Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

28.07.2008
poniedziałek

MEN poszukuje promotorów

28 lipca 2008, poniedziałek,

MEN ogłosiło konkurs na promotorów nowej podstawy programowej (regulamin tu). Posunięcie bardzo dobre. Widać, że ministerialni urzędnicy są świadomi tego, że ich pomysły działają na nauczycieli jak płachta na byka. Takie też będzie podejście środowiska oświatowego do kolejnej podstawy programowej, którą narzuci szkołom minister edukacji – ludzie się wściekną. Aby więc zapobiec ekscesom w rodzaju wywożenia przedstawicieli MEN na taczkach ze szkół, nową podstawę programową będą promować ludzie z konkursu. Mam nadzieję, że zostaną wybrane osoby cieszące się zaufaniem nauczycieli, bo inaczej może być z nimi krucho.

Naprawdę nie mam już cierpliwości do żadnej nowej podstawy programowej, po cyrkach z Gombrowiczem za czasów Giertycha, po wprowadzeniu pism religijnych (Jan Paweł II, prymas Wyszyński i inni) za czasów Legutki, po błędach w tegorocznej maturze nie spodziewam się, aby ekipa obecnej minister edukacji wymyśliła coś sensownego. Utwierdziła mnie w tym zwątpieniu parodia konsultacji społecznych w wydaniu Katarzyny Hall (przypomnę: minister objeżdżała kraj z wykładem i przyjmowała hołdy od urzędników, zaś nauczycieli nawet nie chciała dopuścić przed swoje oblicze).

Czeka zatem dyrektorów szkół i nauczycieli seria spotkań ze zwycięzcami ogłoszonego konkursu. Znowu będą nas przekonywać, że tym razem ministerialny pomysł to odkrycie Ameryki. Jestem sceptykiem, to prawda, ale nie jestem uparty jak osioł. Jak przyjedzie ktoś mądry, to z przyjemnością posłucham, co ma do powiedzenia o nowej podstawie programowej. Mam nadzieję, że ci ludzie będą mieć coś od siebie do przekazania nauczycielom i będą skłonni do dialogu. Oby tylko nie powtórzyła się sytuacja, jaka była podczas szkolenia na egzaminatorów nowej matury. Wtedy na wszelkie wątpliwości nauczycieli odpowiadano słowami: „tak zadecydowała Warszawa” oraz „jak się nie podoba, to można zrezygnować”. Ciekawe, co zadecyduje „Warszawa” tym razem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Nie sądzę,aby coś się zmieniło. I tylko uczniów w tym wszystkim szkoda.
    A promotorzy z całą pewnością otrzymają wysokie honoraria i będą zadowoleni. Podobnie jak ministerstwo, bo przeciez promowało.

  2. „Mam nadzieję, że ci ludzie będą mieć coś od siebie do przekazania nauczycielom i będą skłonni do dialogu.”- to jednak chyba ciągle naiwność, mimo wieku.Po stwierdzeniach ze szkoleń „bo tak ustalili eksperci z CKE”, nie wierzę w jakieś odgórrne sensowne szkolenia.No i ten wkurzający sposób prowadzenia szkoleń dla nauczycieli pełen gotowców rodem z podręcznika metod aktywnych,ble….
    Nie rozumiem tylko, dlaczego każdy minister za punkt honoru postanawia sobie wyrzucić do kosza to, co zrobił poprzednik, nawet gdyby poprzednik miał jakiś sensowny pomysł???? Poza tym nasza pani minister ma tak wkurzający mnie głos, że nie jestem dłużej jej słuchać.

  3. Tylko w tym wszystkim nie o nauczycieli chodzi, Gospodarzu – ogromna większość tej grupy zawodowej już dawno przestała pracować z sercem i z powołania, więc teraz nauczyciele mają po prostu robić to, co im się każe – jak wszystkie inne grupy zawodowe. Ekspedientki w sklepie też nie kłócą się z właścicielem o ceny produktów.

    Pozdrawiam, a uczniom życzę przyjemności z nowym programem 🙂 Trzeba szukać i próbować, żeby znaleźć odpowiedni.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. >Mam nadzieję, że ci ludzie będą mieć coś od siebie do przekazania nauczycielom i będą skłonni do dialogu.<
    Nie będą!!!To jest powtórzenie pomysłu tzw.edukatorów z „reformy” Handkego/Dzierzgowskiej.Organizowali spotkania wg.odgórnych scenariuszy ćwiczonych kaskadowo, poza który wyjść ze względu na braki w wiedzy nie byli w stanie.

