Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

24.02.2013
niedziela

Szkoła bez pytania

24 lutego 2013, niedziela,

Zwiększa się liczba dni, kiedy uczniów nie należy brać do odpowiedzi. Wstawiają się za dziećmi różne autorytety. Wielokrotnie upominał się o swoich wolontariuszy Jurek Owsiak, przypominając, że gdy gra WOŚP, nie można się uczyć. Teraz wolne od pytania zapewniają uczniom kuratorzy, wyjaśniając, że ferie są po to, aby odpoczywać. To gwarantuje Konwencja o prawach dziecka (zob. info).

Dlatego po feriach nie ma pytania. Niedługo zaczną się rekolekcje. Księża zaapelują do nauczycieli, aby pozwolili uczniom przygotować się duchowo do tych dni. Nie można więc będzie pytać ani przed, ani w trakcie, ani po rekolekcjach. A zaraz potem są święta wielkanocne. Nie trzeba chyba mówić, po co są święta. Na pewno nie służą nauce.

Pierwszy termin, kiedy można zrobić legalną kartkówkę, trafi się dopiero w połowie kwietnia. Trzeba się spieszyć, gdyż potem zaraz jest weekend majowy, a w liceum także matura, więc pytać nie będzie można gdzieś od 20 maja. Należy wykorzystać jeden tydzień na pytanie, aby zebrać jak najwięcej ocen przed Dniem Dziecka. Potem znowu uczniowie mają wolne od udowadniania belfrom, że się uczą. Kilka dni i koniec roku szkolnego.

Większość nauczycieli trzyma się przepisów i nie pyta, gdy nie wolno. Nieliczni natomiast za nic sobie mają wszystkie zakazy, pytają, kiedy chcą i jak chcą. A po wolnych dniach pytają szczególnie mocno. Wiedzą o tym uczniowie, że mogą sobie prosić Owsiak, kurator czy sam biskup, a nic nie wskórają. Po feriach będzie sprawdzian, po świętach kartkówka, a po rekolekcjach powtórka z całego materiału. Co ciekawe, uczniowie takich nauczycieli szanują najbardziej i ze względu na nich chcą się uczyć w danej szkole. A nauczycieli, którzy tańczą, jak im zagra Owsiak, kurator czy biskup, mają za nic.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. Polska biurokracja oświatowa i media robią wszystko, żeby zaszczepić polskiemu uczniowi mentalność chłopa pańszczyźnianego, który się uczy dla nauczyciela, dyrektora, kuratora, ministra, ale nie dla siebie!!!
    I wszyscy potem będziemy mieli problem z ludźmi, którzy oczekują, że wszystko w ich zyciu zależy od łaski dobrego pana kuratora!!!:-(

  2. Zgadzam się koncowym wpisem Gospodarza. Uczniowie wbrew pozorom lubią dyscyplinę, konkretnych a nieupierdliwych i niesprawiedliwych, wrzeszczących lub sztywnych belfrów. Trzeba być elastycznym, wiedzieć,kiedy i na ile ustąpić,nie działać z zaskoczenia. Ja mam gdzieś kartkówki, sprawdziany z epok, to dobre na starą maturę albo następną. Rozliczają mnie z rezultatów, więc trzepiemy arkusze. Terminy podaję z wyprzedzeniem. Może nie słyszę wielu protestów,ponieważ przez pierwsze pół godziny mogą korzystać z wielu żródeł,zazwyczaj o niezbyt wygórowanym poziomie naukowym,zresztą tak jak ta cała nowa matura.

  3. Jest jedno proste rozwiązanie problemu. Zniesienie obowiązku szkolnego

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Spierałem się na temat liczby godzin nauki religii z osobą pochodzącą z Rabki. Aby jej unaocznić proporcje ilości czasu przeznaczanego współcześnie w polskiej szkole na poszczególne przedmioty podsumowałem liczbę godzin nauki w trzech szkołach mieszczących się w Rabce; Szkole Podstawowej Nr 2,Gimnazjum Nr 1 oraz w I Liceum Ogólnokształcącym. Plany lekcji wziąłem ze stron internetowych powyższych szkół. Liczbę godzin nauki przedmiotów nauczanych w szkole podstawowej przeliczyłem na liczbę godzin nauki przedmiotów licealnych według następującej recepty:

    1/ Edukacja wczesnoszkolna, tygodniowo:
    klasa 0…..25
    klasa 1…..18
    klasa 2…..19
    klasa 3…..18
    razem…….80, przeliczone na:
    j. polski, matematykę, wf, godzinę wychowawczą, muzykę, plastykę, przyrodę i zajęcia techniczne po 10 godzin w tygodniu każdy.

