Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

15.06.2008
niedziela

Jolka, Jolka

15 czerwca 2008, niedziela,

Coraz rzadziej można spotkać w szkole Jolę. Ostatnio uczyłem dziewczynę o tym imieniu w klasie F w latach 2002-2005. Imię, które dawniej było bardzo popularne, dziś jest prawie niespotykane wśród nastolatek. Całe szczęście, że w rodzinie mam kilka osób o tym imieniu (w tym rodzoną siostrę – trochę starszą, ale wygląda jak licealistka).

W niedzielę zatem imieniny u Jolki, a w sobotę bawiłem się z żoną na czterdziestych urodzinach przyjaciela (znamy się ze studiów). Weekend pełen wrażeń. Na urodzinach jadłem dziczyznę: pieczeń z dzika (pyszny karczek), przepiórki i kuropatwy. Dzik był serwowany dwa razy (najpierw żeberka), ale na pierwszą potrawę się spóźniłem. Gdy wchodziłem, gospodyni ogłaszała, że dzik właśnie wyszedł. Trzeba było poczekać na następnego. Dobrze jest bywać na imprezach u myśliwych. Nieźle wspominam też czterdziestkę u żeglarzy. Tylko później jeden z gości się utopił i impreza została zapamiętana jako ta, kiedy ostatni raz go widzieliśmy. Mam nadzieję, że mojemu myśliwemu żaden gruby zwierz nie zrobi krzywdy. A pewnie nienawidzą go wszystkie dziki w okolicy, więc musi uważać.

Pamiętam z czasów studenckich, że na imprezach głównie się piło i rozmawiało. A jak byli koledzy z uczelni wojskowych, to tylko się piło. Minęło 15-20 lat i bawimy się już inaczej. A zatem był mecz piłki nożnej (graliśmy, nie oglądaliśmy), były opowieści o cudownych historiach z naszego życia, było opowiadanie dowcipów, były pieśni (na imprezie grał zespół, gdyż drugą namiętnością jubilata jest uprawianie muzyki). Było piwo z beczki (takiej jak w barze). Były różne pyszności (słowa uznania dla gospodyni)

W ogóle na imprezie wszystko było, tylko Jolki nie było. I tego nie mogę zrozumieć. Gdzie się podziały wszystkie Jolki, których tak dużo chodziło po świecie, gdy byłem nastolatkiem (pozdrawiam Jolę z mojej klasy z Liceum Ekonomicznego w Raciążu)? Jolka, pamiętasz?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. O tym samym rozmyślałam wczoraj po imieninach u mojej babci- dlaczego ja nie znam żadnej Joli poza nią?

  2. Jolkę uczyłam ostatni raz w 2006 r. Pojawiają się za to Amandy, Roksany, Sandry, Nikole, nawet Jennifer (!!!), mnóstwo za to Ewelin (w jednej klasie 5!)

  3. A ja w r.1995 dałam córce na imię właśnie Jolanta. W przeszkolu była jedyna i w podstawówce podobnie. Dlatego myśli, że nosi dziwne imię. Ja, rocznik 1967, mialam na wszystkich etapach edukacji po kilka koleżanek o tym imieniu. Kiedyś doceni tę oryginalność i bezpretensjonalność. Lepiej być jedyną Jolą niż piątą Karoliną, Klaudią, Wiktorią czy Oliwią. Anna- piękne imię, ale niedawno w klasie miałam ich 7.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ehhh Panie Profesorze jaka jolka w klasie „f”? u nas nie bylo zadnej jolki:P

  6. a ja jestem jedyną Jolantą w szkole – wśród kadry i uczniów, no ale jestem rocznik bliższy ryczącej czterdziestce niźli młodzieży:-) serdeczne pozdrowienia od belfra dla belfra!

  7. Pani Jolu,
    dziękuję za pozdrowienia.
    Kłaniam się
    DCH

  8. Witam, jestem rocznik 1963 i było nas wtedy dużo, zbyt dużo:)
    Zauważyliście pewnie, że w naszym kraju, popularność imienia zależy od scenarzystów seriali;) a imię Jola dzięki Joli Rutowicz pewnie nie szybko błyśnie na nowo w kalendarzu
    Pozdrawiam.

css.php