  6. Złapanie polonisty na braku umiejętności czytania ze zrozumieniem, to żadka gratka więc sobie nie daruję. Autor blogu pisze:
    „Jak przyjedzie ktoś mądry, to z przyjemnością posłucham, co ma do powiedzenia o nowej podstawie programowej.”
    Rzecz w tym, że nie posłucha gdyż:
    „Zadaniem wojewódzkich promotorów będzie profesjonalne przekazanie wszystkim dyrektorom szkół w Polsce wyczerpujących informacji dotyczących założeń podstawy programowej..”.
    Czyli z nauczycielami to ewentualnie może tylko dyrektor pogadać. Jeśli będzie miał o czym, bo przy trzech promotorach na województwo może długo czekać na duchowe wsparcie.
    Konkurs ogłoszony przez panią Minister stanowi więc dowód, że biedactwo straciło wszelki kontakt z rzeczywistością. Zresztą jaki kontakt miałaby mieć jeśli konsultacje wyglądały, jak wyglądały. No cóż, pani Minister przyszła i odejdzie. Gorzej, że przez ostatnie zawirowania z MENu odeszło wielu starych wyjadaczy, którzy na oświacie zęby zjedli a nowy narybek będzie się musiał długo uczyć. W każdym bądź razie w Ministerstwie nie ma choć jednego odważnego, który by złapał panią Hall za rękę gdy szykowała się do rozpisania konkursu na promotorów.

  7. W MEN są ogromne pieniądze ,rzeka pieniędzy.Trzeba je wydać,bo przepadną i dlatego wszystko pójdzie w promotorów.
    Ci za godzinę ględzenia dostaną sporo więcej niż nasze nadgodziny,których nam skąpią – szkoła nie ma forsy.
    Aktywiści/promotorzy przyjdą do nas w ostatniej chwili ,bo tyle mają tej świetnie płatnej roboty,że nie mogą się wyrobić.
    Tak więc wpadną spóźnieni,z cwaniackim wyczuciem zasugerują,że nie będą się rozwodzić,chyba że będziemy mieć pytania…….hi,hi,hi.
    Fatalną polszczyzną wyklepią kilka oczywistych oczywistości z pierwszego rozdziału jakiegoś podręcznika akademickiego i polecą do następnych .
    A my zgromadzeni przed wieczorem,po 8 lekcjach prawdziwej pracy,przypilnowani ,czy jesteśmy na pewno(obecności konieczne,nieobecności -usprawiedliwione z trudem) śledzimy tę grandę. Od wielu lat ogromna forsa włożona w reformę omija szkołę i płynie do urzedników.
    Więc,żeby zakończyć konstruktywnie – STRAJK- won ze szkoły,nie przyjmujemy żadnych promotorów…..podstwę sami możemy sobie przeczytać i przedyskutować w zespolach przedmiotowych.Wnioski prześlemy mailem do urzęnika ,niech je opracuje,za co mu zapłacą akurat tyle, ile w to włoży pracy….. i jaka oszczędność – kilka godzin ,zamiast tygodniowych godzino/wycieczek po szkołach.
    Dodatkowy atut?Znacznie zmniejszona frustracja środowiska,a może nawet forsa na zajęcia dodatkowe dla maturzystow lub gimnazjalistow -no to sobie pomarzyłam…..

    Ps.
    STRAJK -z poparciem ZNP/Solidarności.
    Zamiast straszyć odejściem od katedry we wrześniu,co jest niepopularne i nie uda się przeprowadzić…..,przekierować wściekłość na toksyczny system!
    Ogromna tu rola zwiazków,bo mogą nagłośnić problem……i może któryś z krytycznych dziennikarzy( a mamy przeciw sobie potężne prasowe lobby) popatrzy przychylnie na nauczycielski węzeł i przynajmnie popróbuje zrozumieć ,o co w tym wszystkim chodzi..
    Uff! gorąco!

  8. I jeszcze zajrzałam do regulaminu,a tu same kwiatki:
    -wymaga się „doświadczenia na stanowisku kierowniczym w systemie oświaty ” – czyli fucha dla dyrektorow.Nauczyciel pracujący z podstawą 10 miesięcy się nie nadaje.
    – dalej: „zaangażowanie i gotowość do twórczego uczestniczenia w procesie zmian” – jak wyżej.
    -” referencje od instytucji lub osoby polecającej ” – kto siedzi w szkolnictwie wie,że załapią się ulubieńcy pań z wydziałów oświaty .

css.php