Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

16.01.2013
środa

Wybór bez wyboru

16 stycznia 2013, środa,

Licealiści klas pierwszych deklarują wybór przedmiotów, których chcą się uczyć na poziomie rozszerzonym od nowego roku szkolnego. Teoretycznie mogą wybierać, jak chcą, jednak naprawdę wybór mają bardzo ograniczony. Wszystko zależy od tego, ile osób w szkole wybierze podobnie.

Nie ma problemu, gdy uczeń płynie z prądem, np. wybiera historię tak samo jak sto innych osób. Wtedy we wrześniu powstaną trzy grupy i wszyscy będą zadowoleni. Problem pojawia się, gdy uczeń płynie pod prąd, np. na jakieś rozszerzenie zapisze się tylko on i kilkoro kolegów, powiedzmy na fizykę pięć osób na krzyż. Nauczyciele chcieliby prowadzić zajęcia nawet dla takiej grupy, ale zgody nie da Organ Prowadzący. Jak liczna musi być grupa, decyduje OP. Wszystko zależy od zamożności regionu. W Łodzi nikt jeszcze nie wie, jak liczne muszą być grupy, aby powstały – 20 osób, 30? Władze nie podejmują decyzji, gdyż nie chcą wywołać szumu medialnego albo boją się reakcji rodziców.

Sprawa jest poważna. Dawniej rozszerzenia były sztywno przypisane do klasy, więc uczeń wiedział od razu, do jakiego typu klasy się zapisuje. Obecnie nic nie jest sztywne, dopiero po roku nauki w liceum uczeń decyduje, czego chce się uczyć dalej. Niby dobrze (większa wolność), a jednak źle (wolność fikcyjna). Dopiero po roku uczeń ma szansę dowiedzieć się, że nie będzie mógł się uczyć tego, co sobie wymarzył, gdyż rozszerzenia, np. biologii (chce studiować medycynę) albo fizyki (wybiera się na politechnikę), w tej szkole nie powstaną, bo za mało osób wybrało podobnie. I co ma zrobić drugoklasista i jego rodzice? Albo zmienić szkołę, albo uderzyć do władz, aby nie robiły obywateli w balona.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Fakt:
    „W Łodzi nikt jeszcze nie wie, jak liczne muszą być grupy, aby powstały – 20 osób, 30? ”

    Insynuacja w formie przesłanki:
    „Nauczyciele chcieliby prowadzić zajęcia nawet dla t a k i e j /czyli: jakiej?/ grupy, ale zgody NIE DA Organ Prowadzący”

    Manipulatywny „wniosek”:
    „Wybór bez wyboru”

    Ponieważ nie wiadomo, to wiadomo – wygrywa z góry założona teza, wbrew faktom.

    I tak w niemal każdym wpisie Gospodarza-związkowca benefitów karcianego etatu za publiczne pieniądze.

    Wizytówka tego, czym jest szkoła pod rządem publicznie uwłaszczonych na zniewoleniu umysłów.

    Wstyd, żenada i kompromitacja – moralna i intelektualna.
    Proszę o opamiętanie, Pan przecież pisze tu jako wychowawca młodzieży – czy w kłamstwie i manipulacji?

  2. Ci biedni pierwszoklasiści nadal nie wiedzą nawet, jakie będą maturalno-przedmiotowe uczelni, do których aspirują!!!!
    Bo panie Hall/Szumilas &Co nie uzgodniły z p.Kudrycką i uczelniami…;-) A dotychczasowe kontynuowane być nie mogą przy nowej podstawie!!!

  3. Cała tragedia polega na tym, że nawet przy najlepszym wyborze jak niby przerobić materiał rozszerzony z liceum w 1,5 roku?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. a gdyby tak oba ministerstwa połączyć – edukacja od podstaw, aż po magistra… ej, marzenia;-)

  6. mpn, akurat o zrealizowanie materiału rozszerzonego nie martwiłabym się. Liczba godzin naprawdę pokaźna

  7. Dobrze, że w Łodzi można cokolwiek wybierać. W Warszawie obowiązuje polityka „uczeń wybrał rozszerzenia wybierając klasę na którą się zdecydował podczas rekrutacji”.

  8. @WD
    I jest to słuszna zasada!!!Byleby tylko uczeń wiedział w momencie wyboru klasy co musi(!!!) wybrać chcąc się dostać na wymarzone studia!!!!

css.php