Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

19.05.2011
czwartek

Koło ratunkowe dla CKE

19 maja 2011, czwartek,

Cieszy decyzja Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, że uczniowie warszawskiego liceum nie muszą powtarzać egzaminu maturalnego z matematyki. Nie uczniów powinno się karać, skoro to oni sami poinformowali egzaminatorów, a ci dalej CKE, że znali przed maturą treść siedmiu zadań z jedenastu, jakie pojawiły się na egzaminie. Decyzja dobra, jednak jej uzasadnienie jest nie do przyjęcia. Ale o tym dalej.

Na wieść o wycieku zadań maturalnych, CKE najpierw wpadła w panikę i zareagowała typowo po polsku: chciała donosicieli ukarać, czyli niech piszą jeszcze raz egzamin z matematyki Odechce im się donosić, że znali wcześniej zadania. Potem jednak urzędnicy ochłonęli i wymyślili, że uczniowie nie muszą powtarzać matury, ponieważ wcześniejsza znajomość zadań nie wpłynęła na to, jak je rozwiązali na egzaminie. Zacytuję uzasadnienie wicedyrektora CKE, Mirosława Sawickiego:

„Unieważnia się egzamin wtedy, gdy nieuprawnione ujawnienie treści egzaminacyjnych miało wpływ na jego wynik. Dokładne sprawdzenie prac tegorocznych maturzystów z Hoffmanowej nie wskazuje, że ujawnienie treści miało wpływ na ten egzamin.” (zob. źródło)

A teraz pomyślmy o konsekwencjach takiego uzasadnienia. Przecież Sawicki stwierdził, że uczniowie mogą znać wcześniej zadania, to nie ma znaczenia. Czyli na maturze może być totalny burdel, a i tak nie wpływa to na wyniki. To co wpływa? Co decyduje o wynikach, jeśli nie jest to wiedza uczniów? Uczniowie ćwiczyli na lekcjach rozwiązywanie dokładnie tych zadań, ale mają trociny w głowie i niczego nie zapamiętali?

Uważam, że maturzyści, którzy donieśli na siebie, powinni otrzymać w nagrodę honorowe świadectwo dojrzałości z wynikami 100 procent. Zaś urzędnicy CKE, którzy próbują nam wmówić, że młodzież jest na tyle tępa, iż wcześniejsza znajomość zadań nic jej nie daje, powinni otrzymać sto batów z możliwością zamiany na rok pracy w szkole w charakterze nauczyciela stażysty. Ciekawe, co wybiorą? Co do Mirosława Sawickiego, to jestem gotów sprawować opiekę nad jego stażem w moim liceum. Może wtedy nauczy się, że wcześniejsza znajomość zadań ma jednak wpływ na wyniki. Sto batów też mogę dać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Przecież CKE, warszawskie OKE, a i MEN walczyły o życie czyli stołki szefów;-)
    Ponieważ już wyszło, że zadania z arkusza były( praktycznie w tym samym zestawie) w internecie i to długo!!!
    Gdyby maturzystom z Hoffmanowej kazano powtarzać maturę to oni, we własnym interesie, pdnieśliby słuszny wrzask(a mają możliwośco go medialnie nagłośnić!) , że dostęp do zadań mieli wszyscy więc należy maturę powtórzyć, ale w całej Polsce. Taka decyzja, szczególnie w roku wyborczym, musiałaby się skończyć pokazową dymisją kierownictw tych instytucji z min. Hall na czele. Premier Tusk, co by o nim nie mówić, pokazał nie raz, że tam gdzie widzi dla siebie polityczne zagrożenie nie ma żadnych skrupułów ani sentymentów. Własnie wstrzymał z tego powodu ukochany twór min.Hall – tworzenie Ośrodków Jakości Edukacji powiązane z likwidacją kuratoriów.
    Obecna decyzja, choć pokrzykujący wcześniej wojowniczo Hall z Sawickim tracą coś czego i tak nie mieli – twarz;-)- daje szansę zachowania rzeczy dla nich ważniejszej bo stołków! Nie ma bezpośrednio i osobiście poszkodowanych – sprawa „przyschnie” i … spokój;-)