    2/ Przyroda, tygodniowo:
    klasy 0-3…10
    klasa 4……..3
    klasa 5……..4
    klasa 6……..4
    razem……..21, przeliczone na:
    fizykę, geografię, chemię i biologię po 5 godzin w tygodniu każdy.

    Oto wynik mojej buchalterii:

    Razem klasy 0-12, przy założeniu 36 tygodni nauki w roku szkolnym. Jeżeli min=max, podałem tylko jedną liczbę.
    Przedmiot…….liczba godzin nauki…..min…..max

    Polski…………………………………………1944…..2088
    Matematyka………………………………..1656…..1836
    Wf……………………………………………..1656

    Angielski……………………………………1116…..1152

    Religia………………………………………..936

    Godzina wychowawcza………………..684
    Historia………………………………………576…….684

    Fizyka…………………………………………432…….612
    Chemia……………………………………….396…….540
    Zajęcia techniczne……………………….504
    Biologia……………………………………..396…….504
    Geografia……………………………………360…….504
    Muzyka………………………………………468
    Plastyka……………………………………..468
    Niemiecki…………………………………..432

    Informatyka………………………………..252…….288
    Wychowanie do życia w rodzinie….216
    Wiedza o społeczeństwie…………….144…….216
    Podstawy przedsiebiorczości……….144
    EdB/Przysposobienie obronne…….108
    Wiedza o kulturze………………………..72
    Zajęcia artystyczne……………………….72
    Filozofia……………………………………..36………72

    a teraz ta sama lista, tym razem z godzinami wyrażonymi przez wielokrotność liczby godzin nauki danego przedmiotu koniecznej do zrównania się z liczbą godzin nauki religii:

    Polski………………………………………….0.5
    Matematyka………………………………….0.5
    Wf……………………………………………….0.6

    Angielski……………………………………..0.8

    Religia…………………………………………1.0

    Godzina wychowawcza…………………1.4
    Historia……………………………………….1.5

    Fizyka………………………………………….1.8
    Chemia………………………………………..2.0
    Zajęcia techniczne………………………..1.9
    Biologia………………………………………2.1
    Geografia…………………………………….2.2
    Muzyka……………………………………….2.0
    Plastyka……………………………………… 2.0
    Niemiecki……………………………………2.2

    Informatyka…………………………………3.5
    Wychowanie do życia w rodzinie…..4.3
    Wiedza o społeczeństwie……………..5.4
    Podstawy przedsiebiorczości………..6.5
    EdB/Przysposobienie obronne………8.7
    Wiedza o kulturze……………………..13.0
    Zajęcia artystyczne…………………….13.0
    Filozofia…………………………………. 19.5

    Krotności są średnimi z wart. min i max, a więc czasami mogą wydawać się „nie po kolei”. Przedmioty poustawiałem w grupy, gdyż „z wykresu wynikało”, że własnie tam pojawiają się największe różnice pomiędzy nimi.

    Religia jest zatem piątym najważniejszym przedmiotem w polskiej szkole (nomen omen) A.D. 2013 😉

    W I Liceum w Rabce w klasach o profilu „medialnym” uczniowie uczą się religii tyle samo godzin co biologii, chemii i informatyki razem wziętych. W profilach typu mat-biol-chem. czy mat.-geogr.-chem pomijając matematykę tylko jeden z przedmiotów „specjalistycznych” osiąga wymiar nauczania religii. Drugi zawsze ma mniej godzin. Zresztą strona internetowa jest trochę konfundująca bo aktualny plan lekcji słabo odpowiada zmieniającym się z czasem podręcznikom i nazwom profili.

