Stawiam takie oto hipotezy:
    1. Wprowadzenie w błąd władz naszego państwa, co do poziomu wiedzy dzieci i młodzieży. I tu są dwie możliwości – jeśli zaniżają, to ma określoną konotację, zupełnie inną niż np. w przypadku zawyżania.
    2. Oszukanie dzieci i młodzieży, to prawie to samo, co wyżej, choć nie do końca.
    3. Fałszowanie obrazu efektów pracy nauczycieli. I tu znowu – jeśli zaniżają to wrogowie. No ale zawyżają – to być może – aż strach powiedzieć, sojusznicy. Czy Marcin S., nie ma na drugie imię Konrad?

  24. @Endo
    Koteria rządząca od 20 lat systemem egzaminów zewnętrznych dba o jedno, zawarte w rosyjskim przysłowiu „Tisze jediesz – dalsze budziesz”. Chcą uniknąć DUŻYCH grup niezadowolonych z wyników. Czasem to ulega lekkim zmianom taktycznym, gdy jakiś minister/partia chce pokazać sukces JEJ ‚reform” i zapewnić mu odpowiednie tło – tak było np. z maturami w 2014, co to była gwiazda PiS wielopartyjna Kluzik vel Drożdżówka mówiła o fatalnym roczniku, a Smolik – że to nauczyciele ten rocznik specjalnie demobilizowali … 😉 Bo jak są LICZNI niezadowoleni to mogą być DUŻE zmiany, które wielu chlebka suto posmarowanego masełkiem pozbawią … 😉 Tegoroczne matury to efekt działań PO/PSL. Jak wypadną słabo to będzie dobre tło dla skutków „dobrej zmiany” w przyszłości. Smolik&Co walczą o odwrotny efekt – za NAS było dobrze … 😉 Choć po skandalu informatycznym już niewiele wskórają raczej….

  25. @Endo
    1 czerwca o godz. 8:33 248117

    „Mam wrażenie, że sprawdzanie matur to czynność dobrowolna i dodatkowo wynagradzana. Jeśli ktoś czuje się pogwałcony w swym sumieniu, to … można tego nie robić. I tyle.”

    Cytując klasyka, czyli „mam zbić termometr, żeby nie mieć gorączki”.
    Oczywiście, że dodatkowo płatna i oczywiście, że dobrowolna.
    Chodzi o to, żeby podobnie napisane prace oceniane były podobnie i aby CKE, której urzędnicy zarabiają spore pieniądze i istnieją właściwie tylko w celu organizacji egzaminowania, pracowała porządnie i stosowała się do rekomendacji pokontrolnych NIK.

css.php