  2. Hah, muszę się zgodzić, że cytowane uzasadnienie jest najgłupsze z możliwych 🙂 Na końcu podanego źródła możemy też przeczytać: „Gdyby w pracach dostrzeżono powtórzenia i stosowanie np. identycznego toku rozumowania (co wskazywałoby na wcześniejszą znajomość zadań) do matury z matematyki musiałoby przystąpić ponownie 111 tegorocznych absolwentów popularnej Hoffmanowej.” Co jak co, ale w matematyce chyba konieczne jest stosowanie określonego toku myślenia w celu rozwiązania danego zadania. Odpowiedzi nie bierze się przecież z kosmosu, tylko są one efektem zastosowania pewnych zależności. I tu czuję się najbardziej zdezorientowany: na jakiej podstawie można ocenić, czy znajomość zadań miała wpływ na egzamin, czy też nie? Co ciekawi mnie jeszcze bardziej, to porównywanie owego „toku myślowego”. Jakie są tego kryteria? Myślę, że to zagadka godna niejednej rozprawy socjologicznej (lub też innej…).

  3. Szanowny Panie Profesorze,

    z wielką przykrością donoszę, że z pełną świadomością wprowadza Pan czytelników w błąd zarówno co do istoty problemu jak i faktów, na jakich oparto uzasadnienie. Cytuje Pan wybiórczo uzasadnienie CKE w sposób wygodny dla założonej przez Pana tezy a całkowicie niezgodny z pełnym i trafnie ilustrującym wnioski uzasadnienia tego sensem, który Pana tezie skutecznie przeczy.

    Poniżej zamieszczam kluczowy, a pominięty przez Pana fragment.

    Za skuteczny donos na Pana nierzetelność publicystyczną oraz próbę manipulacji czytelnikami bloga oczekuję, że ze wstydu powstrzyma się Pan od patronowaniu jakimkolwiek stażom, dla dobra Katedry, Platona i veritatis.

    Baty takim postępkiem już wymierzył Pan sobie sam, nad czym ubolewam spod katedry.

    „…Dokładne sprawdzenie prac tegorocznych maturzystów z Hoffmanowej nie wskazuje, że ujawnienie treści miało wpływ na ten egzamin….
    Maturzyści rozwiązywali zadania w różny sposób, zarówno ci z klas, które znały zadania, jak i ci z innych klas. Zadania rozwiązywane były z różnym efektem: dobrym i złym. Wyniki tegorocznej matury są porównywalne z wynikami z lat ubiegłych – powiedział Sawicki…”

    :((( Eheu!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Po pierwsze, CKE ma obecnie interes w tym, aby tak właśnie odczytywać prace maturzystów. Jest, że tak powiem, stroną w sporze.

    Po drugie, rozumiem, że niektórzy maturzyści rozwiązali te zadania w sposób prawidłowy. Czy zrobiliby tak, gdyby wcześniej do zadań nie mieli dostępu? Nie wiadomo i żadne sprawdzanie prac teraz tego nie zbada.

    Dlaczego komisja po prostu każdego roku nie przygotuje nowych zadań?

    Przecież nauczyciel przygotowując klasę do sprawdzianu ćwiczy z nimi pewne mechanizmy-umiejętności, a nie zestaw zadań do dosłownego zapamiętania (mówię z pozycji językowca, ale podejrzewam, że w matematyce jest tak samo).

    Ktoś kiedyś mądrze napisał, że matury powinny być publicznie firmowane nazwiskami osób je układających. Brak anonimowości pociąga do odpowiedzialności.