    Ale co ja tu belfrom głowę zawracam. Czas przygotować młodzież do Rekolekcji Chemicznych, Jasełek Fizycznych, Bierzmowania Biologicznego i Świąt Informatycznych. To są te niepoliczone wyżej godziny, nazywane Fakultetem Konkordatowym.

  6. Nie ma szkoły bez odpowiadania za swoje grzechy. Uczniów trzeba brać do odpowiedzi zawsze, najlepiej z zaskoczenia, bo inaczej cóż zmusi ich do uczenia, jeśli nie autorytet etatowany?
    Natomiast „różne autorytety” (czyli sprzeczne z jednolitymi, uprawnionymi etatem) namawiające do nieuczenia się czy wolności od pytania, a co za tym idzie – do odpoczynku, nawet w ferie (!) to Konwencja w szkole nie do przyjęcia.
    Autorytet księży z kolei rozciąga się w szkole (o co nie trzeba akurat pytać) nie tylko na święta, nie sprzyjające nauce sprzecznej z tą, kościoła, ale na każdy dowolny okres doń przylegający.
    Nauczyciele mają więc związane od pytania ręce tak, że żadne rozwiązanie przed końcem roku nie byłoby legalne.
    Co czyni także ich pracę nielegalną, bo to jedynie pytanie dowodzi, że ktoś z powodu przymusu oświatowego w szkole uczy.
    Nie trzeba nauczycieli pytać, kto, bo wiadomo, że uczą się co najwyżej sami uczniowie i za to ponoszą odpowiedzialność poddając się nauczycielskiemu pytaniu.
    Większość nauczycieli wszakże trzyma się przepisów i dlatego nie świadczą pracy uczenia, skoro nie mogą pytać o to, czego uczniowie odpoczywający od pytania się sami nie nauczyli.
    Nieliczni, wybierając banicję, walczą o godność zawodu i pytają szczególnie dotkliwie i zaskakująco, bez chwili odpoczynku na uczenie.
    Jak się ciekawie okazuje, nie sprawiają tą swoją godnością zawodu ukrytym pragnieniom uczniów. Przeciwnie, swą bezkompromisową niepokornością, wbrew przepisom, autorytetom różnym i Kodeksom, nadają sens dążeniom edukacyjnym i frekwencji uczniowskiej w gościnnych lokalach szkolnych.
    W ten sposób nadają szacunek tym niezłomnym, którym do błazeńskich podrygów, bez pytania, przygrywają hałaśliwe orkiestry Owsiaków i biskupów.
    Wszystko przemawia za tym, że naruszenie tego stanu równowagi w szkole, jaki zapewnia nauczycielski ruch oporu wobec trzymania się przepisów, mógłby skutkować katastrofą.
    Mogłoby dojść nawet do tego, że rozkapryszeni przepisami uczniowie zaczęliby nauczycielom …zadawać pytania o uczenie!

    Panie Profesorze Chętkowski, czy ja dobrze odpowiadam po Pana lekcji?

    Na wypadek jednak, gdyby Pana intencją było przeciwstawienie się wpisem nauczycielskiej degrengoladzie, jaką Pan w nim relacjonuje, zachęcam Pana do skomentowania kolejnej prowokacji mediów przeciw skołowanym przepisami nauczycielom.
    Polecam reportaż o nauczycielach, którzy zmusili do odpowiedzi w imieniu gówniarzy – policję. I co się za tym kryje. A jak Pan uważa?

    Polecam Pana kompetencjom medialnym i wrażliwości pedagogicznej:
    http://wyborcza.pl/1,75248,13434474,Gowniarze.html?pelna=tak

  7. A ja nienawidziłam pytać. Strata czasu. Zawsze mi się wydawało, że konkretna wiedza wyjdzie podczas ćwiczeń. Wiem, że bodaj w usa były prowadzone zajęcia eksperymentalne bez odpytywania i wyniki uczniów nie były gorsze, niż tych uczonych normalnym trybem. Sprawdziany wydają się obiektywniejsze (pod warunkiem, że bez ściągania) ale mania testowania uczniów dobijająca.
    @w czym problem zamiast tych godzin religii, filozofia i etyka byłyby marzeniem…
    @spam wszyscy wiemy, że metodyka nauczania matematyki leży na łopatki i nie pomoże wprowadzenie matmy do matury, niestety.

  8. w czym problem?
    24 lutego o godz. 20:58
    A te 3 dni każdego roku poświecone na rekolekcje dodałeś do religii i odjąłeś od innych przedmiotów. To tak mniej więcej 180 godzin – od przedszkola do matury.
    Czyli z 12 lat nauki 1 (słownie JEDEN ) rok przeznacza się WYŁĄCZNIE na naukę religii.
    Czy to ma pchnąć do przodu nasz kraj, tak jak Czerwone Ksiązeczki Złotych Myśli Mao miały z Chin uczynić światową potęgę.
    Chiny stały się światową potęgą – gdy wyrzuciły na śmietnik te Czerwone Książeczki.
    Młodym wyjaśniam, że Czerwone Ksiązeczki wydane w 1964 r to w latach Rewolucji Kulturalnej były takim odpowiednikiem katechizmu.

  9. @ eb
    Ja akurat nie wiem, czy metodyka nauczania matmy leży.
    Wiem, że dylemat „kiedy pytać”, to dylemat dyletanta w nauczaniu.
    Tzw. „pytanie” to rutynowa represja szkolna, jeden z instrumentów władzy nad uczniem w rękach bezwładnych nauczycielsko.
    Celem szkoły nie jest wymuszanie podległości podmiotu nauczania, jakim jest uczeń, ale stwarzanie mu warunków dla umiejętności posługiwania się wiedzą.
    Więc pytać, i to ustawicznie, należy raczej nauczycieli, co wiedzą i umieją w zawodzie, za jaki biorą etatowe, publiczne pieniądze.
    I takie pytanie jawi się w świetle wpisu tyleż retoryczne, co jałowe.
    Jak podaje praktyka opisane w linku, w sytuacji braku autorytetu i kompetencji, nauczyciele widzą swój rozwój nie w pytaniach, ale raczej w posługiwaniu się policją do wymuszania na uczniach „spokoju etatowego”.
    Pozdrawiam.

  10. kaesjot 24 lutego o godz. 23:41
    „Czyli z 12 lat nauki 1 (słownie JEDEN ) rok przeznacza się WYŁĄCZNIE na naukę religii.”
    Z tabelki moich godzin ustawiłem dwa hipotetyczne profile,- jeden „humanistyczny” a drugi „ścisły” (w przybliżeniu mat-fiz-chem) i wyszło mi, że oba mają po około 13.5 tys. godzin. A zatem religia to nieco mniej niż 1/14 czasu nauczania. Po uwzglednieniu tego, o czym piszesz a co ja nazwałem „konkordatowym fakultetem” (odbywanym nie PO lekcjach ale ZAMIAST nich), jest możliwe iż będzie to 1/13 liczby godzin. A więc twój wniosek jest prawidłowy z tym, że „dzięki” religii wypada 1 rok nauki z 13-tu (zerówka!) a nie z 12-tu. 😉

    To tak, jakby każdy polski uczeń repetował klasę.

  11. Tak naprawdę to nie rozumiem, po co ta mania odpytywania, sprawdzania, oceniania co chwilę, na każdym kroku i za wszystko, co się powie i nie powie w szkole. Tudzież (a w zasadzie głównie) doczyta w domu. Przeciez te dzieciaki nawet nie zdążą sobie przyswoić tej wiedzy, nacieszyć jej zdobyciem, bo już musza ją zaliczyć i gnać do nowej wiedzy, a tamta w zasadzie staje się nieprzydatna, skoro już oceniona. Po co ten pęd? Po co to szczegółowe ocenianie? Są kraje, w których ocenia się rzadziej, wręcz wcale i efekty nie sa wcale gorsze. Uczeń powinien w szkole skupić się na poznawaniu, analizowaniu, omawianiu, a nie na zastanawianiu się, kiedy zostanie z tego odpytany i sprawdzony. O wiele lepszym sposobem byłoby sprawdzenie raz na semestr, przy okazji można by się dowiedzieć, ile naprawdę zostaje w głowach po całościowym omówieniu treści omawianych, a nie zachwycać się/oburzać ocenami chwilowej aktywności ucznia.