  6. Do czp
    >?Gdyby w pracach dostrzeżono powtórzenia i stosowanie np. identycznego toku rozumowania (co wskazywałoby na wcześniejszą znajomość zadań) do matury z matematyki musiałoby przystąpić ponownie 111 tegorocznych absolwentów popularnej Hoffmanowej.? <
    Prawie kążde zadanie ma wiele różnych poprawnych dróg rozwiązania!
    Bzdura! Uczniowie z Hoffmnanowej to zdolne dzieci, które nie potrzebują cudzych rozwiązań do nauczenia się na pamięć. Wystarczy, że będą mieli czas na ich przemyślenie i ew. porozmawianie sobie o nich z kolegami, a każdy z nich po swojemu je rozwiąże! Zadania, które sprawiły problem pamięta się najlepiej, ich rozwiązania też. Oni tylko(i ci wszyscy którzy widzieli zadania w internecie!) zyskali możliwość ich komfortowego przemyślenia bez stresu i limitu czasu!!!A to rzecz na ważnym egzaminie bezcenna!

  7. Ależ od samego niemal początku tej historii nie szło o maturzystów, tylko o CKE… Maturzyści rozwiązywali te zadania jako jedne z setek innych i mogło to nie mieć wpływu na wyniki, natomiast wyszło na jaw, jak przeprowadzana jest standaryzacja. Od dziesięciu lat, ze wszystkich przedmiotów, także egzaminów gimnazjalnych i tych dla szóstoklasistów. Niechlujnie, mało pomysłowo (żeby nie powiedzieć – prostacko) i z dużą dozą lekceważenia dla możliwości intelektualnych dzieci i młodzieży. I oczywiście, teraz najlepszym wyjściem jest wycofać się ze sprawy i siedzieć cicho, bo inaczej polecą głowy ze stołków…

  8. Eltoro, ale uzasadnienie i tak jest idiotyczne, nawet to pełne, bo niezależnie od tego, jak uczniowie Hoffmanowej rozwiązaliby zadania z tego arkusza, to i tak nie ponosiliby jakiejkolwiek „winy” za cała sytuację. Jeśli CKE, przeprowadzając rok wczesniej (czy jakoś tak) swoja maturę z tymi zadaniami nie zastrzegła sobie jakąś klauzula tajności, że ani uczniowie, ani nauczyciele nie maja prawa upowszechniać tych zadań, to CKE może im naskoczyć, nawet gdyby 100% uczniów tego liceum rozwiązało arkusz maturalny na 100%.

  9. Brawo, brawo, brawo. Dziękuję za słowa rozsądku, które może dotrą do pana Sawickiego i inszych decydentów. I mam nadzieję, że może choć u kilku wzbudzi się potem odpowiednia ilość żółci, która wzburzona wyśle ich na emeryturę. Precz z amatorszczyzną w CKE!

  10. @ albert

    Tu się zbiega kilka spraw, których Gospodarz nie rozróżnia i nie umie (chce?) zrozumieć.

    1/ Jakie są konsekwencje WYCIEKU zadań – to powinna zbadać prokuratura i określić winnych i odpowiedzialnych. Nie wiemy komu postawione będą zarzuty oraz ja nie wiem, jaka grozi za to sankcja. Nie jest przesądzone czy winna za to jest CKE.
    2/ Jakie są konsekwencje ZNAJOMOŚCI zadań przez maturzystów. Otóż, biorąc pod uwagę , że matura bada i ocenia UMIEJĘTNOŚCI rozwiązywania a nie stopień znajomości zadań, oczywistym jest, że za znajomość zadań (jeśli nie powstała w wyniku przestępstwa-np. kradzieży, ale to inna bajka) nie można maturzystów karać. Natomiast, jeśli ta znajomość miałaby wpływ na WYNIK ROZWIĄZAŃ w sposób fałszujący test umiejętności, konsekwencją jest (a nie karą!) uniewaznienie egzaminu.
    3/ Urzędnicy logicznie i spójnie i w zgodzie z prawem (jeśli ufać podanym przez nich faktom o wynikach, ale to można sprawdzić) uzasadniają brak okoliczności dla unieważnienia egzaminu.
    4/ Ewidentne partactwo procedur i ich realizacji przez CKE to jeszcze inna sprawa – tu konsekwencje są cywilne (tj za niewywiązanie się z kontraktu/umowy o pracę, o ile został(a) prawidłowo skonstruowany) lub karne, jeśli udowodni się przeciek z winy CKE.
    Tak więc:
    a/ uczniowie oczywiście nie są niczemu winni, poza tym, że przystąpili do egzaminu którego zadania znali. Ale skoro ich nie ukradli a weszli w ich posiadanie legalnie, to nie mają się w ogóle do czego przyznawać, ponieważ znajomość zadań nie jest ani wykroczeniem ani przestępstwem.
    b/ unieważnienie egzaminu nie miałoby podstaw prawnych i nie jest to żadne wymyk ani krętactwo obronne CKE, lecz właśnie praworządność, w świetle struktury wyników egzaminu.
    c/ odpowiedzialność za przeciek to sprawa prokuratury a nie samosądu nad CKE a priori; partactwo przygotowania i wykonania procedur jest odpowiedzialnością CKE – na gruncie prawa pracy/cywilnego. O ile zleceniodawca prac CKE zechce to prawo wyegzekwować.

    Cicer cum saure z tezą, zaserwowany przez Gospodarza, jest w świetle w/w wyjątkowo niesmaczny.
    Wszak belfrzy powinni najlepiej znać, interpretować i szerzyć normy etyczne i prawne.
    A nie wzbudzać zadymy.

    Pozdrawiam.

  11. ET
    Bzdury opowiadasz, jak zwykle!
    Działalność CKE/OKE jest finansowana z naszych podatków[to twój koronny argument -ty oceniasz nauczycieli, inni mogą system egzaminacyjny i jego dobrze opłacanych urzędasów!;-)] a jako taka podlega ocenie opinii.Również ro co ujawniają tłumaczenia kierownictwa tej instytucji i MEN(a początkowo chciała ona zlinczować maturzystów z Hoffmanowej za ujawninie sprawy. Na dodatek instytucja CKE/OKE na każdym kroku zasłania się tajnością niczym jaka tajna służba;-) Nawet w kwestii nazwisk i apanaży partaczy;-)

  12. CKE jest przecież nietykalna. To takie państwo w państwie. W obawie przed ujawnieniem bylejakości towarzyszącej sprawdzaniu matur nie pozwalają fotografować ocenionych arkuszy. Co więcej, nikt „z zewnątrz” nie kontroluje pracy egzaminatorów. W dodatku te wszystkie przecieki i nieścisłości, a czasami nawet błędy w arkuszach. Arkuszach, które ponoć przygotowywane są przez wybitnych „ekspertów”. Po prostu żenada. Co chwila inna osoba obejmuje stanowisko dyrektora, jednak nikt dotąd nie zdołał ujarzmić tego burdelu zwanego Centralną Komisją Egzaminacyjną.

  13. Drogi panie Dariuszu! Myli się pan co do honoru uczniów z Hoffmanowej! Nie należy im się zadne honorowe 100 % z matury ,gdyż osoby które znały zadania siedziały cicho. Donosiciele to osoby z klasy w której nie odbyła się sławna klasówka z zadaniami z matury , a wiec osoby które slusznie czuł się pokrzywdzone bo nie znały treści zadań w przeciwieństwie do reszty kolegów ze szkoły. Powiem więcej uczniowie z Hoffmanowej tropią teraz donosicieli i chcą się na nich zemścić…

  14. Przypuszczam, że do takich „incydentów” dochodziło w historii nowej matury znacznie częściej, jednak nie wszystkie wyszły na jaw…

css.php