  12. Potwierdzam końcowy wniosek!
    Najcieplej wspominam z liceum w którym pracuje Gospodarz panią od chemii, której wszyscy się bali 🙂 Żywię też do niej najwięcej szacunku do tej pory, mimo że minęło 13 lat od matury. I mimo, że to Gospodarz był moim wychowawcą (wybacz Gospodarzu 😉

  13. Bardzo proszę o news: co sądzicie o projektach Comenius, gdzie nauczyciel prowadzący z grupą 3, 4 uczniów w ciągu roku kilka razy wyjeżdża do krajów zaprzyjaźnionych w ramach projektu lub korzysta ze szkoleń zagranicznych. Te godziny pracy z uczniami tak naprawdę przepadają- bo są byle jakie zastępstwa lub lekcje odwołane. Co z realizacją podstawy programowej?Kto tak naprawdę to sprawdza?

  14. Nie we wszystkich szkołach są rekolekcje w czasie lekcji. My jako rada pedagogiczna od 7 lat nier zgadzamy się na zwalnianie uczniów. Tyle w temacie. Co do niepytania, nie ma co popadać w absurdy.

    Co do lekcji religii, to temat rzeka, czemu kościół nie płaci katechetom albo czemu kościół nie wynajmie od szkoły sali, czemu to się liczy do średniej?

  15. A uczyć wolno?
    Polecam uczenie w czasie przeznaczonym na pytanie.

  16. Na różne filmy w dzieciństwie chodziłem ale najlepiej zapamiętałem Noc żywych trupów i Frankensteina

  17. eb 24 lutego o godz. 23:35
    „zamiast tych godzin religii, filozofia i etyka byłyby marzeniem?”
    Religia.
    Przenieść do budynków parafialnych, dla chętnych a nie obowiązkowo, po zajęciach, np. w weekendy, za pieniądze ich rodziców. To oczywiste.
    Filozofia.
    Dać dzieciom do przeczytania Diogenesa Laertiosa i „Świat Zofii”.
    Etyka.
    Nie uczyć tylko pokazywać na swoim przykładzie nauczycielskiej solidności i wymaganiem tego samego od uczniów.
    Zaoszczędzony czas przeznaczyć na nowoczesne inkarnacje staroświeckich, klasycznych przedmiotów, np. na laboratoria czy ćwiczenia z fizyki, biologii, chemii, informatyki.

  18. Przepisy tak mówią czy ludzie tak mówią?

  19. @ z życia szkoły
    25 lutego o godz. 16:44
    – – –
    Ja najlepiej ze szkoły zapamiętałem klęczenie koleżanek na grochu i walenie kolegi po plecach liniałem.
    Koleżanka jest dziś zakonnicą-katechetką, kolega – prezesem państwowej spółki.
    Oboje wyszli na ludzi; a dzisiaj szkoła stwarza nieludzkie warunki pracy.
    Na szczęście jest belferblog, miejsce wymiany humanistycznych kompetencji pedagogicznych.
    Pozdrawiam 😉

  20. @ lara
    25 lutego o godz. 15:48
    – – –
    Każdy wyjazd naszego nauczyciela do krajów zaprzyjaźnionych skutkuje podniesieniem naszego wyniku edukacyjnego proporcjonalnego do czasu absencji.
    Niestety, aktualnie, wskutek tego, zabrakło nam krajów zaprzyjaźnionych.
    Pozostaje zbiorowa wycieczka do CSRS, ZSRR i NRD za pomocą wehikułu czasu; dobrym treningiem na tym kierunku jest branżowa samopomoc na belferblogu.

  21. No właśnie. Ja najcieplej wspominam lekcje religii w salkach przy kościele. I pluję sobie w brodę, że tak późno było mi dane odkryć uroki filozofii. Niestety nauczycieli surowych nie wspominam dobrze, może byłam nadwrażliwa? Pamiętam zwłaszcza jednego, który uwielbiał przepytywać 3/4 zajęć, potem krótki wykład i na następnych zajęciach to samo. Okropność!
    @spam, to klęczenie na grochu to jeszcze długo, zwłaszcza na Śląsku za posługiwanie się gwarą w szkole….Co do metodyki nauczania matematyki, to zapytaj jakiegokolwiek nauczyciela tegoż przedmiotu o jego ulubione metody nauczania i sam zobaczysz/usłyszysz(?)
    Ad rem jeszcze. Wszyscy wiemy jak wyglądają rekolekcje. Półtorej godzinki mszy i do domu, więc nasze dzieciaki jakaś nieznana siła ściągała z powrotem do szkoły (lubią ją czy co?). I tak w końcu rekolekcje odbywają się w szkole. Wiem, że mamy obowiązek zapewnić opiekę dzieciom ale mam też poczucie, że robię coś za kogoś.

  22. @ eb
    25 lutego o godz. 19:51
    ” to klęczenie na grochu to jeszcze długo, zwłaszcza na Śląsku za posługiwanie się gwarą w szkole?”
    – – –
    Wiesz, u mnie chodziło o inne powody klęczenia, ale to, o czym napisałaś woła o pomstę do nieba.
    Najlepiej na rekolekcjach – gwarą.
    Gwara śląska jest piękna i mądra – no i endemicznie polska źródłowo w archaizmach.
    Tylko megaprostacki buc może ją tępić, a nieuk – niedoceniać.
    Pozdrawiam.

  23. Oj za tę gwarę to sobie nabiłeś plusów u mnie, że hej! Prof. Miodek twierdził, że właśnie dlatego jest najbliższa staropolszczyzny, że siedziała jak w kociołku, otoczona obcymi językami i tak się uchowała w brzmieniu i dowcipie i filozofii życiowej jak z Kochanowskiego. A różnorakie naleciałości? Cóż, w języku polskim jest np. dwa i pół tysiąca zapożyczeń z języka niemieckiego…
    Wiem, że chodziło o inne powody klęczenia i inne gałęzie nauczycielskie.
    Ja miałam szczęście i chodziłam do genialnej państwowej podstawówki, ale moja kuzynka jeszcze ładnych parę lat później dostawała linijką po łapach za „godanie”.
    Dodam tu autentyczną historyjkę. Chłopak poznał dziewczynę. Oboje studiowali na bardzo dobrym uniwersytecie, gdzie należało posługiwać się perfekcyjną polszczyzną. Młodzi postanowili się pobrać i chłopak zawiózł swoją dziewczynę do rodziców, przedstawiając ją tymi słowy: to jest ta dziołcha, kierą bych chciał za żonę. Na co dziewczyna: ty giździe, czemuś nie godoł, żeś tyż jest Ślązok!
    I śmieszno i straszno…

  24. do ExSpam
    -dziękuję za komentarz, wyselekcjonowaną myśl. Pozdrawiam ciepło.

  25. @ eb
    25 lutego o godz. 22:16
    – – –
    Miodek i racja na moje serce tyż.
    Pozdrowienia od nawróconego gorola z Altreichu 🙂

  26. System jest chory w obie strony. Na przykładzie mojej córki (szkoła podstawowa klasa V). Nauczyciel robi klasówkę i ma na sprawdzenie 3 tygodnie!!! Nawet jak dziecko źle napisze, a w domu zostanie przemaglowane i wysłana do szkoły aby poprawiło to po 3 tygodniach ten materiał będzie prehistorią. Pytać trzeba uczniów często i jedynym wyjątkiem to moze być, według mnie, nieobecność z powodu choroby. Ale w szkole dziecka mojego było przegięcie – ostatni dzień półrocza – piątek, a od poniedziałku ferie – pan z angielskiego robi kartkówkę (z całego działu), pani od przyrody sprawdzian. Oburzające jest to, że robi się to w ostatni dzień, a przez całe półrocze jakoś bez przerwy przekładano sprawdziany, bo pani…. to czy tamto

  27. @Petroniusz
    >Nawet jak dziecko źle napisze, a w domu zostanie przemaglowane i wysłana do szkoły aby poprawiło to po 3 tygodniach ten materiał będzie prehistorią.<
    1.A może chodzi o to żeby dziecko napisało i zobaczyło(!) co pisze źle…;-) Ocena ma zdecydowanie mniejsze znaczenie, o ile wogóle.W szkołach językowych nie ma ocen, a ludzie się w nich języka całkiem nieźle uczą…;-)
    2. W nauce języka obcego żaden(!) materiał nie staje się prehistorią!!!

css.php